poniedziałek, 2 maja 2016

SEVENTEEN - Papierowe zwierzątka

ty i Vernon (Hansol) z Seventeen 

Ktoś po raz kolejny podczas tej lekcji pociągnął cię z tyłu za warkocz. Odwróciłaś się dyskretnie, przerzucając jednocześnie włosy przez ramie, żeby uniknąć dalszego zaczepiania.
Za tobą siedział Vernon, chłopak który od niedawna chodził z tobą do klasy, bo przeniósł się z jakieś innej szkoły. Lubiłaś go, ale jego zaczepki na dłuższą metę bywały męczące.
Tym razem z poważną miną wręczył ci małego papierowego króliczka. Przewróciłaś oczami, ale zaraz potem posadziłaś go obok swojego piórnika, został tam aż do końca lekcji.
Bałaś się, że pewnego dnia polubisz Vernona bardziej niż tego chciałaś. Wahałaś się z nim przyjaźnić, każde inne uczucie za bardzo by wszystko skomplikowało, a mimo to momentami zdawało cię, że tracisz kontrolę.
Do domu wracałaś sama. Nie przeszkadzało ci to za bardzo, taką już miałaś naturę. Poza tym i tak jechałaś w zupełnie innym kierunki niż reszta klasy. Lekko kropił deszcz, ale mimo to miałaś wyjątkowo dobry humor. Po drodze postanowiłaś zajrzeć jeszcze do pobliskiego parku. Zaczynała się wiosna, wszystko rozkwitało, a ty lubiłaś podziwiać te wszystkie drobne, mniej lub bardziej okazałe kwiatki. To cię dodatkowo uspokajało.
Po powrocie do domu ustawiłaś papierowego króliczka od Vernona tuż obok łabędzia, kwiatka i malutkiej sowy, które dał ci wcześniej. Twoich rodziców nie było, więc zabrałaś za szykowanie obiadu dla siebie.
Matka wróciła późnym popołudniem, narzekając od progu. Najpierw była zła na cały świat, dopiero potem skupiła się na twojej osobie. Robiła ci zarzuty o wszystko, że za mało się uczysz, że jesteś leniwa, że masz taki a nie inny charakter… Wiedziałaś, że nawet połowa tego, co mówi nie jest prawdą, ale mimo to nie potrafiłaś słuchać jej słów obojętnie.
-Jak tak dalej pójdzie to skończysz na śmietniku!
Ah tak, przyszedł czas na jeden z mocniejszych argumentów…
-Nie rozumiem po kim ty jesteś taka głupia!
Co z tego, że byłaś jedną z najlepszych uczennic w klasie…
-Przecież ty całymi dniami nic nie robisz!
A po nocach siedziałaś dla przyjemności…
-Dlaczego to właśnie mnie trafiła się taka córka!?
Nie wytrzymałaś. Byłaś wściekła, z tej wściekłości po twojej twarzy popłynęły ogromne łzy. Zerwałaś się na równe nogi.
-A kiedy ostatnio normalnie ze mną porozmawiałaś? – zawołałaś –Nie sądzisz, że to podstawa jeśli chcesz znaleźć odpowiedzi na te wszystkie pytania? Ale tym razem to ja nie mam ochoty cię widzieć! Wychodzę, jesteś zadowolona?!
Zerwałaś z wieszaka płaszcz i wybiegłaś z mieszkania trzaskając drzwiami. Deszcz już nie padał, ale za to  w powietrzu unosiła się mgła. Było zupełnie ciemno, ale ty i tak szłaś przed siebie. Przestałaś płakać, ale nadal byłaś wzburzona. Zupełnie nie zwracałaś uwagi na to, co działo się dookoła ciebie.
Dotarłaś do niewielkiego skrzyżowania ulic, ale nawet się nie zatrzymałaś. I tak prawie nic tędy nie jeździło.
-_____!!!! – usłyszałaś krzyk po drugiej stronie ulicy. Jeszcze nikt nigdy nie wołał cię z taką desperacją i przerażeniem.
Zwolniłaś na moment, rozglądając się zaskoczona. Dokładnie w tym samym momencie poł metra przed tobą przemknął z piskiem opon i wyciem klaksony rozpędzony samochód. Twoje serce na chwilę się zatrzymało po czym zaczęło walić jak szalone. W uszach słyszałaś jego dudnienie i szum krwi.
Ktoś ‘ściągnął’ cię z pasów, dopiero już stojąc na chodniku zorientowałaś się kto to. Przed tobą stał sam Vernon, wciąż przyglądając ci się z mieszanką strachu i…złości?
-CO TY WYPRAWIASZ?! ŻYCIE CI NIE MIŁE?! – powiedział z wyrzutami. – Całe życie mi mignęło przed oczami!
