ty i Samuel z 1PUNCH
Wróciłaś z uczelni późną nocą. Takie uroki studiowania medycyny sądowej. Weszłaś na paluszkach do mieszkania, które dzieliłaś ze swoim chłopakiem i jego kolegą a tak właściwie przyjacielem. Lubiłaś bardzo tego dzieciaka, mimo, że był od ciebie dużo młodszy, traktowałaś to jak młodszego brata, którego zawsze chciałaś mieć.
Po cichu weszłaś do sypialni i wzięłaś swoją pidżamę, uśmiechnęłaś się widząc swojego śpiącego chłopaka. Równie po cichu weszłaś do łazienki i szybko wzięłaś gorący prysznic. W pidżamie i z mokrymi włosami poszłaś do kuchni by zrobić sobie coś szybkiego do jedzenia.
Zajrzałaś do lodówki.
Jak zwykle była prawie pusta, jak ty nie zrobisz zakupów to cały dom będzie głodował. Na szczęście gdzieś w rogu znalazłaś serek. Truskawkowy - zbytnio nie lubiłaś tego smaku, ale lepsze to niż nic. Spojrzałaś na datę ważności - do dzisiaj.
-Może nie umrę - powiedziałaś sama do siebie.
Z szafki wyjęłaś jeszcze płatki i miskę. Wszystko pomieszałaś w jedno. W między czasie zrobiłaś sobie jeszcze swojej ulubionej ziolenej herbaty.
Wzięłaś wszystko i usiadłaś na parapecie przy wielkim kuchennym oknie.
Podmuchałaś i upiłaś łyka gorącego napoju. Spojrzałaś na zegarek, była dokładnie 1:12, westchnęłaś.
Nie pamiętałaś kiedy ostatnio normalnie wróciłaś normalnie do domu. Pragnęłaś też spędzić trochę czasu ze swoim chłopakiem.
Źle się czułaś z faktem, że go zaniedbujesz.
Rozmyślając 'nad sensem swojego życia' jadłaś płatki i patrzyłaś na ulice za oknem. Miasta nocą są takie piękne, zwłaszcza jak się na nie patrzy z 11 piętra.
Mieszkałaś w centrum Seulu i na ulicach zawsze coś się działo, nie zależnie od dnia czy godziny.
Po kilkunastu minutach w końcu skończyłaś jedzenie i brudną miskę włożyłaś do zmywarki. Wróciłaś na parapet by dokończyć kubek ze swoją ulubioną herbatą.
Już miałaś wstać by odłożyć kubek, gdy nagle usłyszałaś czyjeś kroki. Odwróciłaś się do kierunku z którego dochodziły.
-Noona? - usłyszałaś
-Samuel? Dlaczego nie śpisz?
Po chwili przyjaciel twojego chłopaka - Samuel, siedział na przeciwko ciebie na parapecie. Otarł swoje lewe oko ręką, urocze dziecko.
-Hm? - spojrzałaś na niego dokładniej - Dlaczego nie śpisz? - powtórzyłaś
-Nie moooogę - sapnął cicho przenosząc swój wzrok na ciebie, miał wyraźnie zmęczone i podkrążone oczy.
-Coś się stało?
Wzruszył ramionami.
-Coś na treningu?
Pokiwał twierdząco głową.
-Opowiadaj! - otworzyłaś ręce by malec mógł w nich zatonąć, uwielbiał kiedy to robiłaś.
Od razu jakby się uśmiechnął i wtulił w ciebie.
-Trener dzisiaj na nas nakrzyczał, bo razem z Jaewonem hyungiem mocno się wygłupialiśmy.
-I tylko dlatego? - podsumowałaś jego wypowiedź -Przecież wy tak zawsze się zachowujecie.
-No właśnie! - tak jakby lekko się oburzył -Ale bardzo się tym przejąłem.
-Yaah~ Nie masz czym się przejmować, nawet na mnie dzisiaj krzyczeli - zaśmiałaś się cicho by poprawić mu humor.
-Dlaczego?
-Miałam dzisiaj pierwszą w swoim życiu sekcję zwłok....
-NAPRAWDĘ? - spojrzał na ciebie zafascynowany - I JAK? I JAK?
Zaśmiałaś się tylko.
-....Na początku było...strasznie, ale idzie się do tego przyzwyczaić.
-Zemdlałaś?
-No prawie - oboje się zaśmialiście.
-Spróbuj zasnąć, w końcu jutro idziesz do szkoły - ułożyłaś go w powrotem na sobie i pogładziłaś po głowie.
-Jutro mam sprawdzian z matematyki - westchnął cicho a jego głos zdecydowanie przygasł.
-To tym bardziej musisz się wyspać, matematyka to ważna sprawa, nawet na medycynie sądowej się przydaje. Jeśli będziesz chciał być kimś takim jak ja to musisz się uczyć Samuellie~ - mówiłaś bardzo cicho nadal głaszcząc go po głowie. Faktycznie coś kiedyś wspominał, że chce być taki jak ty.
Gadałaś coś jeszcze przez jakiś czas, a to o studiach, a to o sekcji, a to o tym co dzisiaj się w metrze stało.
On nic nie mówił już.
-Dasz wiarę, że to się stało? Myślałam, że takie rzeczy dzieją sie tylko na filmach! - cisza, spojrzałaś na niego kątem oka. Spał jak zabity. Uśmiechnęłaś się pod nosem.
Wzięłaś go ostrożnie na ręce i równie po cichu na palcach chciałaś zanieść do jego łóżka.
-A co tu sie dzieje? - usłyszałaś głos Jaewona - swojego chłopaka.
-Shhh~ właśnie usnął - uśmiechnęłaś się i razem z nim poszłaś do pokoju najmłodszego.
Kiedy już zakryliście go szczelnie kołdrą, wróciliście do siebie i zasnęliście wtuleni swoje ciała.
/////
Ravi~
Takie krótkie coś. Mam nadzieję, że jest okej! Czekajcie na kolejne, już niedługo się tu pojawią!
PS. Zapraszamy do wypełniania ankiety, która jest po prawej stronie bloga~
Po cichu weszłaś do sypialni i wzięłaś swoją pidżamę, uśmiechnęłaś się widząc swojego śpiącego chłopaka. Równie po cichu weszłaś do łazienki i szybko wzięłaś gorący prysznic. W pidżamie i z mokrymi włosami poszłaś do kuchni by zrobić sobie coś szybkiego do jedzenia.
Zajrzałaś do lodówki.
Jak zwykle była prawie pusta, jak ty nie zrobisz zakupów to cały dom będzie głodował. Na szczęście gdzieś w rogu znalazłaś serek. Truskawkowy - zbytnio nie lubiłaś tego smaku, ale lepsze to niż nic. Spojrzałaś na datę ważności - do dzisiaj.
-Może nie umrę - powiedziałaś sama do siebie.
Z szafki wyjęłaś jeszcze płatki i miskę. Wszystko pomieszałaś w jedno. W między czasie zrobiłaś sobie jeszcze swojej ulubionej ziolenej herbaty.
Wzięłaś wszystko i usiadłaś na parapecie przy wielkim kuchennym oknie.
Podmuchałaś i upiłaś łyka gorącego napoju. Spojrzałaś na zegarek, była dokładnie 1:12, westchnęłaś.
Nie pamiętałaś kiedy ostatnio normalnie wróciłaś normalnie do domu. Pragnęłaś też spędzić trochę czasu ze swoim chłopakiem.
Źle się czułaś z faktem, że go zaniedbujesz.
Rozmyślając 'nad sensem swojego życia' jadłaś płatki i patrzyłaś na ulice za oknem. Miasta nocą są takie piękne, zwłaszcza jak się na nie patrzy z 11 piętra.
Mieszkałaś w centrum Seulu i na ulicach zawsze coś się działo, nie zależnie od dnia czy godziny.
Po kilkunastu minutach w końcu skończyłaś jedzenie i brudną miskę włożyłaś do zmywarki. Wróciłaś na parapet by dokończyć kubek ze swoją ulubioną herbatą.
Już miałaś wstać by odłożyć kubek, gdy nagle usłyszałaś czyjeś kroki. Odwróciłaś się do kierunku z którego dochodziły.
-Noona? - usłyszałaś
-Samuel? Dlaczego nie śpisz?
Po chwili przyjaciel twojego chłopaka - Samuel, siedział na przeciwko ciebie na parapecie. Otarł swoje lewe oko ręką, urocze dziecko.
-Hm? - spojrzałaś na niego dokładniej - Dlaczego nie śpisz? - powtórzyłaś
-Nie moooogę - sapnął cicho przenosząc swój wzrok na ciebie, miał wyraźnie zmęczone i podkrążone oczy.
-Coś się stało?
Wzruszył ramionami.
-Coś na treningu?
Pokiwał twierdząco głową.
-Opowiadaj! - otworzyłaś ręce by malec mógł w nich zatonąć, uwielbiał kiedy to robiłaś.
Od razu jakby się uśmiechnął i wtulił w ciebie.
-Trener dzisiaj na nas nakrzyczał, bo razem z Jaewonem hyungiem mocno się wygłupialiśmy.
-I tylko dlatego? - podsumowałaś jego wypowiedź -Przecież wy tak zawsze się zachowujecie.
-No właśnie! - tak jakby lekko się oburzył -Ale bardzo się tym przejąłem.
-Yaah~ Nie masz czym się przejmować, nawet na mnie dzisiaj krzyczeli - zaśmiałaś się cicho by poprawić mu humor.
-Dlaczego?
-Miałam dzisiaj pierwszą w swoim życiu sekcję zwłok....
-NAPRAWDĘ? - spojrzał na ciebie zafascynowany - I JAK? I JAK?
Zaśmiałaś się tylko.
-....Na początku było...strasznie, ale idzie się do tego przyzwyczaić.
-Zemdlałaś?
-No prawie - oboje się zaśmialiście.
-Spróbuj zasnąć, w końcu jutro idziesz do szkoły - ułożyłaś go w powrotem na sobie i pogładziłaś po głowie.
-Jutro mam sprawdzian z matematyki - westchnął cicho a jego głos zdecydowanie przygasł.
-To tym bardziej musisz się wyspać, matematyka to ważna sprawa, nawet na medycynie sądowej się przydaje. Jeśli będziesz chciał być kimś takim jak ja to musisz się uczyć Samuellie~ - mówiłaś bardzo cicho nadal głaszcząc go po głowie. Faktycznie coś kiedyś wspominał, że chce być taki jak ty.
Gadałaś coś jeszcze przez jakiś czas, a to o studiach, a to o sekcji, a to o tym co dzisiaj się w metrze stało.
On nic nie mówił już.
-Dasz wiarę, że to się stało? Myślałam, że takie rzeczy dzieją sie tylko na filmach! - cisza, spojrzałaś na niego kątem oka. Spał jak zabity. Uśmiechnęłaś się pod nosem.
Wzięłaś go ostrożnie na ręce i równie po cichu na palcach chciałaś zanieść do jego łóżka.
-A co tu sie dzieje? - usłyszałaś głos Jaewona - swojego chłopaka.
-Shhh~ właśnie usnął - uśmiechnęłaś się i razem z nim poszłaś do pokoju najmłodszego.
Kiedy już zakryliście go szczelnie kołdrą, wróciliście do siebie i zasnęliście wtuleni swoje ciała.
/////
Ravi~
Takie krótkie coś. Mam nadzieję, że jest okej! Czekajcie na kolejne, już niedługo się tu pojawią!
PS. Zapraszamy do wypełniania ankiety, która jest po prawej stronie bloga~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz