*Scenariusze będą pisane różnie, mogą być z perspektywy chłopaków, bohaterki jak i narratora*
JINHO
Od zawsze podobał mi się taki jeden chłopak. W sumie to zaczął mi się podobać jak tylko zaczęłam naukę w liceum. Miał na imię Jo Jinho, był rok ode mnie starszy i był jedynym członkiem klubu astronomicznego. Znał prawie każdą gwiazdę, planetę i konstelacje znajdujące się gdzieś w galaktyce. Specjalnie z jego powodu dołączyłam do jego jednoosobowego klubiku. Przyjął mnie bez żadnych problemów. Stwierdził nawet, że mnie tu potrzebuje, bo inaczej klub przestanie istnieć.
Uwielbiałam to jak razem po szkole przychodziliśmy na dach z teleskopem i oglądaliśmy gwiazdy. Znałam jedynie jedną konstelacje - Wielką Niedźwiedzicę, którą z resztą nauczył mnie Jinho.
Jednak zawsze musiał być jakiś szczegół, który wszystko utrudniał. Mianowicie było to moje nagminne opowiadanie chłopakowi o tym, że mi się podoba i zamienianie tego wszystkiego w żart. On jednak nic z tym nie robił i mnie olewał mówiąc żebym się przestała w końcu wygłupiać i nauczyć się chociaż jeszcze jednej konstelacji.
Jednego kwietniowego wieczoru siedzieliśmy jak zwykle na dachu szkoły składając nasz klubowy teleskop, który zakupiła dyrektorka, a także ciotka Jinho. Jutro chłopak miał zakończenie roku, kończył tę szkołę. Może on bardzo chciał, ale ja wolałam nie. Zakochałam się w nim i chciałam go zatrzymać przy sobie jeszcze jeden rok.
Wieczór był dość zimny. Dało się zauważyć parę, która wydostawała się z moich ust lub nosa kiedy oddychałam. Usiałam na ziemi zaraz za chłopakiem, który ustawiał nasz teleskop by była najkorzystniejsza widoczność na gwiazdy.
-Jinho-oppa, to twój ostatni raz w klubie astronomicznym. - powiedziałam nieco smutna. Byłam bardzo smutna z tego powodu.
-Ta.
-Ch-chciałam ci coś p-powiedzieć skoro możemy się już nie s-spotkać. - No dalej ____ uda ci się chociaż dzisiaj tego nie spaprać
-Co takiego? - skończył mieszać przy sprzęcie i usiadł obok ciebie
-Wiesz Jinho... J-ja ciebie lubię - wypowiedziałam to chyba za szybko niż chciałam
On tylko na mnie spojrzał i westchnął.
-Haha! Żartowałam! - szybko dodałam. CZEMU ____? CZEMU? Znowu to samo palnęłaś.
Schowałam twarz w dłonie. Dlaczego jak była na to ostatnia okazja to i tak musiałam to spitolić. Czułam jak po moich policzkach spływają pojedyncze kropelki łez. Miłość jest bez sensu, uczucia są bez sensu, wyznania są bez sensu, życie tak samo.
-____... - Jinho nagle się odezwał. Poderwałam głowę do góry -Możesz mówić dalej, nawet jest to fajne jak ciągle mi wyznajesz, że mnie lubisz. Ja też ciebie lubię.
Uwielbiałam to jak razem po szkole przychodziliśmy na dach z teleskopem i oglądaliśmy gwiazdy. Znałam jedynie jedną konstelacje - Wielką Niedźwiedzicę, którą z resztą nauczył mnie Jinho.
Jednak zawsze musiał być jakiś szczegół, który wszystko utrudniał. Mianowicie było to moje nagminne opowiadanie chłopakowi o tym, że mi się podoba i zamienianie tego wszystkiego w żart. On jednak nic z tym nie robił i mnie olewał mówiąc żebym się przestała w końcu wygłupiać i nauczyć się chociaż jeszcze jednej konstelacji.
Jednego kwietniowego wieczoru siedzieliśmy jak zwykle na dachu szkoły składając nasz klubowy teleskop, który zakupiła dyrektorka, a także ciotka Jinho. Jutro chłopak miał zakończenie roku, kończył tę szkołę. Może on bardzo chciał, ale ja wolałam nie. Zakochałam się w nim i chciałam go zatrzymać przy sobie jeszcze jeden rok.
Wieczór był dość zimny. Dało się zauważyć parę, która wydostawała się z moich ust lub nosa kiedy oddychałam. Usiałam na ziemi zaraz za chłopakiem, który ustawiał nasz teleskop by była najkorzystniejsza widoczność na gwiazdy.
-Jinho-oppa, to twój ostatni raz w klubie astronomicznym. - powiedziałam nieco smutna. Byłam bardzo smutna z tego powodu.
-Ta.
-Ch-chciałam ci coś p-powiedzieć skoro możemy się już nie s-spotkać. - No dalej ____ uda ci się chociaż dzisiaj tego nie spaprać
-Co takiego? - skończył mieszać przy sprzęcie i usiadł obok ciebie
-Wiesz Jinho... J-ja ciebie lubię - wypowiedziałam to chyba za szybko niż chciałam
On tylko na mnie spojrzał i westchnął.
-Haha! Żartowałam! - szybko dodałam. CZEMU ____? CZEMU? Znowu to samo palnęłaś.
Schowałam twarz w dłonie. Dlaczego jak była na to ostatnia okazja to i tak musiałam to spitolić. Czułam jak po moich policzkach spływają pojedyncze kropelki łez. Miłość jest bez sensu, uczucia są bez sensu, wyznania są bez sensu, życie tak samo.
-____... - Jinho nagle się odezwał. Poderwałam głowę do góry -Możesz mówić dalej, nawet jest to fajne jak ciągle mi wyznajesz, że mnie lubisz. Ja też ciebie lubię.
HUI
Pierwszy raz od bardzo wielu tygodni zostałaś zaproszona do dormu Pentagon. Jako, że kilku z nich to byli twoi przyjaciele w sumie z przypadku (ah ten fanmeeting, na którym zniszczyłaś koszulkę Wooseoka a później jakoś wyszło, że się zaprzyjaźniliście) to spotykaliście się dość często, ale nie zawsze u nich w mieszkaniu.
Dzisiaj miałaś plan zrobić razem z nimi maraton z horrorami. Ty nigdy się ich nie bałaś, nie wiadomo jak z chłopakami. Gdy przyszłaś do nich wszystko było w salonie już przygotowane. Napoje, popcorn, jakieś mniejsze przekąski, miejsca do siedzenia w salonie no i oczywiście włączony telewizor. Nikt oprócz ciebie nie znał tytułów filmów ani jakiego gatunku będą. Sama nie wiedziałaś o czym dokładnie będą, ale w wypożyczalni filmów tak ładnie wyglądały na półkach, że aż żal było ich nie wziąć.
-Co oglądamy? - wykrzyczał Yuto kiedy tylko ciebie zobaczył
-Szczerze to sama do końca nie wiem - odpowiedziałaś zgodnie z prawdą i wyjęłaś z torby płyty -Wzięłam te których okładka mi się podobała.
-Czyli znowu jakieś gówno - odparł Wooseok biorąc od ciebie pudełka z filmami
-Uuu horrory. - wykrzywił się Hui -Nie lubię horrorów.
-To masz problem - odebrałaś pudełka i podeszłaś do odtwarzacza DVD.
Od zawsze wolałaś wypożyczać filmy na płytach niż je kupować albo oglądać na internecie. Kupowanie jest dość kosztowne, a na internecie nie zawsze jest film, który chcesz obejrzeć ewentualnie jest on dla użytkowników premium i jest w innym języku niż byś chciała. Dlatego wypożyczalnie są wygodniejsze i tańsze.
Po włączeniu pierwszego seansu usadowiłaś się wygodnie na kanapie między Hui'em a Yuto. Dobrze wiedziałaś, że siedzisz obok kogoś kot przed chwilą powiedział, że nie lubi horrorów. I dlatego to wykorzystasz.
Film trwał w najlepsze. Dlaczego akurat on poszedł na pierwszy ogień, przecież jest tak masakryczny, że ktoś już zdążył polecieć do toalety zsiusiać się ze strachu (tak to był Hui). Mógł pójść jako drugi, ale jak już leci to niech leci. Ty co chwilę się śmiałaś z akcji w filmie kiedy reszta zasłaniała oczy by tego nie widzieć.
Po pierwszym filmie Heotaek stwierdził, że kolejnych filmów nie ogląda. Za bardzo się bał, ale tego nie powiedział wprost, domyśliłaś się.
Razem z Wooseokiem zakradliście się do pokoju, w którym siedział właśnie Hui. Mieliście plan go wystraszyć żeby tym razem nie wyszło z niego tylko siusiu. Powoli otworzyliście drzwi i czmychnęliście za krzesło, na którym siedział chłopak. Na 3 mieliście wyskoczyć i zrobić wielkie 'BUU', ale Hui w porę się przekręcił i na was spojrzał,
-Ja się na serio boję a wy chcecie mnie jeszcze straszyć. Nienormalni jesteście.
-To nie mój pomysł! - krzyknął Wooseok i wybiegł z pokoju
-Przepraszam cię. Serio nie chciałam. Chciałam tylko zobaczyć co zrobisz jak ciebie teraz wystraszymy. - podeszłaś do niego i przytuliłaś się do niego
-To już tak nie rób. I nie przynoś takich filmów.
E'DAWN
-Zróbmy to. ____ proszę zróbmy to! - Hyojong zawracał ci jak zwykle głowę pierdołami -Jak tego ze mną nie zrobisz to ja to zrobię i wszystko zwalę na ciebie.
-Nie zrobisz tego.
-Owszem zrobię.
-Ja nie będę się bawić w wojnę na żarcie.
-Ale ja tak bardzo chcę!
Chłopak popatrzył na ciebie maślanymi oczkami. Nie lubiłaś kiedy tak robił, zawsze się wtedy poddawałaś. Teraz nie chciałaś dać za wygraną. '____ proszę tylko ten jeden raz się nie poddawaj'. E'Dawn coraz bardziej się na ciebie patrzył oczekując, że zgodzisz się na akcję 'żarcie' w szkolnej stołówce razem z jego koleżkami.
-Jeden raz. Ostatni raz - powiedziałaś po kilku minutach wpatrywania się w ciebie.
-Tak! - od razu wziął komórkę i połączył się z resztą swojej grupki na messengerze -Akcja 'żarcie' rozpoczęta.
Następnego dnia wszystko było już uzgodnione. Kto, gdzie i jaką zajmuje pozycje. Chłopaki, a najbardziej Hyojong chciał się zemścić na nauczycielach za udupienie ich z języka angielskiego, na którym nic szczególnego nie zrobili. Na przerwie obiadowej gdy w stołówce jest najwięcej ludzi, wzięliście dzisiejsze danie jakim było spaghetti i zajęliście miejsca przy różnych stołach. Po pierwszych 5 minutach Hyojong nagle wstał dając wam znak, że zaraz macie zacząć rzucać jedzeniem.
-Wojna! - wykrzyczał E'Dawn i rzucił pierwszą partię makaronu w stronę dyżurującego nauczyciela od angielskiego.
Ty razem z resztą zespołu zrobiliście prawie to samo. Różnicą był jedynie cel rzucania makaronem. Tobie akurat nie zależało na tym gdzie rzucasz, miałaś jedynie rzucić jedzeniem w jakieś miejsce i trafić w człowieka. Udało ci się, nawet cel był trafny, bo od ciebie dostała dziewczyna, a raczej lafirynda z 3C. Nie lubiłaś laski i to bardzo.
Chwilę później już wszyscy rzucali makaronem, sosem, klopsikami a nawet kompotem i budyniem, które były dla chętnych w zestawach do dzisiejszego obiadu. Tak się zapierałaś, że nie weźmiesz w tym udziału, a teraz bawisz się w najlepsze strzelając w kolejne laseczki, których nie trawisz w tej szkole. Nawet nie wiedziałaś kiedy, a sama dostałaś spaghetti w brzuch.
-STOP! Proszę natychmiast przestać! - usłyszałaś krzyk dyrektorki szkoły. Oho, no to będzie kara. -Kto to wszystko zaczął?
