niedziela, 23 września 2018

NCT - Chłopak do wynajęcia



ty x Seo Johnny



  Dzisiaj zagram w AION'a. Dzisiaj zagram w AION'a. Powtarzałaś wracając ze szkoły do domu. Oczywiście wracałaś sama bo twoja jedna i jedyna przyjaciółka mieszka w ogóle nie w tą stronę co ty chodzisz. Nie masz przyjaciół w szkole, a w grach jesteś dość dobra i możesz swobodnie pogadać z nieznajomymi. To nie tak, że lubiłaś rozmawiać z kimś kogo nie znasz, po prostu wiedziałaś, że oni nie zobaczą nigdy twojego prawdziwego ja. Kujonki z liceum, która normalnie nie umie porozmawiać z kimkolwiek od siebie ze szkoły.
  Twoja przyjaciółka Kisun wiedziała o tym i to bardzo dobrze. Nawet się o ciebie martwiła, że w przyszłości nikogo nie poznasz i zostaniesz starą babą z rybkami. Czemu rybki? Bo to chyba jedyne zwierzęta, na które nie masz alergii.
  Weszłaś do domu, przywitałaś swoją matkę, zabrałaś z kuchni jogurt i poszłaś od razu do pokoju. Tam jak sobie ustaliłaś wcześniej weszłaś w grę AION. Zalogowałaś się na swoje konto i już po chwili byłaś w animowanej rzeczywistości. Odnalazłaś nawet swoich przyjaciół z gry i razem poszliście zabijać potworki i poczatować a mniej ważne rzeczy. Około godziny 11 wieczorem skończyłaś grę. Dzisiaj mogłaś zaszaleć trochę dłużej bo nie miałaś żadnych sprawdzianów i pracy domowej wymagającej chwilę czasu.


  Następnego dnia Kisun oznajmiła ci, że kogoś poznała. Nie przejęłaś się tym zbytnio wiedząc, że dziewczyna umie nawiązywać nowe kontakty w porównaniu do ciebie i lubi to robić. Dzisiejszy dzień był jednym z najluźniejszych dni w całym tygodniu szkolnym. Mieliście dzisiaj tylko pięć godzin i to prawie same języki. Żyć nie umierać. Bardzo lubiłaś języki, a najbardziej angielski. Dziękowałaś wszystkim bogom na świecie za to, że uczyli cię w szkole amerykańskiego angielskiego a nie brytyjskiego. Jakoś ten akcent do ciebie nie przemawiał.
 -Ej...____ psst - usłyszałaś na jednej lekcji Kisun szepczącą do ciebie z ławki obok. Odwróciłaś wzrok w jej stronę i pokazałaś gestem ręki żeby mówiła o co chodzi -Dzisiaj mój nowy znajomy będzie nas odprowadzał do domu.
 -Ale ty idziesz w zupełnie inną stronę niż ja - odpowiedziałaś także szeptem
 -No to najpierw odprowadzi jedną a później drugą z nas - uśmiechnęła się promiennie
 -Jakoś tego nie widzę. - burknęłaś pod nosem i wróciłaś do lekcji angielskiego prowadzonego przez twojego ulubionego nauczyciela.
Po skończonych lekcjach razem z Kisun wyszłyście przed szkołę. Dziewczyna od razu zawołała chłopaka, który podobno ma dzisiaj z wami wracać.
 -Johnny! - przyjaciółka podbiegła do nowego znajomego i o czymś zaczęła z nim rozmawiać.
  Może nie powinnam wcinać się im w rozmowę. Tak chyba będzie najlepiej. Wrócę do domu i pogram sobie. Niestety kiedy chciałaś się przemknąć obok Kisun i tego Johnny'ego, twoja przyjaciółka złapała cię za kołnierzyk marynarki szkolnej.
 -____ poznaj proszę Johnny'ego. Johnny to jest ____, o której ci mówiłam. - dziewczyna uśmiechnęła się to w twoją stronę to w stronę chłopaka.
 -Miło mi cię poznać. - powiedział nagle chłopak biorąc twoją dłoń w swoje i lekko całując jej wierzch -Kisun dużo o tobie mi mówiła.
 -Tak, ciekawe co takiego. - powiedziałaś sobie pod nosem zabierając dłoń od chłopaka. Troszkę  zdziwił cię jego gest i lekko speszył.
 -No to co, idziemy? - spytał Johnny
 -Aish na śmierć zapomniałam! - wyrwała nagle Kisun -Mam dzisiaj zajęcia dodatkowe z biologii i muszę zostać jeszcze godzinę.
  A to oszustka. Wrobiła mnie. Popatrzyłaś się na nią z wrogością i już coś miałaś powiedzieć obraźliwego ale ona się odwróciła na pięcie i wróciła z powrotem do szkoły.
 -No to chyba zostaliśmy sami - odezwał się chłopak
 -Chyba. - odpowiedziałaś ledwo słyszalnie
 -Masz coś dzisiaj do roboty? - zapytał nagle. Tak mam, muszę uratować dzisiaj jakieś nasionka i pozabijać kilka potworków by nabić level.
 -Raczej nic dzisiaj ciekawego nie robię. - co ja wygaduję.
 -To idealnie. Zapraszam cię na kawę i ciastko. Nie daj się prosić~
 -Tylko, że ja nie lubię kawy.
 -No to na herbatkę i ciastko. Ja stawiam.
 -Nie powinnam się zgadzać. Nie znam cię.
 -To się właśnie poznamy. I uprzedzając następne twoje pytanie, nie nie jestem żadnym zbokiem.
 -No nie wiem.
 -Zrób to dla Kisun. Mówiła mi, że nie masz za dużo znajomych, a jak dla mnie wydajesz się bardzo ciekawą osobą.
  Pomyślałaś chwilę. Iść z nowo poznanym Johnnym, czy nie? Ta herbatka i ciastko bardzo cię przekonują więc...
 -No dobrze. Pójdę z tobą, ale nie na długo, okej?
 -Okej! - uśmiechnął się do ciebie. Nawet uroczy ten Johnny. 


  Po kilkunastu minutach siedzieliście już w kawiarni. Nawet jeżeli była położona w miejscu gdzie dziennie przechodzi bardzo dużo ludzi, to tu jakoś nie było pełno. Za to było ładnie i przytulnie. Może kiedyś przyjdziesz tu z laptopem żeby pograć i napić się herbatki.
  Ty zamówiłaś zwykła herbatę z cytryną, a chłopak jakąś kawę, na którą nawet nie zwracałaś uwagi. Wystrój kawiarenki był tak przyjemny, że zapomniałaś o tym, że razem z tobą jest też Johnny.
 -Jak ci się tu podoba? - spojrzałaś na chłopaka, który chyba prosił się o jakiekolwiek zainteresowanie bo przez cały czas się w ciebie wpatrywał.
 -Jest bardzo ładnie. Podoba mi się tu. - odezwałaś się choć było w tym czuć nutę niepewności.
  Chłopak to chyba zauważył bo po chwili zaczął żartować i rozluźniać atmosferę pomiędzy wami. Chyba go nawet trochę polubiłaś, ale tylko trochę. Spędziliście więcej czasu niż planowałaś z nim spędzić. Około godziny 19 jak powoli zaczęło się ściemniać, Johnny zaproponował, że odprowadzi cię do domu jak to było to zaplanowane wcześniej.
  Wydawało ci się czy przez to wyjście do kawiarni i odprowadzenie do domu czułaś się nieco swobodniej w towarzystwie Johnny'ego. Chłopak ciągle próbował ciebie rozśmieszyć samemu się śmiejąc ze wszystkiego co powie. Dowiedziałaś się również co on sądzi na temat Kisun. Twoje i jego zdanie na jej temat prawie w ogóle się nie różni, obydwoje uważacie, że dziewczyna za dużo gada i nie umie się zamknąć.
  Zatrzymaliście się pod blokiem, w którym mieszkasz.
 -Tutaj mieszkam. - powiedziałaś
 -Zapamiętam sobie. Naprawdę dobrze dzisiaj spędziłem z tobą czas.
 -J-ja też. Będę już iść.
  Chciałaś już się odwrócić ale coś ci przeszkodziło. Tym czymś były ramiona Johnny'ego oplatające twoje chude ramiona.
 -Już nie mogę się doczekać naszego kolejnego spotkania. - powiedział wtulając się w ciebie bardziej i bardziej. Ty za to nie wiedziałaś co masz robić. Była to nowa sytuacja, jeszcze nigdy chłopak aż tak ciebie nie przytulał. Chyba nikt nigdy ciebie tak nie przytulał. Johnny się odsunął od ciebie i popatrzył w oczy -Co powiesz na piątek? Przyjdę po ciebie po szkole i pójdziemy gdzieś, może do kina albo po prostu do parku się przejść.
 -N-nie...Nie wiem co mam powiedzieć. - zawahałaś się
 -Zgodzić się?
 -No chyba nic się nie stanie jak spotkamy się jeszcze raz.
 -No to jesteśmy umówieni na piątek. Pamiętaj zabieram cie od razu po szkole.
 -T-tak, no to papa.
 -Paaaa!
  Johnny poczekał aż wejdziesz do klatki i dopiero po tym odszedł w swoją stronę. Czy właśnie w tym momencie twoje serce przyspieszyło? Wróciłaś do domu, w którym nikogo nie było jak zwykle. Mama w pracy, ojca już od dawna nie ma i jedyną żyjącą istotą w tym mieszkaniu jest szynszyla oraz laptop, w którym żyjesz wirtualna ty. Wzięłaś długą kąpiel podczas której myślałaś na co zdecyduje się Johnny i gdzie cię zabierze w piątek. Piątek był za dwa dni a ty już chyba wymyśliłaś wszystkie możliwe scenariusze dotyczące twojego poniżenia. Kiedy położyłaś się do łózka rozmyślałaś dalej nad tym jak możesz się upokorzyć przed Johnny'm. Bałaś się, że stanie się coś złego jak zwykle kiedy poznajesz jakiegoś chłopaka. Prawda jest taka, że nigdy go nie miałaś ponieważ zawsze musiałaś coś odwalić i oni sami od ciebie odchodzili zanim cokolwiek się między wami zadziało. Może tym razem będzie inaczej?


  Dwa dni później siedziałaś w szkole jak na szpilkach. Denerwowałaś się tym spotkaniem. Oczywiście nic nie powiedziałaś o tym Kisun bo wtedy by cię zamęczyła gorzej niż zwykle swoim gadaniem. Na ostatniej lekcji nie myślałaś już o żadnych cyferkach tylko o tym jak Johnny będzie dzisiaj wyglądał. Żeby tylko Kisun nie wychodziła z tobą ze szkoły. Wtedy zobaczy Johnny'ego i kolejny miesiąc będziesz słyszeć tylko o nim i o tym, że po ciebie przyszedł. Gdy zadzwonił dzwonek wyszłaś, a raczej wybiegłaś z sali jak poparzona. Niby chciałaś się z nim spotkać lecz gdzieś z tyłu głowy była myśl, że to głupie i nie powinnaś iść na żadne spotkanie z żadnym Johnnym. Przez to jedno głupie przeczucie zatrzymałaś się przed drzwiami wejściowymi.
 -Wiem, że Johnny po ciebie przyszedł. - usłyszałaś nagle Kisun przy swoim uchu. -Powiedział mi o tym wczoraj jak z nim pisałam i wiesz co, bardzo i to bardzo wam kibicuję. - uśmiechnęła się i poszła przed siebie
  Może to nie będzie aż takie złe. Może nic się nie stanie a ty zachowasz jakoś swoją twarz nie robiąc niczego głupiego. Raz kozie śmierć. Wyszłaś przed szkołę. On już tam czekał. Miał na sobie czarny płaszcz, czarne spodnie i ogólnie cały był na czarno. Ty w przeciwieństwie do niego byłaś cała na biało. Biała sukienka, biały sweterek i białe laczki [musiałam xdd wyobraź sobie ładne buciki a nie laczki okej].
 -Gotowa na szalooone popołudnie? - spytał na powitanie
 -Chyba tak.
  Wystawił w twoją stronę rękę zgiętą w pół tak żebyś mogła oprzeć na niej swoją. Nieśmiale ale jednak to zrobiłaś i już po chwili szłaś z Johnny'm pod rękę w nieznanym ci kierunku. Nie szliście długo, bo za rogiem chłopak miał zaparkowany samochód. Zapomniałaś go w ogóle spytać ile ma lat. Aish ty głupia. Otworzył tobie drzwi od strony pasażera i czekał aż wejdziesz do środka by je z powrotem zamknąć. Szybko udał się na miejsce kierowcy i teraz jechaliście w nieznanym tobie kierunku.
 -Gdzie jedziemy? - spytałaś po chwili trochę niezręcznej ciszy
 -Zobaczysz na miejscu.
 -Johnny.... - spojrzał na ciebie przelotnie -Bo ja zapomniałam zapytać... Ile tak w ogóle masz lat?
 -Nie mówiłem ci? - zdziwiony znowu popatrzył wracając zaraz do kierowania pojazdem -Mam 21 lat. I wiem, że ty masz 20 [wyobraźcie sobie, że ona jest w technikum, w ostatniej klasie okej, bo chyba zapomniałam o tym xd]. Kisun mi powiedziała na twój temat wszystko.
 -W-wszystko?
 -Chyba tak. Lubisz grać w gry rpg, masz 20 lat, chodzisz do ostatniej klasy technikum, masz szynszyla imieniem Bob i lubisz lody truskawkowe.
 -No to serio wiesz o mnie dużo. Mi Kisun o tobie za dużo nie mówiła, dlatego też za dużo o tobie nie wiem.
 -Jestem Seo Yungho, ale wszyscy mówią mi po prostu Johnny, mam 21 lat, skończyłem liceum dwa lata temu i teraz studiuję taniec by w przyszłości być choreografem, nie mam żadnego zwierzaka i lubię lody bakaliowe. - uśmiechnął się do ciebie parkując auto na parkingu. -Teraz już wiesz o mnie więcej.
  Byliście już na miejscu. Chłopak otworzył ci drzwi i poczekał aż wyjdziesz z samochodu. Lunapark. Zabrał cię do lunaparku. To dlatego mówił o szaloooonym popołudniu. Johnny zamknął auto i razem z tobą skierował się w stronę wejścia do parku rozrywki. Zapłacił za was na samym wejściu, chociaż ty protestowałaś, że zapłacisz sama za siebie. Wyszło tak czy tak na jego i już po chwili wchodziliście na pierwszą atrakcje którą była średniej wielkości kolejka górska. Lubiłaś takie rzeczy choć w głębi duszy coś ci przypominało o lęku wysokości.
  Po dobrych dwóch godzinach zabawy na różnych atrakcjach i jedzeniu przeróżnych słodkości, Johnny wybrał ostatnią kolejkę. Od samego początku w lunaparku prosiłaś w duchu żeby tylko jej nie wybrał, ale oczywiście musiało się stać inaczej. Wchodziliście na diabelski młyn. Kolejki jakoś wytrzymałaś ale nie jego. Na nim jest za wysoko, a nie miałaś serca żeby powiedzieć podekscytowanemu chłopakowi, że się boisz. Wiedliście do jednego z wagoników i koło powoli zaczęło się wznosić do góry. Im wyżej ono było twoje ciało coraz bardziej drżało.
 -Boisz się? - spytał chłopak -Trzeba mi było powiedzieć o tym wcześniej, zanim tutaj weszliśmy.
 -Nie chciałam ci mówić. Wyglądałeś na bardzo szczęśliwego.
 -Chodź tu. - wyciągnął ręce przed siebie i gestami dłoni zachęcał cię żebyś przesiadła na przeciwko niego
  Zrobiłaś to. Szybko się przesiadłaś na drugą stronę i pozwoliłaś by Johnny cię objął swoimi rękoma. Nie wiesz czemu, ale nagle przestałaś drżeć i wysokość nie była już żadnym problemem. Spędziliście tak całą jazdę na młynie. Jednak pod sam koniec gdy chciałaś już wstawać do wysiadania, chłopak przyciągnął cię do siebie i złożył na twoim policzku krótki pocałunek.
 -Podobasz mi się. - wyszeptał do twojego ucha w momencie, w którym koło się zatrzymało i mieliście wysiadać.
  Poczerwieniały ci policzki. Nigdy nie usłyszałaś czegoś takiego od chłopaka, a tym bardziej żaden ciebie nigdy nie pocałował. Nawet w policzek. W drodze do domu nie odezwałaś się ani słowem. Johnny tak samo, jednak cisza wam nie przeszkadzała. Po zatrzymaniu się pod twoim domem pożegnałaś się szybkim 'pa' i poleciałaś do mieszkania. Nie wiedziałaś co masz robić. Dziwne uczucie w brzuchu nie dawało ci spokoju. Pierwszy raz w życiu tak się czułaś. Może byś zwierzyła się z tego mamie, ale znowu nie było jej w domu. Jak zwykle znajdował się w nim jedynie zwierzak. Cały weekend nie robiłaś nic, nie grałaś w żadną grę, nie wychodziłaś z domu, nie odpisywałaś na żadne wiadomości. Leżałaś jedynie na podłodze w swoim pokoju, wpatrywałaś się w sufit i prowadziłaś monolog dotyczący siebie i tego co zaszło między tobą a Johnnym. Skierowany był on do nikogo, a pomimo tego chciałaś by ktoś odpowiedział. Odpowiedział co masz robić, bo chłopak chyba się tobie spodobał. Pierwszy raz w życiu czułaś się tak, tak dziwnie, niepewnie i w pewnym sensie czułaś podekscytowanie. Co tydzień Johnny przychodził pod twoją szkołę. Zawsze cię o tym informował,  ale tym razem nic nie powiedział chociaż przez cały czas ze sobą piszecie. Twoja przyjaciółka była bardzo zadowolona, że w końcu otworzyłaś się na kogoś innego niż ona i ludzie z gier rpg. Tym razem chłopak zabrał cię do zwykłego parku. Chodziliście alejkami rozmawiając na różne tematy. Dowiedziałaś się, że chłopak mieszkał w USA oraz, że gra w te same gry co ty. Już się nawet umówiliście na wspólną rozgrywkę. Kiedy nastał czas na zakończenie spotkania Johnny zaproponował, że cię odprowadzi pod twój blok. Kiedy już się pod nim znaleźliście nastała chwila ciszy. Nie była ona niezręczna, bardziej przyjemna. Nie miałaś zamiaru jej przerywać, ale chłopak już tak. Przytulił się do ciebie.
 -____ ja tak nie mogę. - zaczął bardziej się w ciebie wtulając
 -O co chodzi? Bo nic nie rozumiem
 -Kisun. Ona tak jakby mnie wynajęła żebym cię otworzył i był z tobą.
  Odsunęłaś się od niego niedowierzając w to co mówi. Miałaś ochotę pójść do swojej przyjaciółki właśnie w tym momencie i ją nieźle sprać. Dlaczego ona zrobiła ci taką rzecz. Aż tak przeszkadzało jej, że twoim jedynym znajomym jesteś ty, a twoje kontakty z chłopakami ograniczały się do odpowiedzi na historii u pana Choi?
 -Cz-czemu? Czemu się na to zgodziłeś? - spytałaś w ogóle na niego nie patrząc
 -Zapłaciła mi. Jestem chłopakiem do wynajęcia.
  Po usłyszeniu tego tylko przelotnie na niego spojrzałaś i ruszyłaś w stronę wejścia do bloku szepcząc ciche 'zaufałam ci'. Niestety Yungho złapał cię za nadgarstek i przyciągnął, że znowu stałaś na przeciwko niego.
 -Daj mi skończyć. Na samym początku wziąłem od niej pieniądze, bardzo błagała o to żebym się z tobą spotkał. Zrobiłem to. Kiedy powiedziała, że zapłaci za każdy raz kiedy miałem się z tobą spotkać według jej upodobań odmówiłem. Powiedziałem, że nie będę tego robić tak ładnej i niewinnej dziewczynie jak ty. Na prawdę mi się podobasz i to nie zw względu na to, że to Kisun zaplanowała. Pierwsze spotkanie było jedynie zainicjowane przez nią, po tym powiedziałem jej żeby się nie wtrącała i zabrała wszystkie pieniądze, które ukradkiem wsadziła mi do plecaka. - powiedział na jednym wydechu, a jedyne co z tego zapamiętałaś to 'na prawdę mi się podobasz' -Słuchasz mnie w ogóle?
 -Wyłączyłam się po plecaku. Przepraszam. - on dalej mówił, dalej tłumaczył o co chodzi a ja tak po prostu go nie słuchałam, teraz będę się z tym źle czuć 
 -Mówiłem, że wszystkie nasze spotkania nie były żadnym ukartowanym pomysłem twojej przyjaciółki. Przez nią zrozumiałem, że bycie chłopakiem do wynajęcia powinno mieć miejsce właśnie w tym momencie. Chyba się w tobie zakochałem.
  Co. Się. Właśnie. Stało. Nagle poczułaś jak twoje serce przyspiesza jeszcze bardziej po tym jak Johnny cię przytulił i złapał za rękę. Czy ty czułaś to samo do niego? Czy ty też się w nim zakochałaś? Na pewno zauroczyłaś, ale czy od razu zakochałaś?
 -Yungho... J-ja nie wiem co mam powiedzieć. Jestem lekko zmieszana tym wszystkim.
 -Nic nie musisz mówić. Po prostu bądź przy mnie.
  Chłopak zbliżył się do ciebie i złożył na twoich ustach motyli pocałunek i przytulił do siebie mocniej niż kiedykolwiek indziej.


~~*~~*~~
Bomi

Tak dawno nic nie było tutaj dodawane;;; przepraszaaaaamy za to! Jako wynagrodzenie daje wam scenariusz z Johnnym z NCT! Mam nadzieję, że się spodobał i do następnego!

poniedziałek, 26 marca 2018

PENTAGON - Wyznania i czyny





*Scenariusze będą pisane różnie, mogą być z perspektywy chłopaków, bohaterki jak i narratora*

JINHO

  Od zawsze podobał mi się taki jeden chłopak. W sumie to zaczął mi się podobać jak tylko zaczęłam naukę w liceum. Miał na imię Jo Jinho, był rok ode mnie starszy i był jedynym członkiem klubu astronomicznego. Znał prawie każdą gwiazdę, planetę i konstelacje znajdujące się gdzieś w galaktyce. Specjalnie z jego powodu dołączyłam do jego jednoosobowego klubiku. Przyjął mnie bez żadnych problemów. Stwierdził nawet, że mnie tu potrzebuje, bo inaczej klub przestanie istnieć.
  Uwielbiałam to jak razem po szkole przychodziliśmy na dach z teleskopem i oglądaliśmy gwiazdy. Znałam jedynie jedną konstelacje - Wielką Niedźwiedzicę, którą z resztą nauczył mnie Jinho.
  Jednak zawsze musiał być jakiś szczegół, który wszystko utrudniał. Mianowicie było to moje nagminne opowiadanie chłopakowi o tym, że mi się podoba i zamienianie tego wszystkiego w żart. On jednak nic z tym nie robił i mnie olewał mówiąc żebym się przestała w końcu wygłupiać i nauczyć się chociaż jeszcze jednej konstelacji.
Jednego kwietniowego wieczoru siedzieliśmy jak zwykle na dachu szkoły składając nasz klubowy teleskop, który zakupiła dyrektorka, a także ciotka Jinho. Jutro chłopak miał zakończenie roku, kończył tę szkołę. Może on bardzo chciał, ale ja wolałam nie. Zakochałam się w nim i chciałam go zatrzymać przy sobie jeszcze jeden rok.
  Wieczór był dość zimny. Dało się zauważyć parę, która wydostawała się z moich ust lub nosa kiedy oddychałam. Usiałam na ziemi zaraz za chłopakiem, który ustawiał nasz teleskop by była najkorzystniejsza widoczność na gwiazdy.
-Jinho-oppa, to twój ostatni raz w klubie astronomicznym. - powiedziałam nieco smutna. Byłam bardzo smutna z tego powodu.
-Ta.
-Ch-chciałam ci coś p-powiedzieć skoro możemy się już nie s-spotkać. - No dalej ____ uda ci się chociaż dzisiaj tego nie spaprać
-Co takiego? - skończył mieszać przy sprzęcie i usiadł obok ciebie
-Wiesz Jinho... J-ja ciebie lubię - wypowiedziałam to chyba za szybko niż chciałam
On tylko na mnie spojrzał i westchnął.
-Haha! Żartowałam! - szybko dodałam. CZEMU ____? CZEMU? Znowu to samo palnęłaś.
  Schowałam twarz w dłonie. Dlaczego jak była na to ostatnia okazja to i tak musiałam to spitolić. Czułam jak po moich policzkach spływają pojedyncze kropelki łez. Miłość jest bez sensu, uczucia są bez sensu, wyznania są bez sensu, życie tak samo.
-____... - Jinho nagle się odezwał. Poderwałam głowę do góry -Możesz mówić dalej, nawet jest to fajne jak ciągle mi wyznajesz, że mnie lubisz. Ja też ciebie lubię.

HUI

 Pierwszy raz od bardzo wielu tygodni zostałaś zaproszona do dormu Pentagon. Jako, że kilku z nich to byli twoi przyjaciele w sumie z przypadku (ah ten fanmeeting, na którym zniszczyłaś koszulkę Wooseoka a później jakoś wyszło, że się zaprzyjaźniliście) to spotykaliście się dość często, ale nie zawsze u nich w mieszkaniu.
 Dzisiaj miałaś plan zrobić razem z nimi maraton z horrorami. Ty nigdy się ich nie bałaś, nie wiadomo jak z chłopakami. Gdy przyszłaś do nich wszystko było w salonie już przygotowane. Napoje, popcorn, jakieś mniejsze przekąski, miejsca do siedzenia w salonie no i oczywiście włączony telewizor. Nikt oprócz ciebie nie znał tytułów filmów ani jakiego gatunku będą. Sama nie wiedziałaś o czym dokładnie będą, ale w wypożyczalni filmów tak ładnie wyglądały na półkach, że aż żal było ich nie wziąć.
 -Co oglądamy? - wykrzyczał Yuto kiedy tylko ciebie zobaczył
 -Szczerze to sama do końca nie wiem - odpowiedziałaś zgodnie z prawdą i wyjęłaś z torby płyty -Wzięłam te których okładka mi się podobała.
 -Czyli znowu jakieś gówno - odparł Wooseok biorąc od ciebie pudełka z filmami
 -Uuu horrory. - wykrzywił się Hui -Nie lubię horrorów.
 -To masz problem - odebrałaś pudełka i podeszłaś do odtwarzacza DVD.
 Od zawsze wolałaś wypożyczać filmy na płytach niż je kupować albo oglądać na internecie. Kupowanie jest dość kosztowne, a na internecie nie zawsze jest film, który chcesz obejrzeć ewentualnie jest on dla użytkowników premium i jest w innym języku niż byś chciała. Dlatego wypożyczalnie są wygodniejsze i tańsze.
 Po włączeniu pierwszego seansu usadowiłaś się wygodnie na kanapie między Hui'em a Yuto. Dobrze wiedziałaś, że siedzisz obok kogoś kot przed chwilą powiedział, że nie lubi horrorów. I dlatego to wykorzystasz.
 Film trwał w najlepsze. Dlaczego akurat on poszedł na pierwszy ogień, przecież jest tak masakryczny, że ktoś już zdążył polecieć do toalety zsiusiać się ze strachu (tak to był Hui). Mógł pójść jako drugi, ale jak już leci to niech leci. Ty co chwilę się śmiałaś z akcji w filmie kiedy reszta zasłaniała oczy by tego nie widzieć.
 Po pierwszym filmie Heotaek stwierdził, że kolejnych filmów nie ogląda. Za bardzo się bał, ale tego nie powiedział wprost, domyśliłaś się.
 Razem z Wooseokiem zakradliście się do pokoju, w którym siedział właśnie Hui. Mieliście plan go wystraszyć żeby tym razem nie wyszło z niego tylko siusiu. Powoli otworzyliście drzwi i czmychnęliście za krzesło, na którym siedział chłopak. Na 3 mieliście wyskoczyć i zrobić wielkie 'BUU', ale Hui w porę się przekręcił i na was spojrzał,
 -Ja się na serio boję a wy chcecie mnie jeszcze straszyć. Nienormalni jesteście.
 -To nie mój pomysł! - krzyknął Wooseok i wybiegł z pokoju
 -Przepraszam cię. Serio nie chciałam. Chciałam tylko zobaczyć co zrobisz jak ciebie teraz wystraszymy. - podeszłaś do niego i przytuliłaś się do niego
 -To już tak nie rób. I nie przynoś takich filmów.

E'DAWN

-Zróbmy to. ____ proszę zróbmy to! - Hyojong zawracał ci jak zwykle głowę pierdołami -Jak tego ze mną nie zrobisz to ja to zrobię i wszystko zwalę na ciebie.
-Nie zrobisz tego.
-Owszem zrobię.
-Ja nie będę się bawić w wojnę na żarcie.
-Ale ja tak bardzo chcę!
Chłopak popatrzył na ciebie maślanymi oczkami. Nie lubiłaś kiedy tak robił, zawsze się wtedy poddawałaś. Teraz nie chciałaś dać za wygraną. '____ proszę tylko ten jeden raz się nie poddawaj'. E'Dawn coraz bardziej się na ciebie patrzył oczekując, że zgodzisz się na akcję 'żarcie' w szkolnej stołówce razem z jego koleżkami.
-Jeden raz. Ostatni raz - powiedziałaś po kilku minutach wpatrywania się w ciebie.
-Tak! - od razu wziął komórkę i połączył się z resztą swojej grupki na messengerze -Akcja 'żarcie' rozpoczęta.
Następnego dnia wszystko było już uzgodnione. Kto, gdzie i jaką zajmuje pozycje. Chłopaki, a najbardziej Hyojong chciał się zemścić na nauczycielach za udupienie ich z języka angielskiego, na którym nic szczególnego nie zrobili. Na przerwie obiadowej gdy w stołówce jest najwięcej ludzi, wzięliście dzisiejsze danie jakim było spaghetti i zajęliście miejsca przy różnych stołach. Po pierwszych 5 minutach Hyojong nagle wstał dając wam znak, że zaraz macie zacząć rzucać jedzeniem.
-Wojna! - wykrzyczał E'Dawn i rzucił pierwszą partię makaronu w stronę dyżurującego nauczyciela od angielskiego.
Ty razem z resztą zespołu zrobiliście prawie to samo. Różnicą był jedynie cel rzucania makaronem. Tobie akurat nie zależało na tym gdzie rzucasz, miałaś jedynie rzucić jedzeniem w jakieś miejsce i trafić w człowieka. Udało ci się, nawet cel był trafny, bo od ciebie dostała dziewczyna, a raczej lafirynda z 3C. Nie lubiłaś laski i to bardzo.
Chwilę później już wszyscy rzucali makaronem, sosem, klopsikami a nawet kompotem i budyniem, które były dla chętnych w zestawach do dzisiejszego obiadu. Tak się zapierałaś, że nie weźmiesz w tym udziału, a teraz bawisz się w najlepsze strzelając w kolejne laseczki, których nie trawisz w tej szkole. Nawet nie wiedziałaś kiedy, a sama dostałaś spaghetti w brzuch.
-STOP! Proszę natychmiast przestać! - usłyszałaś krzyk dyrektorki szkoły. Oho, no to będzie kara. -Kto to wszystko zaczął?
E'Dawn razem ze swoją paczką pokazali szybko na Yunę, dziewczynę, w którą jako pierwsza wcelowałaś swoim makaronem. Akurat w tym momencie trzymała jeszcze kluski w dłoni i celowała w jakiś punkt.
-Pójdziesz ze mną młoda panno. - dyrektorka wzięła dziewczynę za ramię i wciągnęła siłą ze stołówki.
Ty razem z Hyojongiem i resztą jego paczki przybiliście sobie dyskretne piąteczki. Teraz nie tylko E'Dawn odegrał się na panu od angielskiego rzucając w niego co chwilę kluskami, a także ty zobaczyłaś szkolną laleczkę brudną od sosu i idącą za panią dyrektor. To chyba najpiękniejszy dzień.

