niedziela, 1 maja 2016

C-CLOWN - 36 piętro


ty i Rome z C-Clown

Kilka dni wolnego, piękna pogoda, czyste wody Zatoki Perskiej, pyszne jedzenie, zapierające dech w piersiach krajobrazy, niepowtarzalny klimat, przemili ludzie, chwila wytchnienia i on. 
Tak właśnie spędzałaś tydzień wolnego w szkole. Spontaniczny wypad do Dubaju, który zafundował ci twój chłopak - Barom. Od zawsze był nieobliczalny i miał szalone pomysły, ale teraz już przesadził. 
Nie raz mówiłaś mu, że jesteś w stanie opłacić swój pobyt tam, nie raz prosiłaś go, żeby każdy zapłacił za siebie lecz na marne. 
Tak wylądowałaś na 36 piętrze prawdopodobnie najlepszego i najbardziej luksusowego hotelu w okolicy  Burj Al Arab. Budynek hotelu stoi na sztucznej wyspie położonej 280 m od plaży. Kształtem przypomina żagiel, ma 321 metrów wysokości. 
Pokój był przeszklony, piętrowy, z cudownym widokiem na miasto. Mieliście wielkie małżeńskie łoże, bo tego nie można było nazwać po prostu łóżkiem, z wyjątkowo miękką i aksamitną pościelą. Na dodatek nad łóżkiem, na suficie, wisiało ogromne lustro.
Wszystko to sprawiało, że czułaś się jak w jakimś śnie. 

Obudziły cię promienie słoneczne padające na twoją twarz, zamruczałaś cicho, przeciągnęłaś się i niechętnie otworzyłaś oczy. Przyzwyczaiłaś się do jasności panującej w pokoju i spojrzałaś na swojego mężczyznę. Spał jak zabity, wtulając się w kołdrę, jego włosy były potargane a on sam cicho pochrapywał. Zaśmiałaś się cicho i ucałowałaś go w jego nagie ramie.
Po cichu wymknęłaś się z łóżka, zeszłaś na dół do kuchni i nalałaś sobie do szklanki zimnego soku pomarańczowego.
Na swoje ciało, na którym miałaś tylko bieliznę zarzuciłaś jego koszulę, którą miał wczoraj na sobie. Wzięłaś do ręki szklankę z zimnym napojem i postanowiłaś wyjść na balkon.
Mieliście tam huśtawkę. Od razu na niej usiadłaś i zwilżyłaś swoje gardło pysznym sokiem. Zamknęłaś oczy i wzięłaś głęboki wdech świeżego, morskiego powietrza.
Żadne słowa w tym momencie nie były w stanie opisać jak bardzo go kochałaś. Byłaś mu wdzięczna za wszystko. Zrobił tyle dobrego dla ciebie i na dodatek nic nie chciał w zamian. A nie, chciał tylko, żebyś zawsze była przy nim.
To był anioł.

Upiłaś jeszcze kilka łyków soku, gdy usłyszałaś jak otwierają się drzwi balkonowe. Otworzyłaś oczy i zobaczyłaś zaspanego Christiana. Uśmiechnęłaś się i odłożyłaś szklankę na stolik.
-Dzień dobry kochanie - powiedziałaś delikatnym głosem.
On nic nie odpowiedział tylko usiadł obok ciebie i wtulił się w twoje ramie. Pogładziłaś go po głowie. -Jak się spało? - spytałaś go mówiąc równie delikatnym głosem.
-Świetnie, tylko dlaczego mi tak szybko uciekłaś... - mruknął swoim niskim zaspanym głosem.
Oh boże, uwielbiałaś to.
-Musiałam się napić - wyjaśniłaś szybko.
-Napiłaś się już?
-Tak.
-To daj mi trochę - wyprostował się a ty zaraz podałaś mu szklankę, którą jeszcze niedawno odkładałaś na szklany stolik. Szybko ją opróżnił i znów się do ciebie przytulić.
-Yah~ Nie śpij już, szkoda takiego dnia~ - zaśmiałaś się cicho nadał gładząc do po głowie.
-Jeszcze chwilkę~
-To nie śpij tutaj tylko idź do łóżka.
-Nie chce iść sam - otarł nos o twoją rękę. -Pójdź ze mną!
Wstał, złapał cię za rękę i na siłę prowadził do łóżka. Chwile potem już leżał pod miękką pościelą. Usiadłaś na brzegu łóżka po jego stronie i ucałowałaś delikatnie jego policzek.
-Mógłbym się budzić z tobą w takiej scenerii codziennie. - westchnął cicho
-Ja również, to istny raj na ziemi.
Zaśmiał się cicho, objął cię ramieniem i przyciągnął do siebie.
-Y-yah, dusisz mnie! - śmiałaś się głośno układając się wygodnie obok niego.
Wtuliłaś się w jego umięśnione i ciepłe ciało.
-Pogniotę ci koszulę...
-Trudno.
Nastała cisza, słyszałaś tylko jak spokojnie oddychał.
-Mówiłem ci już, jak pięknie wyglądasz w moich ubraniach? - spytał w końcu nagle
-I to milion razy.
Zaśmialiście się oboje.
-Mówiłam ci już jak bardzo cię kocham? - teraz to ty zadałaś pytanie.
-Powtarzasz to codziennie po milion razy.
-I będę powtarzała~
Odwrócił głowę i ucałował twoje usta.
-To jakie mamy plany na dziś?
-Hmm...może plaża? - mruknął cicho patrząc na ciebie
-Jestem za!
I takie wakacje uwielbiałaś najbardziej....

//
Ravi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz