poniedziałek, 24 października 2016

EXO - Zakupy



Suho

-____~ Które lepsze? Jabłkowe czy pomarańczowe? - zapytał ciebie lider EXO pokazując kolejne soki
-Które chcesz. - prychnęłaś
 Siedzieliście przy tych sokach już 15 minut, a Suho nie wiedział które wybrać. Odłożył jeden karton i wziął kolejny.
-No to jabłkowy czy multiwitamina? - spytał ponownie
-Junmyeon... Weź obydwa!
 Zabrałaś mu obydwa kartony z sokami, wsadziłaś do koszyka i odjechałaś do innej alejki. Wzięłaś to co najpotrzebniejsze i znowu pojechałaś koszykiem gdzieś indziej. Nagle Suho zatrzymał się przy kolejnej rzeczy. No pięknie. Znowu będzie się zastanawiał nad wyborem.
-Paprykowe czy zielona cebulka? - pokazał dwie paczki chipsów
-Nie umiesz robić zakupów? Weź te, które chcesz najbardziej, albo weź jedne i drugie.
 Chyba cię posłuchał. Wziął dwie paczki. Przeszliście jeszcze przez kilka innych działów. Za każdym razem kiedy brał do ręki po dwa rodzaje danego zakupu i chciał ciebie zapytać o zdanie, ty tylko na niego wymownie patrzyłaś, a on już wiedział co miał robić. Albo jedno wybrane z tych dwóch albo obydwa. Zawsze wybierał tą drugą opcje i do tych rzeczy, które wybrał dokładał jeszcze po trzy.
 Po wróceniu do dormu zespołu ty i Suho wzięliście się za rozpakowywanie waszych zakupów.
-Nie za dużo tego kupiłeś? - zapytałaś patrząc na ogrom zakupionych produktów.
-Nieee... - odpowiedział -Dzisiaj jest mega kino w telewizji. Chłopaki wszystko wsuną.

Xiumin

  Chodziłaś od alejki do alejki w sklepie spożywczym. Był ogromny, a ty nie mogłaś znaleźć jednej bardzo ważnej dla kobiety rzeczy. Tak. Podpasek. To było takie krępujące, bo razem z tobą chodził także Xiumin. Uparł się, że potowarzyszy tobie podczas zakupów.
 -Czy już mamy wszystko? - zapytał po dość dłuższej chwili ciszy
 -Nie, jeszcze jedna rzecz, ale nie mogę jej znaleźć
 -Powiedz mi co to to ci pomogę.
 -Chyba nie chcę pomocy.
  Poszłaś dalej. Czy to możliwe, że w takim dużym, wielobranżowym sklepie nie ma cholernych podpasek?! Jeszcze ten Minseok. Nie mogłaś mu od tak powiedzieć co chcesz kupić. To takie krępujące. Ty nawet swojemu ojcu nigdy nie mówiłaś, że one są ci bardzo potrzebne, a wychowywał cię sam. Jakbyś teraz powiedziała to Xiuminowi to dla ciebie byłoby to równoznaczne z rozebraniem się przed nim. Miałaś swoje zasady, głupie zasady.
 -To powiesz mi czy będziemy tak chodzić aż zamkną sklep? - spytał znowu
 -Będziemy chodzić aż zamkną sklep.
 -____, nie możesz mi tak po prostu powiedzieć, że szukasz podpasek?
 -S-skąd wiesz czego szukam? - zająknęłaś się. Skąd on to wiedział? Nic mu nie mówiłaś. Zasady, co nie.
 -Ja wiem wszystko. - zaśmiał się -A tak na serio to Sehun mi powiedział po tym jak w toalecie znalazł zawiniętą podpaskę. A raczej inna dziewczyna u nas na razie tyle nie przesiaduje co ty.
  Jak mogłaś przeoczyć takie coś. Zostawić podpaskę, zużytą podpaskę w dormie dziewięciu chłopaków. Masakra. No ale skoro wiedział czego szukasz to czemu nie powiedział, że wie o co chodzi.
 -Minseok... Skoro wiesz czego szukam, to może mi pomożesz je znaleźć.
 -Są w alejce za tobą.

Lay


 -Yixing! Trzeba pójść po jedzenie! - wydarłaś się na jednego z członków EXO, który aktualnie leżał na kanapie przed telewizorem
 -Taa... Jak program się skończy. - odpowiedział bez żadnego entuzjazmu
 -Wstawaj z tej kanapy i idziesz ze mną.
 -Powiedziałem, że jak się program skończy.
  Stanęłaś dokładnie przed nim zasłaniając widok na telewizor. Uśmiechnęłaś się do niego i pokazałaś na przedpokój żeby tam poszedł. Ten tylko przesunął głowę i dalej oglądał swój program. Tak chce się bawić? No dobrze. Przesunęłaś swoje ciało tam gdzie teraz chłopak się patrzył. Ten położył się w drugą stronę i znowu widział telewizor. Przemieszczaliście się tak jeszcze kilka razy, aż znalazłaś pilota. Odwróciłaś się w stronę urządzenia i je wyłączyłaś. Jednak na marne. Nic się nie wyłączyło.
 -Co jest? - spytałaś się sama siebie i spojrzałaś na pilota
 -To pilot od wieży. Ona i tak się nie włączy bo jest odłączona tak ogólnie. - odpowiedział Lay oglądając program. Czy ten człowiek nie może zrobić czegoś dla innych i chodź raz pójść z tobą na zakupy?
  Odeszłaś od kanapy. Zaczęłaś szukać pilota po całym salonie. Sprawdzałaś na każdej półce, fotelu, stoliku do kawy, nawet spojrzałaś pod kanapę. Nic. Wtedy cię oświeciło. Przecież na każdym telewizorze jest wyłącznik po boku. Podeszłaś szybko do ekranu i znalazłaś wyłącznik. Kliknęłaś go i po sprawie. Z uśmiechem na ustach odwróciłaś się w stronę Yixinga, ale jego już nie było. Ninja z niego. Schował się bo nie chce ruszyć tyłka z domu.
 -Lay! Wiem, że jesteś w domu. Nie uciekniesz przed zakupami! - krzyczałaś z zamiarem wybawienia chłopaka z kryjówki.
 -Kupe robię! -usłyszałaś z toalety -Nie przeszkadzaj mi teraz!
  Czy on jest niepoważny? Raczej tak. Najpierw program, teraz kupa... Ewidentnie przedłuża wasze wyjście. No nic. Poczekałaś aż Lay wyjdzie z łazienki. Trwało to nie więcej niż 25 minut. Długo, strasznie długo. Jak można tyle srać?
 -Możemy iść? - zapytałaś go gdy tylko wyszedł
 -Niech ci będzie. - westchnął i ruszył do przedpokoju
  Poszłaś za nim. Zakładając buty ktoś wszedł do dormu. Był to Baekhyun z Chanyeolem.
 -Zrobiliśmy zakupy~ - usłyszałaś od Byuna
 -Ooo... Jaka szkoda. ____ już nie musimy iść do sklepu.
  Spojrzałaś na Laya. Śmiał się. To była jego sprawa. To on za tym stał. Będąc w toalecie napisał do chłopaków żeby zrobili małe zakupy i czekał aż będą blisko domu. Geniusz zła normalnie.
 -O ty chuju. - mruknęłaś pod nosem
 -Teraz możemy razem pooglądać telewizję! - wykrzyczał Yixing przytulając cię od tyłu

