ty i Bambam z GOT7
Tydzień wolny od wszelkiej trasy i jakichkolwiek koncertów chłopaki z GOT7 postanowili spędzić...u ciebie w mieszkaniu. Przynajmniej tak na dzień dobry oznajmił ci twój ukochany tajlandczyk. Tęskniłaś za nim niemiłosiernie i byłaś przeszczęśliwa kiedy w końcu wrócił na jakiś czas by odpocząć, dlatego codzienne wizyty reszty chłopców...nie były ci na rękę. Oczywiście bardzo ich lubiłaś bo w końcu to przyjaciele twojego chłopaka, ale na prawdę chciałaś mieć Bama tylko dla siebie, zwłaszcza, że nie wiedziałaś, kiedy znowu przydarzy się taka okazja.
Była dokładnie 19:47, wszyscy leżeliście rozwaleni w każdej części salonu. Mark i Jackson leżeli gdzieś na poduszkach niedaleko wielkiego regału z książkami, Youngjae i JB grali w coś na telefonach siedząc na kanapie blisko siebie a Jinyoung i Yugyeom jedli coś w kuchni. Tylko ty i Bam leżeliście wtuleni na kanapie i oglądaliście telewizję.
-Zaraz usnę tu z tych nudów, dlaczego nic nie ma w tej telewizji - jęknęłaś.
-Cicho, bo nie słyszę co się dzieje - uciszył cię szybko chłopak leżący obok ciebie.
-Ale ja już widziałam tą dramę - jęknęłaś znowu i usiadłaś na łóżku na którym siedzieliście.
-To idziemy gdzieś na imprezę? - spytał szybko Jackson z podekscytowaniem w głosie również siadając.
-Szczerzę to wolę iść spać - skwitował go Mark.
Jackson przewrócił tylko oczami i wrócił do poprzedniej pozycji.
-To może obejrzyjmy coś wspólnie? - JB odłożył telefon i spojrzał po kolei na każdego zgromadzonego w pokoju.
-Przecież BamBam nie pozwoli ci teraz przełączyć, za bardzo wciągnął się w tą dramę - jęknął tym razem Mark.
-Cicho bądźcie! Nic nie słyszę przez was! - zbulwersował się twój chłopak na co ty tylko przewróciłaś oczami.
Wszyscy westchnęliście.
-To może po prostu chodźmy spać! - Mark nie dawał za wygraną.
-Lepiej zagrajmy w coś ciekawego, coś co trzyma w napięciu do końca - Jinyoung wrócił z kuchni trzymając w ręku kubek z piciem.
-Co masz na myśli? - Youngjae w końcu oderwał wzrok od ekranu swojego telefonu.
-Mam na myśli zabawę w telefon - wszyscy, łącznie z tobą zaśmiali się z odpowiedzi JR'a.
-Uwierz mi, że gdybym chciał się w to bawić to poszedłbym do przedszkola - Jackson znowu usiadł i powiedział do kolegi.
-Nie chodzi mi o taki telefon jak wy myślicie - zrezygnowany Junior pokręcił głową.
-A jaki? - dopytywałaś.
-Nie znacie tej gry? Jedna osoba dzwoni do kogoś i z nim normalnie rozmawia a druga...a druga robi tej osobie dobrze. Ta osoba która dzwoni musi nie dać po sobie poznać, bo jeśli osoba po drugiej stronie słuchawki się zorientuje co się dzieje, to przegrywa i ma wielki przypał - wszyscy słuchali chłopaka jak wryci, nie spodziewali się aż takiej gry -Na prawdę nie graliście w to w szkole? - zdziwił się czarnowłosy.
-Jesteś szalony, hyung - z kuchni wyszedł również Yugi. -I niby kto ma w to grać?
-Zagrajmy w kamień, papier, nożyce i się wyjaśni. Przegrany będzie w to grał.
Cała siódemka, bez ciebie, zaczęła grać w kamień papier nożyce, żeby wyłonić przegranego który zrobi coś takiego. Dla ciebie było to bardzo dziwne i głupie...bo byłaś jedyną dziewczyną w tym pomieszczeniu i nie chciałaś majstrować przy sprzęcie któregokolwiek innego, niż twojego chłopaka. Chyba, że mieli jakiejś tajemnicze dziewczyny, które mogli przyprowadzić i w to zagrać.
