środa, 6 kwietnia 2016

iKON - Zespół marzeń

Ty x Donghyuk

  Razem ze swoimi dwiema najlepszymi, a zarazem jedynymi przyjaciółkami przygotowywałyście się na koncert waszego ulubionego zespołu - iKON. To zespół idealny. Siedmiu wspaniałych chłopaków, wypromowanych przez YG, którzy pod każdym względem są ideałami. No cóż innego powiedzieć. Nic dodać, nic ująć.
  Wszystkie trzy podekscytowane tym, że iKON będzie w waszym mieście siedziałyście u ciebie w salonie i czekałyście, aż twój ojciec raczy się ruszyć z toalety i was zawieźć pod klub, w którym grali.
-...Nie no. Jak Bobby na mnie spojrzy to chyba dostanę papilacji serca. - mówiła jedna z twoich przyjaciółek, Sana.
-Tylko żebyśmy zdążyły na rozpoczęcie, bo przy takim tempie to możemy wejść pod sam koniec koncertu. - dodała druga, Yujin.
-Spokojnie, damy radę. - pocieszałaś je -Tato rusz tyłek i nas zawieź w końcu pod klub!
-Oh. A wy na ten koncert się szykujecie? - spytał twój brat, Hoseok wchodząc do salonu
-Tak, a co?
  Popatrzyłaś się na niego. Sam mógłby być w takim zespole, był całkiem całkiem. Nie żeby coś, ale podoba się Yujin. Gdy tylko jest w pobliżu, ona od razu się ślini. Tak jak teraz. Czy ona musi być taka dziecinna?
-Yujin. -szepnęłaś do niej
-Co~ - spytała rozmarzonym głosem
-Znowu się ślinisz.
-Ojezus! Tylko nie to!
  Dziewczyna wytarła szybko poślinioną brodę w chusteczkę i cała się zaczerwieniła. Po prostu
dziecko. Twój brat tylko przekręcił oczami dookoła. Dobrze wiedział, że Yujin się w nim kocha.
-Słuchaj ____. Dzisiaj przychodzi tu Sooyoung. Czy mogłybyście zbyt szybko nie wracać z koncertu? - poprosił Hoseok
-Spoko. 
  Machnęłaś ręką, a on sobie poszedł. Obydwoje mieliście po 19 lat. No tak, bliźniaki dwujajowe. Zdarza się. Do salonu przyszedł w końcu twój ojciec.
-Dobra, jedziemy! - krzyknął i ponaglił was gestem rąk.
  Wszyscy wyszliście z domu, wsiedliście do auta i pojechaliście pod klub. Szybko wysiadłyście z pojazdu. Pobiegłyście w stronę kasy biletowej.
-Poproszę trzy bilety! - krzyknęła Sana do sprzedawcy
  Mężczyzna nagle wyjął kartkę z napisem 'Bilety wyprzedane'. No zajebiście. I jak teraz wejdziecie na koncert? Czekałyście na niego tak długo i teraz macie się tak po prostu poddać? Nie.
-Co teraz? Nie mamy biletów. Nie wejdziemy. - żaliła się Yujin -Chciałam zobaczyć Hanbina. Tak na żywo, a nie tylko w komputerze czy telewizorze.
-A ja mojego Bobby'ego. - dodała Sana
-Wejdziemy tam! - powiedziała do dziewczyn - Nawet gdybyśmy musiały dostać się tam siłą. Wszystko dal Donghyka! No i Bobby'ego i Hanbina, ale Donghyuk ważniejszy.
  Kilkanaście minut później nikogo już nie było pod klubem. Lepiej dla was. Żadnych fanek, ochroniarzy, stafu. Nikogo. No może byli jacyś przechodnie niedaleko klubu, ale to nic takiego. Podeszłyście do wejścia służbowego. Zamknięte. To było pewne.
-Dajcie mi coś żebym mogła to otworzyć. - powiedziałaś
  Sana wyjęła z włosów wsuwkę i ci ją dała. Tak jak myślałaś drzwi dały radę się otworzyć, ale niestety po jakiejś godzinie. Po tych 60 minutach weszłyście na zaplecze. Błądziłyście po różnych korytarzach i pokojach. Znalazłyście jedynie toaletę, z której każda musiała skorzystać oraz bufet, w którym był nieczynny automat i kilka stolików z krzesełkami. Dziwne było to, że żadnych ochroniarzy nie spotkałyście na swojej drodze.
  Kolejna godzina zeszła wam na szukanie sceny gdzie iKON występowało. Ciągle słyszałyście, że śpiewali, ale nie wiedziałyście gdzie. Ten klub to istny labirynt bez wyjścia.
  Po kolejnych kilkunastu minutach muzyka ustała. Fanki darły się, ale w końcu przestały. Czy to znaczy, że przegapiłyście tak ważny dla was koncert? Wielka szkoda. Bardzo chciałyście na niego iść, a tu taki klops. Teraz to tylko mogłyście pomarzyć o następnym.
 -Wiecie co... - zaczęła Sana -...Jak już tu jesteśmy, to mogłybyśmy spróbować poszukać ich szatni i tam ich poznać.
 -Dobra! - krzyknęła Yujin
  Nagle usłyszałyście stukot butów. Sana i Yujin stały jak te posągi na środku korytarza, a ty schowałaś się za drzwiami obok. Ciule dwa nie chciały się ruszyć. Zdążyłaś je pociągnąć i schować za tymi drzwiami. Korytarzem przeszedł menager iKON oraz sam zespół. Wszystkie musiałyście się uciszyć żeby nic nie pisnąć i żeby nie odkryli, że ktoś się wkradł. Widziałyście jedynie gdzie chłopcy razem z menagerem wchodzą. Poczekałyście jeszcze chwilę, aż menager wyjdzie z pokoju i poszłyście do niego.
  W środku stałyście jak wryte. O co tu chodzi? Co to jest? W pomieszczeniu znalazłyście 7 kapsuł z ludźmi wyglądającymi jak członkowie iKON, tyle, że każdy był w innej fazie rozwoju. Obok kapsuł znajdowała się ogromna klatka, a w niej znajdował się cały zespół. Jinhwan leżał w czymś pokroju legowiska, Junhoe, Chanwoo i Donghyuk bili się o jakieś jedzenie, Yunhyeong biegał w kołowrotku, a Hanbin i Bobby kłócili się o poidełko. Legowisko i żarcie rozumiesz, ale kołowrotek i poidełko? To chyba lekka przesada. Oni zachowywali się jak jakieś zwierzęta.
 -Co tu się dzieje? - zapytałaś swoich koleżanek
 -Hej! Hej! - Chanwoo przestał się bić o jedzenie -Ktoś do nas przyszedł.
  Chłopak pokazał na was. Reszta zaprzestała swoich czynności. Nawet Jinhwan się obudził. Cała siódemka podeszła do kratek. Patrzyli się na was jak na coś nie z tej planety. To raczej wy powinnyście się tak na nich patrzeć.
 -C-cześć - powiedziała Sana
 -Siemka! - wykrzyczał Junhoe z jedzeniem w buzi
 -Jak wy się tu znalazłyście? - zapytał B.I
 -Można powiedzieć, że zgubiłyśmy drogę do toalety. - odpowiedziałaś mu
 -Czemu siedzicie w klatce? - dopytała Yujin -To takie...zwierzęce.