KINO

-Ciekawe czy dzisiaj też się pojawi - taa gadam sam do siebie, znowu.
To nie moja wina, że do kawiarni, w której pracuje przychodzi dość często ładna dziewczyna. No może mi się podoba. No może bardziej niż tylko podoba. Zauroczyłem się w niej. Szkoda tylko, że nie znam jej imienia.
Około godziny piętnastej zaczęło się piekło. Szkoły kończyły swoje zajęcia i ludzie prosto z nich przychodzili do nas zjeść dobre ciastko, napić się kawy i odrobić lekcje. Dzisiaj także pojawiła się ta urocza dziewczyna. Jak zwykle zamówiła duże, karmelowe latte i ciasto marchewkowe dla siebie i swojej przyjaciółki.
To właśnie dzisiaj wpadłem na pomysł. Pierwszy raz do zrobienia latte użyłem swojego własnego pomysłu na posypanie wierzchu, a nie szablonu królika czy też jakiegoś słoneczka. Dzisiaj napisze coś specjalnie dla niej. Trochę długo zajęło mi dekorowanie kawy, bo dziewczyna zaczynała już się niecierpliwić.
-Duże, karmelowe latte i ciasto marchewkowe! - mój przyjaciel z pracy, Dokyeom wykrzyczał zamówienie
Od razu przyszła po nie ta dziewczyna. Jakiś taki dziwny zwyczaj mamy w tej kawiarni, że klienci płacą dopiero przy odbiorze swojego napoju bądź ciasta. Chociaż dzisiaj mi to nie przeszkadzało.
Gdy dziewczyna przyszła po zamówienie, ja wstukałem wszystko na kasie i wydrukowało mi paragon. Jak nie patrzyła szybko napisałem na nim swój numer telefonu i podpisałem 'Napisz do mnie, Hyunggu'. Ona szybko zabrała papierek, swoje zamówienie i odeszła od lady. Żeby tylko napis na kawie się jej spodobał.
Dziesięć minut później dostałem SMS'a. Nieznany numer. Pewno znowu jakaś wróżka chce przepowiedzieć mi przyszłość prawda. No i to było moje zaskoczenie. We wiadomości nie były żadne wróżby, było napisane 'Z chęcią się z tobą spotkam, ____'. Szybko spojrzałem w stronę dziewczyny od karmelowego latte, a ona się do mnie uśmiechnęła i pomachała. Chcecie wiedzieć co napisałem na kawie? 'Chciałabyś gdzieś ze mną wyjść? Hyunggu, ten fajny barista'. Tak, to jednak był najlepszy pomysł na jaki wpadłem od kiedy tu pracuje. No i, w końcu wiem jak moja miłośniczka karmelowego latte się nazywa.

YUTO

Czemu stołówka w naszej szkole musi być zawsze taka pełna? Dlaczego wszyscy muszą jeść lunch w szkole, nie mogą jeść rano większego śniadania jak mój brat i później już nic nie jedzą przez cały dzień. Czemu akurat takie same myśli mam kiedy jem obiad w naszej przepełnionej po brzegi stołówce?
 -____. ____! - dlaczego ktoś się na mnie jeszcze drze bez powodu
 -Co chcesz? - spytałam mojej przyjaciółki, Hayoung, która krzyczała na mnie przed sekundą -Nie dajesz mi myśleć.
 -Zawsze myślisz o tym samym jak tu siedzimy. Może powinnyśmy zmienić stolik. Zamieńmy się z tymi z kółka rowerowego. Szczerze to nie wiem jak to ich kółko się nazywa. Rowerarze?
 -Do rzeczy Hayoung. - dlaczego ona zawsze zadaje tyle pytań? A tak w ogóle to czemu do wszystkiego muszę mieć jakieś głupie pytania? Nawet do siebie.
 -Dostałaś wiadomość. Nawet kilka. Przez jakiś czas miałaś wibrator z telefonu, a ty nawet nie zwróciłaś na to uwagi.
 -Wiesz co, zawsze się zastanawiałam dlaczego tak dużo gadasz.
 -Taka moja natura.
Hayoung wróciła do jedzenia dzisiejszego dania dnia. Hmm zupa nijaka z ziemniakopodobnymi wymiocinami. Żart. Zwykła kartoflanka, ale nie wygląda za fajnie. Wolę drugie, dają chociaż moje ukochane brokuły.
Podobno dostałam jakieś wiadomości. Podniosłam w końcu telefon ze stolika. Na serio dostałam jakieś wiadomości, a już myślałam, że znowu coś nazmyślała żebym przestała rozmyślać. Jakoś tak zawsze podczas obiadu udaje mi się odłączyć od rzeczywistości. Odblokowałam telefon i sprawdziłam od kogo były te wszystkie wiadomości. Yuto. Adachi Yuto. Ten piękniś z 3F. Czemu akurat do mnie napisał? Niby ładny i w ogóle, ale głupi jak but. Ciekawe czego ode mnie chce.
"Hejka śliczna", "Ruchasz się czy trzeba z tobą chodzić" "Co maleńka?"
Oj Yuto, Yuto, jesteś ohydny.
Wstałam z krzesełka i odeszłam od stolika. Doigrałeś się Adachi Yuto. Napisałeś nie z tą osobą. Podeszłam do jego stoliczka. Oczywiście siedział z tymi 'najlepszymi' w naszej szkole. Czemu oni maja pudding czekoladowy, a ja waniliowy? Nie dość z tymi pytaniami.
-Hej śliczny! - zaczęłam słodkim i niewinnym głosikiem, a to dopiero początek.
 -O moja ____. No to co? Wolisz powiedzieć wprost zamiast napisać. Lubie to. - cała stołówka nagle ucichła i patrzyła w naszą stronę. Może tak i lepiej.
 -A ja nie. I chyba musisz być niezłym debilem żeby pisać do dziewczyny czy chciałaby się z tobą ruchać. Messenger nie jest jakimś sex chatem. A jeżeli myślałeś, że polecę na ten twój tani podryw to się grubo mylisz.
 -A-ale...
 -I co? Zatkało kakao? - wzięłaś kompocik, który był dzisiaj wyjątkowo idealnie czerwony do białego sweterka chłopaka i wylałaś całą zawartość kubka na Yuto
  Niektóre dziewczyny zaczęły ci klaskać. Czyżby do nich też pisał? A może po prostu uważają go za debila.
 -a jeżeli chciałeś na serio się gdzieś ze mną umówić to trzeba było po prosty zapytać, a nie wypisywać takie rzeczy.
 -Nie wiem co powiedzieć... - czyżby nasz kochany Yuto się zawstydził
 -Ale za to ja wiem. Nie odzywaj się więcej do mnie.

YEO ONE

Dziś najgorszy dzień na świcie. Moje urodziny. Właśnie w ten dzień uświadamiałam sobie jak to ja się szybko starzeje. Nikomu nigdy nie mówiłam kiedy one są chociaż o to pytali, tak samo nie pokazywałam na portalach społecznościowych. Chyba, że rok urodzenia, to już sobie mogą wiedzieć.
Czemu tego nie robię? Nienawidzę kiedy składają mi życzenia. One są wtedy takie udawane, wypowiedziane na siłę żeby tylko dostać cukierki od solenizanta. To ja powinnam dostawać cukierki a nie inni.
W szkole było jak w inne dni. Jakoś nie pokazywałam tego, że to właśnie dzisiaj powinnam świętować, zaprosić kogoś na piwo, ciastko czy też może na domówkę. Lekcje jak zwykle mijały bardzo wolno. Czekałam tylko na długą przerwę, na której mogłam pójść do stołówki i zjeść zupkę. A może dzisiaj zaszaleje i wezmę ryż z warzywami. Albo jeszcze bardziej poszaleje i wezmę i to i to. Tak to lepsze rozwiązanie.
Przerwa nadeszła szybciej jak myślałam o niej. Razem z moimi przyjaciółkami ruszyłyśmy w stronę stołówki. Tam jedna z nich, która nigdy nie je szkolnego jedzenia zajęła stolik, a ja z resztą udałyśmy się po obiad.
Kilkanaście minut później gdy zajadałyśmy się zupą z głośników poleciały dzienne ogłoszenia. Dzisiaj w radiowęźle dyżurował Yang Changgu, dla przyjaciół YeoOne. Nikt nie wie dlaczego tak, ale tak się przyjęło. Jak zwykle gadał o pogodzie, o zapchanych toaletach na drugim piętrze, co jutro jest na obiad. Gadał też co się dzieje w mieście i kraju. Nic nienormalnego. Zwyczajne newsy jak co dzień. Tyle, że dzisiaj fajniejsza osoba mówi w głośniku.
-Dziś jest bardzo ważny dzień... - YeoOne zaczął nagle. Przecież audycja radiowęzła się już skończyła
-Ciekawe o co chodzi - powiedziała do nas Yerin, która zajadała swoje tosty z domu a nie ryż ze stołówki
-... może nikt o tym nie wie, ale dla jednej osoby z naszej szkoły jest to jeden z ważniejszych dni. Szkoda tylko, że ona tak nie myśli. - przerwał na chwilę. O czym on do cholery mówił. Jaka osoba -Stooooo Laaaat, Stooooo Laaaat! A teraz wszyscy razem! Dzisiaj ma urodziny ____, dziewczyna, która nigdy nie chce żeby ktoś wiedział o jej urodzinach. Teraz wszyscy zaśpiewajmy dla niej, chociaż ten jeden raz!
 Cała stołówka w mgnieniu oka wstała ze swoich miejsc i zaczęła śpiewać dla mnie piosenkę na urodziny. Ja na serio nie chciałam żeby ktoś dla mnie dzisiaj to śpiewał, ale jak tylko to usłyszałam to zrobiło mi się tak milutko na serduszku. Może trzeba było powiedzieć o tym kiedy mam urodziny. Atak w ogóle to skąd Changgu wiedział kiedy ja mam urodziny?
-Jak jeszcze jestem w radiowęźle to wykorzystam okazję. ____ skoro już przy tobie jesteśmy, czy chciałabyś się ze mną umówić? Czekam na ciebie jutro pod twoim domem o 17!
W tym momencie wszyscy zaczęli klaskać a ja wyplułam zupę na stół. Moje marzenia się właśnie spełniły!

WOOSEOK

 Łzy spływały po twoich policzkach już dobrą godzinę. Siedziałaś na jednej z huśtawek w parku. Nikogo dookoła nie było co sprawiało, że byłaś bardziej przybita. Właśnie chłopak z tobą zerwał i miałaś ochotę wygadać się komuś, nawet nieznajomemu. Może nikogo nie było w parku ze względu na ulewę?
 -Co tutaj robisz? - usłyszałaś za sobą męski głos
 Odwróciłaś głowę w jego stronę. Dokładnie za tobą stał Wooseok - twój przyjaciel.
 -Nie widać? Huśtam się. - odpowiedziałaś ponuro
 -Przecież widzę, że coś się stało
 -Nie twoja sprawa. - wróciłaś do poprzedniej pozycji.
 Wzrok utkwiłaś w ziemię, żeby chłopak tylko na ciebie nie patrzył. Nie teraz kiedy jesteś cała zapłakana. Jednak mimo twoich małych próśb Wooseok usiadł na piasku dokładnie przed tobą. Cały czas czułaś jego wzrok na sobie.
 Przez niego straciłaś nawet ochotę na wygadanie się komukolwiek.
 -____ , mi możesz powiedzieć wszystko - odezwał się po chwili ciszy
 -Jak mnie tu znalazłeś? - zapytałaś spoglądając w końcu na niego
 -Chodziłem z psem po parku.
- Ty nie masz psa.
-O faktycznie! To w takim razie po prostu chodziłem po parku.
-W taką pogodę?
-Po co ci te wszystkie informacje? - wstał nagle z piachu -To nie ja jestem w tej chwili ważny tylko ty.
Znowu spuściłaś wzrok. Nie chciałaś mu mówić co się stało jakąś godzinę temu. Wstydziłaś się.
-To co? Powiesz? - Wooseok nagle ściągnął z siebie swoją kurtkę przeciwdeszczową i narzucił na twoje ramiona. Ty tylko spojrzałaś na niego pytająco. -Nie chcę żebyś się przeziębiła
-Ale tobie tak to będzie zimno.
-Jakoś to wytrzymam. No to jak?
-Gyujin ze mną zerwał
-A mówiłem ci, że to dupek.
-Nie mówiłeś.
-No to myślałem. Chodźmy stąd, bo na serio będziesz chora.
 Wooseok ułożył swoją prawą rękę tak żebyś ty się na niej podparła. Zrobiłaś to po krótkiej chwili, jakoś trzeba było się odczepić od huśtawki mokrymi spodniami.
 Chłopak odprowadził ciebie pod same drzwi twojego mieszkania. Przez całą drogę zagadywał cię żebyś tylko nie płakała i nie myślała o zerwaniu. Cieszyłaś się, że masz takiego wspaniałego przyjaciela.

YANAN

-Ale jak to się jeszcze nie całowaliście?! - Ahyoung, twoja przyjaciółka wykrzyczała ci do ucha kiedy wchodziłyście do swojej sali lekcyjnej -Przecież jesteście razem już tak długo.
 -Wiesz... Nawet mnie nie przytula. Przyzwyczaiłam się jakoś do tego. - odpowiedziałaś przyjaciółce siadając w swojej ławce i wyjmując odpowiednie książki do języka japońskiego
 -Ale jak to przyzwyczaiłam. Nie ma żadne przyzwyczaiłam. On jako twój chłopak powinien się zachowywać jak jeden z takich. Yanan powinien ciebie trzymać za rękę, przytulać się do ciebie, albo ty do niego no i od czasu do czasu czule ciebie całować.
 -Teraz to żeś pojechała chyba za daleko.
  Ahyoung już nie pisnęła do ciebie ani słówkiem. Chwilę później zaczęła się lekcja.
  Twoja przyjaciółka do końca lekcji już nie wspominała o tobie i twojej relacji z twoim chłopakiem Yananem. Za to ty się nad nią zastanawiałaś, czemu jeszcze nie doszło choćby do przytulania.
  Po szkole jak zwykle wracałaś z Yananem do domu. Mieszkał dwie ulice dalej i zawsze dbał o to byś bezpiecznie wróciła do mieszkania.
 -Yanan. - zaczęłaś niepewnie -Chciałam z tobą o czymś porozmawiać.
 -Kapitanie mamy kolejnego kosmitę! - krzyknął i ułożył ręce jak do pistoletu celując nimi w ciebie
  Wiedziałaś dobrze co to znaczy.
 -O nie! Znowu zostałam wykryta przez Kosmobójcę An! - odkrzyknęłaś unosząc ręce w geście poddania się
  I tak zawsze. Cokolwiek byś do niego nie powiedziała lub zrobiła on zawsze wszystko sprowadza do tych swoich głupich gier. Nie przeszkadzały ci do czasu aż Ahyoung zaczęła cię wypytywać o szczegóły waszego związku. Kiedyś musiałaś się zapytać Yanana o to co jest pomiędzy wami, dlaczego nie wracacie do domów trzymając się za ręce tylko wygłupiając się udając jakiś kosmitów.
 -Wracasz ze mną uciekinierze z kosmicznego więzienia! - znów wykrzyczał biegnąc przed siebie
  Ty za to zostałaś w miejscu. Czemu to wszystko tak wygląda? W filmach pary nie okazują sobie tak uczuć. Na pewno nie przez zabawę w kosmitów. Fajnie, że i ty i on macie po 19 lat i dalej udajecie kosmitę i pogromcę kosmitów, ewentualnie któreś z was jest dzikim zwierzęciem, a drugie jest kłusownikiem i je łapie.
 -____ coś się stało? - zapytał cię chłopak stając tuż obok -Nie biegłaś razem ze mną i ciągle stoisz w jednym miejscu. Na pewno jest coś nie tak.
 -Yanan powiedz mi...
 -Tak kosmitko uciekinierze
 -Przestań na chwilę z tymi kosmitami, zwierzętami i wszystkim innym. Chcę z tobą porozmawiać.
 -No to zamieniam się w słuch.
 -Bo jesteśmy razem ze sobą a my jeszcze w ogóle nie całowaliśmy się, nie przytulaliśmy a nawet nie szliśmy trzymając się za rękę, a tak chyba powinny robić pary.
 -Nie wiem co powiedzieć. Ale mam za to jedno pytanie. - spojrzałaś na niego pytającym wzrokiem a ten od razu odpowiedział -To my jesteśmy razem? Od kiedy i czemu ja o tym nie wiem? Nie wiedziałem, że ty tak myślisz. Może zachowałbym się trochę inaczej.
  W twoich oczach zaczęły pojawiać się łzy. Jak on mógł tak pomyśleć. Przecież chodziliście ze sobą, a może jednak nie? Nigdy nie powiedzieliście sobie słów 'kocham cię' ani nic podobnego. Może Yanan miał rację, z tym czy jesteśmy razem.
 -____ słyszysz mnie? - otrząsnęłaś się. On ciągle do ciebie mówił a ty nic nie słyszałaś -Mówiłem, że możemy to lekko zmienić, ale nie obiecuję, że tak łatwo się zmienię.
 -Daruj sobie. - odpowiedziałaś oschle odchodząc od niego. Teraz już na pewno płakałaś.

SHINWON

  Chodziłem po szkole bez sensu. Nie miałem co ze sobą zrobić. Była długa przerwa, a połowa klasy wyjechała na wycieczkę szkolną. Nie było moich ziomków, z którymi mógłbym podkradać mydło z toalety i wlewać do napoju nauczyciela od geografii. Jeszcze nigdy nie rozkminił kto mu robi mydlane piciu.
  Podszedłem do mojej jakże pięknej, szarej, małej i lekko śmierdzącej jak reszty szafki. Może zrobię w niej w końcu porządek. Niee, to dla bab. Chociaż jest jedna baba, która mi się podoba. Może nie baba, a ładna i słodka dziewczyna. Chodzi do innej klasy, ale mi to nie przeszkadza. Jest inna niż cała reszta dziewczyn od nas ze szkoły. Nie ubiera się jak jakaś panna lekkich obyczajów chociaż mamy mundurki w szkole, nie pcha się w ramiona każdego chłopaka jakiego zobaczy no i jest nieśmiała co także robi, że jest strasznie słoooodka. Od kiedy ją zobaczyłem po raz pierwszy chciałem do niej zagadać, ale chyba to widziała, bo za każdym razem uciekała gdy byłem w pobliżu.
  Otworzyłem swoją jakże uwielbianą szafkę. Bałagan był nie do zniesienia, ale pośród niego znalazłem karteczkę. Nie było jej tutaj. Pamiętałbym, że wsadzam do mojej szafki różową kartkę z namalowanymi wszędzie serduszkami. To nie było moje. Pewnie znowu jakaś laska chce się pchać na moją elegancką ramę i nie chce tego mówić wprost. Wziąłem do ręki liścik od wielbicielki. Już wiem jaka była jego treść: "Cho do klubu, xxx". Jakie było moje zaskoczenie kiedy treść była zupełnie inna niż myślałem.
"Spotkajmy się na ostatniej przerwie przy starej wiśni za szkołą. ____"
  Moje serce momentalnie przyśpieszyło. Moja miłość chce mnie widzieć. I to jeszcze dzisiaj. Czy to już jest niebo?
  Tak jak ____ napisała w liściku poszedłem na ostatniej przerwie za szkołę. Dziewczyna już tam na mnie czekała. Ja wiem, że było już zimno na zewnątrz bo przyszła sobie jesień, ale czy dziewczyny wtedy nie powinny do mundurków nosić spodni? Przecież one marzną w tych spódniczkach i rajstopkach. Chociaż jakby inaczej na to spojrzeć, to słodkie i takie dziewczęce.
-S-Shinwon... - zaczęła. Co ja mam teraz zrobić? Moje serce zaraz wybuchnie od jej słodkości.
-Tak?
-Chciałam cię spytać o jedną rzecz. - mówiła szybko i widać było, że się strasznie denerwuje tym co chce mi powiedzieć. Czyżbym ja też się jej podobał?
  Jednak zanim powiedziała to co chciała powiedzieć, zleciało pół przerwy a ja zacząłem marznąć.
-Shinwon... Czy masz kogoś na oku? - zapytała w końcu. Nie mogę jej powiedzieć, że to ona bo może sama chce mi to wyznać, ale także nie powiem jej, że kogoś mam bo już w ogóle ucieknie i stracę jakiekolwiek szanse u niej.
-Nikogo nie mam.
-No dobrze.
  Jakby nigdy nic odwróciła się i zaczęła iść do szkoły. Tylko tyle chciała wiedzieć? Przecież to bez sensu. Podszedłem do niej zanim weszła do budynku i złapałem ją za nadgarstek.
-Tylko tyle chciałaś mi powiedzieć? -spytałem patrząc jej w oczy. ____ się speszyła i szybko odwróciła swój wzrok.
-N-nie, nie, nie. To nie tak miało być! - znowu szybko mówiła. Wyrwała swoją rękę z mojego uścisku i wbiegła do szkoły krzycząc jeszcze -Jutro powiem ci na pewno, że cię lubię!
  Wiedziałem o tym. 

HONGSEOK

  Błogie uczucie. Zrelaksowanie. Brak jakichkolwiek zmartwień. Chociaż przez tą jedną chwilę. Palenie za budynkiem szkoły podczas lekcji było nieco ryzykowne. Akurat tobie to nie przeszkadzało. Paliłaś tu teoretycznie codziennie i jeszcze nikt cię nie przyłapał. Aż do teraz. W twoją stronę szedł jakiś chłopak. Gdy bardziej się mu przyjrzałaś wiedziałaś, że możesz mieć problemy. Był to przewodniczący twojej klasy oraz pupilek pani, czyli Yang Hongseok.
-W końcu cię mam - powiedział podchodząc do ciebie
-Jak to mnie masz?
-Od jakiegoś czasu próbuję ciebie nakryć na paleniu tutaj, ale zawsze mi zwiewasz. A teraz ciebie mam.
  A to pantofel. Jakoś nie za bardzo za nim przepadałaś, ale trzeba było coś zrobić żeby ciebie nikomu nie wydał, że tu sobie codziennie palisz.
-Masz nie wygadać, ok? - powiedziałaś dość szorstko rzucając peta pod nogi i depcząc go.
-Ale coś za coś.
-Co masz na myśli.
-Nawet mi się podobasz. Dasz mi buzi.
-Chyba cię posrało ty geju.
-Nie jestem gejem. Sprawdzałem. Teraz chcę się upewnić czy podobają mi się dziewczyny.
-Ruchałeś jakiegoś gościa?! O fuu!
-Nie ruchałem nikogo. Całowałem się.
-I teraz myślisz, że pocałuje takie coś jak ty? - skrzyżowałaś ręce na klatce piersiowej
-Tak, ewentualnie mogę zaproponować co innego. Dam każdą cenę.
-Mam się sprzedać? To może... Tysiak?
-Akurat mam tyle. - chłopak wyciągnął z kieszeni daną kwotę. Po co mu tyle pieniędzy przy sobie?
  Nic nie zrobiłaś tylko rozszerzyłaś usta z wrażenia. Nie miałaś pojęcia, że taki pupilek wychowawczyni może prosić cię o takie rzeczy.
-O widzę, że się zgadzasz, bo otwierasz buzię jakbyś chciała mnie w niej poczuć.
  To było jeszcze bardziej zadziwiające. Pan przewodniczący mówiący takie rzeczy? Przecież to nierealne! Na pewno tylko śnisz. Albo i nie. Chłopak nagle zaczął rozpinać rozporek od spodni. Co jest nie tak z tym kolesiem?! Zaczęłaś iść w stronę szkoły. Jednak tamten był szybszy i przyparł cię do murku, przy którym staliście.
-Nigdy nie sprzedawałaś swojego ciała. Widać to po tobie. Boisz się.
-W-wcale nie. Nie boje się ciebie.
-Może zostaniemy przy tym pocałunku. Nikt o niczym się nie dowie co ty tu wyprawiasz.
-No dobra. Jeden całus i stąd spierdzielasz.
  Chłopak nachylił się nad tobą. Zamknęłaś oczy i czekałaś aż cię pocałuje. Co będziesz się wyrywać przed szereg, niech on to zrobi jak tak bardzo chce.
-Wali od ciebie fajami. - walnął nagle a ty otworzyłaś oczy
-No co ty nie powiesz, chyba przed chwilą paliłam. Całujesz czy nie, bo muszę jeszcze iść do toalety.
  Hongseok złożył na twoich ustach dość słodki i delikatny pocałunek. Nie wiedziałaś nawet, że on tak potrafi. Kiedy już się od ciebie odsunął spojrzałaś mu w oczy.
-Chyba mógłbym się w tobie zakochać. - powiedział i zostawił cię przy murku


~~*~~*~~
Bomi

środa, 7 lutego 2018

MONSTA X - Kontrola zaliczona (+18)


Ty x Wonho


Jest to kontynuacja opowiadania z Wonho - Ginekolog


  Dzisiaj jest ten dzień. Musisz iść do ginekologa, sama. Matka nie może, bo wyjechała ze swoim nowym facetem na wakacje, siostra ma ważne spotkanie, z koleżanką jednak nie pójdziesz, bo to dość intymna sprawa, a Wonho... O nim nawet lepiej nie myśleć. 
  Wyszłaś z domu pół godziny przed wyznaczoną wizytą. Przychodnia znajdowała się dość blisko od twojego mieszkania, a poza tym chciałaś się lekko przewietrzyć przed wejściem do gabinetu. Tak czy tak znalazłaś się w budynku kilka minut przed wyznaczonym tobie czasem. Oczywiście jak na złość, pani doktor powiedziała żebyś weszła od razu ze względu na pustą przychodnię i brak innych pacjentów. Powiedziałaś jej co i jak, pani Kang wypisała receptę na tabletki, chwilkę porozmawiała z tobą o życiu oraz o nowościach w świecie mody no i po wszystkim.
  Nie wiadomo po co te wszystkie nerwy tylko dla jednej karteczki. Tyle, że ty zawsze dramatyzujesz o byle gówno. Wychodząc z przychodni stwierdziłaś, że możesz je od razu kupić. Poszłaś więc do najbliższej apteki i nabyłaś nowe pigułki, po których nie powinnaś mieć już nudności. Jakoś nie chciało ci się wracać do pustego domu. Hoseok był jeszcze w pracy, a pogoda, chociaż jesienna była bardzo przyjemna. Zaczęłaś wracać do mieszkania drogą okrężną, przez park. Cieszyłaś się widząc dzieci bawiące się na placach zabaw, rodzin spacerujących z psami, starsze małżeństwa siedzące na ławkach. Zaczęłaś rozmyślać nad tym wszystkim. Może kupić jakiegoś zwierzaka, pomyśleć poważniej nad przyszłością z Hoseokiem, nad założeniem rodziny, którą tak bardzo chcesz mieć. Niestety twój organizm na razie na dziecko nie pozwala, nie regulując twojego okresu aż do tej pory. Dlatego musisz przyjmować tabletki antykoncepcyjne, które w miarę regulują miesiączkę.
  Po dość długim czasie spędzonym na powolnym spacerowaniu po parku, skierowałaś się do mieszkania swojego i Wonho. Mieszkaliście razem od jakichś 6 miesięcy i nawet dobrze się wam razem mieszkało. Od czasu do czasu wpadali do was przyjaciele Hoseoka. Jest wtedy zabawnie i miło, ale późniejsze sprzątanie po szóstce najlepszych przyjaciół jest trochę ciężkie. Dobrze, że chociaż twój chłopak pomaga ci wtedy w tym, w małym stopniu, ale pomaga.
  Weszłaś na odpowiednie piętro. O dziwo drzwi nie były zamknięte na klucz. Czyli albo ciebie sprytnie okradziono, albo Hyunwoo, jeden z przyjaciół Hoseoka przyszedł po swojego chomika (pilnowałaś go dzielnie przez dobry tydzień, a chłopak tak czy tak zawsze ma zapasowe klucze do waszego mieszkania. Tak na szelki wypadek), albo Wonho jest w domu. Ostatnia opcja wydawała się najbardziej realna zważając na to, że godziny jego pracy już dawno się skończyły.
 -Wonho! Już jestem! - krzyknęłaś w stronę salonu zdejmując buty i płaszcz
 -Ja też jestem!
  Chłopak zaraz przyleciał do ciebie z bardzo poważną miną. Oho coś się stało ważnego.
 -Mam informacje. Bardzo ważne informacje.
 -Jakie? A czy możesz mi je powiedzieć w salonie? Tutaj jakoś czuje się mało komfortowo.
 -Jasne.
  Od razu przeszliście do wspomnianego pokoju. Chłopak zaczął się uśmiechać. Nie do końca wiedziałaś o co może chodzić, ale może te jego 'ważne informacje' były bardzo ciekawe. Usiedliście na kanapie, która swoją drogą była chyba najwygodniejszym meblem w waszym całym mieszkaniu. Nawet spało się na niej lepiej niż w łóżku. Wracając do Wonho i jego ważnych wiadomości...
 -Hoseok, co chciałeś mi powiedzieć? - spytałaś się go patrząc mu prosto w oczy
  Ten się tylko uśmiechał.
 -Powiedz cokolwiek a nie się szczerzysz jak głupi do sera. Ja naprawdę chcę wiedzieć o co chodzi.
 -Wróciłaś od lekarza. - wykrzyczał wstając z kanapy i skacząc dookoła
 -I to jest ta wiadomość? Ta ważna wiadomość dla której tak strasznie zmieniłeś wyraz swojej twarzy gdy do mnie przyszedłeś?
 -Tak - zaśmiał się siadając z powrotem na sofie -A chyba coś tobie wczoraj mówiłem jak wrócisz od tego ginekologa.
  Oczywiście twoja skleroza się odezwała. Nie wiedziałaś do końca o czym mówił twój chłopak ani co wczoraj ci powiedział. Tak bardzo chciałaś to teraz wiedzieć.
 -A chcesz mi może przypomnieć? - spytałaś lekko zmieszana -Chyba zapomniałam.
 -No wiesz co. Zapomnieć o takiej rzeczy.
  Wonho ponownie wstał ze swojego miejsca. Ciebie za to wziął na ręce i zaniósł do sypialni składając na twojej szyi powolne pocałunki. Nadal nie wiesz o co może chodzić, ale to co on robi było bardzo przyjemne. Chłopak położył ciebie na łóżku, a sam zdjął z siebie koszulkę. Po chwili wisiał już nad tobą i kontynuował składanie pocałunków. Nawet nie zauważyłaś kiedy obydwoje byliście już w samej bieliźnie.
 -Już wiesz o co mi chodzi? - zapytał przyciszonym głosem
 -Chyba tak - uśmiechnęłaś się do niego i pocałowałaś jego malinowe usta, które tak bardzo w nim lubiłaś
  Chłopak zaczął schodzić z pocałunkami coraz niżej i niżej. Przeszedł na twój biust, z którego chwilę później Hoseok zdjął stanik. Pieścił twoje piersi przez dobrych kilka minut i znowu zaczął schodzić niżej. Zatrzymał się tuż przy twoim miejscu intymnym. Robiliście to już dużo razy, ale zawsze ty musiałaś leżeć pod nim cała czerwona i zawstydzona. Zdjął z ciebie fioletowe stringi, które swoją drogą uwielbiałaś nosić przez to, że były strasznie wygodne. Najpierw Wonho pieścił twoją łechtaczkę doprowadzając cię do jeszcze większego podniecenia. Gdy zaczęłaś jęczeć poczułaś jak palce chłopaka wchodzą i wychodzą z twojej pochwy.
 -Możesz przestać już się tak bawić, co. - wykrzyczałaś między jednym jęknięciem a drugim.
 -No spokojnie kobieto. Chcesz szybko skończyć? - zaśmiał się na własne słowa
  Przymknęłaś na chwilę oczy. Gdy je otworzyłaś Wonho był już bez swoich bokserek. Jego członek był już bardzo nabrzmiały. Jejciu ____ co z tobą nie tak. Za każdym razem jak uprawiacie seks musisz się tak zawstydzać, że zamykasz oczy gdy tylko widzisz penisa Hoseoka. Tym razem było tak samo. Znowu przymknęłaś oczy tylko po to by za chwilę poczuć członka Wonho w swojej dłoni. Poruszałaś ręką w górę i w dół nadal mając zamknięte oczy.
 -Czy ty zawsze musisz się tak zawstydzać? - spytał łapiąc jedną ręką twoje policzki tworząc z ust kaczuszkę -Otwieraj oczy inaczej będzie źle.
 -Jak to źle? - otworzyłaś nagle oczy i pierwsze co zobaczyłaś to rozbawiony wyraz twarzy Hoseoka
 -Chciałem ciebie tylko postraszyć.
  Zabrałaś rękę z jego przyrodzenia i czekałaś jak Wonho się dobrze ułoży między twoimi nogami. Gdy to już nastąpiło wszedł w ciebie, a ty zajęczałaś prosto w jego ucho. Chłopak poruszał się coraz szybciej i coraz mocniej. Ty dostawałaś coraz większych spazm z kolejnymi pchnięciami. Dobrze wiedziałaś jak to się skończy, nie będziesz jutro wychodziła z łóżka, bo ci się po prostu nie będzie chciało.
  Zmiana pozycji była dla ciebie bardzo złym pomysłem. Niby byłaś na górze ale to nie dawało ci żadnej władzy nad chłopakiem. Wonho ciągle zwalniał i przyspieszał, wychodził i znowu wchodził. Ty coraz to głośniej jęczałaś i wiedziałaś, że niedługo nadejdzie koniec. Wonho chyba też już był przy końcu waszej przyjemności. Nagle Hoseok zaczął zwalniać tempo. Poruszał tobą tak żebyś ty czuła większą przyjemność. Tak też było.
 -____ nie wytrzymam już więcej - wysapał, a chwilę później poczułaś w sobie ciepło.
  'Czy ty Shin Hoseok chcesz mieć dzieci tak szybko? Nic z tego.' pomyślałaś. Zeszłaś z niego i położyłaś się obok niego. Była dopiero osiemnasta, a ty już miałaś zamiar pójść spać w objęciach Wonho. Szkoda tylko, że chłopak miał inne plany. Owinął cię satynową pościelą i wziął na ręce. Zaniósł ciebie do salonu kładąc na waszej wygodnej kanapie.
 -Co ty na kolejną rundę w salonie? - spytał z chytrym uśmieszkiem na twarzy

~~*~~*~~
Bomi