niedziela, 2 lipca 2017

B.A.P - Korporacja (18+)

ty i Himchan z B.A.P 

Naprawdę z całego serca bałaś się tego dnia. Szczególnie, kiedy skończyłaś szkołę i uświadomiłaś sobie że, potrzebowałaś pieniędzy na opłacenie studiów, mieszkania i innych rzeczy. Nie chciałaś obciążać swojej mamy, która przez całe życie wychowywała cię sama, dlatego rozpaczliwie szukałaś jakiejkolwiek pracy. Przeglądałaś wszystkie możliwe oferty czy też gazety. Do sklepików i kawiarni obok swojego miejsca zamieszkania roznosiłaś nawet swoje biedne CV. Z każdym kolejnym dniem twoja nadzieja malała, a ty godziłaś się z myślą, że zakończysz swój sen o karierze w wielkim mieście i będziesz zmuszona wrócić na wieś, z której z resztą pochodziłaś.

Tego dnia siedziałaś na kanapie i oglądałaś telewizje. Za oknem padał deszcz i wiał mocny wiatr, przez co odechciewało ci się dzisiaj wystawiać nosa z domu chociaż na milimetr. Zawinięta w koc i z kubkiem gorącej herbaty, oglądałaś dramę ze swoim ulubionym aktorem. Byłaś zachwycona grą chłopaka, który potrafi się wcielić dosłownie w każdego. Na dodatek był taki przystojny, mogłaś śmiało powiedzieć o nim, że był twoim ideałem mężczyzny. Wysoki, przystojny, dobrze zbudowany ale nie do przesady, z pięknymi oczami i równie pięknym uśmiechem, czego chcieć więcej od życia? Ano tak, ty chciałaś pracy.
Z zamyślenia wyrwał cię dźwięk telefonu. Niechętnie wyjęłaś ręce spod ciepłego koca i sięgnęłaś nimi po telefon, który leżał na stoliku do kawy. Spojrzałaś na ekran urządzenia, na którym widniał nie znany ci numer, zawahałaś się bo ogólnie nie odbierasz telefonów od nieznajomych. Jednak wtedy przez myśl przeszedł ci fakt, że to może dzwonić twój przyszły pracodawca, dlatego czym prędzej oczyściłaś gardło cichym odchrząknięciem i nacisnęłaś zieloną słuchawkę.
-Halo? - powiedziałaś delikatnym tonem.
-Dzień dobry, czy rozmawiam może z panią ______? - odezwał się dość przyjemny głos po drugiej stronie słuchawki.
-Tak, przy telefonie.
-Nazywam się Kim Himchan i jestem z firmy BSH. Czytałem pani ogłoszenie o pracę i chciałbym ją pani zaproponować. - nie mogłaś uwierzyć w to co słyszysz, akurat wtedy, kiedy twoja nadzieja praktycznie umierała, gdzieś pojawiło się światełko w tunelu.
-N-naprawdę? - uśmiechnęłaś się szeroko do siebie co chyba usłyszał twój rozmówca bo się cicho zaśmiał.
-Tak, chciałbym żeby pani stawiła się jutro o 13 na rozmowie.
-Oczywiście, będę punktualnie~ - uśmiechnęłaś się znowu i aż podskoczyłaś na kanapie ze szczęścia
-Zatem do zobaczenia! - usłyszałaś jeszcze po czym twój rozmówca się rozłączył.
Nie mogłaś uwierzyć, że ten dzień w końcu nadszedł. W końcu  będziesz mogła utrzymać siebie i jeszcze pewno pomóc mamie. Czym prędzej wstałaś z kanapy i podskoczyłaś kilka razy krzycząc przy tym dość głośno, ale w sumie to coś zupełnie naturalnego, każdy by się tak cieszył.

Następnego dnia wstałaś dokładnie o 10. Nie chciałaś zaspać, ale również chciałaś się wyspać, by dobrze wypaść przed prawdopodobnie twoim nowym pracodawcą. Ubrałaś się w elegancką czarną sukienkę i do tego założyłaś czerwone szpilki. Pomyślałaś o nich dopiero wtedy, gdy malowałaś swoje usta standardową dla siebie czerwoną szminką. Włosy rozpuściłaś, mimo, iż było to bardzo ryzykowne, bo pogoda od wczoraj nadal sie nie poprawiła. Dokładnie o 11:30 byłaś gotowa. Postanowiłaś zadzwonić po taksówkę, bo bliższe spotkania z ludźmi w komunikacji miejskiej w taką pogodę bywają nieprzyjemne, a tobie naprawdę zależało na dobrym wrażeniu. Oczywiście dostałaś tą pracę.

Dzisiaj mija dokładnie pół roku odkąd tam pracujesz. Cieszyłaś się z każdego dnia spędzonego w tej firmie, w końcu mogłaś się spełnić i pokazać wszystkim co tak naprawdę potrafisz. Na dodatek poznałaś tylu fantastycznych ludzi tam, którzy od początku cię zaakceptowali i od początku doceniali. Akurat siedziałaś przy swoim biurku i kończyłaś jeden z projektów, który powierzył ci szef zespołu, gdy zachciało ci się kawy. Niechętnie zostawiłaś pracę i udałaś się do pokoju gospodarczego by przygotować swój upragniony napój.
-Kogo moje piękne oczy widzą - przywitał cię bardzo znajomy głos przez co kąciki twoich ust lekko uniosły się do góry. Był to wcześniej wspomniany szef zespołu - Kim Himchan, który dzwonił do ciebie by zaprosić cię na rozmowę kwalifikacyjną. Już od pierwszego dnia pracy byłaś nim oczarowana. Himchan był wysokim i przystojnym mężczyzną, który z resztą cieszył się sporym zainteresowaniem wszystkich kobiet z firmy, jednak ostatnio zwracający uwagę tylko na ciebie. Kilka razy zaprosił cię na drinka czy też wspólny lunch, lubiłaś jego towarzystwo, był taki miły i czarujący, taki...ideał mężczyzny.
-Właśnie miałem iść do ciebie z kawą, jednak ty przyszłaś do mnie...czyżbym przywołał cię myślami? - wasze wzroki się spotkały, a ty czułaś jak twoje policzki zaczynają cię piec. To było trochę dla ciebie nierealne, że aż tak przystojny facet zwrócił na ciebie uwagę.
-Sama nie wiem...-pokręciłaś nosem i przejęłaś od chłopaka kubek z gorącym napojem. Oparłaś się o blat i od razu wzięłaś z niego łyk, zaczynając się delektować cudownym smakiem kawy przyrządzonej przez przełożonego. Tamten widząc twoją reakcję tylko się uśmiechnął.
-Jak ty to robisz, że twoja kawa jest zawsze taka dobra? - zażartowałaś śmiejąc się i znów spoglądając na niego, ponieważ uwielbiałaś patrzeć na jego urodę.
-Chyba mam do tego talent - zaśmiał się też spoglądając gdzieś w bok.
-Do czego masz jeszcze talent w takim razie?
-Naprawdę chcesz wiedzieć? - odpowiedział dopiero po dłuższej chwili, nadal patrząc jednak w to samo miejsce co wcześniej.
Pewna siebie pokiwałaś twierdząco głową mając nadzieje, że on to zauważy. I tak się stało. Czym prędzej odłożył wasze kubki na bok i spojrzał ci głęboko w oczy. Jedną dłoń ułożył na twoim policzku, a drugą oparł po jednej stronie ciebie na blacie. Przełknęłaś nerwowo ślinę i po chwili poczułaś jego delikatne na swoich. Czas jakby zatrzymał się w miejscu. Twoje serce zaczęło bić jak oszalałe a temperatura twojego ciała gwałtownie wzrosła. Tak długo czekałaś na ten moment, w domowym zaciszu często przed snem wyobrażałaś sobie wasz pocałunek, często też o nim śniłaś...a teraz to wszystko było realne. Jego delikatne i ciepłe usta czule muskały twoje, a ty bez chwili zastanowienia wszystko odwzajemniałaś, w duszy pragnąc jeszcze czegoś więcej. Byłaś taka zachłanna, chciałaś go tylko dla siebie, chciałaś żeby każda zakochana w nim laska z firmy wiedziała, że jest tylko twój w tej chwili. Zakochałaś się w nim. Uparłaś dłonie na klatce piersiowej chłopaka i zamruczałaś cicho w jego usta. Starszy podsadził cię na blat, byś mogła na nim usiąść i zszedł pocałunkami niżej na twoją szyje i odkryte obojczyki. Czułaś się jak w niebie. Wplotłaś palce w jego jedwabiste włosy i pomrukiwałaś cicho. W końcu chłopak oderwał się od twoje ciała i spojrzał ci prosto w oczy.
-Nie wiesz od jakiego czasu marzyłem o tym... - powiedział a ty tylko zaśmiałaś się cicho -Ja też Himchan - pogładziłaś jego policzek i zaraz znowu poczułaś jego pocałunek.
Tym razem chłopak był bardziej stanowczy, powoli zaczął ściągać z ciebie każdą warstwę twojego ubrania, ty oczywiście nie byłaś mu dłużna. Powoli rozpinałaś każdy guziczek w jego koszuli, odwzajemniając namiętne i gorące pocałunki, serwowane przez Himchana. Nie zauważyliście, kiedy do pomieszczenia weszły wasze dwie koleżanki, dopiero po ich kilku odchrząknięciach oderwaliście się od siebie jak poparzeni. Jego włosy były potargane, a twoje ciało było pokryte malinkami.
-Wszędzie, tylko proszę nie na blacie na którym przygotowujemy sobie jedzenie. A i zamknijcie drzwi - powiedziały i szybko wyszły, zostawiając was samych i lekko zawstydzonych. Chłopak zdecydowanym ruchem przeniósł cię na mniej używany stolik w rogu pokoju i kontynuował to co zaczął. Na szczęście już nikt wam nie przeszkodził.

///
Ravi.