-BamBam przegrał, BamBam przegrał!! - Jackson latał po domu uradowany, krzycząc głośno i wydając z siebie róźne dziwne dźwięki.
-I co teraz? - dopytywał Bam
-Razem z ______ musisz to zrobić - aż cię zatkało. Tak przy nich wszystkich?
-Tak przy was? - BamBam wyjął ci to pytanie z ust
Nastała chwila ciszy.
-Nie no, możecie iść do innego pokoju a my po prostu będziemy słuchać - Junior wzruszył ramionami -Tylko rozmowa ma być na głośnomówiącym.
-Okej - twój ukochany wstał i podał ci rękę.
Szczerze to nie myślałaś, że BamBam się na to zgodzi, ale postanowiłaś zaryzykować. W końcu tak dawno się nie widzieliście, tymi wszytkimi występami musiałbyć bardzo zmęczony, więc należało się mu trochę relaksu.
Poszliście do sypialni, chłopak usiadł na łóżku a ty stanęłaś przed nim.
-Do kogo mam zadzwonić? - spytał spoglądając na ciebie
-Do kogoś, kto nie będzie zdziwiony jeśli ewentualnie usłyszy co robimy - zdecydowanie, przecież nie wypada w takiej sytuacji dzwonić do mamy...
Bam wybrał szybko numer jednego ze swoich starszych braci i włączył tryb głośnomówiący. Ty uklęknęłaś przy nim i zaczęłaś zdejmować jego spodnie. Nie wiedziałaś czemu aż tak się denerwowałaś, w końcu robiłaś to już dużo razy a z nim nie jesteś od wczoraj tylko od dobrych 2 lat. Może to ta obecność chłopaków za drzwiami cię tak denerwowała, w końcu któryś mógł nie dotrzymać słowa i wparować wam do pokoju.
-Trochę się boję - powiedziałaś w końcu spoglądając na niego. On tylko przybliżył się i pocałował twoje usta na zachętę.
-Nie przejmuj się nimi, pomyśl, że ich tutaj w ogóle nie ma.
W końcu jego brat odebrał a ty zabrałaś się do..."pracy"? Nie wiedziałaś jakie określenie do tego jest najlepsze. Nie wiedziałaś dokładnie co masz robić więc po prostu postanowiłaś użyć do tego swojej dłoni. Na początku spokojnie i powoli, patrzyłaś kątem oka na reakcje chłopaka ale jak na razie nie reagował tylko spokojnie rozmawiał. Nie wiedziałaś o czym rozmawiał bo mówił w swoim ojczystym języku, ciekawa byłaś tylko, czy powiedział mu co tak naprawdę teraz robiliście. Po jakiś pięciu minutach zaczęłaś się niecierpliwić, że nic takiego się nie dzieje. Postanowiłaś zrobić coś więcej, pochyliłaś się nad nim i dotknęłaś ustami jego męskości. Dopiero teraz poczułaś jak cały zadrżał a jego głos na chwilę się załamał. Uśmiechnęłaś się w duchu i z każdym kolejnym ruchem przyśpieszałaś. Bamowi z trudem przychodziły kolejne słowa a jego oddech stał się płytki ale ciężki, jedną rękę wplótł w twoje włosy a druga podparł się na łóżku. Osoba po drugiej stronie linii chyba zaczynała się niepokoić, przynajmniej tak wywnioskowałam z tonu, który obrała rozmowa. Czyli zaraz przegramy.
Nie minęło kolejne pięć minut, kiedy chłopak po prostu się rozłączył i z głośnym westchnięciem, a nawet jękiem osiągnął szczyt. Uśmiechnęłaś się i spojrzałaś na niego.
-Przegraliśmy - powiedziałaś cicho
-Nie ważne - zaśmiał się -Teraz sie lepiej zastanawiaj jak ich wyprosić, bo jeszcze nie skończyliśmy.
Oboje się zaśmialiście, ogarnęliście i ruszyliście wykopać resztę z domu, by w końcu spędzić trochę czasu sam na sam.
///
Ravi.