E'Dawn razem ze swoją paczką pokazali szybko na Yunę, dziewczynę, w którą jako pierwsza wcelowałaś swoim makaronem. Akurat w tym momencie trzymała jeszcze kluski w dłoni i celowała w jakiś punkt.
-Pójdziesz ze mną młoda panno. - dyrektorka wzięła dziewczynę za ramię i wciągnęła siłą ze stołówki.
Ty razem z Hyojongiem i resztą jego paczki przybiliście sobie dyskretne piąteczki. Teraz nie tylko E'Dawn odegrał się na panu od angielskiego rzucając w niego co chwilę kluskami, a także ty zobaczyłaś szkolną laleczkę brudną od sosu i idącą za panią dyrektor. To chyba najpiękniejszy dzień.
-Nie zrobisz tego.
-Owszem zrobię.
-Ja nie będę się bawić w wojnę na żarcie.
-Ale ja tak bardzo chcę!
Chłopak popatrzył na ciebie maślanymi oczkami. Nie lubiłaś kiedy tak robił, zawsze się wtedy poddawałaś. Teraz nie chciałaś dać za wygraną. '____ proszę tylko ten jeden raz się nie poddawaj'. E'Dawn coraz bardziej się na ciebie patrzył oczekując, że zgodzisz się na akcję 'żarcie' w szkolnej stołówce razem z jego koleżkami.
-Jeden raz. Ostatni raz - powiedziałaś po kilku minutach wpatrywania się w ciebie.
-Tak! - od razu wziął komórkę i połączył się z resztą swojej grupki na messengerze -Akcja 'żarcie' rozpoczęta.
Następnego dnia wszystko było już uzgodnione. Kto, gdzie i jaką zajmuje pozycje. Chłopaki, a najbardziej Hyojong chciał się zemścić na nauczycielach za udupienie ich z języka angielskiego, na którym nic szczególnego nie zrobili. Na przerwie obiadowej gdy w stołówce jest najwięcej ludzi, wzięliście dzisiejsze danie jakim było spaghetti i zajęliście miejsca przy różnych stołach. Po pierwszych 5 minutach Hyojong nagle wstał dając wam znak, że zaraz macie zacząć rzucać jedzeniem.
-Wojna! - wykrzyczał E'Dawn i rzucił pierwszą partię makaronu w stronę dyżurującego nauczyciela od angielskiego.
Ty razem z resztą zespołu zrobiliście prawie to samo. Różnicą był jedynie cel rzucania makaronem. Tobie akurat nie zależało na tym gdzie rzucasz, miałaś jedynie rzucić jedzeniem w jakieś miejsce i trafić w człowieka. Udało ci się, nawet cel był trafny, bo od ciebie dostała dziewczyna, a raczej lafirynda z 3C. Nie lubiłaś laski i to bardzo.
Chwilę później już wszyscy rzucali makaronem, sosem, klopsikami a nawet kompotem i budyniem, które były dla chętnych w zestawach do dzisiejszego obiadu. Tak się zapierałaś, że nie weźmiesz w tym udziału, a teraz bawisz się w najlepsze strzelając w kolejne laseczki, których nie trawisz w tej szkole. Nawet nie wiedziałaś kiedy, a sama dostałaś spaghetti w brzuch.
-STOP! Proszę natychmiast przestać! - usłyszałaś krzyk dyrektorki szkoły. Oho, no to będzie kara. -Kto to wszystko zaczął?
E'Dawn razem ze swoją paczką pokazali szybko na Yunę, dziewczynę, w którą jako pierwsza wcelowałaś swoim makaronem. Akurat w tym momencie trzymała jeszcze kluski w dłoni i celowała w jakiś punkt.
-Pójdziesz ze mną młoda panno. - dyrektorka wzięła dziewczynę za ramię i wciągnęła siłą ze stołówki.
Ty razem z Hyojongiem i resztą jego paczki przybiliście sobie dyskretne piąteczki. Teraz nie tylko E'Dawn odegrał się na panu od angielskiego rzucając w niego co chwilę kluskami, a także ty zobaczyłaś szkolną laleczkę brudną od sosu i idącą za panią dyrektor. To chyba najpiękniejszy dzień.
KINO
-Ciekawe czy dzisiaj też się pojawi - taa gadam sam do siebie, znowu.
To nie moja wina, że do kawiarni, w której pracuje przychodzi dość często ładna dziewczyna. No może mi się podoba. No może bardziej niż tylko podoba. Zauroczyłem się w niej. Szkoda tylko, że nie znam jej imienia.
Około godziny piętnastej zaczęło się piekło. Szkoły kończyły swoje zajęcia i ludzie prosto z nich przychodzili do nas zjeść dobre ciastko, napić się kawy i odrobić lekcje. Dzisiaj także pojawiła się ta urocza dziewczyna. Jak zwykle zamówiła duże, karmelowe latte i ciasto marchewkowe dla siebie i swojej przyjaciółki.
To właśnie dzisiaj wpadłem na pomysł. Pierwszy raz do zrobienia latte użyłem swojego własnego pomysłu na posypanie wierzchu, a nie szablonu królika czy też jakiegoś słoneczka. Dzisiaj napisze coś specjalnie dla niej. Trochę długo zajęło mi dekorowanie kawy, bo dziewczyna zaczynała już się niecierpliwić.
-Duże, karmelowe latte i ciasto marchewkowe! - mój przyjaciel z pracy, Dokyeom wykrzyczał zamówienie
Od razu przyszła po nie ta dziewczyna. Jakiś taki dziwny zwyczaj mamy w tej kawiarni, że klienci płacą dopiero przy odbiorze swojego napoju bądź ciasta. Chociaż dzisiaj mi to nie przeszkadzało.
Gdy dziewczyna przyszła po zamówienie, ja wstukałem wszystko na kasie i wydrukowało mi paragon. Jak nie patrzyła szybko napisałem na nim swój numer telefonu i podpisałem 'Napisz do mnie, Hyunggu'. Ona szybko zabrała papierek, swoje zamówienie i odeszła od lady. Żeby tylko napis na kawie się jej spodobał.
Dziesięć minut później dostałem SMS'a. Nieznany numer. Pewno znowu jakaś wróżka chce przepowiedzieć mi przyszłość prawda. No i to było moje zaskoczenie. We wiadomości nie były żadne wróżby, było napisane 'Z chęcią się z tobą spotkam, ____'. Szybko spojrzałem w stronę dziewczyny od karmelowego latte, a ona się do mnie uśmiechnęła i pomachała. Chcecie wiedzieć co napisałem na kawie? 'Chciałabyś gdzieś ze mną wyjść? Hyunggu, ten fajny barista'. Tak, to jednak był najlepszy pomysł na jaki wpadłem od kiedy tu pracuje. No i, w końcu wiem jak moja miłośniczka karmelowego latte się nazywa.
Dziesięć minut później dostałem SMS'a. Nieznany numer. Pewno znowu jakaś wróżka chce przepowiedzieć mi przyszłość prawda. No i to było moje zaskoczenie. We wiadomości nie były żadne wróżby, było napisane 'Z chęcią się z tobą spotkam, ____'. Szybko spojrzałem w stronę dziewczyny od karmelowego latte, a ona się do mnie uśmiechnęła i pomachała. Chcecie wiedzieć co napisałem na kawie? 'Chciałabyś gdzieś ze mną wyjść? Hyunggu, ten fajny barista'. Tak, to jednak był najlepszy pomysł na jaki wpadłem od kiedy tu pracuje. No i, w końcu wiem jak moja miłośniczka karmelowego latte się nazywa.
YUTO
Czemu stołówka w naszej szkole musi być zawsze taka pełna? Dlaczego wszyscy muszą jeść lunch w szkole, nie mogą jeść rano większego śniadania jak mój brat i później już nic nie jedzą przez cały dzień. Czemu akurat takie same myśli mam kiedy jem obiad w naszej przepełnionej po brzegi stołówce?
-____. ____! - dlaczego ktoś się na mnie jeszcze drze bez powodu
-Co chcesz? - spytałam mojej przyjaciółki, Hayoung, która krzyczała na mnie przed sekundą -Nie dajesz mi myśleć.
-Zawsze myślisz o tym samym jak tu siedzimy. Może powinnyśmy zmienić stolik. Zamieńmy się z tymi z kółka rowerowego. Szczerze to nie wiem jak to ich kółko się nazywa. Rowerarze?
-Do rzeczy Hayoung. - dlaczego ona zawsze zadaje tyle pytań? A tak w ogóle to czemu do wszystkiego muszę mieć jakieś głupie pytania? Nawet do siebie.
-Dostałaś wiadomość. Nawet kilka. Przez jakiś czas miałaś wibrator z telefonu, a ty nawet nie zwróciłaś na to uwagi.
-Wiesz co, zawsze się zastanawiałam dlaczego tak dużo gadasz.
-Taka moja natura.
Hayoung wróciła do jedzenia dzisiejszego dania dnia. Hmm zupa nijaka z ziemniakopodobnymi wymiocinami. Żart. Zwykła kartoflanka, ale nie wygląda za fajnie. Wolę drugie, dają chociaż moje ukochane brokuły.
Podobno dostałam jakieś wiadomości. Podniosłam w końcu telefon ze stolika. Na serio dostałam jakieś wiadomości, a już myślałam, że znowu coś nazmyślała żebym przestała rozmyślać. Jakoś tak zawsze podczas obiadu udaje mi się odłączyć od rzeczywistości. Odblokowałam telefon i sprawdziłam od kogo były te wszystkie wiadomości. Yuto. Adachi Yuto. Ten piękniś z 3F. Czemu akurat do mnie napisał? Niby ładny i w ogóle, ale głupi jak but. Ciekawe czego ode mnie chce.
"Hejka śliczna", "Ruchasz się czy trzeba z tobą chodzić" "Co maleńka?"
Oj Yuto, Yuto, jesteś ohydny.
Wstałam z krzesełka i odeszłam od stolika. Doigrałeś się Adachi Yuto. Napisałeś nie z tą osobą. Podeszłam do jego stoliczka. Oczywiście siedział z tymi 'najlepszymi' w naszej szkole. Czemu oni maja pudding czekoladowy, a ja waniliowy? Nie dość z tymi pytaniami.
-Hej śliczny! - zaczęłam słodkim i niewinnym głosikiem, a to dopiero początek.
-O moja ____. No to co? Wolisz powiedzieć wprost zamiast napisać. Lubie to. - cała stołówka nagle ucichła i patrzyła w naszą stronę. Może tak i lepiej.
-A ja nie. I chyba musisz być niezłym debilem żeby pisać do dziewczyny czy chciałaby się z tobą ruchać. Messenger nie jest jakimś sex chatem. A jeżeli myślałeś, że polecę na ten twój tani podryw to się grubo mylisz.
-A-ale...
-I co? Zatkało kakao? - wzięłaś kompocik, który był dzisiaj wyjątkowo idealnie czerwony do białego sweterka chłopaka i wylałaś całą zawartość kubka na Yuto
Niektóre dziewczyny zaczęły ci klaskać. Czyżby do nich też pisał? A może po prostu uważają go za debila.
-a jeżeli chciałeś na serio się gdzieś ze mną umówić to trzeba było po prosty zapytać, a nie wypisywać takie rzeczy.
-Nie wiem co powiedzieć... - czyżby nasz kochany Yuto się zawstydził
-Ale za to ja wiem. Nie odzywaj się więcej do mnie.
YEO ONE
Dziś najgorszy dzień na świcie. Moje urodziny. Właśnie w ten dzień uświadamiałam sobie jak to ja się szybko starzeje. Nikomu nigdy nie mówiłam kiedy one są chociaż o to pytali, tak samo nie pokazywałam na portalach społecznościowych. Chyba, że rok urodzenia, to już sobie mogą wiedzieć.
Czemu tego nie robię? Nienawidzę kiedy składają mi życzenia. One są wtedy takie udawane, wypowiedziane na siłę żeby tylko dostać cukierki od solenizanta. To ja powinnam dostawać cukierki a nie inni.
W szkole było jak w inne dni. Jakoś nie pokazywałam tego, że to właśnie dzisiaj powinnam świętować, zaprosić kogoś na piwo, ciastko czy też może na domówkę. Lekcje jak zwykle mijały bardzo wolno. Czekałam tylko na długą przerwę, na której mogłam pójść do stołówki i zjeść zupkę. A może dzisiaj zaszaleje i wezmę ryż z warzywami. Albo jeszcze bardziej poszaleje i wezmę i to i to. Tak to lepsze rozwiązanie.
Przerwa nadeszła szybciej jak myślałam o niej. Razem z moimi przyjaciółkami ruszyłyśmy w stronę stołówki. Tam jedna z nich, która nigdy nie je szkolnego jedzenia zajęła stolik, a ja z resztą udałyśmy się po obiad.
Kilkanaście minut później gdy zajadałyśmy się zupą z głośników poleciały dzienne ogłoszenia. Dzisiaj w radiowęźle dyżurował Yang Changgu, dla przyjaciół YeoOne. Nikt nie wie dlaczego tak, ale tak się przyjęło. Jak zwykle gadał o pogodzie, o zapchanych toaletach na drugim piętrze, co jutro jest na obiad. Gadał też co się dzieje w mieście i kraju. Nic nienormalnego. Zwyczajne newsy jak co dzień. Tyle, że dzisiaj fajniejsza osoba mówi w głośniku.
-Dziś jest bardzo ważny dzień... - YeoOne zaczął nagle. Przecież audycja radiowęzła się już skończyła
-Ciekawe o co chodzi - powiedziała do nas Yerin, która zajadała swoje tosty z domu a nie ryż ze stołówki
-... może nikt o tym nie wie, ale dla jednej osoby z naszej szkoły jest to jeden z ważniejszych dni. Szkoda tylko, że ona tak nie myśli. - przerwał na chwilę. O czym on do cholery mówił. Jaka osoba -Stooooo Laaaat, Stooooo Laaaat! A teraz wszyscy razem! Dzisiaj ma urodziny ____, dziewczyna, która nigdy nie chce żeby ktoś wiedział o jej urodzinach. Teraz wszyscy zaśpiewajmy dla niej, chociaż ten jeden raz!
Cała stołówka w mgnieniu oka wstała ze swoich miejsc i zaczęła śpiewać dla mnie piosenkę na urodziny. Ja na serio nie chciałam żeby ktoś dla mnie dzisiaj to śpiewał, ale jak tylko to usłyszałam to zrobiło mi się tak milutko na serduszku. Może trzeba było powiedzieć o tym kiedy mam urodziny. Atak w ogóle to skąd Changgu wiedział kiedy ja mam urodziny?
-Jak jeszcze jestem w radiowęźle to wykorzystam okazję. ____ skoro już przy tobie jesteśmy, czy chciałabyś się ze mną umówić? Czekam na ciebie jutro pod twoim domem o 17!
W tym momencie wszyscy zaczęli klaskać a ja wyplułam zupę na stół. Moje marzenia się właśnie spełniły!
WOOSEOK
Łzy spływały po twoich policzkach już dobrą godzinę. Siedziałaś na jednej z huśtawek w parku. Nikogo dookoła nie było co sprawiało, że byłaś bardziej przybita. Właśnie chłopak z tobą zerwał i miałaś ochotę wygadać się komuś, nawet nieznajomemu. Może nikogo nie było w parku ze względu na ulewę?
-Co tutaj robisz? - usłyszałaś za sobą męski głos
Odwróciłaś głowę w jego stronę. Dokładnie za tobą stał Wooseok - twój przyjaciel.
-Nie widać? Huśtam się. - odpowiedziałaś ponuro
-Przecież widzę, że coś się stało
-Nie twoja sprawa. - wróciłaś do poprzedniej pozycji.
Wzrok utkwiłaś w ziemię, żeby chłopak tylko na ciebie nie patrzył. Nie teraz kiedy jesteś cała zapłakana. Jednak mimo twoich małych próśb Wooseok usiadł na piasku dokładnie przed tobą. Cały czas czułaś jego wzrok na sobie.
Przez niego straciłaś nawet ochotę na wygadanie się komukolwiek.
-____ , mi możesz powiedzieć wszystko - odezwał się po chwili ciszy
-Jak mnie tu znalazłeś? - zapytałaś spoglądając w końcu na niego
-Chodziłem z psem po parku.
- Ty nie masz psa.
-O faktycznie! To w takim razie po prostu chodziłem po parku.
-W taką pogodę?
-Po co ci te wszystkie informacje? - wstał nagle z piachu -To nie ja jestem w tej chwili ważny tylko ty.
Znowu spuściłaś wzrok. Nie chciałaś mu mówić co się stało jakąś godzinę temu. Wstydziłaś się.
-To co? Powiesz? - Wooseok nagle ściągnął z siebie swoją kurtkę przeciwdeszczową i narzucił na twoje ramiona. Ty tylko spojrzałaś na niego pytająco. -Nie chcę żebyś się przeziębiła
-Ale tobie tak to będzie zimno.
-Jakoś to wytrzymam. No to jak?
-Gyujin ze mną zerwał
-A mówiłem ci, że to dupek.
-Nie mówiłeś.
-No to myślałem. Chodźmy stąd, bo na serio będziesz chora.
Wooseok ułożył swoją prawą rękę tak żebyś ty się na niej podparła. Zrobiłaś to po krótkiej chwili, jakoś trzeba było się odczepić od huśtawki mokrymi spodniami.
Chłopak odprowadził ciebie pod same drzwi twojego mieszkania. Przez całą drogę zagadywał cię żebyś tylko nie płakała i nie myślała o zerwaniu. Cieszyłaś się, że masz takiego wspaniałego przyjaciela.
YANAN
-Ale jak to się jeszcze nie całowaliście?! - Ahyoung, twoja przyjaciółka wykrzyczała ci do ucha kiedy wchodziłyście do swojej sali lekcyjnej -Przecież jesteście razem już tak długo.
-Wiesz... Nawet mnie nie przytula. Przyzwyczaiłam się jakoś do tego. - odpowiedziałaś przyjaciółce siadając w swojej ławce i wyjmując odpowiednie książki do języka japońskiego
-Ale jak to przyzwyczaiłam. Nie ma żadne przyzwyczaiłam. On jako twój chłopak powinien się zachowywać jak jeden z takich. Yanan powinien ciebie trzymać za rękę, przytulać się do ciebie, albo ty do niego no i od czasu do czasu czule ciebie całować.
-Teraz to żeś pojechała chyba za daleko.
Ahyoung już nie pisnęła do ciebie ani słówkiem. Chwilę później zaczęła się lekcja.
Twoja przyjaciółka do końca lekcji już nie wspominała o tobie i twojej relacji z twoim chłopakiem Yananem. Za to ty się nad nią zastanawiałaś, czemu jeszcze nie doszło choćby do przytulania.
Po szkole jak zwykle wracałaś z Yananem do domu. Mieszkał dwie ulice dalej i zawsze dbał o to byś bezpiecznie wróciła do mieszkania.
-Yanan. - zaczęłaś niepewnie -Chciałam z tobą o czymś porozmawiać.
-Kapitanie mamy kolejnego kosmitę! - krzyknął i ułożył ręce jak do pistoletu celując nimi w ciebie
Wiedziałaś dobrze co to znaczy.
-O nie! Znowu zostałam wykryta przez Kosmobójcę An! - odkrzyknęłaś unosząc ręce w geście poddania się
I tak zawsze. Cokolwiek byś do niego nie powiedziała lub zrobiła on zawsze wszystko sprowadza do tych swoich głupich gier. Nie przeszkadzały ci do czasu aż Ahyoung zaczęła cię wypytywać o szczegóły waszego związku. Kiedyś musiałaś się zapytać Yanana o to co jest pomiędzy wami, dlaczego nie wracacie do domów trzymając się za ręce tylko wygłupiając się udając jakiś kosmitów.
-Wracasz ze mną uciekinierze z kosmicznego więzienia! - znów wykrzyczał biegnąc przed siebie
Ty za to zostałaś w miejscu. Czemu to wszystko tak wygląda? W filmach pary nie okazują sobie tak uczuć. Na pewno nie przez zabawę w kosmitów. Fajnie, że i ty i on macie po 19 lat i dalej udajecie kosmitę i pogromcę kosmitów, ewentualnie któreś z was jest dzikim zwierzęciem, a drugie jest kłusownikiem i je łapie.
-____ coś się stało? - zapytał cię chłopak stając tuż obok -Nie biegłaś razem ze mną i ciągle stoisz w jednym miejscu. Na pewno jest coś nie tak.
-Yanan powiedz mi...
-Tak kosmitko uciekinierze
-Przestań na chwilę z tymi kosmitami, zwierzętami i wszystkim innym. Chcę z tobą porozmawiać.
-No to zamieniam się w słuch.
-Bo jesteśmy razem ze sobą a my jeszcze w ogóle nie całowaliśmy się, nie przytulaliśmy a nawet nie szliśmy trzymając się za rękę, a tak chyba powinny robić pary.
-Nie wiem co powiedzieć. Ale mam za to jedno pytanie. - spojrzałaś na niego pytającym wzrokiem a ten od razu odpowiedział -To my jesteśmy razem? Od kiedy i czemu ja o tym nie wiem? Nie wiedziałem, że ty tak myślisz. Może zachowałbym się trochę inaczej.
W twoich oczach zaczęły pojawiać się łzy. Jak on mógł tak pomyśleć. Przecież chodziliście ze sobą, a może jednak nie? Nigdy nie powiedzieliście sobie słów 'kocham cię' ani nic podobnego. Może Yanan miał rację, z tym czy jesteśmy razem.
-____ słyszysz mnie? - otrząsnęłaś się. On ciągle do ciebie mówił a ty nic nie słyszałaś -Mówiłem, że możemy to lekko zmienić, ale nie obiecuję, że tak łatwo się zmienię.
-Daruj sobie. - odpowiedziałaś oschle odchodząc od niego. Teraz już na pewno płakałaś.
-Wiesz... Nawet mnie nie przytula. Przyzwyczaiłam się jakoś do tego. - odpowiedziałaś przyjaciółce siadając w swojej ławce i wyjmując odpowiednie książki do języka japońskiego
-Ale jak to przyzwyczaiłam. Nie ma żadne przyzwyczaiłam. On jako twój chłopak powinien się zachowywać jak jeden z takich. Yanan powinien ciebie trzymać za rękę, przytulać się do ciebie, albo ty do niego no i od czasu do czasu czule ciebie całować.
-Teraz to żeś pojechała chyba za daleko.
Ahyoung już nie pisnęła do ciebie ani słówkiem. Chwilę później zaczęła się lekcja.
Twoja przyjaciółka do końca lekcji już nie wspominała o tobie i twojej relacji z twoim chłopakiem Yananem. Za to ty się nad nią zastanawiałaś, czemu jeszcze nie doszło choćby do przytulania.
Po szkole jak zwykle wracałaś z Yananem do domu. Mieszkał dwie ulice dalej i zawsze dbał o to byś bezpiecznie wróciła do mieszkania.
-Yanan. - zaczęłaś niepewnie -Chciałam z tobą o czymś porozmawiać.
-Kapitanie mamy kolejnego kosmitę! - krzyknął i ułożył ręce jak do pistoletu celując nimi w ciebie
Wiedziałaś dobrze co to znaczy.
-O nie! Znowu zostałam wykryta przez Kosmobójcę An! - odkrzyknęłaś unosząc ręce w geście poddania się
I tak zawsze. Cokolwiek byś do niego nie powiedziała lub zrobiła on zawsze wszystko sprowadza do tych swoich głupich gier. Nie przeszkadzały ci do czasu aż Ahyoung zaczęła cię wypytywać o szczegóły waszego związku. Kiedyś musiałaś się zapytać Yanana o to co jest pomiędzy wami, dlaczego nie wracacie do domów trzymając się za ręce tylko wygłupiając się udając jakiś kosmitów.
-Wracasz ze mną uciekinierze z kosmicznego więzienia! - znów wykrzyczał biegnąc przed siebie
Ty za to zostałaś w miejscu. Czemu to wszystko tak wygląda? W filmach pary nie okazują sobie tak uczuć. Na pewno nie przez zabawę w kosmitów. Fajnie, że i ty i on macie po 19 lat i dalej udajecie kosmitę i pogromcę kosmitów, ewentualnie któreś z was jest dzikim zwierzęciem, a drugie jest kłusownikiem i je łapie.
-____ coś się stało? - zapytał cię chłopak stając tuż obok -Nie biegłaś razem ze mną i ciągle stoisz w jednym miejscu. Na pewno jest coś nie tak.
-Yanan powiedz mi...
-Tak kosmitko uciekinierze
-Przestań na chwilę z tymi kosmitami, zwierzętami i wszystkim innym. Chcę z tobą porozmawiać.
-No to zamieniam się w słuch.
-Bo jesteśmy razem ze sobą a my jeszcze w ogóle nie całowaliśmy się, nie przytulaliśmy a nawet nie szliśmy trzymając się za rękę, a tak chyba powinny robić pary.
-Nie wiem co powiedzieć. Ale mam za to jedno pytanie. - spojrzałaś na niego pytającym wzrokiem a ten od razu odpowiedział -To my jesteśmy razem? Od kiedy i czemu ja o tym nie wiem? Nie wiedziałem, że ty tak myślisz. Może zachowałbym się trochę inaczej.
W twoich oczach zaczęły pojawiać się łzy. Jak on mógł tak pomyśleć. Przecież chodziliście ze sobą, a może jednak nie? Nigdy nie powiedzieliście sobie słów 'kocham cię' ani nic podobnego. Może Yanan miał rację, z tym czy jesteśmy razem.
-____ słyszysz mnie? - otrząsnęłaś się. On ciągle do ciebie mówił a ty nic nie słyszałaś -Mówiłem, że możemy to lekko zmienić, ale nie obiecuję, że tak łatwo się zmienię.
-Daruj sobie. - odpowiedziałaś oschle odchodząc od niego. Teraz już na pewno płakałaś.
SHINWON
Chodziłem po szkole bez sensu. Nie miałem co ze sobą zrobić. Była długa przerwa, a połowa klasy wyjechała na wycieczkę szkolną. Nie było moich ziomków, z którymi mógłbym podkradać mydło z toalety i wlewać do napoju nauczyciela od geografii. Jeszcze nigdy nie rozkminił kto mu robi mydlane piciu.
Podszedłem do mojej jakże pięknej, szarej, małej i lekko śmierdzącej jak reszty szafki. Może zrobię w niej w końcu porządek. Niee, to dla bab. Chociaż jest jedna baba, która mi się podoba. Może nie baba, a ładna i słodka dziewczyna. Chodzi do innej klasy, ale mi to nie przeszkadza. Jest inna niż cała reszta dziewczyn od nas ze szkoły. Nie ubiera się jak jakaś panna lekkich obyczajów chociaż mamy mundurki w szkole, nie pcha się w ramiona każdego chłopaka jakiego zobaczy no i jest nieśmiała co także robi, że jest strasznie słoooodka. Od kiedy ją zobaczyłem po raz pierwszy chciałem do niej zagadać, ale chyba to widziała, bo za każdym razem uciekała gdy byłem w pobliżu.
Otworzyłem swoją jakże uwielbianą szafkę. Bałagan był nie do zniesienia, ale pośród niego znalazłem karteczkę. Nie było jej tutaj. Pamiętałbym, że wsadzam do mojej szafki różową kartkę z namalowanymi wszędzie serduszkami. To nie było moje. Pewnie znowu jakaś laska chce się pchać na moją elegancką ramę i nie chce tego mówić wprost. Wziąłem do ręki liścik od wielbicielki. Już wiem jaka była jego treść: "Cho do klubu, xxx". Jakie było moje zaskoczenie kiedy treść była zupełnie inna niż myślałem.
"Spotkajmy się na ostatniej przerwie przy starej wiśni za szkołą. ____"
Moje serce momentalnie przyśpieszyło. Moja miłość chce mnie widzieć. I to jeszcze dzisiaj. Czy to już jest niebo?
Tak jak ____ napisała w liściku poszedłem na ostatniej przerwie za szkołę. Dziewczyna już tam na mnie czekała. Ja wiem, że było już zimno na zewnątrz bo przyszła sobie jesień, ale czy dziewczyny wtedy nie powinny do mundurków nosić spodni? Przecież one marzną w tych spódniczkach i rajstopkach. Chociaż jakby inaczej na to spojrzeć, to słodkie i takie dziewczęce.
-S-Shinwon... - zaczęła. Co ja mam teraz zrobić? Moje serce zaraz wybuchnie od jej słodkości.
-Tak?
-Chciałam cię spytać o jedną rzecz. - mówiła szybko i widać było, że się strasznie denerwuje tym co chce mi powiedzieć. Czyżbym ja też się jej podobał?
Jednak zanim powiedziała to co chciała powiedzieć, zleciało pół przerwy a ja zacząłem marznąć.
-Shinwon... Czy masz kogoś na oku? - zapytała w końcu. Nie mogę jej powiedzieć, że to ona bo może sama chce mi to wyznać, ale także nie powiem jej, że kogoś mam bo już w ogóle ucieknie i stracę jakiekolwiek szanse u niej.
-Nikogo nie mam.
-No dobrze.
Jakby nigdy nic odwróciła się i zaczęła iść do szkoły. Tylko tyle chciała wiedzieć? Przecież to bez sensu. Podszedłem do niej zanim weszła do budynku i złapałem ją za nadgarstek.
-Tylko tyle chciałaś mi powiedzieć? -spytałem patrząc jej w oczy. ____ się speszyła i szybko odwróciła swój wzrok.
-N-nie, nie, nie. To nie tak miało być! - znowu szybko mówiła. Wyrwała swoją rękę z mojego uścisku i wbiegła do szkoły krzycząc jeszcze -Jutro powiem ci na pewno, że cię lubię!
Wiedziałem o tym.
HONGSEOK
Błogie uczucie. Zrelaksowanie. Brak jakichkolwiek zmartwień. Chociaż przez tą jedną chwilę. Palenie za budynkiem szkoły podczas lekcji było nieco ryzykowne. Akurat tobie to nie przeszkadzało. Paliłaś tu teoretycznie codziennie i jeszcze nikt cię nie przyłapał. Aż do teraz. W twoją stronę szedł jakiś chłopak. Gdy bardziej się mu przyjrzałaś wiedziałaś, że możesz mieć problemy. Był to przewodniczący twojej klasy oraz pupilek pani, czyli Yang Hongseok.
-W końcu cię mam - powiedział podchodząc do ciebie
-Jak to mnie masz?
-Od jakiegoś czasu próbuję ciebie nakryć na paleniu tutaj, ale zawsze mi zwiewasz. A teraz ciebie mam.
A to pantofel. Jakoś nie za bardzo za nim przepadałaś, ale trzeba było coś zrobić żeby ciebie nikomu nie wydał, że tu sobie codziennie palisz.
-Masz nie wygadać, ok? - powiedziałaś dość szorstko rzucając peta pod nogi i depcząc go.
-Ale coś za coś.
-Co masz na myśli.
-Nawet mi się podobasz. Dasz mi buzi.
-Chyba cię posrało ty geju.
-Nie jestem gejem. Sprawdzałem. Teraz chcę się upewnić czy podobają mi się dziewczyny.
-Ruchałeś jakiegoś gościa?! O fuu!
-Nie ruchałem nikogo. Całowałem się.
-I teraz myślisz, że pocałuje takie coś jak ty? - skrzyżowałaś ręce na klatce piersiowej
-Tak, ewentualnie mogę zaproponować co innego. Dam każdą cenę.
-Mam się sprzedać? To może... Tysiak?
-Akurat mam tyle. - chłopak wyciągnął z kieszeni daną kwotę. Po co mu tyle pieniędzy przy sobie?
Nic nie zrobiłaś tylko rozszerzyłaś usta z wrażenia. Nie miałaś pojęcia, że taki pupilek wychowawczyni może prosić cię o takie rzeczy.
-O widzę, że się zgadzasz, bo otwierasz buzię jakbyś chciała mnie w niej poczuć.
To było jeszcze bardziej zadziwiające. Pan przewodniczący mówiący takie rzeczy? Przecież to nierealne! Na pewno tylko śnisz. Albo i nie. Chłopak nagle zaczął rozpinać rozporek od spodni. Co jest nie tak z tym kolesiem?! Zaczęłaś iść w stronę szkoły. Jednak tamten był szybszy i przyparł cię do murku, przy którym staliście.
-Nigdy nie sprzedawałaś swojego ciała. Widać to po tobie. Boisz się.
-W-wcale nie. Nie boje się ciebie.
-Może zostaniemy przy tym pocałunku. Nikt o niczym się nie dowie co ty tu wyprawiasz.
-No dobra. Jeden całus i stąd spierdzielasz.
Chłopak nachylił się nad tobą. Zamknęłaś oczy i czekałaś aż cię pocałuje. Co będziesz się wyrywać przed szereg, niech on to zrobi jak tak bardzo chce.
-Wali od ciebie fajami. - walnął nagle a ty otworzyłaś oczy
-No co ty nie powiesz, chyba przed chwilą paliłam. Całujesz czy nie, bo muszę jeszcze iść do toalety.
Hongseok złożył na twoich ustach dość słodki i delikatny pocałunek. Nie wiedziałaś nawet, że on tak potrafi. Kiedy już się od ciebie odsunął spojrzałaś mu w oczy.
-Chyba mógłbym się w tobie zakochać. - powiedział i zostawił cię przy murku
-W końcu cię mam - powiedział podchodząc do ciebie
-Jak to mnie masz?
-Od jakiegoś czasu próbuję ciebie nakryć na paleniu tutaj, ale zawsze mi zwiewasz. A teraz ciebie mam.
A to pantofel. Jakoś nie za bardzo za nim przepadałaś, ale trzeba było coś zrobić żeby ciebie nikomu nie wydał, że tu sobie codziennie palisz.
-Masz nie wygadać, ok? - powiedziałaś dość szorstko rzucając peta pod nogi i depcząc go.
-Ale coś za coś.
-Co masz na myśli.
-Nawet mi się podobasz. Dasz mi buzi.
-Chyba cię posrało ty geju.
-Nie jestem gejem. Sprawdzałem. Teraz chcę się upewnić czy podobają mi się dziewczyny.
-Ruchałeś jakiegoś gościa?! O fuu!
-Nie ruchałem nikogo. Całowałem się.
-I teraz myślisz, że pocałuje takie coś jak ty? - skrzyżowałaś ręce na klatce piersiowej
-Tak, ewentualnie mogę zaproponować co innego. Dam każdą cenę.
-Mam się sprzedać? To może... Tysiak?
-Akurat mam tyle. - chłopak wyciągnął z kieszeni daną kwotę. Po co mu tyle pieniędzy przy sobie?
Nic nie zrobiłaś tylko rozszerzyłaś usta z wrażenia. Nie miałaś pojęcia, że taki pupilek wychowawczyni może prosić cię o takie rzeczy.
-O widzę, że się zgadzasz, bo otwierasz buzię jakbyś chciała mnie w niej poczuć.
To było jeszcze bardziej zadziwiające. Pan przewodniczący mówiący takie rzeczy? Przecież to nierealne! Na pewno tylko śnisz. Albo i nie. Chłopak nagle zaczął rozpinać rozporek od spodni. Co jest nie tak z tym kolesiem?! Zaczęłaś iść w stronę szkoły. Jednak tamten był szybszy i przyparł cię do murku, przy którym staliście.
-Nigdy nie sprzedawałaś swojego ciała. Widać to po tobie. Boisz się.
-W-wcale nie. Nie boje się ciebie.
-Może zostaniemy przy tym pocałunku. Nikt o niczym się nie dowie co ty tu wyprawiasz.
-No dobra. Jeden całus i stąd spierdzielasz.
Chłopak nachylił się nad tobą. Zamknęłaś oczy i czekałaś aż cię pocałuje. Co będziesz się wyrywać przed szereg, niech on to zrobi jak tak bardzo chce.
-Wali od ciebie fajami. - walnął nagle a ty otworzyłaś oczy
-No co ty nie powiesz, chyba przed chwilą paliłam. Całujesz czy nie, bo muszę jeszcze iść do toalety.
Hongseok złożył na twoich ustach dość słodki i delikatny pocałunek. Nie wiedziałaś nawet, że on tak potrafi. Kiedy już się od ciebie odsunął spojrzałaś mu w oczy.
-Chyba mógłbym się w tobie zakochać. - powiedział i zostawił cię przy murku
~~*~~*~~
Bomi