Ty i Sandeul
Razem ze swoimi dwoma najlepszymi przyjaciółmi Jinyoungiem i Sandeulem
siedziałaś w waszym ulubionym barze. Praktycznie codziennie w nim
jedliście lunch. Dzisiaj była kolej Junghwana żeby płacić za jedzenie.
Każdy z was zamówił to co zawsze. Sam kelner nie musiał zapisywać co
chcecie bo dobrze wiedział co zamówicie. Jinyoung jak zwykle pizzę z
ananasem, Sandeul sałatkę z kurczakiem, a ty hamburgera. Niezdrowe
jedzenie jeść tak codziennie? Na szczęście pracujesz na siłowni i to
wszystko spalasz.
Po kilkunastu minutach kelner podał wam wasze zamówienia. Jinyoungowi dał jego pizzę, Sandeulowi sałatkę, a tobie hamburgera i do tego frytki.
-Mam wspaniałą wiadomość... - zaczął Sandeul
-Znalazłeś sobie w końcu dziewczynę? To świetnie! - krzyknęłaś
Po kilkunastu minutach kelner podał wam wasze zamówienia. Jinyoungowi dał jego pizzę, Sandeulowi sałatkę, a tobie hamburgera i do tego frytki.
-Mam wspaniałą wiadomość... - zaczął Sandeul
-Znalazłeś sobie w końcu dziewczynę? To świetnie! - krzyknęłaś
Przyszedł do was znany wam kelner, inaczej mówiąc wasz przyjaciel Baro.
-Słyszałeś? - odezwałaś się do chłopaka -Sandeul ma dziewczynę.
-I nic o tym nam nie powiedziałeś?! - zbulwersował się Jinyoung, a Baro patrzył na niego dość dziwnym wzrokiem
-J-ja nic takiego...
-To kiedy ją poznamy? - dopytałaś
-Nie mam dziewczyny ok! - wydarł się w końcu Junghwan
-Już myślałam... Chociaż taki żarłok jak ty nie za szybko znajdzie odpowiednią kobietę.
-To co to za wiadomość? - spytał Jinyoung, a Baro powrócił do swoich wcześniejszych czynności
-Wygrałem 3 bilety na mecz rugby w ten weekend.
-Na mecz?! To super!
Jinyoung aż wstał z krzesła i zaczął skakać z radości. Wszyscy wiedzieliście jak bardzo chciał na niego iść. Oddałby wszystko za zdobycie biletu, ale były już niestety dawno wyprzedane.
-No i chciałbym zabrać na niego moich najlepszych przyjaciół, czyli was. - Deul zwrócił się do ciebie i Jinyounga
-Tak! Kocham cię stary!
Jinyoung nie mógł wytrzymać i z tak wielkiego wrażenia musiał iść się odlać. To było w jego zwyczaju. Po chwili wrócił już troszkę spokojniejszy. Resztę posiłku dokończyliście w mojej atmosferze rozmawiając na różne tematy. Jedno cię bolało. Dlaczego Sandeul jadł twoje frytki. Dobrze wie jak nie lubisz kiedy ktoś zabiera jedzenie, twoje jedzenie i to jeszcze bez pytania.
Po skończonym lunchu wróciliście do swoich domów. Ty wróciłaś razem z Jinyoungiem. Mieszkacie razem już od kilku lat, a Sandeul mieszka kilka ulic od was. Chodziłaś po salonie. Nie dawało ci spokoju to, że ktoś zjadł twoje żarcie.
-Nie pozwolę sobie na takie traktowanie. O nie! - gadałaś sama do siebie
-Jakie traktowanie? - spytał Jinyoung ze spokojem wchodząc do salonu
-Takie, że ktoś zjada moje jedzenie. Nie pozwolę sobie na to. Nie lubię tego.
Usiadłaś na kanapie. Chłopak zajął miejsce obok ciebie.
-Słuchaj... Te frytki były wspólne.
-No chyba cię posrało! Dostałam je do mojego hamburgera. One były w zestawie!
-____ daj spokój. To tylko frytki.
-Tylko frytki? To były moje frytki, a wy dobrze wiecie, że nie lubię jak ktoś zabiera mi moje jedzenie.
Nagle do Jinyounga zadzwonił telefon. Odebrał go.
-Hej Sandeul. - powiedział do słuchawki
-O nie, nie, nie. Nie będę tego tolerować, żebyś ty jeszcze z nim rozmawiał?
-Co tam chcesz? - olał cię, tak po prostu olał -...Odebrałeś bilety? Już?...To kiedy się umawiamy jutro na ten mecz?
-Ja nie idę! - krzyknęłaś -On nie jest już moim przyjacielem.
-A wiesz... Wkurzyła się na te frytki co je jadłeś... Mówiłem jej, że były wspólne.
-Nie były wspólne! Dostałam je do mojego zamówienia!
-Słyszałeś? - odezwałaś się do chłopaka -Sandeul ma dziewczynę.
-I nic o tym nam nie powiedziałeś?! - zbulwersował się Jinyoung, a Baro patrzył na niego dość dziwnym wzrokiem
-J-ja nic takiego...
-To kiedy ją poznamy? - dopytałaś
-Nie mam dziewczyny ok! - wydarł się w końcu Junghwan
-Już myślałam... Chociaż taki żarłok jak ty nie za szybko znajdzie odpowiednią kobietę.
-To co to za wiadomość? - spytał Jinyoung, a Baro powrócił do swoich wcześniejszych czynności
-Wygrałem 3 bilety na mecz rugby w ten weekend.
-Na mecz?! To super!
Jinyoung aż wstał z krzesła i zaczął skakać z radości. Wszyscy wiedzieliście jak bardzo chciał na niego iść. Oddałby wszystko za zdobycie biletu, ale były już niestety dawno wyprzedane.
-No i chciałbym zabrać na niego moich najlepszych przyjaciół, czyli was. - Deul zwrócił się do ciebie i Jinyounga
-Tak! Kocham cię stary!
Jinyoung nie mógł wytrzymać i z tak wielkiego wrażenia musiał iść się odlać. To było w jego zwyczaju. Po chwili wrócił już troszkę spokojniejszy. Resztę posiłku dokończyliście w mojej atmosferze rozmawiając na różne tematy. Jedno cię bolało. Dlaczego Sandeul jadł twoje frytki. Dobrze wie jak nie lubisz kiedy ktoś zabiera jedzenie, twoje jedzenie i to jeszcze bez pytania.
Po skończonym lunchu wróciliście do swoich domów. Ty wróciłaś razem z Jinyoungiem. Mieszkacie razem już od kilku lat, a Sandeul mieszka kilka ulic od was. Chodziłaś po salonie. Nie dawało ci spokoju to, że ktoś zjadł twoje żarcie.
-Nie pozwolę sobie na takie traktowanie. O nie! - gadałaś sama do siebie
-Jakie traktowanie? - spytał Jinyoung ze spokojem wchodząc do salonu
-Takie, że ktoś zjada moje jedzenie. Nie pozwolę sobie na to. Nie lubię tego.
Usiadłaś na kanapie. Chłopak zajął miejsce obok ciebie.
-Słuchaj... Te frytki były wspólne.
-No chyba cię posrało! Dostałam je do mojego hamburgera. One były w zestawie!
-____ daj spokój. To tylko frytki.
-Tylko frytki? To były moje frytki, a wy dobrze wiecie, że nie lubię jak ktoś zabiera mi moje jedzenie.
Nagle do Jinyounga zadzwonił telefon. Odebrał go.
-Hej Sandeul. - powiedział do słuchawki
-O nie, nie, nie. Nie będę tego tolerować, żebyś ty jeszcze z nim rozmawiał?
-Co tam chcesz? - olał cię, tak po prostu olał -...Odebrałeś bilety? Już?...To kiedy się umawiamy jutro na ten mecz?
-Ja nie idę! - krzyknęłaś -On nie jest już moim przyjacielem.
-A wiesz... Wkurzyła się na te frytki co je jadłeś... Mówiłem jej, że były wspólne.
-Nie były wspólne! Dostałam je do mojego zamówienia!
-Masz go, gadaj z nim.
Jinyoung przystawił do twojego ucha telefon. Ty się odsunęłaś i krzyknęłaś, że już go nie lubisz. Jak dzieci w przedszkolu, nie lubię tego, nie lubię tamtego, a chwilę później kocham go. Jung włączył komórkę na głośnik.
-____ zrozum, to były wspólne frytki. Tak mi się wydaje. - powiedział Sandeul
-To źle ci się wydaje. Były moje i tyle. No a ty nie jesteś już moim przyjacielem złodzieju moich frytek!
-Tak?! To nikt nie pójdzie w takim razie na mecz!
-Że co?? Nie! Tak nie może być! - do wszystkich krzyków dołączył się Jinyoung -Ja muszę obejrzeć ten mecz!
Sandeul zdążył się rozłączyć. Położyłaś się na kanapie i włączyłaś telewizję. Nadal byłaś zła na tego oszusta. Zgrywał twojego przyjaciela tylko po to żeby zjeść twoje frytki. Co za typ.
Jinyoung chodził w kółko i nie dawał ci obejrzeć twojej ulubionej dramy. Zastanawiał się nad czymś intensywnie. Jakby nie mógł robić tego na przykład w kuchni. Nie pogniewała byś się.
Nagle coś wybiło szybę obok drzwi wejściowych do waszego domu. No pięknie, kolejny ktoś przeszkadzający ci w oglądaniu dramy. Wstałaś z kanapy i razem z Jinyoungiem poszliście zobaczyć kto to zrobił. W domu znaleźliście piłkę do rugby, a przed domem jego właściciela, czyli waszego stukniętego sąsiada. Co on tak w ogóle robił z tą piłką, że wylądowała w waszym domu?
-Przepraszam, ale co ty u licha robisz?! - krzyknął do niego Jung
-Ćwiczę wykopywanie piłki na jutrzejszy mecz. Musze się pokazać z lepszej strony jak na przerwie będę zarabiał kasę kopiąc ją. - odpowiedział sąsiad
-Porypało cię. Płacisz za szybę i wstawienie jej. - powiedziałaś do mężczyzny
-No dobrze, ale i tak będę ćwiczył.
Zabrał swoją własność z waszego domu i poszedł trochę dalej by w dalszym ciągu kopać. Dziwny typ człowieka, ale Sandeul gorszy. On wyjada jedzenie bez pytania. To niekulturalne.
Wróciłaś do oglądania dramy. Jeszcze kilka razy wasz kochany sąsiad wam przeszkadzał z tym jego ćwiczeniem. Bardziej to przeszkadzało Jinyoungowi niż tobie. Ty miałaś to w dupie. Drama ważniejsza.
Następnego dnia po godzinie 13, gdy już się ogarnęłaś po nocy przespanej w salonie, przyszedł do ciebie Jinyoung. Tylko dlaczego miał ze sobą kosz z różnymi czekoladami?
-Dzień dobry śpiochu. - powiedział do ciebie ciepło -Wygodnie się spało na kanapie?
-Nawet nie wiedziałam, że tutaj spałam. - odpowiedziałaś lekko zdezorientowana jego zachowaniem, był taki niecodzienny.
-Zasnęłaś oglądając drame. Tak słodko spałaś, że nie chciałem ciebie budzić.
Czemu on się tak dziwnie do ciebie uśmiecha? To przerażające.
-A jeżeli mówimy już o słodkości... - wręczył ci owy kosz z czekoladkami -Dostałaś to od Sandeula. Chciał cie przeprosić za to co wczoraj było i daje ci kosz słodkości.
-To dlaczego nie dał go osobiście?
-Bał się spojrzeć tobie w twarz i przyznać, że to ty miałaś rację z tymi frytkami. Były twoje, nie wspólne.
-Ooo~ To takie miłe. No i ja zawsze mam racje, więc nie wiem po co była ta kłótnia.
Kilka godzin później pogodzona już z Junghwanem, stałaś razem z nim i Jinyoungiem w kolejce na mecz rugby. Jung był strasznie podekscytowany, Sandeul cieszył się, że znowu jesteście przyjaciółmi, a ty... A ty po prostu stałaś.
-Tak w ogóle to dziękuję ci za kosz pełen słodyczy ____ - powiedział Deul po dłuższym milczeniu
-To ja powinnam podziękować tobie - uśmiechnęłaś się do niego
-Hej! Hej! Nie gadajmy tyle. Przed nami tylko 11 osób. Nie gadajmy o jakiś tam koszach, tylko przeczekajmy te już 9 osób w ciszy. - odezwał się Jinyoung
-Olać go - machnęłaś na niego ręką -Bardzo się cieszę, że w końcu przyznałeś mi rację i powiedziałeś, że te frytki były moje.
-Że co? To ty mi przyznałaś, że frytki były wspólne. Jinyoung mi tak powiedział.
-Mi powiedział, że przyznałeś prawdę mi.
-Jinyoung... - Deul popatrzył się na niego
-To nie moja wina. Ja chciałem tylko obejrzeć mecz, a to, że wy się kłócicie o jakieś głupie frytki to już nie moja brożka.
-Nie twoja? Jak nie twoja to nikt z nas nie pójdzie na mecz!
Sandeul miał już dawać bilety facetowi przy wejściu, ale je podarł. Jung zaczął krzyczeć i zbierać to co Junghwan upuścił. Chyba już nic z tymi biletami nie zrobisz. Sorry not sorry. Poszłaś sobie stamtąd, Junghwan tak samo. Jinyoung został, próbował uratować pozostałości z biletu.
W drodze powrotnej weszłaś do waszego ulubionego baru. Usiadłaś przy ladzie, zamówiłaś to co zawsze i zaczęłaś oglądać mecz w telewizji. Po kilku minutach ktoś usiadł obok ciebie i także coś zamówił.
-Dlaczego ty też tutaj jesteś? - zapytał głos Sandeula
-Dlaczego ty tu przyszedłeś? - także zapytałaś -I dlaczego ty w ogóle do mnie gadasz?
-To dlaczego ty do nie gadasz?
-Bo ty zacząłeś.
Baro przyniósł wam wasze zamówienia. Sandeulowi sałatkę z kurczakiem, a tobie hamburgera. Coś ci nie pasowało. Gdzie twoje frytki? Wczoraj dostałaś, a dzisiaj?
-B-Baro? A gdzie są moje frytki do hamburgera?
-Frytki? Przecież do hamburgerów nie ma frytek w zestawie.
-A te wczoraj?
-Były na koszt firmy dla naszych stałych klientów. Taki prezent ode mnie dla was wszystkich.
Baro sobie poszedł. Chyba jednak to ty wprowadzałaś wszystkich w błąd.
-Ups... No to chyba będę musiała ciebie przeprosić. - powiedziałaś do Sandeula
-Przeprosić? To mało powiedziane. Powinnaś mnie teraz błagać na kolanach żebym ci wybaczył.
-No chyba cie posrało. Nie będę się kajać przed kimś kto podarł marzenia Jinyounga.
-Niech ci będz...
Nie dokończył swojej wypowiedzi. Pocałowałaś go.
-To moje przeprosiny. Przepraszam, że źle cie osądziłam.
-Takie przeprosiny mogę zawsze przyjmować.
Przytulił się do ciebie, a następnie pocałował. Od tej pory przysięgłaś sobie, że nie będziesz się już kłócić z Sandeulem. Nawet jeżeli zabierze twoje jedzenie.
~~*~~*~~
Bomi
Aww.. to było takie słodkie^^ Kurna normalnie jak bym siebie słyszała też lubie robić awantury o jedzenie hyhy.. a sxenariusz bardzo fajny oby więcej takich!!
OdpowiedzUsuńCzytając to leżałam na ziemi ze śmiechu :D
OdpowiedzUsuń