 -Menager nas tu trzyma. I grozi, że zastąpi nas naszymi klonami. - powiedział Bobby pokazując na kapsuły
 -Ale spanie jest wygodne. - rozmarzył się Jinhwan
  To okrutne ze strony menagera. Jak można więzić idoli w klatce i dawać picie w poidełku? Może oni na prawdę są zwierzętami. Takie specjalnie wyhodowane iKON? Przecież to niemożliwe. Chociaż patrząc na te kapsuły, to może być prawda. Teraz już wiadomo dlaczego nigdy nie ma ich na lotniskach, nie robią fansign'ów ani tym podobnych rzeczy. To ta świnia, ich menager nie wypuszcza ich stąd. Dlatego są tacy inni, tacy zwierzęcy.
 -Kiedy ostatnio byliście na zewnątrz? - zapytałaś się nagle
  Chłopcy zrobili dziwne miny. Czy powiedziałaś coś nie tak?
 -Na zewnątrz? - dopytał B.I, a ty tylko kiwnęłaś głową na tak -Szczerze to nie pamiętam. Raczej spędzamy czas w tej klatce, może czasem na scenie i w sali treningowej, ale nic poza tym.
 -To okropne! - oburzyła się Yujin -Powinniście być wolni! Tak jak każdy człowiek.
 -Próbowaliśmy się wydostać, ale za każdym razem gdy coś chcieliśmy przeciąć, czy też wykopać, załączał się jakiś alarm, który wzywa menagera. - mówił dalej Hanbin
 -Nie macie tu żadnych kamer? - dopytałaś
 -Raczej nie. 
  Wyjęłaś z kieszeni wsuwkę, którą wcześniej otwierałaś tylne drzwi od klubu. Podeszłaś do drzwiczek od klatki i zaczęłaś otwierać je spinką. Po kilku minutach otworzyłaś je. Taka jedna mała wsuwka i wszystko możesz otworzyć. Chłopcy wyszli z klatki.
 -A co teraz? - zapytała Sana -Przecież nie weźmiemy ich tak po prostu na zewnątrz.
 -Na zewnątrz?! - zdziwił się Junhoe -Chce zobaczyć drzewa, nie wiem co to, ale mam ochotę pocałować to drzewo.
 -Nie skomentuję tego. - powiedziałaś -Jak na razie zamieszkacie u mnie. Mam dość duży pokój.
 -Co z tego, że dzielisz go z bratem. - dodała Yujin
 -Mniejsza z tym. Teraz będzie tam też iKON. To się liczy.
 -Jak ty masz zamiar ich przetransportować do domu tak żeby nikt ich nie zauważył i żeby Junhoe nie całował drzew? - Sana zadała ci pytanie
 -Właśnie nad tym myślę.
  Godzinę później jak już wymyśliłaś plan idealny i znaleźliście wyjście z klubu, poszliście całą dziesiątką do twojego domu. Szczęście, że był w domu tylko twój brat, a ojciec i matka w pracy na nocną zmianę. Czyli wejście do domu było proste. Dostaliście się tu autem twojego przyjaciela. Dobrze, że ma auto z przyciemnianymi szybami i było blisko.
 -Już jesteśmy! - krzyknęłaś z przedpokoju do brata, gdy weszliście do twojego domu
 -OK! - Hoseok ci odkrzyknął z salonu
  Ponagliłaś chłopaków żeby szybciej weszli po schodach na górę do twojego pokoju. Żeby tylko Hoseok nic nie widział, bo inaczej wszystko komuś może wygadać i szansa na bycie sam na sam z iKON przepadnie, a tym bardziej bycie sam na sam z Donghykiem. Gdy wszyscy weszli do pokoju, zamknęłaś drzwi na klucz. 
 -Słuchajcie chłopcy - zaczęłaś -Jak na razie tu będzie wasz dom. Menager pewno już się skapnął, że jego gwiazdki uciekły z klatki i wszczął poszukiwania.
 -A kiedy wyjdziemy zobaczyć drzewa? - zapytał Hoe
 -Gdy będziemy mieć pewność, że tu menager was nie znajdzie.
 -A co jak znajdzie? - dopytał Yunhyeong
 -Raczej nie. No to co? Może coś zjemy?
 -Pizze! - krzyknęła Sana
 -A co to pizza? - spytał Bobby
 -Takie okrągłe i płaskie kółko z ciasta do jedzenia z różnymi dodatkami. - wytłumaczyła Yujin, a chłopaki zaczęli się ślinić, dokładnie tak jak ona sama na widok twojego brata
  Zamówiłaś pięć dużych pizz. Nie czekaliście na nie jakoś bardzo długo, po 20 minutach już były. Chłopcy byli wniebowzięci tym, że jedli coś innego niż to dziwne coś co mieli w klatce.
 -____! - krzyknął Hoseok zza drzwi i wpadł do pokoju -Ktoś przyje... Kto to jest?
 -To jest iKON. - odpowiedziałaś -Chowają się tu przed ich menagerem.
 -Właśnie po to przyszedłem. Jakiś koleś z obstawą przyjechał pod dom. No i jeszcze ma psa.
 -Zwęszył nas! - wykrzyczał Hanbin -Jesteśmy skończeni.
 -Spokojnie, wymyślę coś. - wstałaś z podłogi, na której siedzieliście
  Razem ze swoim bratem zeszliście na dół.
 -Słuchaj Hoseok, odwróć uwagę tych jego ochroniarzy, a ja zrobię coś jemu.
 -Dobra.
  Chłopak wyszedł z domu. Nagadał coś tym kolesiom, że widział iKON gdzieś w lesie obok waszego domu. Razem z ich psem tam poszli. Ty w tym czasie poszłaś do auta menagera iKON.
 -Dobry wieczór proszę pana. - powiedziałaś do mężczyzny
 -Dobry wieczór. Czego chcesz? Jestem trochę zajęty.
 -Ale nic pan nie robi, więc nie jest pan zajęty.
 -Właśnie, że jestem. Szukam swoich kochanych gwiazdeczek.
 -To czemu niby pan stoi przed autem i nie szuka.
 -Upierdliwa jesteś wiesz.
 -Brat też mi tak mówi. Powinien pan pojechać za nimi do tego lasu i pomóc im szukać swojego zespołu.
 -Masz racje. - menager wsiadł do auta i odjechał w stronę lasu
 -Załatwione. - uśmiechnęłaś się sama do siebie
  Wróciłaś do swojego pokoju. Cała pizza była zjedzona, a iKON z Saną i Yujin oglądali telewizję. Kolejna rzecz, która ich zafascynowała.
 -Pojechał sobie. - oznajmiłaś wszystkim
  Chyba nikt się tym zbytnio nie przejął. No tak, telewizja ważniejsza. Mieszkanie z iKON nie powinno sprawić większego kłopotu. Wystarczy im jedynie telewizja i coś do jedzenia. Podeszłaś do wtyczki i wyłączyłaś im TV.
 -Ej! Fajne było to coś! - zbulwersował się Chanwoo, a reszta zaczęła stękać
 -Ale ja mam ważny komunikat i nikt nie chce mnie słuchać.
 -A więc słuchamy tego komunikatu. - uciszył wszystkich B.I 
 -Menager sobie pojechał, jesteście tu bezpieczni.
 -Koniec komunikatu? - zapytał Junhoe
 -No tak.
 -To włącz telewizor!
  Podłączyłaś im to TV. Chociaż byli spokojni i nie krzyczeli. Sana i Yujin w międzyczasie poszły do swoich domów.