Baekhyun

 -____! ____! - znowu krzyk, znowu ta sama osoba się na ciebie wydziera. Przecież nic złego dzisiaj nie zrobiłaś
 -Czego chcesz, Baek... - odwróciłaś wzrok od telefonu i popatrzyłaś na chłopaka
 -Musisz ze mną iść.
 -Nie muszę.
 -Musisz. To jest sprawa życia i śmierci. - spojrzał tobie w oczy
  Znowu to samo. Gdy patrzył w twoje oczy, rozpływałaś się i zaczynałaś mu wierzyć we wszystko co powie, nawet kiedy będzie to najgłupsze kłamstwo na świecie.
 -No dobrze. Pójdę.
 -No to się ubieraj. Wychodzimy.
 -A mogę wiedzieć gdzie?
 -Do sklepu.
  Nie zadawałaś więcej pytań. Posłusznie ubrałaś swoje buty, kurtkę i razem z Baekhyunem wyszliście z dormu. Oczywiście ty prowadziłaś auto, bo chłopak nie zdał na prawo jazdy. Trzeci raz. Niech on się w końcu postara, nie będziesz go wiecznie wozić. Po kilku minutach znaleźliście się w galerii. Baekhyun od razu pociągnął cię w stronę sklepu z kosmetykami.
 -Po co tu przyszliśmy? - zapytałaś gdy chłopak zaczął szukać czegoś na półkach.
 -Muszę kupić eyeliner, ale te babki juzmnie dobrze znają i mi nie sprzedadzą. Dlatego ty jesteś tu ze mną by mi je kupić. - uśmiechnął się szeroko i wręczył ci omawianą rzecz
 -Głupi jesteś - odwzajemniłaś jego uśmiech i zabrałaś od niego eyeliner.

Chen

 Chodziłaś z Jongdae już dość długi okres czasu po ogromnym rynku. Chłopak łaził od stoiska do stoiska i próbował różne smaki kimchi.
-Dzień dobry. - powiedział do kolejnej sprzedawczyni -Czy mógłbym spróbować pani kimchi?
 Kobieta uśmiechnęła się do niego i dała mu zdegustować jedzenie. Ile będzie on tak jeszcze jadł i jadł? Wróci do domu i będzie znowu jadł. Żarłok jeden. Czy chociaż jeden dzień twój chłopak mógł tyle nie jeść? Przy każdym stoisku kupował kimchi. Przecież wszystko to to samo! Po co mu jeszcze więcej?
  Gdy Jongdae smakował coraz to innych rodzajów tego samego jedzenia, ty poszłaś do sklepu z różnymi popierdółkami. Chociaż się czymś zajmiesz gdy tamten będzie jadł. Kupiłaś w sklepie najpotrzebniejszą rzecz do dormu chłopaków, a mianowicie szczotkę ze zmiotką oraz gąbeczki do mycia naczyń. Oni serio nie mogą sami w to inwestować lub chociaż pomyśleć by się tym ktoś zainteresował?
  Wróciłaś do Chena, który czekał na ciebie pod wejściem do sklepu.
 -Kupiłaś to co chciałaś? - spytał. Myślałaś, że nie wie o tym, że tu weszłaś, a tu taka niespodzianka.
 -Tak. A raczej to co jest wam w dormie bardzo potrzebne.
 -O! To idealnie! Dobrze, że ciebie mamy. - uśmiechnął się -Idziemy po jeszcze kilka rodzajów kimchi.
 -Serio? Znowu kimchi. Tylko to jesz od samego przyjścia tutaj. Nie możesz spróbować czegoś innego?
 -Mogę. - popatrzył się na ciebie wzrokiem pedofila -Ale musimy wrócić do domu.
 -Podoba mi się ta opcja - także się uśmiechnęłaś, ale nie jak pedofil
  Wróciliście do dormu w wielkim pośpiechu. Raczej ty się spieszyłaś bo wiedziałaś, że Jongdae się tak łatwo nie daje i się z tobą zbyt często nie kocha. Ale teraz to inna bajka. Dlatego szybko położyłaś wasze zakupy w kuchni i podeszłaś do swojego chłopaka. Dałaś mu buzi w policzek, a ten się tylko na ciebie dziwnie spojrzał.
 -Co chcesz? - zapytał nagle
 -Jak to co? To co ty chciałeś ze mną spróbować. 
 -O czym ty pomyślałaś?
 -No jak to o czym? O seksie kochanie.
 -Ale... Ale ja chciałem z tobą spróbować sera pleśniowego, który kupiłem jak ty byłaś w sklepie. 

Chanyeol


  Chanyeol chodził razem z tobą po sklepach z ubraniami. Nigdzie nie mogłaś znaleźć odpowiednich dla siebie spodni. Albo były za długie, albo za ciasne, albo szycie było nie takie jak chciałaś. W skrócie, żadne ci się nie podobały.
 -Słonko... - zaczął twój chłopak -Możemy już wracać do domu? Głodny zaczynam się robić a Kyungsoo robi dzisiaj dobry obiad.
 -Nie Yeol. Muszę siebie kupić spodnie. - powiedziałaś wchodząc do kolejnego sklepu z odzieżą
 -Po co ci spodnie jak w domu i tak je z ciebie ściągne.
 -Oj już bądź cicho. - skarciłaś go
  Nagle twoje oczy się powięszyły, a obiektem, który tak zobaczyłaś były spodnie. Właśnie takie jakie szukałaś. Podeszłaś do wieszaków, na których były one powieszone i wzięłaś swój rozmiar.
 -Chanyeol chodź ze mną. Powiesz mi czy są dobre.
 -Są. Kupujemy i wychodzimy.
 -Nie tak szybko. Muszę je jeszcze przemierzyć.
 -Ale obiad nam wystygnie.
 -Żadne ale. Idziesz ze mną.
  Poszliście w stronę przymierzalni. Już miałaś wchodzić do jednej z nich, ale usłyszałaś dziwny dźwięk dochodzący z ostatniej przymierzalni. Takie jakby pojękiwanie? Tak, ktoś tam jęczał. Spojrzałaś na Chanyeola, a ten jak gdyby nigdy nic się uśmiechał. Co z nim nie tak?
 -Chan... Nie słyszysz? - zapytałaś
 -A co mam słyszeć?
 -Ktoś się tam kopuluje...
 -Co robi? - on jest taki głupi, czy tylko udaje
 -Kopuluje.
 -Czyli?
 -Rucha. Lepiej?
 -Tak. Może ty też chcesz? - uśmiechnął się i poruszał śmiesznie brwiami
 -Chyba w twoich snach. - odwróciłaś się na pięcie -Idę do kasy i jedziemy na obiad.

D.O

-Kyungsoo~ - przeciągnęłaś idąc za chłopakiem do jego pokoju -Co kupiłeś?
-Nie ważne. - odpowiedział
-No Kyungsoo~
-Czy to ważne?
-Tak, bardzo ważne.
-Nie powiem.
 Chłopak postawił pudełko na swoim łóżku. Podszedł do ciebie i wyprowadził z pokoju.
-Ja chciałam tylko się dowiedzieć co kupiłeś.
-Dowiesz się w swoim czasie. A teraz do widzenia.
 Wyszłaś z jego pokoju i poszłaś do salonu. Usiadłaś na kanapie. Zaczęłaś oglądać jakiś program w telewizji. Po kilku minutach reszta zespołu do ciebie dołączyła. Ta reszta, wszyscy oprócz D.O. Tak bardzo byłaś ciekawa co on kupił. Widziałaś tylko pudełko. Szare, nie za ciekawie wyglądające pudełko. A jeżeli w tym pudełku było coś niebezpiecznego? Chciałaś wiedzieć i już.
 Nagle z pokoju wyszedł Kyungsoo. Zadowolony chłopak usiadł obok ciebie. Ciągle się do siebie uśmiechał. Podłączył jakąś bombę i teraz się cieszy, że ktoś zginie. Na pewno tak jest.
-Kyungsoo - zaczął niepewnie Suho. Ten tylko na niego popatrzył -Czemu się tak dziwnie uśmiechasz?
-Bo coś mam. Coś fajnego.
 Wstał z kanapy i poleciał do pokoju. Tak jak szybko poszedł tak też szybko wrócił. W rękach miał to pudełko, tyle że ozdobione papierem kolorowym, kokardkami i innymi duperelami. Ozdobił bombę. Super. A najlepsze jest to, że ci ją podarował. Jeszcze lepiej.
-To dla ciebie. Jak wracałem z zakupów to zobaczyłem to i pomyślałem, że ci się spodoba.
 Patrzyłaś na niego to na pudełko, na niego, na pudełko i tak jeszcze kilka razy. Nie wiedziałaś czy masz się cieszyć czy bać. Ale raz kozie śmierć. Otworzyłaś je. W środku znajdował się mały szary króliczek. Jednak nie bomba, tylko słodkie zwierzątko. Zawsze chciałaś takiego mieć.
-Dziękuje Kyungsoo~

Kai

 Siedziałaś w przymierzalni już od ponad godziny i nadal nie mogłaś znaleźć dla siebie idealnej sukienki na ślub swojej kuzynki. Musiała być pudrowo-różowa, do ud i najlepiej gdyby na pasie miała jakiegoś kwiatka. Takie podobały ci się najbardziej. Ale, że nie było takich jakie chcesz musiałaś przymierzać wszystkie inne. A najgorsze było to, że twój chłopak nie pozwalał ci wybierać sam. Jongin sam musiał pójść po sukienki i te które mu się najbardziej spodobały ty przymierzałaś. Oczywiście z żadną nie trafił.
 Po kolejnych dwóch sukienkach wkurzyłaś się. W ostatnio przymierzonej wyszłaś z małego pokoiku i sama postanowiłaś wybrać.
-Co robisz? - zapytał Kai gdy ciebie zobaczył
-Idę po sukienkę. Nie podobają mi się te, które ty mi przynosisz.
-Jak to? Przecież ja takie ładne wybieram. - zrobił minkę niczym kot ze Shreka
-Ale źle się w nich czuje.
 Już na wejściu do sklepu zauważyłaś piękną sukienkę. Niestety nie miałaś wcześniej odwagi powiedzieć Jonginowi, że akurat ta ci się podoba, bo sam chciał jakąś wybrać. Ale po godzinie się już wkurzyłaś. Wzięłaś odpowiedni rozmiar tej sukienki i weszłaś z powrotem do przymierzalni. Po kilku minutach wyszłaś z niej ubrana w przepiękną sukienkę z beżową górą i rozkloszowanym, białym dołem. Może to nie była ta twoja pudrowo-różowa z kwiatkiem, ale i tak była śliczna.
 -No i jak wyglądam? - spytałaś chłopaka stojącego przez przymierzalnią. Ten tylko się na ciebie gapił -Halo. Ziemia do Kaia! I co powiesz?
  Jongin podszedł do ciebie i zaczął szeptać tobie na ucho, prowadząc do pomieszczenia, z którego wyszłaś.
 -Wyglądasz tak seksownie, że mógłbym cię wziąć tu i teraz w tej przymierzalni.
 

Sehun

 Chodziłaś po domu i się denerwowałaś. Gdzie ten dekiel mógł zabłądzić. Przecież wysłałaś go tylko po kilka rzeczy do sklepu obok. Już więcej tego nie zrobisz. Mijała kolejna godzina na Sehuna dalej brak. A jak mu coś zrobili. Chociaż... Nieee.
 W drzwiach wejściowych ktoś przekręcił kluczyk. No w końcu. Sehun przyszedł z zakupów.
-Sehunnie~ - przeciągnęłaś patrząc na niego
-Tak?
-A gdzie masz zakupy?
-No właśnie. To bardzo fajna historia.
-Zamieniam się w słuch.
 Zanim Sehun wszystko ci opowiedział, zdjął z siebie buty i kurtkę i razem z tobą usiadł w salonie.
 -Chciałem wziąć te rzeczy co mi zapisałaś na kartce. Idę, idę i idę, a tego nie ma. Nie mogłem znaleźć.
-Makaronu nie mogłeś znaleźć?
-Nie było, nic nie było.
-Warzyw też nie?
-Nie.
-Nawet zwykłego chleba nie było?
-Nic, a nic.
-To w jakim ty sklepie byłeś?
-Z bubble tea
 Sehun uśmiechnął się i poleciał do przedpokoju. Po chwili przyszedł z napojem, o którym wspomniał.
-Dla ciebie także kupiłem.

~~*~~*~~
Bomi

  Dzisiaj przychodzę do was z krótkimi scenariuszami z EXO! Przepraszam że tak wyszło ale nie za bardzo miałam pomysł... Jest to scenariusz także taki zastępczy, miały być scenariusze z Kaiem i Sehunem i wyszło, że jest jeden z nimi dwoma :) Jak zawsze zapraszam do czytania i komentowania. I jeszcze raz przepraszam za ten scenariusz, nie wyszedł ;__;

niedziela, 16 października 2016

Host Club - Rozdział 4.2



  Mecz koszykówki. Ostatnie minut y dzielą naszą drużynę od wygranej. Licealistki naszej akademii piszczą ile sił w płucach. Youngmin przejmuje piłkę. Biegnie, biegnie i strzela kosza. Wszyscy wpadają w furię, cała sala się cieszy. Nagle sędzia gwiżdże w gwizdek. Chwilę... To nie oznacza końca meczu.
 -Przynieście nosze! - krzyknął męski głos
  Youngmin odwraca się o 180 stopni. Na parkiecie leży Kwangmin i trzyma się za nogę.
 -Zanieście go szybko do pokoju trenera! - krzyczy ten sam głos
 -Kwangminnie... - podszedł do swojego brata i kucnął przy nim -Kwangminnie!
 -Youngmin nie wolno ci! - trener próbował odciągnąć go od swojego brata -Musisz wrócić do gry!
 -Zamknij się!
 -Youngminnie, musisz się uspokoić. Nie powinieneś być świadom mojego bólu. W końcu to nie ty jesteś ranny - złapał go za policzek
 -J-ja nie mogę - odezwała się jego bratnia miłość i zaczął płakać -To także mnie boli, Kwangminnie.
 -Twój ból jest także moim bólem. W porządku, jeśli nikt tego nie zrozumie. Tak długo jak mamy siebie nawzajem, możemy żyć.
 -Bardzo wam zazdroszczę. - sceneria nagle się zmieniła, już nie leżeli na parkiecie w sali gimnastycznej, byli razem z Jeogminem na dworze, gdzie ten mówił do bliźniaków stojąc skąpany w deszczu -Możecie się tak nawzajem wspierać. Zawsze ktoś na was czeka.
 -Jeongmin-hyung... - zaczął bliźniak b
 -Jeongmin-hyung, ale to przecież ty jesteś idolem naszej szkoły - dodał bliźniak a
 -Idolem, co? - książę odgarnął mokrą grzywkę z czoła -Jeśli można o mnie rozmawiać używając takich płytkich aliasów, to chyba lepiej jest być samotnym.
 -Pęknięte serca krzyżują się ze sobą. Mijają się. Ranią się. Jakie są serca tych młodych chłopców?
  Deszcz zaczął lać jak z cebra. Hyebin biegnie zdyszana w mundurku szkolnym. Zatrzymuje się na chwilę żeby złapać oddech.
 -Nie możesz tak ciągle uciekać. - usłyszała głos Minwoo
  Odwróciła się w jego stronę i zjechała plecami po drzewie. Już nie miała gdzie uciec.
 -Powinieneś dobrze pamiętać co się dzieje, kiedy mi się przeciwstawiasz. - maknae podszedł bliżej niej
 -Przestań Min... - wyszeptał Donghyun  stojąc obok niego -Tylko ranisz siebie bardziej za każdym razem raniąc innych.
 -Nie mów mi co mam robić, Donghyun. Znowu chcesz zostać ukarany?
 -Jaki koniec ich czeka? Czy będzie to światło zbawienia, czy...
 -Naprawdę gardzę ludźmi, którzy nie mogą znaleźć swojego miejsca - Minwoo podniósł głowę i z miny groźnego diabła nagle zmieniła się w dziecięcą z toną łez w oczach. -Hyebinnie~ Ja przepraszam - wpadł jej w ramiona -Ja na prawdę nie chcę tego robić!
 -Cięcie! - wykrzyczała zła pani menager -Cięcie! Cięcie! Cięęęęcieeee! Ty mały! Graj w końcu zgodnie ze scenariuszem!
 -Ale...
 -Zatrzymajcie na chwilę kamery!
 -Tak szefie. - odpowiedział dziewczynie kamerzysta
 -Zróbcie coś żeby deszcz był bardziej realistyczny!
 -Tak szefie.
 -Dlaczego zmiany w naszych charakterach musiały doprowadzić do kręcenia filmu? - zapytał Youngmin Hyunseonga
 -Ale co za przesadna ekipa filmowa. - powiedziałam wycierając swoje mokre włosy w ręcznik
 -Wygląda na bezzwłocznie zamówiony zespół z Hollywood. - odpowiedział opanowany podnosząc głowę znad swojego iście ważnego tableta -Nigdy ich nie widzieliście? Ten reżyser nakręcił "Milenijny śnieg", film o wampirach bijący wszystkie inne filmy z tamtego roku.
 -Cholerne bogate sukinsyny... - znowu powiedziałam sama do siebie ten tekst
 -Poza tym, dlaczego w tym scenariuszu to Kwangmin jest napastnikiem? - zbulwersował się Youngmin
 -Właśnie.
 -Co masz na myśli mówiąc 'napastnik'? - zaczęłam się zastanawiać
 -W porządku... - powiedzieli razem bliźniacy -Ludzie, którzy nie łapią, nie muszą wiedzieć.
 -Napastnik? - dalej się zastanawiałam
 -Hyebinnie! - usłyszałam głos Jeongmina. Biegł do mnie -Jak ci się podobała moja gra?
 -Pod pewnym względem była wspaniała. - wstałam z krzesełka, na którym ciągle siedziałam i podałam księciu ręcznik by mógł wytrzeć mokre włosy -Ale nie rozumiem dlaczego się tak zaangażowałeś.
 -Po prostu odkrywałem swoją nową stronę. Ta zmiana może nie być taka zła.
 -Naprawdę?
  Jeongmin przestał wycierać włosy i popatrzył na mnie pytająco.
 -Myślę, że nie potrzebujesz żadnej zmiany - uśmiechnęłam się
 -A-ahh...tak - chyba się zawstydził. na jego policzkach pojawiły się lekkie, czerwone plamki -Jeśli... Jeśli tak sądzisz...
"Ze swoją ukrytą stroną, z tym gościem będzie jeszcze więcej problemów niż było."
 -Teraz ty Hyebin-oppa! - wykrzyczała Bora
 -Idę!
  Odeszłam od Jeongmina. Chyba dalej się zastanawiał nad tym co powiedziałam, bo stał zawstydzony zasłaniając swoje rumieńce na twarzy. Poszłam za budynek szkoły skąd dochodził krzyk pani 'menager'.
 -Tutaj! - znowu ją usłyszałam
  Odwróciłam się w jej stronę. Obok niej stało dwóch chłopaków, dość masywnych chłopaków. Mieli nasze mundurki szkolne, ale czy ja na pewno ich tu widziałam? Nie, raczej nie.
 -Poprosiłam tych dwóch panów o odpowiednim wyglądzie. - Bora pokazała na na tą dwójkę. Tak jak mówiłam, nie są z naszej szkoły.
 -Jaki wygląd? O czym ty do nas mówisz? - zapytał jeden z nich
 -Dla rozruszania akcji potrzebujemy złoczyńców!
  Na jej słowa obydwoje zrobili dość dziwne miny. Wyrażały złość, zaskoczenie i jednocześnie zawstydzenie.
 -Członkowie klubu stają się całością, aby stoczyć walkę z prawdziwymi przestępcami. - opowiadała swój nowy scenariusz. Boże co ona ma w tej głowie... -Według mojego śledztwa, ci dwaj to synowie wielkiego szefa japońskiej mafii. Idealni przestępcy do naszego filmu!
 -Co z tą kobietą jest nie tak! - krzyknął pierwszy z 'przestępców'
 -To kim są nasi rodzice nie powinno cię obchodzić!
 -Bora, ale... - próbowałam ją uspokoić, jednak ta jak zwykle stawiała na swoim
 -No to idziemy się przygotować. - pociągnęła jednego z mężczyzn za sobą
 -Mówisz co ci się podoba... - wyrwał się z jej objęć. Podniósł rękę do góry i pchnął ją do tyłu -Nie bądź taka przemądrzała!
 -Uważaj! - rzuciłam się na pomoc
  Za Borą stał sprzęt do filmowania i różne rewizyty. Mężczyzna nie miał za grosz szacunku do kobiety i tak po prostu ją pchnął, że straciła równowagę. Dobrze, że chociaż ja się staram i rzuciłam się tak by ona na to nie wpadła. Wpadła na mnie co ją uchroniło przed wpadnięciem w jakieś deski. Niestety to ja w nie wpadłam, ale czego się nie robi żeby pomóc? Bolało i to bardzo. W końcu z dużą siłą walnęłam w te deski. Po co one w ogóle tu były?
 -Hyebinnie-oppa! - dziewczyna odsunęła się ode mnie widząc, że osuwam się na ziemię -Nic ci nie jest? - złapała mnie za ramię
 -Oni mają rację... - zaczęłam
 -Huh? - powoli się odsunęła
 -Bora... Jeśli wszystkich zaszufladkujesz nie będziesz mogła dostrzec tego co najważniejsze. - mówiłam z ręką przykrywającą mi oczy. Głupie szkła kontaktowe, przez nie teraz mi oczy łzawią.
 -Nie za bardzo wiem o co ci chodzi...
 -Hyebin! - nagle zza rogu budynku wybiegł Jeongmin. Ten to ma wyczucie -Co się stało?
  Odsłoniłam oczy. Łzawiłam. Wiem, że to mogło podziałać na księcia więc się na niego spojrzałam. Ten tylko otworzył szerzej oczy i podbiegł do kolesia obok mnie. Złapał go za koszulę i przygwoździł do ściany budynku.
 -Który. To. Zrobił. - mówił do niego przez zaciśnięte zęby
 -Cz-czekaj! - odezwał się ten drugi, nie przyciśnięty -To ona...To ona pierwsza zaczęła! - pokazał na Borę
  Ja wstałam z ziemi i ponownie zakryłam oczy.
 -Mówią prawdę - zwróciłam się do księcia -Oni niczego złego nie zrobili.
  Jeongmin puścił mężczyznę, a oni zwiali aż się kurzyło. Jak widziałam to wszystko? Przez szparę między palcami. Książę podszedł do mnie, ujął moją buzię w swoje ręce i patrzył cały zatroskany.
 -Hyebinnie - powiedział w końcu, a ja ocierałam oczy z łez -Boli cię?
 -Tak... Moje szkła... - w końcu udało mi się je wyjąć z tego oka
 -Sz-szkła? Kontaktowe?
 -Tak, jakoś dziwnie mi się przesunęło, kiedy Bora na mnie wpadła.
  Chłopak popatrzył się na mnie i po chwili wpadł w śmiech. Tak wielki, że nie mógł go opanować.
 -No tak, no tak. - podrapał się po głowie -Jeśli potrafisz płakać bez kropli, to idealnie nadajesz się na żigolaka.
  Nawet ja zaczęłam się w tym momencie lekko śmiać razem z nim. Może i miał racje. Może jednak się nadaje na tego żigolaka, tyle, że w jakiejś wersji damskiej... No wiecie.
 -K-k-kamera... Macie to? - powiedziała nagle Bora, oboje popatrzyliśmy na nią
 -Tak szefie! - odpowiedział kamerzysta
 -Poza szkłami kontaktowymi to najlepsza scena końcowa. - ściskała scenariusz coraz bardziej i bardziej. Chyba się podnieciła -No i jeszcze tylko potrzebujemy idealnej narracji Hyunseonga-oppy...
  Nagle coś się potłukło. Hyunseong on... Rozbił kamerę... Kamieniem... Ale on? Taki zawsze opanowany, ułożony. Dlaczego to zrobił?
 -Ej! Moja kamera! - wkurzył się kamerzysta
 -Hyun-Hyunseong-oppa? - Bora patrzyła na niego pytająco. Z resztą jak cała reszta, czyli ja, Jeongmin i kamerzyści.
 -Przykro mi, że to mówię, ale nie może być żadnych nagrań gdzie członkowie naszego klubu są brutalni. - opanowany zaczął tłumaczyć -Sprawianie nam takich problemów jest oczywiście niemile widziane.
 -Czemu? - po policzkach dziewczyny zaczęły spływać łzy. No pięknie Hyunseong, pięknie. Doprowadziłeś ją do płaczu. -Hyunseong-oppa, czy nie powinieneś powiedzieć "nie przejmuj się tym" i delikatnie pogłaskać mnie po głowie?! Osoba pełna miłości taka jak ty... Czemu?
 -Ponieważ Hyunseong taki nie jest. - wtrącił się Jeongmin ze spokojem wymalowanym na twarzy. A przed chwilą to buzi nie umiał zamknąć ze zdziwienia
  Bor ana chwile przestała płakać. Odwróciła się w moją i Jeongmina stronę. Opadła na chodnik i ponownie zaczęła ronić łzy. Podeszłam do niej. Jakoś nie chciałam żeby płakała i się tym wszystkim tak bardzo zadręczała.
 -Nic się przecież nie stało, prawda? - powiedziałam i kucnęłam przed nią -Nawet jeśli Hyunseong-hyung jest trochę inny niż sobie wyobrażałaś, myślę, że lepiej jest widzieć ludzi takimi jakimi naprawdę są i powoli ich odkrywać. - uśmiechnęłam się do niej ciepło

*kilka dni później*

 -Cóż, witaj. - powiedział Jeongmin do jednej z klientek, która właśnie przyszła
 -Kupiłam wasz film! - kzyknęła
 -Ja też! - dodała druga
 -No i ja! - o i trzecia także go już ma
  Każdy z hostów siedział i przypatrywał się dziewczynom gadającym o tym. Nawet ja byłam tego ciekawa.
 -Scena w deszczu była najlepsza.
 -Książę samotności!
 -Związek między Youngminem-oppą a Kwangminem-oppą był wspaniały.
 -Chcę znowu zobaczyć podłą wersję Minwoo.
 -No~ I ten cierpiący wzrok Hyebin.
  Mówiły jedna przez drugą. Jak to kupiły ten film. Przecież Hyunseong zniszczył kamerę gdzie był on nakręcony.
 -Hyunseong. - powiedział zdenerwowany Jeongmin
 -Mimo iż zbiłem tylko obiektyw, to reszta była ok, a ja zabrałem film. - odpowiedział. Chwile... Rozbił tylko obiektyw? -Wyciąłem oczywiście brutalne sceny. Sprzedaż tego filmu idzie średnio. Tak ja się spodziewałem po najlepszej ekipie filmowej z Hollywood. Zostawili nam dobrze odwaloną robotę.
 -To jest ta "interesująca rzecz" o której chciałeś nam wcześniej powiedzieć? - zapytali bliźniacy równocześnie
 -Raczej nie ma nic złego w pozyskiwaniu nowych funduszy, prawda?
" Kiedy ten gość to wszystko zaplanował?"
 -Dzień dobry. - powiedział damski głos. Już go gdzieś słyszałam
 -Hę? - Jeongmin popatrzył w jej stronę, a zaraz za nim reszta klubu no i ja -Nie wróciłaś do Francji? - to Bora. Tak jak myślałam.
 -Zauważyłam, że gentleman, który ochronił mnie swoim ciałem... Głęboka miłość, która mnie czasem z napomniała... - nagle złapała mnie za rękę i popatrzyła w oczy -Tak się patrzy na kogoś, gdy się w nim zakochuje, prawda Hyebin-oppa?
 -Że co?! - wykrzyczał Jeongmin jeszcze bardziej wkurzony niż na Hyunseonga
 -Przepraszam? - zwróciłam się do niej. Nie za bardzo wiedziałam o co jej teraz chodziło.
  Pociągnęła mnie za tą rękę, którą trzymała w stronę wyjścia. Wręcz mnie za sobą ciągnęła.
 -Chodź pogramy u mnie w domu! Musisz o mnie wiedzieć więcej.
 -Co? - nic więcej nie byłam w stanie z siebie wydusić. To za szybko się działo. -Pomocy? - popatrzyłam na bliźniaków gdy czołgałam się przez Borę obok nich
 -Hyunseong... - zaczął Youngmin
 -Czy to w porządku?
 -A nie? Przecież nie ma nic złego w tym co powiedziała.
 -Nie jest w porządku! - rozległ się wrzask księcia
 -Są teraz przyjaciółkami tak jak chciałeś.
 -Ale to nie jest przyjaźń!
  Potwierdzę to! Ona nie wie o moim sekrecie! Proszę, niech ona mnie już nie czołga po tej podłodze. Umiem sama iść.
 -Hyebin-oppa~ Idziemy! - podniosła mnie i wybiegła z sali
 -Nie zabieraj mi Hyebin! - krzyknął Jeongmin próbując nas dogonić, niestety bez skutku...

~~*~~*~~
Bomi

poniedziałek, 10 października 2016

Host Club - Rozdział 4.1


Najazd pani menager


-Jeongmin~ Jeongmin-oppa.  Dlaczego jesteś taki piękny? – zapytała jakaś dziewczyna
  Taak, znowu dzień w klubie, a Jeongmin znowu zachowuje się jak król.
 -Po to, żebyś nie mogła ode mnie oderwać wzroku, chociażby na sekundę… – odpowiedział książę przebrany za japońskiego ‘władcę’. Taa ehe, zwykłe kimono miał na sobie
  -Czemu twój głos jest taki melodyjny? – zapytała druga
 -Żeby moje uczucia mogły dotrzeć w głąb twego serca…
 -Czemu patrzysz na mnie ze łzami w oczach? – dopytała kolejna
 -Dlatego, że twój piękny uśmiech wywołał powódź w moim sercu… - przeczesał włosy
 -Jednak założyliście takie same kimona. – powiedziała jeszcze inna tym razem do bliźniaków siedzących przy stoliku obok
 -Wszystkie kimona, które tu dziś widzicie zostały zaprojektowane przez naszą matkę. – powiedział Youngmin –Jeśli chcesz możemy ci takie zamówić.
 -A te babcia nam założyła. – dodał Kwangmin
 -Oczywiście, a moim obowiązkiem jest je zdjąć, Kwangminnie~ – bliźniak A przybliżył się do brata i ujął jego pod brudek
 -Youngminnie… wstydzę się gdy mówisz to przy innych
„O niee. A ci znowu to samo. ‘Proszę pozwólcie nam to zobaczyć! Jako panienki musimy’. Taa sranie w banie. Nic nie musicie, a tym bardziej tym czymś się zachwycać”
  Siedziałam obok i musiałam widzieć te wszystkie przedstawienia chłopaków. Szczerze? Nudziły mnie już. Ciągle to samo, w kółko to samo. Aż się porzygać można.
 -Hyebin-oppa. Twoje kimono również jest urocze! – podeszły do mnie dwie klientki –Wyglądasz zupełnie jak dziewczyna!
 -Aha…
 -Hyebin, zostałeś wybrany… - powiedział Hyunseong –Ostatnio liczba dziewcząt, które cie wybierają nie zmniejsza się? Oby tak dalej. – uśmiechnął się w moją stronę –Nie miałem zamiaru cie wypytywać o sprawy finansowe, które powinny być ze sprawa związane, więc pracuj żeby zarobić pieniądze. Nie ignorujesz również kosztów tego kimona, co? – uśmiechnął się jeszcze bardziej
„Że co? Za to gówno też mam niby płacić? Hyunseong to jakiś sekretarz diabła, czy co?”
 -Hyunseong-oppa~ Twoje kimono również jest wspaniałe! – te dwie go gadały do mnie teraz zwróciły się do opanowanego –Kiedy wyjdzie nowa kolekcja waszych zdjęć?
 -Niestety, nie mamy na razie takich planów…
 -Czy ten klub nie stał się nieprzyzwoicie bogaty… - zapytał jeden z bliźniaków
 -…Przez nasze produkty? – dodał drugi
 -Cóż… - zaczął Hyunseong –Produkty są beznadziejne mimo iż nazywamy to kolekcją. – pokazał kilka rozmazanych zdjęć –Nie są niczym innym niż tylko zdjęciami robionymi z ukrycia. Jeśli chcemy się ubezpieczyć od funduszy z budżetu szkoły, musimy wymielić produkty wysokiej jakości.
  Patrzyłam się na niego jak na kosmitę. Z resztą jak zawsze.
„Czy on umie tylko prowadzić ten klub by nie zbankrutował?”
 -Hyebinnie~ Hyebinnie~ -zawołał zapłakany Minwoo. Spojrzałam na niego. –Zgubiłem swój sandał do kimona.
 -Czy nie miałeś ich przed chwilą na nogach? – podeszłam do maknae
  Nagle podbiegł do niego Donghyun z jego sandałem. Kucnął przed nim i włożył mu buta na stopę.
 -Oj Minwoo…
 -Donghyun…
 -Zgubiłeś go.
 -Dziękuję, że go znalazłeś! – najmłodszy rzucił się na Donghyuna
 -Jakie to piękne~ - powiedziała dziewczyna stojąca obok nich
 -Tak, bardzo piękne. – dodała druga
„Łzawe sceny są ostatnio tu bardzo popularne. Jak to się dzieje, że wszyscy tak łatwo płaczą?”
  Przeszłam kawałek dalej. Nie uważając gdzie idę walnęłam w kogoś plecy. Odwróciłam się do tej osoby. Kwangmin. Chciałam powiedzieć przepraszam, gdy z rękawa jego kimona wypadła mała, plastikowa buteleczka. Podniosłam ją. Krople do oczu na łzawienie?
 -To przez to?? – spytałam sama siebie
 -Musisz najpierw coś wiedzieć. – zaczął Youngmin, który stał za mną –Krople do oczu są powszechnie stosowane w takich klubach jak nasz.
 -Kobiety uwielbiają załzawione oczy. – dodał Kwangmin stając obok swojego brata
 -Tania sztuczka – powiedziałam oschle
 -Nie bądź taka surowa~ - Kwangmin zaczął dotykać palcem mojego policzka. Przecież wie, że tego nie cierpię
 Youngmin stanął obok i wyciągnął obie ręce w moją stronę. Miał w nich małego, różowego kwiatka w pudełku, a raczej małe, różowe ciasteczko wyglądające jak kwiatek.
 -To dla ciebie Hyebin. – powiedział bliźniak A i wręczył mi pudełeczko
 -Mogę to zatrzymać?
 -Głupia. No pewnie.
  Od razu przyleciały do mnie dwie klientki.
 -Hyebin-oppa~ lubisz takie słodycze? – spytały w tym samym czasie
 -Nie… Przeważnie nie. – odpowiedziałam im –Ale myślę, że to będzie idealna rzeczy by położyć ją przy ołtarzyku mojej mamy.
  Nie wiem kiedy to się stało, Alę przede mną stało jeszcze chyba pięć innych dziewczyn i się wzruszały po moich słowach. One też dzisiaj płaczą?
 -OH! Jakie to wspaniałomyślne z twojej strony! – wykrzyczał Jeongmin wyskakując spomiędzy dziewczyn. Popatrzył mi w oczy –Twoja religijność jest również wspaniała. Weź to i to. Weź ile tylko chcesz. – lekko się wzruszył i zaczął mi wsadzać w ręce coraz więcej różowych ciasteczek takich jak tamto od Youngmina.
 -Te łzy, też są fałszywe? – zapytałam
 -Co?! – przestał mi je dawać i się odsunął – O czym ty mówisz? Moje łzy są zawsze autentyczne. Prawdziwy żigolak potrafi uronić łzy, bez żadnych kropli. – znowu odwrócił się w moją stronę –I jak? Jesteś pod wrażeniem? Znowu cię rozbroiłem? – uśmiechnął się
 -Niezbyt.
 -Jakimś cudem mój urok nie działa na Hyebin. Może powinienem się nieco… zmienić? – zaczął bujać w obłokach
  Bujał się chwilę na prawo i lewo aż w końcu się zatrzymał i popatrzył na przejście do innej sali. Także się tam spojrzałam. Stała tam dziewczyna ubrana w mundurek taki jak reszta, tyle, że dziwnie się na nas patrzyła. No i jeszcze w połowie chowała się za futryną.
 -Ooo! – krzyknęli bliźniacy –Ktoś nowy? Nowa klientka?
  Obydwoje podbiegli do niej i zaczęli z nią gadać.
 -Co się stało?
 -Proszę wejdź.
 -Samo patrzenie jest nudne.
  -Chodź.
  Mówili jeden przez drugiego.
 -Panowie, zawsze wam mówiłem żeby być bardzo grzecznym za pierwszym razem. – dołączył się do bliźniaków książę –Proszę wejdź. Nie bój się księżniczko~ - przybliżył się do dziewczyny –Witaj w naszym Klubie Hostów.
 -Ni… - odezwała się cieniutkim głosem
 -Ni? – powtórzył Jeongmin
 -NIE! Nie dotykaj mnie ty oszuście! – walnęła go w policzek tak, że upadł
 -Jestem… Oszustem? – zapytał leżąc na zimnej podłodze
 -Tak. Jesteś oszustem. Nie wierze, że jesteś kimś w rodzaju księcia tego klubu. Prawdziwy książę nie obdarza innych swoją miłością tak łatwo. Czemu wyglądasz jak jakiś głupek? Zupełnie jak głupi narcyz! Niekompetentny! Prostak! Okropny!
  Za każdym razem kiedy ona wypowiadała te słowa Jeongmin łapał się za serce. Chyba go to bolało.
 -Niee!!
 -Czy ty jesteś…? – zaczął Hyunseong
 -Hyunseong-oppa~!! – dziewczyna rzuciła się w jego stronę przy okazji depcząc Jeongmina –Tak bardzo chciałam cie zobaczyć. Książę tylko dla mnie.

*kilka minut później*

 -Narzeczona? – odezwał się Youngmin
 -Hyunseonga-hyunga? – dodał Kwangmin
 -Tak. – odpowiedziała dziewczyna –Nazywam się Yoon Bora. Od jutra przenoszą mnie do klasy 1A.
  Dziewczyna siedziała przy stoliku i piła herbatę, a reszta w tym ja patrzyliśmy się na Jeongmina, który siedział skulony pod ścianą. Znowu.
 -Widzicie? Jest wkurzony. – powiedział Kwangmin
 -To dlatego, że ‘mama’ ma sekrety przed tatą. – odpowiedział mu jego brat
 -Mniejsza z tym. Ale czy wy naprawdę chcecie się pobrać?
 -To była miłość od pierwszego wejrzenia – krzyknęła Bora –Nikt inny nie okazuje tyle miłości kwiatom na dworze i tak delikatnie podnosi zranionego kotka…
 -Kto to taki? – spytali bliźniacy jednocześnie
 -Wzięłaś Hyunseonga chyba za kogoś innego. – rzuciłam w jej stronę
 -Nie! Ja nie mogę się mylić!
  Youngmin i Kwangmin dalej stali i głowili się nad tym kim on może być, a Bora dalej gadała.
 -Osoba, która jest miła dla innych i nigdy nie oczekuje niczego w zamian. Osoba, która kocha być z innymi a tak naprawdę jest samotna. W grze miłosnej, która przyśpieszy bicie twojego serca! – wskazała na Hyunseonga –A ty wyglądasz dosłownie jak jeden z nich: Kang Seonghyun!
  Serio tylko o to chodzi? Hyunseong wygląda jak koleś z jej gry? I to dlatego mówi, że on jest jej narzeczonym? Jakaś porypana.
 -To jakiś maniak! – wykrzyczał bliźniak A
 -Tak to maniak – dodał Donghyun
 -Nigdy nie widziałem kogoś takiego- wrzasnął bliźniak B
 -Ah tak… - Hyunseong usiadł na kanapie i zaczął głośno myśleć -Więc ona się teraz upodabnia do idealnej, młodej dziewczyny. Łącząc tą idealną dziewczynę ze mną, jej fantazje musiały się przerodzić w myśl o narzeczeństwie. Ten Seonghyun musiał być osobą w okularach…
 -Zaraz… Fantazje? – Jeongmin aż wstał z podłogi i podszedł do niego –Więc ta cała sprawa z narzeczeństwem jest…
 -Nie przypominam sobie takiego zajścia. – dokończył opanowany –Prawdę mówiąc,dzisiaj widzę ją po raz pierwszy
 -Nie trzeba było tak od razu – odparł oschle książę
 -Według moich danych to ty Hyunseong-oppa rządzisz tu wszystkim? – zapytała Bora po kilku minutach rozmarzania nad swoim ‘narzeczonym’
 -To prawda! – odpowiedział jej Minwoo –Hyunseonggie-hyung jest tutaj jak szef sklepu.
 -Szef?! To do ciebie pasuje! Zawsze marzyłam o tym by być maskotką sklepu.
 -Nie potrzebujemy tu żadnej – rzucili bliźniacy –To jest klub żigolaków.
 -Zdecydowałam! – wstała z kanapy –Zostanę menagerem klubu żigolaków!
 -Nie słucha nas – dodał ciszej Kwangmin
 -Hej, Hyunseong… - zaczął Jeongmin
 -Spokojnie. Jej ojciec jest bardzo ważnym partnerem w biznesach mojej rodziny. Proszę cię abyś był dla niej miły.
 -Nieee~
 -A więc… Liczę na to, że będzie nam się dobrze pracowało. – uśmiechnęła się

*następnego dnia*
 -Myślałem o tym przez całą noc – zaczął Jeongmin zaraz po tym jak wszyscy zebraliśmy się w trzeciej Sali muzycznej –Posiadanie pani menager nie jest takim złym pomysłem.
 -Dlaczego? – spytali bliźniacy
 -Nie wiecie? – popatrzył się na nich –Zostanie przeniesiona do tej samej klasy co Hyebin. I jeśli Hyebin zyska nową przyjaciółkę, może stanie się bardziej kobieca. Delikatna atmosfera pomiędzy dziewczynami obudzi kobietę wewnątrz Hyebin.
 -Taa… Ale wspaniale – westchnęłam bez żadnego entuzjazmu
 -To wielki projekt by uwrażliwić Hyebin na to jak można się stać cudowną kobietą! Nie pomoże jej w tym jeżeli jej jedynymi przyjaciółmi będą ci bezwzględni bliźniacy.
 -Oh, jakie to miłe z twojej strony – także odpowiedzieli mu bez entuzjazmu
 -Dzień dobry wszystkim!
  Do Sali weszła Bora. W rękach miała tacę z jakimś jedzeniem.
 -Bora, maskotka klubu hostów, upiekła dla wszystkich ciasteczka!
 -OHH! Widzicie? To takie kobiece! – książę wskazał na nią palcem –Jestem taki wzruszony…
  Dziewczynie od razu zszedł z buzi uśmiech jak tylko go zobaczyła.
 -Nie upiekłam ich dla ciebie fałszywy księciu.
  Jeongmin znowu strzelił focha. Po słowach nowej pani menager klubu hostów skulił się pod ścianą i tam siedział. Czy on tak musi codziennie się fochać? Bora podeszła do Hyunseonga i wręczyła mu ciasteczka.
 -Trochę się przypaliły, ale wiem co powiesz „Cokolwiek przygotujesz na pewno jest smaczne”.  – uśmiechnęła się jeszcze szerzej niż do tej pory. –To takie miłe z twojej strony Hyunseonggie-oppa~
  Minwoo zabrał smakołyki od opanowanego i zaczął je sam wcinać.
 -Są tylko lekko przypalone. – stwierdził maknae
 -Nie jedz ich Minwoo. – ostrzegł go Donghyun –Mogą ci zaszkodzić.
 -Ż-że co żeś powiedział?!
  Dziewczyna zaczęła gonić Minwoo i Donghyuna po całej Sali, za to, że zabrali ciasteczka Hyunseonga.
 -Ona jest strasznaaa~! – wykrzykiwał maknae uciekając przed nią
  W końcu ciasteczka trafiły w moje ręce. Wzięłam jedno i ugryzłam kawałek.
 -Ładnie pachną i nie są takie złe.
  Podszedł do mnie Kwangmin gdy tylko chciałam ugryźć kolejne ciasteczko. Uniósł mój podbródek.
 -Daj spróbować. – powiedział
  Kwangmin przybliżył się do ciebie i ugryzł ciasteczko, które ty miałaś w buzi tyle, że od drugiej strony. Co się właśnie stało? Dlaczego on to zrobił?
 -Ummm… Hyebin, masz okruszki po ciastku na policzku. – tym razem podszedł do mnie Youngmin
  Bliźniak A przybliżył się jeszcze bardziej i zanim się zorientowałam co on chce zrobić, zlizał okruszki z mojego policzka. Nie wiem w co oni się bawią, ale to jest co najmniej dziwne. Jeongmin zaczął się wydzierać, że tak nie powinno być. Chociaż wstał spod ściany.
 -Trio przyjaciół w końcu zaczęło działać. – powiedział Hyunseong do księcia, a bliźniacy się uśmiechali do siebie
 -Wiecie co, mogłam je sama zdjąć, gdybyście mi tylko powiedzieli. – otarłam swój policzek –A jeśli chcecie jedno to macie tutaj.
 -Nie powinnaś tak zareagować! – Jeongmin w końcu wybuchnął. Podszedł do mnie i złapał moją twarz –Powinnaś się na nich obrazić, a nie przyjmować to tak spokojnie!
 -Proszę cię Jeongmin, nie molestuj mnie.
 -Molestowanie?! Jeśli ja cię molestuje to ta dwójka to groźni przestępcy! Policja! Pomocy!
 -Ta, ta. Przepraszamy nasz panie – odezwali się bliźniacy
 -Oj niedobrze. Wy wszyscy jesteście kiepscy! – do konwersacji weszła Bora –Wszystkie postacie, oprócz Hyunseonga-oppy nie są wystarczająco dobre. Wszystkim wam, żigolakom, brakuje drugiej, ciemnej strony. Wszystkie dziewczęta pożądają ciemnych stron u przystojnych mężczyzn. Jeśli każdy z was będzie się zachowywał jak dupek, to dziewczyny szybko się wami znudzą. Cze wy wszyscy chcecie zrujnować bezcenny „sklep” Hyunseonga-oppy?! Ja jako wasz menager, odnowię wasze postacie. A zaczniemy od ciebie! – pokazała na maknae
 -Dlaczego ja pierwszy~? – jęknął Minwoo
 -Jeśli na zewnątrz i w środku jesteś uroczy, to niczym nie różnisz się od dziecka. Pomimo twojej słodkiej budzi, od dziś będziesz w środku zły do kości!
 -Cooo?!
 -Ty, Donghyun. Jesteś podwładnym swojego przyjaciela od samego dzieciństwa! Bliźniaki od teraz będą koszykarzami zamkniętymi w swoim świecie! Hyebin jest bardzo pilnym i sumiennym uczniem, ale także nękanym przez innych! - pokazywała na każdego z nas -No i nasz Jeongmin. Mimo, że wszyscy kochają twój wygląd, jesteś szkolnym idolem z jednym ogromnym kompleksem... Samotny książę!
 -Czekaj co... - zaczął ostatni wspomniany i zaczął udawać, że kręci mu się w głowie
 -No, a ty Hyunseong-oppa, ty jesteś doskonały. Proszę zostań tą czułą osobą jaką jesteś teraz.
 -Czuję się zaszczycony.
  Nagle Jeongmin przestał udawać. Stanął na równych nogach i popatrzył na swoje ręce.
 -Samotny książę... - znowu zacznie się jego gadanie -No przecież to niedorzeczne. To idealnie pasuje do mojej osobowości. - jednak nie zaczęło
 -Chyba ta najgorsza osobowość... - mruknęłam pod nosem
 -Hyunseong proszę cię zrób coś z tym - powiedział do niego Kwangmin szeptem tuż obok mojej osoby
 -No ale co mam zrobić jak nasz książę nie może się doczekać naszych nowych ról? - wskazał na omawianą osobę
 -Oh~ Bora, kochanie... - oparł się o ścianę i zrobił jakąś pozę -Czy samotna poza wygląda mniej więcej tak?
 -Ooo! To takie imponujące Jeongmin! - podbiegła do niego dziewczyna -Ale wiesz... Lepiej byś wyglądał w deszczu.
 -No zobaczymy co z tego wszystkiego wyniknie - powiedział opanowany -Możliwe, że coś ciekawego.

~~*~~*~~
Bomi

  Tak długo nas tu nie było.. Bardzo za to przepraszamy. Niestety druga klasa liceum trochę od nas wymaga... Jeśli znajdziemy obie czas, to może się tak zdarzyć, że coś się tu pojawi. Jak na razie wstawiam pierwszą część czwartego rozdziału naszych chłopaków z BF Host Club :) trzymajcie się i czekajcie na kolejne scenariusze!