Z twojego gardła wydobył się jakiś bliżej nieokreślony dźwięk przypominający szloch.
-Wszystko w porządku? – zaniepokoił się chłopak. –Może lepiej odprowadzę cię to domu.
-Nie chce! To znaczy…nie mogę tam wrócić. – zareagowałaś gwałtownie
-Okeeej…To w takim razie może chyba pójdziemy do mnie, przecież nie zostawię cię w takim stanie na ulicy. – Hansol nadal dziwnie ci się przyglądał.
Zreflektowałaś się. Pewnie faktycznie wyglądałaś fatalnie, zaryczana i rozmazana, a do tego jeszcze przerażona. Szybko otarłaś policzki wierzchem dłoni i zebrałaś się w sobie.
Chłopak mieszkał niedaleko, a przez całą drogę nie odzywaliście się do siebie ani słowem. Weszliście po schodach na czwarte piętro, a następnie Hansol wpuścił cię do maleńkiego mieszkanka składającego się z jednego pokoju z indeksem kuchennym, łazienki i przedpokoju.
-Rozgość się, a ja zrobie dla nas coś ciepłego – zaproponował
Nie miałaś pojęcia co ze sobą zrobić na tak małej przestrzeni, więc po odwieszeniu płaszcza usiadłaś na podłodze obok pościelonego łóżka i obserwowałaś jak chłopak krząta się po improwizowanej kuchni.
Parę minut później Vernon  dosiadł się do ciebie, wręczając ci kubek pełny parującej zielonej herbaty.
-Moja mama zawsze taką robiła kiedy widziała, że coś jest nie tak – wyjaśnił szybko –Nie mam prawa o nic pytać, ale gdybyś chciała powiedzieć co się stało to chętnie cie wysłucham… - powiedział nieco niezręcznie.
Obtuliłaś kubek dłońmi, chłonąc przyjemne ciepło wydzielane przez napój. Czułaś się dziwnie bezpiecznie w tym malutkim mieszkaniu u chłopaka, którego ledwo znałaś.
-Nic takiego, właściwie powinnam się już do tego dawno przyzwyczaić – wzruszyłaś ramionami. – W sumie to chciałabym cię o coś prosić… - Hansol spojrzał na ciebie pytająco. – Mogłabym tu u ciebie dzisiaj przenocować? Nie będę robić kłopotu, mogę spać nawet na podłodze.
Chłopak zrobil zaskoczoną minę i zamrugał kilka razy.
-Ale będą się o ciebie martwić w domu…
- Nie sadzę – odpowiedziałaś gorzko.
-A to nie będzie trochę…dziwne? No bo jesteś dziewczyną i… - zmieszał się.
-Myślałam, że się przyjaźnimy – spojrzałaś na niego już spokojnie.
-Przygotuję ci czystą pościel – westchnął tylko
Pół godziny później na podłodze było już przygotowane coś na kształt dodatkowego posłania dla Vernona. Zaczynało już robić się późno kiedy w końcu zdecydowaliście się zgasić światło. Przez jakiś czas leżeliście wpatrując się w ciemność.
-Głupio mi, że wygoniłam cię z twojego własnego łóżka, idę do ciebie. – poinformowałaś nagle. Zabrałaś ze sobą kołdrę i poduszkę i położyłaś się na podłodze w bezpiecznej odległości od chłopaka.
Nie doczekałaś się reakcji.
-Śpisz?
-Myślę.
-O czym?
-Nie wiem….____?
-Co?
-Wiesz, że gdybyś kiedykolwiek chciała pogadać, to zawsze możesz do mnie przyjść? – najwyraźniej w ciemności chłopak był nieco bardziej odważniejszy.
-Będę pamiętać – potwierdziłaś.
Niedługo potem twoje powieki zaczęły się robić coraz cięższe i zasnęłaś. Kiedy się znowu obudziłaś wciąż było ciemno więc najwidoczniej spałaś nie dłużej niż dwie – trzy godziny. Mimo to Hansol nadal wpatrywał się w sufit, widziałaś jego profil w słabym świetle latarni ulicznej sączącym się przez zasłony. Kiedy skierował wzrok na ciebie, błyskawicznie zamknęłaś oczy.
-Tak uroczo wyglądasz kiedy śpisz…. – odezwał się szeptem. – I co ja mam teraz zrobić?
Nawet nie otwierając oczy znalazłaś jego leżącą na pościeli dłoń i delikatnie zacisnęłaś na niej palce.

//
wstawia Ravi.
Dziękujemy naszej kochanej Eunsol za pomoc! Zapraszamy do odwiedzenia jej bloga!

1 komentarz:

  1. Bardzo miło się czytało, jednak jak dla mnie, za krótkie. Ale awww <3

    OdpowiedzUsuń