  Tydzień później iKON nadal mieszkali u ciebie w domu, twoi rodzice o niczym nie wiedzieli, a Hoseok się na ten czas wyprowadził do swojej dziewczyny. Całe dnie spędzałaś z nimi. Bardziej się z nimi zaprzyjaźniłaś, a najbardziej z Donghyukiem. Nie chciałaś żeby sobie gdzieś szli od ciebie. Zdążyłaś się przyzwyczaić. Yujin i Sana nalegały byś już dawno ich wypuściła, ale ty byłaś temu przeciwna. Byłaś jak w bajce, taka śnieżka i siedmiu krasnoludków, którzy są od ciebie więksi. No to może inaczej, bordowowłosa księżniczka i jej siedmiu olbrzymów. Tak lepiej.
  Usłyszałaś pukanie do drzwi twojego pokoju.
 -Proszę! - krzyknęłaś, bo byłaś lekko zajęta
  Do pokoju weszły Sana i Yujin. Trochę się zdziwiły widokiem. Ty siedząca na środku pokoju, za tobą był Yunhyeong i plótł ci na włosach warkocza, a reszta tańczyła dookoła żeby tylko fryzura się udała. Dziwny widok, ale zabawa fajna.
 -____ może to już czas żeby wypuścić chłopaków i żeby się usamodzielnili - zaczęła Yujin
 -No bo to już się staje trochę dziwne. - dodała Sana -Ty jedna z siedmioma chłopakami w jednym pokoju, nikt oprócz nas i twojego brata o nich nie wie i nikt też nie wie co ty z nimi tutaj robisz.
 -Ale mi się to zaczyna podobać. No i ja nic takiego z nimi nie robię.
 -Robisz! - krzyknął Jinhwan przestając tańczyć -Odłączasz nam telewizję! To tortury.
 -To chociaż raz z nimi wyjdź na dwór, a później ich wypuść na wolność. iKON to nie pieski czy też kotki, które możesz sobie trzymać w domu. To normalnie ludzie, którzy tak jak ty potrzebują wolności.
  Wstałaś z podłogi. Wkurzyła cię tymi słowami. To, że iKON jest aktualnie w twoim domu nie znaczy, że Sana będzie ci rozkazywać. Złapałaś obydwie swoje przyjaciółki za ręce i wyprowadziłaś z domu. Nikt nie będzie ci mówił co masz robić.
  Wróciłaś do pokoju gdzie chłopcy oglądali już telewizję. Wyglądali tak beztrosko, tak niewinnie, jak małe dzieci, które jeszcze nic nie umieją. No nie. Chyba Sana jednak miała rację. Oni potrzebują wolności. Przecież nie będą oni do końca swojego życia siedzieć u ciebie w pokoju.
 -O! Wiadomości! - wykrzyczał Bobby przełączając kanały
 -Z ostatniej chwili... - mówił prezenter w TV -Menager znanego zespołu iKON, które zaginęło kilka dni temu, został oskarżony za nielegalny wjazd na teren lasu na obrzeżach naszego miasta. Za ten czyn został wysadzony do więzienia na 2 lata w zawieszeniu na 1,5 roku.
 -Czyli nikt nas nie będzie szukał? - zapytał Yunhyeong
 -Raczej tak. - odpowiedział mu B.I
 -Czyli, że... Jesteście wolni.
 -Wolni? Możemy iść na zewnątrz? Zobaczyć drzewa? - zdziwił się Junhoe
 -Tak.
  Otworzyłaś drzwi od swojego pokoju, a później od całego domu. Pokazałaś chłopakom, że spokojnie mogą wyjść z niego. Opuścili wszyscy wnętrze twojego domu. Byli pod wielkim wrażeniem otaczającego ich krajobrazu. Zwykły las i zachodzące słońce.
 -Junhoe, to są drzewa. - pokazałaś chłopakowi rośliny
  On od razu do jednego z nich podszedł i je przytulił. Chyba zbrzydło mu już całowanie go.
 -Możecie iść. Nie musicie stać w jednym miejscu i patrzeć na przyrodę. Daje wam wolną rękę.
 -Czyli, że możemy tak po prostu sobie iść, być dalej gwiazdami już bez naszego menagera, robić co chcemy? - zapytał Jinhwan
 -Tak, o to mi właśnie chodzi w tej chwili. - odpowiedziałaś
  Lider wziął wszystkich i zaczęli iść w nieznane dla nich wcześniej miejsca. No może nie zabrał wszystkich. Donghyuk został.
 -A ty nie idziesz z zespołem? - popatrzyłaś się na niego
 -Powiedziałaś, że możemy robić co chcemy, że dajesz nam wolną rękę...
 -No tak.
 -I ja zdecydowałem. Chciałbym zostać tutaj z tobą. - Donghyuk złapał cię z rękę -Nie wiem do końca co teraz się ze mną dzieje, ale czuje w środku siebie takie dziwne coś, coś mi mówi, że mam tu zostać... Z tobą.
 -To uczucia Donghyukkie. A to co czujesz to pewno miłość. - lekko się zarumieniłaś 
 -Miłość?
 -Tak. I wiesz co? Ja czuje to samo.
  Wtuliłaś się w chłopaka. Donghyuk zrobił to co chciał, został z tobą. Już na zawsze.

~~*~~*~~
Bomi

Przepraszam za to, że w tym scenariuszu jest zmiana czcionki >.< komputer coś mi namieszał i nie da się tego zmienić.  

4 komentarze:

  1. Haha to bylo fajne xD uwielbiam te wszystkie ff. Tylko cos mi sie zdaje ze skads znam ta scenkę, ale nie wiem skąd... no cóż ^^ weny życzę i zapraszam także na mojego bloga 😀

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialne!
    Świetnie piszesz i masz fajne pomysły na opowiadania.
    Lubie donghyuka i ten scenariusz przypadł mi do gustu^^ jak i reszta twoich prac.
    Weny życzę i zapraszam do mnie:
    http://my-dream-is-love.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydaje mi się czy ten one shot jest zainspirowany jednym z odcinków Wodogrzmotów Małych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest 😂 to było takie fajne, że musiałam napisać tego shota i nie wiem czemu akurat iKON najbardziej mi do tego podpasowało xd

      Usuń