czwartek, 22 czerwca 2017

SEVENTEEN - Nie mogłam cię zostawić



Ty x Woozi

  Ułożyłaś się bezszelestnie obok chłopaka i przykryłaś go lewym skrzydłem. Lśniące białe pióra doskonale chroniły przed chłodem i chociaż nie mógł cię poczuć, to miałaś pewność, że nie zamarznie. Nie potrafiłaś zrobić nic innego, bo nawet gdybyś podniosła skopaną kołdrę, to jej materialna powłoka i tak pozostałaby na podłodze.
  Nie musiałaś spać. Mogłaś, ale nie było ci to konieczne do dalszej egzystencji. To samo dotyczyło jedzenia.
  Leżałaś w ciemności, zasłuchana w spokojny oddech nieświadomego chłopaka i myślałaś...
  Pierwsza scena, która pojawiła się pod twoimi powiekami ukazywała dwójkę małych dzieci w piaskownicy. To ty i mały Lee Jihoon, albo jak wolał Woozi. Pamiętasz, jak zawsze kłóciliście się o czerwoną łopatkę. Wszystkie poza tą jedną były popękane.
  Kolejna scena przedstawiała dwójkę szczerbatych siedmiolatków, idących za rękę przez szkolny korytarz. Pamiętasz, że twoje białe podkolanówki nieustannie zsuwały ci się do kostek, a Woozi narzekał na wyprasowaną na sztywno koszulę. Pierwszego dnia oboje byliście jednakowo przerażeni.
  Na twoich 10 urodzinach Woozi był jedynym chłopcem. Twoi rodzice śmiali się, że wcale my to nie przeszkadza. Wtedy tego nie rozumiałaś...
  Niedługo potem zmieniliście szkołę i coś takiego jak klasy koedukacyjne przestało funkcjonować. Wciąż mieliście zajęcia w tym samym budynku i po lekcjach czekaliście na siebie nawzajem.
  W wakacje po twoich 14 urodzinach wyjechałaś z rodzicami na wieś, a Jinhoon został w mieście. To wtedy polubiłaś czytanie książek, siedząc na gałęzi drzewa. Tamtego popołudnia wszystko było jak zwykle, tylko kora wisiała po krótkim deszczu.
  Kiedy się obudziłaś miałaś skrzydła i nikt nie odpowiadał na twoje pytania. Krążyłaś sobie wokół rodziców, wróciłaś za nimi do miasta i dalej nic nie rozumiałaś.
  Byliście tylko dziećmi, a czas nie stał w miejscu.
  Od małego lubiłaś obserwować Jihoona na scenie, dlatego cieszyłaś się kiedy zdecydował się zostać idolem. Towarzyszyłaś mu na każdym kroku, robiłaś co mogłaś, by wiedział, że jesteś tuż obok.
  Nie było ci łatwo. Czasami spokoju nie dawała ci myśl, że właściwie nie powinno cię już tutaj być, ale coś nie pozwalało ci ruszyć w dalszą drogę.
  Chłopak niespokojnie poruszył się przez sen. Gwałtownie znieruchomiał, po czym przewrócił się na drugi bok. Teraz wasze twarze dzieliło jakieś 7 centymetrów. Wiedziałaś, że nie ma pojęcia o twojej obecności, ale mimo to poczułaś się niezręcznie. Nie powinnaś już być na ziemi, a jednak twoje uczucia co do niego pozostały całkiem ziemskie. Czasem czułaś jego sny i wiedziałaś, że masz w nich swoje miejsce, że nawet jeśli pozornie o tobie zapomniał, to tak naprawdę wciąż pamięta.
  Rano jak zwykle obudziłaś się dwie minuty przed nim. Wiedziałaś, że jest przemęczony, ostatnio każdą wolną chwilę spędzał na sali treningowej. Dzisiejszy program dnia wyglądał podobnie.
  Lubiłaś obserwować jak trenują. Odczuwałaś niemal taką samą satysfakcję co on, kiedy udało im się poprawnie zatańczyć cały układ, ale z drugiej strony z upływem godzin, w miarę jak ich siły malały, twoje samopoczucie również się pogarszało.
  Po raz kolejny w tym tygodniu całe popołudnie przesiedziałaś na podłodze pod lustrem obserwując jak bezustannie powtarzają ten sam fragment choreografii do momentu, aż wyjdzie im bez zarzutu. Kiedy na dworze zrobiło się całkiem ciemno miałaś ochotę wykrzyczeć, że już wystarczy, żeby wreszcie poszli do domu odpocząć. Nienawidziłaś swojej bezsilności.
  Przed północą na sali został już tylko Jinhoon. Chyba nie był zadowolony ze swojego tańca, ale brakowało mu energii, żeby poprawić domniemane błędy, co dodatkowo go frustrowało. Musiałaś zrobić coś żeby nie zamęczył się na śmierć.
  Czułaś się dziwnie. Zazwyczaj nie czułaś temperatury, ale teraz miałaś gęsią skórkę od kontaktu z zimną taflą lustra, a tam gdzie twoja skóra stykała się z nim powstawał delikatny ślad z kropelek pary wodnej. Dmuchnęłaś lekko a obłoczek się powiększył.
  Miałaś pierwszą, od dnia kiedy stałaś się aniołem szansę na kontakt z kimś żywym. Owinęłaś się skrzydłami, myśląc co napisać. Za chwilę mogło być za późno.
  "ODPOCZNIJ"
  Nie było to najbardziej kreatywne, ale tylko na tyle byłaś w stanie się zdobyć. Jeden wyraz na środku ogromnego lustra. Nie ma szans, żeby nie przegapił.
  Chłopak akurat schylił się po butelkę wody, odgarniając jednocześnie przyklejone do czoła włosy. Kiedy się wyprostował, zatrzymał się jak wmurowany wpatrując się w napis.
  Dmuchnęłaś w lustro jeszcze raz i napisałaś: TO JA, ____.
  Nie miał żadnych podstaw, żeby ci wierzyć, a jednak uwierzył.
 -Naprawdę tu jesteś? - zapytał cicho
  ZAWSZE
 -Dlaczego?
  NIE MOGŁAM CIĘ ZOSTAWIĆ
  Nigdy nie lubiłaś melodramatów, ale teraz nie umiałaś napisać nic innego. Bolało cię, że tak niewiele mogłaś zrobić. Chciałaś go przytulić, powiedzieć, że tak na prawdę nigdy nie był sam, że chroniłaś go jak tylko mogłaś, a w rzeczywistości byłaś w stanie tylko pisać na lustrze słowa, które po chwili i tak znikały.
  MINĘŁO TYLE LAT. CHCIAŁAM TYLKO ŻEBYŚ WIEDZIAŁ
Musiałaś się szybko wycofać. Byłaś tylko zabłąkanym aniołem, nawet nie powinnaś tu być. To, że ciągle go kochałaś było i wyłącznie twoim problemem.
 -Poczekaj - byłaś już przy drzwiach, kiedy zatrzymał cię jego głos -Porozmawiajmy - nie umiałaś odmówić

  Minęło wiele dni. Comeback nareszcie był gotowy. Spędzaliście jeszcze więcej dni i nocy w sali treningowej, ale tanieć wychodził im już perfekcyjnie.
  Ciągle tu byłaś. Myślałaś, że po tamtej rozmowie coś się wreszcie stanie, że 'przejdziesz dalej', ale nie.
  Tego pochmurnego popołudnia chłopcy dowiedzieli się, że dostali nominację do nagrody w dużym programie muzycznym. Cieszyłaś się razem z nimi. 
  Następnego dnia byłaś przed barierkami, tuż pod samą sceną. Stałaś w tym samym miejscu, kiedy wszystkie nominowane zespoły ustawiły się na scenie i mocno trzymałaś kciuki do momentu kiedy na wszystkich ekranach pojawił się napis z nazwą zespołu i jego logo.
  SEVENTEEN
  Widziałaś iskierki, a potem łzy szczęścia w oczach Wooziego. Patrzył prosto na ciebie i wiedziałaś, że to nie był przypadek, że naprawdę cię widzi. Pomachałaś mu uśmiechając się radośnie.
  A potem zrobiłaś krok do przodu.


~~*~~*~~*~~
Bomi