Ty x Daehyun
Popatrzyłaś się w
ogromne lustro stojące przed tobą. Pięknie ułożone włosy, dopasowany, lekki
makijaż, w dłoniach bukiet z białych róż i oczywiście długa, biała suknia. Po
co to wszystko? Wyglądasz jakbyś miała za chwilę składać przysięgę małżeńską.
Masz dopiero 20 lat, nie skończyłaś jeszcze studiować, a ty wychodzisz za mąż?
Najważniejsze pytanie… Z kim? Nie miałaś chłopaka ani żadnego nikogo takiego z
kim mogłaś na razie spędzić resztę życia i założyć rodzinę.
Do pokoju, w którym
się przeglądałaś weszła twoja mama.
-Gotowa? –
uśmiechnęła się
-Gotowa na co? –
odwróciłaś się w jej stronę
-Na ślub.
-Jaki znowu ślub?
-No twój z Daehyunem.
-Jakim Daehyunem?
Mamo… Ale ja go nawet nie znam.
-Poznasz. Pod ołtarzem.
-To głupie.
-Właśnie nie. To
wspaniały pomysł.
-Jeszcze czego. –
mruknęłaś pod nosem
-Coś mówiłaś? – pokiwałaś
matce tylko głową –Goście już zajęli miejsca. Wychodź stąd powoli.
Opuściła pokój. I co
teraz masz zrobić? Wyjść tam tak po prostu i udawać, że wszystko jest ok? A co
jak ten Daehyun okaże się wielkim brzydalem i obleśnym staruchem. Nic o nim nie
wiedziałaś. Ciekawe czy on miał tak samo z tobą, czy też nic o tobie nie wie.
Po kilku minutach
wpatrywania się w lustro ty także wyszłaś z pomieszczenia. Najwyżej powiesz ‘Nie’
na przysiędze i tyle będziesz go widzieć. Kierowałaś się w stronę gdzie był
największy hałas i gwar gadających ludzi. Po drodze zgarnął cię twój ojciec. No
tak, będzie odprowadzał pannę młodą przed ołtarz.
-Pięknie wyglądasz –
popatrzył na ciebie, a ty się uśmiechnęłaś. Naprawdę tak ładnie wyglądałaś? –Pamiętaj,
nie stresuj się.
Jak masz się nie
stresować jeśli nawet nie znasz pana młodego? Zaraz go poznasz i się okaże
strasznie brzydki. ____ spokojnie nie może być aż tak źle. Ojciec zaprowadził
cię na ogród, gdzie znajdowała się masa ludzi. W jednej chwili wszyscy ucichli i
spojrzeli się w waszą stronę. Szłaś z ojcem pod rękę do ołtarza, mała orkiestra
grała na skrzypcach i wiolonczelach marsz weselny, dookoła był pięknie
przystrojony na biało ogród, a dokładnie przed tobą stał, jeszcze tyłem twój
przyszły mąż o ile się zgodzisz. Gdy podeszłaś
pod podest, na którym stał ksiądz i on, Daehyun nagle się odwrócił i posłał ci ciepły uśmiech. Twój
strach, że będzie on brzydki i stary minął. Miał ciemne włosy oraz oczy, wyższy
od ciebie i na pewno starszy o kilka lat. Ojciec puścił twoją rękę, uśmiechnął
się do ciebie i odszedł zająć swoje miejsce.
-Zebraliśmy się tutaj w tym pięknym, słonecznym dniu by złączyć ze sobą więzem małżeńskim ____ (twoje imię i nazwisko xd) oraz Jung Daehyuna. - zaczął ksiądz
Ksiądz dalej mówił kwestę, która zawsze jest na ślubach, o zdrowiu i chorobie, nie opuszczę cię na zawsze i takie tam. Przez całą przysięgę Daehyun patrzył się w twoje oczy. To było takie krępujące.
-Czy ty Jung Daehyunie bierzesz ____ za swoją żonę?
-Tak. - odpowiedział chłopak
-A czy ty ____ bierzesz Jung Daehyuna za męża?
Nie wiedziałaś co masz powiedzieć. Tak czy nie? To trudniejsze niż myślałaś. On powiedział tak i to z takim dziwnym przekonaniem, że będzie piękną i szczęśliwą parą. Może jednak trzeba zaryzykować.
-Ta....
-Wstawaj śpiochu! - oberwałaś poduszką od swojej matki
Co? Ten ślub... To był tylko sen? Był zbyt realistyczny na sen. To musiało się tak nagle skończyć? Byłaś strasznie ciekawa tego jaki jest ten chłopak, jaki ma charakter, ile ma lat, jak całuje... No co, tak czy siak musiałabyś go pocałować jakbyś powiedziała 'Tak'.
-Jak się spało? - zapytała nagle twoja mama zabierając z twojego fotela brudne ubrania
-Nawet dobrze.
Kobieta tylko posłała ci lekki uśmiech i wyszła z twojego pokoju z ciuchami do prania. Popatrzyłaś na zegarek. Była prawie 13. Trochę sobie pospałaś, biorąc uwagę na to, że zasnęłaś chwilę po 21. Nie ważna była teraz godzina, ważniejszy był chłopak z twojego snu. Skąd się taki tam wziął? Nigdy w życiu go nie widziałaś na oczy. A to jego imię, Jung Daehyun, też je pierwszy raz w życiu słyszałaś. Dziwne.
Wstałaś z łóżka, umyłaś się i ubrałaś. Poszłaś do kuchni gdzie twój starszy o dwa lata brat robił sobie kurczaka z ryżem. Na masę.
-Wooseokie~ - przeciągnęłaś patrząc mu przez ramię
-Nie dam ci jeść. To moje mięso. - rzucił przekładając swoje danie na talerz
-Ale to tak pysznie wygląda~ Prooooszę kochany braciszku.
-Idź ode mnie duszo nieczysta. Ty nie robisz masy.
-Skąd wiesz. - założyłaś ręce na klatkę piersiową
-Bo masz jej już za dużo. - zaśmiał się wychodząc ze swoim kurczakiem z kuchni
-Spadaj! Nie jestem gruba.
Wooseok cię wkurzył. I to mocno. Wzięłaś z lodówki jedynie serek czekoladowy z łyżeczką i wróciłaś do siebie do pokoju. Usiadłaś przy biurku i włączyłaś laptopa. Pomyślałaś, że może znajdziesz chłopaka ze snu w internecie. Tak, na Facebooku. Po zjedzeniu serka nikogo nie znalazłaś, a jadłaś go dość długo. No nic, mówi się trudno. Jak nie znalazłaś to ten Daehyun może jest wytworem twojej wyobraźni. Albo po prostu nie jest zalogowany na Facebooku. Po jeszcze kilku minutach pisania ze swoją przyjaciółką i opowiadaniu jej swojego snu, wstałaś z krzesła. Zeszłaś na dół do kuchni wyrzucić opakowanie po serku. W kuchni spotkałaś matkę robiącą obiad. Jakby Wooseok wcześniej nie mógł zrobić jedzenia dla wszystkich. Ma 22 lata, halo. Powinien już tu nie mieszkać. W sumie... Ty masz 20. Ty też już mogłabyś mieszkać sama. Ale to dopiero jak skończysz studia. Został tylko ostatni rok.
Podeszłaś do swojej rodzicielki. Spojrzałaś co takiego gotuje. Mmm zupa ogórkowa, twoja ulubiona.
-Mamo~ - powiedziałaś do niej
-Tak?
-Czy znasz może Jung Daehyuna?
-Nie, a dlaczego pytasz?
-Nic. Tak tylko.
-Coś się stało? Coś ci zrobił? Jak tak to tylko powiedz gdzie mieszka, a ja się już nim zajmę.
-Nie, nie spokojnie. Nic mi nie zrobił. Nawet go nie znam.
-To po co się pytasz?
-Bo mi się przyśnił. Dzisiaj. Nigdy wcześniej go nie widziałam, a w śnie brałam z nim ślub.
-Może to coś znaczy.
-Ale co? Że wezmę niedługo ślub z nieznajomym?
-Nie. To może znaczyć zupełnie coś innego.
-Dobra. Ja wychodzę. Zadzwoń jak będzie gotowa zupa.
Założyłaś buty i wyszłaś z domu. Potrzebowałaś świeżego powietrza by przetworzyć informacje. Ślub z nieznajomym, coś może to znaczyć... Poszłaś do parku. Usiadłaś na jednej z ławek i wzięłaś do ręki telefon. Może będzie coś w internecie o tym napisane, na przykład w senniku. Weszłaś na pierwszą lepszą stronę. Wpisałaś ślub z nieznajomym i wyskoczyło ci kilka odpowiedzi podobnych do siebie.
-Kłótnie w związku? Rozstanie z ukochaną osobą? Problemy w życiu? - mówiłaś sama do siebie czytając treść w telefonie -To jakieś brednie. Przecież ja nie jestem w żadnym związku i nie mam żadnych problemów w życiu.
Wstałaś z ławki. Chodziłaś różnymi alejkami po parku rozmyślając co może znaczyć ta kłótnia i problemy. Nagle stanęłaś w miejscu. Zamurowało cię. Przed tobą właśnie szedł chłopak, z którym brałaś ślub. Był taki sam. Te same oczy, ten sam uśmiech, takie same włosy. Szedł sam i rozglądał się na wszystkie strony. Kiedy przeszedł obok ciebie, uśmiechnął się tak samo jak wtedy gdy się do ciebie odwrócił. Postanowiłaś za nim iść. Nie trwało to długo, bo usiadł na pierwszej wolnej ławce. Poszłaś kawałek dalej, ale zawróciłaś. Zrobiłaś tak jeszcze kilka razy aż w końcu podeszłaś do niego.
-Przepraszam - wyjąkałaś w jego stronę. Ten popatrzył na ciebie i czekał na twoją dalszą wypowiedź. -Gdzieś cię już widziałam.
-Mnie pani widziała?
-Tylko proszę nie pani.
-Dobrze. Gdzie mnie pani... Gdzie mnie widziałaś?
-Nie braliśmy razem ślubu? - rzuciłaś prosto z mostu
Chłopak spojrzał na ciebie jak na idiotkę, ale za chwilę zaczął się zastanawiać. Pokazał jeszcze żebyś usiadła obok i myślał dalej. Zrobiłaś to o co poprosił. Zajęłaś miejsce obok niego.
-Chyba nie jestem żonaty. - odpowiedział w końcu lekko się śmiejąc
-Przepraszam, że tak powiedziałam. - spuściłaś głowę
-Nic się nie stało. A tak w ogóle to skąd wziął się pomysł, że mogłem brać z panią.. ugh.. Z tobą ślub. To jakiś zakład?
-Nie, nie. Żaden zakład. Po prostu miałam taki sen, że brałam ślub z nieznajomym i był on bardzo podobny do pana.
-Chwila, chwila. - pomachał rękoma -Ja też nie chcę być panem. - zaśmiał się ponownie
-No dobrze. - także się uśmiechnęłaś
-Czyli, że przyśnił ci się ślub i facet, z którym miałaś go brać był podobny do mnie, tak?
-No tak. Wiem, głupie to.
-Trochę. A jak miał na imię? Wiesz może?
-Jung Daehyun. - odpowiedziałaś
-O kurcze. To już jest trochę dziwne.
-Dlaczego?
-Bo ja mam tak na imię.
-Na prawdę?
-Tak. Wiesz co. Byłoby jeszcze dziwniejsze gdybym ci coś powiedział. - spojrzałaś na niego wymownie, by mówił dalej -Ja ostatnio też miałem podobny sen. Też brałem ślub z nieznajomą. Tyle, że ja znałem tylko jej imię i nazwisko. Twarzy nie widziałem, była zakryta welonem. Zanim go zdjęła to się obudziłem.
-A jak ona miała na imię? - zapytałaś teraz ty
-____.
-O kurde. To jest dziwniejsze. To moje imię.
-Może... Może jesteśmy sobie przeznaczeni. - przysunął się do ciebie, spojrzał tobie w oczy, ale po chwili się zaśmiał
Zadzwonił twój telefon. Wyjęłaś go z kieszeni i odebrałaś.
-Zupa gotowa. - powiedziała twoja mama do słuchawki po czym się rozłączyła
-Słuchaj Daehyun. - wstałaś z ławki -Może dasz się zaprosić na obiad.
-Bardzo chętnie.
~~*~~*~~
Bomi
-Czy ty Jung Daehyunie bierzesz ____ za swoją żonę?
-Tak. - odpowiedział chłopak
-A czy ty ____ bierzesz Jung Daehyuna za męża?
Nie wiedziałaś co masz powiedzieć. Tak czy nie? To trudniejsze niż myślałaś. On powiedział tak i to z takim dziwnym przekonaniem, że będzie piękną i szczęśliwą parą. Może jednak trzeba zaryzykować.
-Ta....
-Wstawaj śpiochu! - oberwałaś poduszką od swojej matki
Co? Ten ślub... To był tylko sen? Był zbyt realistyczny na sen. To musiało się tak nagle skończyć? Byłaś strasznie ciekawa tego jaki jest ten chłopak, jaki ma charakter, ile ma lat, jak całuje... No co, tak czy siak musiałabyś go pocałować jakbyś powiedziała 'Tak'.
-Jak się spało? - zapytała nagle twoja mama zabierając z twojego fotela brudne ubrania
-Nawet dobrze.
Kobieta tylko posłała ci lekki uśmiech i wyszła z twojego pokoju z ciuchami do prania. Popatrzyłaś na zegarek. Była prawie 13. Trochę sobie pospałaś, biorąc uwagę na to, że zasnęłaś chwilę po 21. Nie ważna była teraz godzina, ważniejszy był chłopak z twojego snu. Skąd się taki tam wziął? Nigdy w życiu go nie widziałaś na oczy. A to jego imię, Jung Daehyun, też je pierwszy raz w życiu słyszałaś. Dziwne.
Wstałaś z łóżka, umyłaś się i ubrałaś. Poszłaś do kuchni gdzie twój starszy o dwa lata brat robił sobie kurczaka z ryżem. Na masę.
-Wooseokie~ - przeciągnęłaś patrząc mu przez ramię
-Nie dam ci jeść. To moje mięso. - rzucił przekładając swoje danie na talerz
-Ale to tak pysznie wygląda~ Prooooszę kochany braciszku.
-Idź ode mnie duszo nieczysta. Ty nie robisz masy.
-Skąd wiesz. - założyłaś ręce na klatkę piersiową
-Bo masz jej już za dużo. - zaśmiał się wychodząc ze swoim kurczakiem z kuchni
-Spadaj! Nie jestem gruba.
Wooseok cię wkurzył. I to mocno. Wzięłaś z lodówki jedynie serek czekoladowy z łyżeczką i wróciłaś do siebie do pokoju. Usiadłaś przy biurku i włączyłaś laptopa. Pomyślałaś, że może znajdziesz chłopaka ze snu w internecie. Tak, na Facebooku. Po zjedzeniu serka nikogo nie znalazłaś, a jadłaś go dość długo. No nic, mówi się trudno. Jak nie znalazłaś to ten Daehyun może jest wytworem twojej wyobraźni. Albo po prostu nie jest zalogowany na Facebooku. Po jeszcze kilku minutach pisania ze swoją przyjaciółką i opowiadaniu jej swojego snu, wstałaś z krzesła. Zeszłaś na dół do kuchni wyrzucić opakowanie po serku. W kuchni spotkałaś matkę robiącą obiad. Jakby Wooseok wcześniej nie mógł zrobić jedzenia dla wszystkich. Ma 22 lata, halo. Powinien już tu nie mieszkać. W sumie... Ty masz 20. Ty też już mogłabyś mieszkać sama. Ale to dopiero jak skończysz studia. Został tylko ostatni rok.
Podeszłaś do swojej rodzicielki. Spojrzałaś co takiego gotuje. Mmm zupa ogórkowa, twoja ulubiona.
-Mamo~ - powiedziałaś do niej
-Tak?
-Czy znasz może Jung Daehyuna?
-Nie, a dlaczego pytasz?
-Nic. Tak tylko.
-Coś się stało? Coś ci zrobił? Jak tak to tylko powiedz gdzie mieszka, a ja się już nim zajmę.
-Nie, nie spokojnie. Nic mi nie zrobił. Nawet go nie znam.
-To po co się pytasz?
-Bo mi się przyśnił. Dzisiaj. Nigdy wcześniej go nie widziałam, a w śnie brałam z nim ślub.
-Może to coś znaczy.
-Ale co? Że wezmę niedługo ślub z nieznajomym?
-Nie. To może znaczyć zupełnie coś innego.
-Dobra. Ja wychodzę. Zadzwoń jak będzie gotowa zupa.
Założyłaś buty i wyszłaś z domu. Potrzebowałaś świeżego powietrza by przetworzyć informacje. Ślub z nieznajomym, coś może to znaczyć... Poszłaś do parku. Usiadłaś na jednej z ławek i wzięłaś do ręki telefon. Może będzie coś w internecie o tym napisane, na przykład w senniku. Weszłaś na pierwszą lepszą stronę. Wpisałaś ślub z nieznajomym i wyskoczyło ci kilka odpowiedzi podobnych do siebie.
-Kłótnie w związku? Rozstanie z ukochaną osobą? Problemy w życiu? - mówiłaś sama do siebie czytając treść w telefonie -To jakieś brednie. Przecież ja nie jestem w żadnym związku i nie mam żadnych problemów w życiu.
Wstałaś z ławki. Chodziłaś różnymi alejkami po parku rozmyślając co może znaczyć ta kłótnia i problemy. Nagle stanęłaś w miejscu. Zamurowało cię. Przed tobą właśnie szedł chłopak, z którym brałaś ślub. Był taki sam. Te same oczy, ten sam uśmiech, takie same włosy. Szedł sam i rozglądał się na wszystkie strony. Kiedy przeszedł obok ciebie, uśmiechnął się tak samo jak wtedy gdy się do ciebie odwrócił. Postanowiłaś za nim iść. Nie trwało to długo, bo usiadł na pierwszej wolnej ławce. Poszłaś kawałek dalej, ale zawróciłaś. Zrobiłaś tak jeszcze kilka razy aż w końcu podeszłaś do niego.
-Przepraszam - wyjąkałaś w jego stronę. Ten popatrzył na ciebie i czekał na twoją dalszą wypowiedź. -Gdzieś cię już widziałam.
-Mnie pani widziała?
-Tylko proszę nie pani.
-Dobrze. Gdzie mnie pani... Gdzie mnie widziałaś?
-Nie braliśmy razem ślubu? - rzuciłaś prosto z mostu
Chłopak spojrzał na ciebie jak na idiotkę, ale za chwilę zaczął się zastanawiać. Pokazał jeszcze żebyś usiadła obok i myślał dalej. Zrobiłaś to o co poprosił. Zajęłaś miejsce obok niego.
-Chyba nie jestem żonaty. - odpowiedział w końcu lekko się śmiejąc
-Przepraszam, że tak powiedziałam. - spuściłaś głowę
-Nic się nie stało. A tak w ogóle to skąd wziął się pomysł, że mogłem brać z panią.. ugh.. Z tobą ślub. To jakiś zakład?
-Nie, nie. Żaden zakład. Po prostu miałam taki sen, że brałam ślub z nieznajomym i był on bardzo podobny do pana.
-Chwila, chwila. - pomachał rękoma -Ja też nie chcę być panem. - zaśmiał się ponownie
-No dobrze. - także się uśmiechnęłaś
-Czyli, że przyśnił ci się ślub i facet, z którym miałaś go brać był podobny do mnie, tak?
-No tak. Wiem, głupie to.
-Trochę. A jak miał na imię? Wiesz może?
-Jung Daehyun. - odpowiedziałaś
-O kurcze. To już jest trochę dziwne.
-Dlaczego?
-Bo ja mam tak na imię.
-Na prawdę?
-Tak. Wiesz co. Byłoby jeszcze dziwniejsze gdybym ci coś powiedział. - spojrzałaś na niego wymownie, by mówił dalej -Ja ostatnio też miałem podobny sen. Też brałem ślub z nieznajomą. Tyle, że ja znałem tylko jej imię i nazwisko. Twarzy nie widziałem, była zakryta welonem. Zanim go zdjęła to się obudziłem.
-A jak ona miała na imię? - zapytałaś teraz ty
-____.
-O kurde. To jest dziwniejsze. To moje imię.
-Może... Może jesteśmy sobie przeznaczeni. - przysunął się do ciebie, spojrzał tobie w oczy, ale po chwili się zaśmiał
Zadzwonił twój telefon. Wyjęłaś go z kieszeni i odebrałaś.
-Zupa gotowa. - powiedziała twoja mama do słuchawki po czym się rozłączyła
-Słuchaj Daehyun. - wstałaś z ławki -Może dasz się zaprosić na obiad.
-Bardzo chętnie.
~~*~~*~~
Bomi
Hej :) Świetny scenariusz ^.^ Chciałam Cię poinformować, że nominowałam Cię do LBA ( http://kpopscenariusz.blogspot.com/2016/07/lba.html ) Weny życzę :)
OdpowiedzUsuń