niedziela, 1 maja 2016

DAY6 - Dwie strony miłości.

ty i Younghyun z DAY6

Momentalnie zrobiło się widno. To już ranek? 
Podniosłaś się do siadu i spojrzałaś przez okno- panowała gęsta mgła, następnie na zegarek- 6:02.
-Cholera - mruknęłaś cicho by nie obudzić osoby śpiącej obok.
Znowu nie spałaś całą noc, świetnie. Zdecydowanie nie powinnaś myśleć bo to czasami nie daje ci normalnie iść spać. Opadłaś na poduszki i po raz kolejny spojrzałaś na śpiącą obok ciebie sylwetkę. Westchnęłaś cicho i odgarnęłaś chłopakowi kosmyk włosów za ucho. 
Younghyun zaskoczył cie praktycznie w środku nocy. Stał w twoich drzwiach pijany i cały zapłakany, nie mogłaś mu odmówić, w końcu przyjacielowi się nie odmawia. Miał złamane serce. 
Trudno go było uspokoić, ale kiedy już udało ci się to zrobić dzielnie czekałaś aż zaśnie, trzymając go mocno w ramionach i gładząc po plecach. 
Westchnęłaś po raz kolejny. 
Za chwile do domu miał wrócić twój chłopak, Sihyoung, miał wrócić z nocnej zmiany w policji. Bałaś się jak zareaguje widząc Hyuna w waszym wspólnym mieszkaniu a tym bardziej w waszym wspólnym łóżku. 
Nie mogłaś tak długo leżeć. Po cichu wstałaś i poszłaś do łazienki. Ochlapałaś twarz wodą a potem usiadłaś na toalecie. 
Musiałaś się poważnie zastanowić co masz dalej zrobić ze sobą. 
To co powiedział ci wczoraj Younghyun zwaliło cię z nóg. Wyznał ci miłość. 
Wyznał ci, że kochał cię od zawsze i tak strasznie zabolało go kiedy zaczęłaś spotykać się z Sihyoungiem. Krzyczał, że nie pozwoli ci już być nigdy samej i nie pozwoli ci cierpieć przez niego. Proponował ci nawet ucieczkę na drugi koniec świata, tylko po to, żeby być razem.
Kochałaś Sihyounga i nie wyobrażałaś sobie życia bez niego, ale od jakiegoś czasu w waszym związku się nie układało co sprytnie wykorzystywał Younghyun. 
Od kiedy Sihi dostał posadę w policji mało czasu spędzał w domu, ciągle jakieś patrole, interwencje, śledztwa, konferencje, szkolenia itp, z czasem coraz bardziej się od ciebie odsuwał i był bardziej oschły. Praca i kariera - tylko to ostatnio sie dla niego liczyło, nie wiedziałaś, że z kochanego i czułego chłopaka w tak szybkim tempie zamieni się w faceta bez uczuć. Czułaś się często samotna, właśnie wtedy sięgałaś po telefon i dzwoniłaś do Hyuna. Mogłaś się z nim pośmiać, powygłupiać, pospacerować w środku nocy. Dzielnie znosił twój płacz, i z rozpaczy i z bólu. Był na każde twoje zawołanie. 
W szybkim tempie Younghyun zamienił się w najważniejszego mężczyne w twoim życiu, był twoim przyjacielem od czasu dzieciństwa, ufałaś mu bezgranicznie i zawsze mogłaś na niego liczyć. No właśnie, nie to co na swojego chłopaka. 
Zakryłaś twarz dłońmi i przygryzłaś wargę. 


Usłyszałaś ciche pukanie do drzwi. 
-____? Jesteś tam? - usłyszałaś zachrypnięty głos Younghyuna. 
-Tak, wejdź - otarłaś szybko łzy z policzków i wzięłaś kilka głębokich oddechów. 
Drzwi sie otworzyły a do pomieszczenia wszedł on. 
-Co tak tutaj siedzisz?
Wyglądał na mocno skacowanego i równie mocno zaspanego. 
-Tutaj lepiej mi sie myśli - wytłumaczyłaś mu szybko i pociągnęłaś cicho nosem.
-Jak wszystkim - zaśmiał się cicho -Ale zaraz....
Uklęknął na przeciwko ciebie trzymając się twoich kolan by nie upaść do tyłu. 
-Płakałaś? - złapał twój podbródek i zmusił cię do spojrzenia na siebie. - Co sie dzieje?
-Nie płakałam i nic sie nie dzieje.
-Nie kłam.
-Nie kłamie! - mruknęłaś
Chłopak wydał z siebie tylko ciche westchnięcie. 
-Nadal nie nauczyłaś się kłamać młoda damo - za każdym razem ci to mówił. -No szybko, mów mi co sie dzieje. 
Teraz już nie było ucieczki, westchnęłaś ciężko by nadać sobie odwagi. 
-Ja nie wiem co mam zrobić Younghyun...jego znowu nie ma, czuje się taka samotna...
-Wiedziałem - mruknął -Mówiłem ci już coś wczoraj na ten temat.
Czyli on świadomy tego wszystkiego co mówił wczoraj. Wstrzymałaś oddech a twoje serce zaczęło bić 30 razy szybciej. 
-____, ucieknijmy stąd jak najdalej nawet zaraz - złapał twoje nadgarstki mocno. 
-Nie mogę, Younghyun, ja go kocham! - broniłaś się ale te słowa nie były prawdą.
-Może ty go kochasz, ale po nim nie widać żeby żywił do ciebie jakiekolwiek uczucie. 
Kręciłaś przecząco głową, ale on miał racje. 
-Spójrz na mnie.
Nadal kręciłaś głową.
-Spójrz na mnie powiedziałem! - warknął w końcu
Spojrzałaś w końcu na niego. 
-Chce żebyś była szczęśliwa, chce dać ci wszystko co najlepsze, chce znowu widzieć na twojej twarzy ten piękny uśmiech i słyszeć ten twój cudowny śmiech. Od zawsze chciałem to zrobić, maluchu. Pogódź się z myślą, że on tylko trzyma cie tu ze względu na to, że ma posprzątane, wyprane i wyprasowane. Ale ja cie kocham, słyszysz to? Kocham cię! 
Po twoich policzkach znowu spłynęły łzy, zagryzłaś wargę i rzuciłaś się mu na szyje. Wybuchnęłaś płaczem.
-Pakuj się, nie mamy tutaj czego szukać. 
Odsunęłaś się i pokiwałaś głową. On jednym ruchem starł łzy z twoich policzków i złożył krótki pocałunek na twoim czole. 
Chciałaś znowu być szczęśliwa i czułaś, że on może ci w tym pomóc. Czym prędzej spakowałaś swoją walizkę i wyszłaś. Miałaś nadzieje, że zakończyłaś ten przykry okres w swoim życiu. 

//
Ravi. 




2 komentarze:

  1. ciekawie napisane, weny życzę, bo zamawiam u was scenariusz:D
    Ann Flo
    https://butterflyyoja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń