Suho
-____~ Które lepsze? Jabłkowe czy pomarańczowe? - zapytał ciebie lider EXO pokazując kolejne soki
-Które chcesz. - prychnęłaś
Siedzieliście przy tych sokach już 15 minut, a Suho nie wiedział które wybrać. Odłożył jeden karton i wziął kolejny.
-No to jabłkowy czy multiwitamina? - spytał ponownie
-Junmyeon... Weź obydwa!
Zabrałaś mu obydwa kartony z sokami, wsadziłaś do koszyka i odjechałaś do innej alejki. Wzięłaś to co najpotrzebniejsze i znowu pojechałaś koszykiem gdzieś indziej. Nagle Suho zatrzymał się przy kolejnej rzeczy. No pięknie. Znowu będzie się zastanawiał nad wyborem.
-Paprykowe czy zielona cebulka? - pokazał dwie paczki chipsów
-Nie umiesz robić zakupów? Weź te, które chcesz najbardziej, albo weź jedne i drugie.
Chyba cię posłuchał. Wziął dwie paczki. Przeszliście jeszcze przez kilka innych działów. Za każdym razem kiedy brał do ręki po dwa rodzaje danego zakupu i chciał ciebie zapytać o zdanie, ty tylko na niego wymownie patrzyłaś, a on już wiedział co miał robić. Albo jedno wybrane z tych dwóch albo obydwa. Zawsze wybierał tą drugą opcje i do tych rzeczy, które wybrał dokładał jeszcze po trzy.
Po wróceniu do dormu zespołu ty i Suho wzięliście się za rozpakowywanie waszych zakupów.
-Nie za dużo tego kupiłeś? - zapytałaś patrząc na ogrom zakupionych produktów.
-Nieee... - odpowiedział -Dzisiaj jest mega kino w telewizji. Chłopaki wszystko wsuną.
Xiumin
Chodziłaś od alejki do alejki w sklepie spożywczym. Był ogromny, a ty nie mogłaś znaleźć jednej bardzo ważnej dla kobiety rzeczy. Tak. Podpasek. To było takie krępujące, bo razem z tobą chodził także Xiumin. Uparł się, że potowarzyszy tobie podczas zakupów.
-Czy już mamy wszystko? - zapytał po dość dłuższej chwili ciszy
-Nie, jeszcze jedna rzecz, ale nie mogę jej znaleźć
-Powiedz mi co to to ci pomogę.
-Chyba nie chcę pomocy.
Poszłaś dalej. Czy to możliwe, że w takim dużym, wielobranżowym sklepie nie ma cholernych podpasek?! Jeszcze ten Minseok. Nie mogłaś mu od tak powiedzieć co chcesz kupić. To takie krępujące. Ty nawet swojemu ojcu nigdy nie mówiłaś, że one są ci bardzo potrzebne, a wychowywał cię sam. Jakbyś teraz powiedziała to Xiuminowi to dla ciebie byłoby to równoznaczne z rozebraniem się przed nim. Miałaś swoje zasady, głupie zasady.
-To powiesz mi czy będziemy tak chodzić aż zamkną sklep? - spytał znowu
-Będziemy chodzić aż zamkną sklep.
-____, nie możesz mi tak po prostu powiedzieć, że szukasz podpasek?
-S-skąd wiesz czego szukam? - zająknęłaś się. Skąd on to wiedział? Nic mu nie mówiłaś. Zasady, co nie.
-Ja wiem wszystko. - zaśmiał się -A tak na serio to Sehun mi powiedział po tym jak w toalecie znalazł zawiniętą podpaskę. A raczej inna dziewczyna u nas na razie tyle nie przesiaduje co ty.
Jak mogłaś przeoczyć takie coś. Zostawić podpaskę, zużytą podpaskę w dormie dziewięciu chłopaków. Masakra. No ale skoro wiedział czego szukasz to czemu nie powiedział, że wie o co chodzi.
-Minseok... Skoro wiesz czego szukam, to może mi pomożesz je znaleźć.
-Są w alejce za tobą.
-To powiesz mi czy będziemy tak chodzić aż zamkną sklep? - spytał znowu
-Będziemy chodzić aż zamkną sklep.
-____, nie możesz mi tak po prostu powiedzieć, że szukasz podpasek?
-S-skąd wiesz czego szukam? - zająknęłaś się. Skąd on to wiedział? Nic mu nie mówiłaś. Zasady, co nie.
-Ja wiem wszystko. - zaśmiał się -A tak na serio to Sehun mi powiedział po tym jak w toalecie znalazł zawiniętą podpaskę. A raczej inna dziewczyna u nas na razie tyle nie przesiaduje co ty.
Jak mogłaś przeoczyć takie coś. Zostawić podpaskę, zużytą podpaskę w dormie dziewięciu chłopaków. Masakra. No ale skoro wiedział czego szukasz to czemu nie powiedział, że wie o co chodzi.
-Minseok... Skoro wiesz czego szukam, to może mi pomożesz je znaleźć.
-Są w alejce za tobą.
Lay
-Yixing! Trzeba pójść po jedzenie! - wydarłaś się na jednego z członków EXO, który aktualnie leżał na kanapie przed telewizorem
-Taa... Jak program się skończy. - odpowiedział bez żadnego entuzjazmu
-Wstawaj z tej kanapy i idziesz ze mną.
-Powiedziałem, że jak się program skończy.
Stanęłaś dokładnie przed nim zasłaniając widok na telewizor. Uśmiechnęłaś się do niego i pokazałaś na przedpokój żeby tam poszedł. Ten tylko przesunął głowę i dalej oglądał swój program. Tak chce się bawić? No dobrze. Przesunęłaś swoje ciało tam gdzie teraz chłopak się patrzył. Ten położył się w drugą stronę i znowu widział telewizor. Przemieszczaliście się tak jeszcze kilka razy, aż znalazłaś pilota. Odwróciłaś się w stronę urządzenia i je wyłączyłaś. Jednak na marne. Nic się nie wyłączyło.
-Co jest? - spytałaś się sama siebie i spojrzałaś na pilota
-To pilot od wieży. Ona i tak się nie włączy bo jest odłączona tak ogólnie. - odpowiedział Lay oglądając program. Czy ten człowiek nie może zrobić czegoś dla innych i chodź raz pójść z tobą na zakupy?
Odeszłaś od kanapy. Zaczęłaś szukać pilota po całym salonie. Sprawdzałaś na każdej półce, fotelu, stoliku do kawy, nawet spojrzałaś pod kanapę. Nic. Wtedy cię oświeciło. Przecież na każdym telewizorze jest wyłącznik po boku. Podeszłaś szybko do ekranu i znalazłaś wyłącznik. Kliknęłaś go i po sprawie. Z uśmiechem na ustach odwróciłaś się w stronę Yixinga, ale jego już nie było. Ninja z niego. Schował się bo nie chce ruszyć tyłka z domu.
-Lay! Wiem, że jesteś w domu. Nie uciekniesz przed zakupami! - krzyczałaś z zamiarem wybawienia chłopaka z kryjówki.
-Kupe robię! -usłyszałaś z toalety -Nie przeszkadzaj mi teraz!
Czy on jest niepoważny? Raczej tak. Najpierw program, teraz kupa... Ewidentnie przedłuża wasze wyjście. No nic. Poczekałaś aż Lay wyjdzie z łazienki. Trwało to nie więcej niż 25 minut. Długo, strasznie długo. Jak można tyle srać?
-Możemy iść? - zapytałaś go gdy tylko wyszedł
-Niech ci będzie. - westchnął i ruszył do przedpokoju
Poszłaś za nim. Zakładając buty ktoś wszedł do dormu. Był to Baekhyun z Chanyeolem.
-Zrobiliśmy zakupy~ - usłyszałaś od Byuna
-Ooo... Jaka szkoda. ____ już nie musimy iść do sklepu.
Spojrzałaś na Laya. Śmiał się. To była jego sprawa. To on za tym stał. Będąc w toalecie napisał do chłopaków żeby zrobili małe zakupy i czekał aż będą blisko domu. Geniusz zła normalnie.
-O ty chuju. - mruknęłaś pod nosem
-Teraz możemy razem pooglądać telewizję! - wykrzyczał Yixing przytulając cię od tyłu
-Wstawaj z tej kanapy i idziesz ze mną.
-Powiedziałem, że jak się program skończy.
Stanęłaś dokładnie przed nim zasłaniając widok na telewizor. Uśmiechnęłaś się do niego i pokazałaś na przedpokój żeby tam poszedł. Ten tylko przesunął głowę i dalej oglądał swój program. Tak chce się bawić? No dobrze. Przesunęłaś swoje ciało tam gdzie teraz chłopak się patrzył. Ten położył się w drugą stronę i znowu widział telewizor. Przemieszczaliście się tak jeszcze kilka razy, aż znalazłaś pilota. Odwróciłaś się w stronę urządzenia i je wyłączyłaś. Jednak na marne. Nic się nie wyłączyło.
-Co jest? - spytałaś się sama siebie i spojrzałaś na pilota
-To pilot od wieży. Ona i tak się nie włączy bo jest odłączona tak ogólnie. - odpowiedział Lay oglądając program. Czy ten człowiek nie może zrobić czegoś dla innych i chodź raz pójść z tobą na zakupy?
Odeszłaś od kanapy. Zaczęłaś szukać pilota po całym salonie. Sprawdzałaś na każdej półce, fotelu, stoliku do kawy, nawet spojrzałaś pod kanapę. Nic. Wtedy cię oświeciło. Przecież na każdym telewizorze jest wyłącznik po boku. Podeszłaś szybko do ekranu i znalazłaś wyłącznik. Kliknęłaś go i po sprawie. Z uśmiechem na ustach odwróciłaś się w stronę Yixinga, ale jego już nie było. Ninja z niego. Schował się bo nie chce ruszyć tyłka z domu.
-Lay! Wiem, że jesteś w domu. Nie uciekniesz przed zakupami! - krzyczałaś z zamiarem wybawienia chłopaka z kryjówki.
-Kupe robię! -usłyszałaś z toalety -Nie przeszkadzaj mi teraz!
Czy on jest niepoważny? Raczej tak. Najpierw program, teraz kupa... Ewidentnie przedłuża wasze wyjście. No nic. Poczekałaś aż Lay wyjdzie z łazienki. Trwało to nie więcej niż 25 minut. Długo, strasznie długo. Jak można tyle srać?
-Możemy iść? - zapytałaś go gdy tylko wyszedł
-Niech ci będzie. - westchnął i ruszył do przedpokoju
Poszłaś za nim. Zakładając buty ktoś wszedł do dormu. Był to Baekhyun z Chanyeolem.
-Zrobiliśmy zakupy~ - usłyszałaś od Byuna
-Ooo... Jaka szkoda. ____ już nie musimy iść do sklepu.
Spojrzałaś na Laya. Śmiał się. To była jego sprawa. To on za tym stał. Będąc w toalecie napisał do chłopaków żeby zrobili małe zakupy i czekał aż będą blisko domu. Geniusz zła normalnie.
-O ty chuju. - mruknęłaś pod nosem
-Teraz możemy razem pooglądać telewizję! - wykrzyczał Yixing przytulając cię od tyłu
Baekhyun
-____! ____! - znowu krzyk, znowu ta sama osoba się na ciebie wydziera. Przecież nic złego dzisiaj nie zrobiłaś
-Czego chcesz, Baek... - odwróciłaś wzrok od telefonu i popatrzyłaś na chłopaka
-Musisz ze mną iść.
-Nie muszę.
-Musisz. To jest sprawa życia i śmierci. - spojrzał tobie w oczy
Znowu to samo. Gdy patrzył w twoje oczy, rozpływałaś się i zaczynałaś mu wierzyć we wszystko co powie, nawet kiedy będzie to najgłupsze kłamstwo na świecie.
-No dobrze. Pójdę.
-No to się ubieraj. Wychodzimy.
-A mogę wiedzieć gdzie?
-Do sklepu.
Nie zadawałaś więcej pytań. Posłusznie ubrałaś swoje buty, kurtkę i razem z Baekhyunem wyszliście z dormu. Oczywiście ty prowadziłaś auto, bo chłopak nie zdał na prawo jazdy. Trzeci raz. Niech on się w końcu postara, nie będziesz go wiecznie wozić. Po kilku minutach znaleźliście się w galerii. Baekhyun od razu pociągnął cię w stronę sklepu z kosmetykami.
-Po co tu przyszliśmy? - zapytałaś gdy chłopak zaczął szukać czegoś na półkach.
-Muszę kupić eyeliner, ale te babki juzmnie dobrze znają i mi nie sprzedadzą. Dlatego ty jesteś tu ze mną by mi je kupić. - uśmiechnął się szeroko i wręczył ci omawianą rzecz
-Głupi jesteś - odwzajemniłaś jego uśmiech i zabrałaś od niego eyeliner.
Chen
Chodziłaś z Jongdae już dość długi okres czasu po ogromnym rynku. Chłopak łaził od stoiska do stoiska i próbował różne smaki kimchi.
-Dzień dobry. - powiedział do kolejnej sprzedawczyni -Czy mógłbym spróbować pani kimchi?
Kobieta uśmiechnęła się do niego i dała mu zdegustować jedzenie. Ile będzie on tak jeszcze jadł i jadł? Wróci do domu i będzie znowu jadł. Żarłok jeden. Czy chociaż jeden dzień twój chłopak mógł tyle nie jeść? Przy każdym stoisku kupował kimchi. Przecież wszystko to to samo! Po co mu jeszcze więcej?Gdy Jongdae smakował coraz to innych rodzajów tego samego jedzenia, ty poszłaś do sklepu z różnymi popierdółkami. Chociaż się czymś zajmiesz gdy tamten będzie jadł. Kupiłaś w sklepie najpotrzebniejszą rzecz do dormu chłopaków, a mianowicie szczotkę ze zmiotką oraz gąbeczki do mycia naczyń. Oni serio nie mogą sami w to inwestować lub chociaż pomyśleć by się tym ktoś zainteresował?
Wróciłaś do Chena, który czekał na ciebie pod wejściem do sklepu.
-Kupiłaś to co chciałaś? - spytał. Myślałaś, że nie wie o tym, że tu weszłaś, a tu taka niespodzianka.
-Tak. A raczej to co jest wam w dormie bardzo potrzebne.
-O! To idealnie! Dobrze, że ciebie mamy. - uśmiechnął się -Idziemy po jeszcze kilka rodzajów kimchi.
-Serio? Znowu kimchi. Tylko to jesz od samego przyjścia tutaj. Nie możesz spróbować czegoś innego?
-Mogę. - popatrzył się na ciebie wzrokiem pedofila -Ale musimy wrócić do domu.
-Podoba mi się ta opcja - także się uśmiechnęłaś, ale nie jak pedofil
Wróciliście do dormu w wielkim pośpiechu. Raczej ty się spieszyłaś bo wiedziałaś, że Jongdae się tak łatwo nie daje i się z tobą zbyt często nie kocha. Ale teraz to inna bajka. Dlatego szybko położyłaś wasze zakupy w kuchni i podeszłaś do swojego chłopaka. Dałaś mu buzi w policzek, a ten się tylko na ciebie dziwnie spojrzał.
-Co chcesz? - zapytał nagle
-Jak to co? To co ty chciałeś ze mną spróbować.
-O czym ty pomyślałaś?
-No jak to o czym? O seksie kochanie.
-Ale... Ale ja chciałem z tobą spróbować sera pleśniowego, który kupiłem jak ty byłaś w sklepie.
Chanyeol
Chanyeol chodził razem z tobą po sklepach z ubraniami. Nigdzie nie mogłaś znaleźć odpowiednich dla siebie spodni. Albo były za długie, albo za ciasne, albo szycie było nie takie jak chciałaś. W skrócie, żadne ci się nie podobały.
-Słonko... - zaczął twój chłopak -Możemy już wracać do domu? Głodny zaczynam się robić a Kyungsoo robi dzisiaj dobry obiad.
-Nie Yeol. Muszę siebie kupić spodnie. - powiedziałaś wchodząc do kolejnego sklepu z odzieżą
-Po co ci spodnie jak w domu i tak je z ciebie ściągne.
-Oj już bądź cicho. - skarciłaś go
Nagle twoje oczy się powięszyły, a obiektem, który tak zobaczyłaś były spodnie. Właśnie takie jakie szukałaś. Podeszłaś do wieszaków, na których były one powieszone i wzięłaś swój rozmiar.
-Chanyeol chodź ze mną. Powiesz mi czy są dobre.
-Są. Kupujemy i wychodzimy.
-Nie tak szybko. Muszę je jeszcze przemierzyć.
-Ale obiad nam wystygnie.
-Żadne ale. Idziesz ze mną.
Poszliście w stronę przymierzalni. Już miałaś wchodzić do jednej z nich, ale usłyszałaś dziwny dźwięk dochodzący z ostatniej przymierzalni. Takie jakby pojękiwanie? Tak, ktoś tam jęczał. Spojrzałaś na Chanyeola, a ten jak gdyby nigdy nic się uśmiechał. Co z nim nie tak?
-Chan... Nie słyszysz? - zapytałaś
-A co mam słyszeć?
-Ktoś się tam kopuluje...
-Co robi? - on jest taki głupi, czy tylko udaje
-Kopuluje.
-Czyli?
-Rucha. Lepiej?
-Tak. Może ty też chcesz? - uśmiechnął się i poruszał śmiesznie brwiami
-Chyba w twoich snach. - odwróciłaś się na pięcie -Idę do kasy i jedziemy na obiad.
D.O
-Kyungsoo~ - przeciągnęłaś idąc za chłopakiem do jego pokoju -Co kupiłeś?
-Nie ważne. - odpowiedział
-No Kyungsoo~
-Czy to ważne?
-Tak, bardzo ważne.
-Nie powiem.
Chłopak postawił pudełko na swoim łóżku. Podszedł do ciebie i wyprowadził z pokoju.
-Ja chciałam tylko się dowiedzieć co kupiłeś.
-Dowiesz się w swoim czasie. A teraz do widzenia.
Wyszłaś z jego pokoju i poszłaś do salonu. Usiadłaś na kanapie. Zaczęłaś oglądać jakiś program w telewizji. Po kilku minutach reszta zespołu do ciebie dołączyła. Ta reszta, wszyscy oprócz D.O. Tak bardzo byłaś ciekawa co on kupił. Widziałaś tylko pudełko. Szare, nie za ciekawie wyglądające pudełko. A jeżeli w tym pudełku było coś niebezpiecznego? Chciałaś wiedzieć i już.
Nagle z pokoju wyszedł Kyungsoo. Zadowolony chłopak usiadł obok ciebie. Ciągle się do siebie uśmiechał. Podłączył jakąś bombę i teraz się cieszy, że ktoś zginie. Na pewno tak jest.
-Kyungsoo - zaczął niepewnie Suho. Ten tylko na niego popatrzył -Czemu się tak dziwnie uśmiechasz?
-Bo coś mam. Coś fajnego.
Wstał z kanapy i poleciał do pokoju. Tak jak szybko poszedł tak też szybko wrócił. W rękach miał to pudełko, tyle że ozdobione papierem kolorowym, kokardkami i innymi duperelami. Ozdobił bombę. Super. A najlepsze jest to, że ci ją podarował. Jeszcze lepiej.
-To dla ciebie. Jak wracałem z zakupów to zobaczyłem to i pomyślałem, że ci się spodoba.
Patrzyłaś na niego to na pudełko, na niego, na pudełko i tak jeszcze kilka razy. Nie wiedziałaś czy masz się cieszyć czy bać. Ale raz kozie śmierć. Otworzyłaś je. W środku znajdował się mały szary króliczek. Jednak nie bomba, tylko słodkie zwierzątko. Zawsze chciałaś takiego mieć.
-Dziękuje Kyungsoo~
Kai
Siedziałaś w przymierzalni już od ponad godziny i nadal nie mogłaś znaleźć dla siebie idealnej sukienki na ślub swojej kuzynki. Musiała być pudrowo-różowa, do ud i najlepiej gdyby na pasie miała jakiegoś kwiatka. Takie podobały ci się najbardziej. Ale, że nie było takich jakie chcesz musiałaś przymierzać wszystkie inne. A najgorsze było to, że twój chłopak nie pozwalał ci wybierać sam. Jongin sam musiał pójść po sukienki i te które mu się najbardziej spodobały ty przymierzałaś. Oczywiście z żadną nie trafił.
Po kolejnych dwóch sukienkach wkurzyłaś się. W ostatnio przymierzonej wyszłaś z małego pokoiku i sama postanowiłaś wybrać.
-Co robisz? - zapytał Kai gdy ciebie zobaczył
-Idę po sukienkę. Nie podobają mi się te, które ty mi przynosisz.
-Jak to? Przecież ja takie ładne wybieram. - zrobił minkę niczym kot ze Shreka
-Ale źle się w nich czuje.
Już na wejściu do sklepu zauważyłaś piękną sukienkę. Niestety nie miałaś wcześniej odwagi powiedzieć Jonginowi, że akurat ta ci się podoba, bo sam chciał jakąś wybrać. Ale po godzinie się już wkurzyłaś. Wzięłaś odpowiedni rozmiar tej sukienki i weszłaś z powrotem do przymierzalni. Po kilku minutach wyszłaś z niej ubrana w przepiękną sukienkę z beżową górą i rozkloszowanym, białym dołem. Może to nie była ta twoja pudrowo-różowa z kwiatkiem, ale i tak była śliczna.
-No i jak wyglądam? - spytałaś chłopaka stojącego przez przymierzalnią. Ten tylko się na ciebie gapił -Halo. Ziemia do Kaia! I co powiesz?
Jongin podszedł do ciebie i zaczął szeptać tobie na ucho, prowadząc do pomieszczenia, z którego wyszłaś.
-Wyglądasz tak seksownie, że mógłbym cię wziąć tu i teraz w tej przymierzalni.
Sehun
Chodziłaś po domu i się denerwowałaś. Gdzie ten dekiel mógł zabłądzić. Przecież wysłałaś go tylko po kilka rzeczy do sklepu obok. Już więcej tego nie zrobisz. Mijała kolejna godzina na Sehuna dalej brak. A jak mu coś zrobili. Chociaż... Nieee.
W drzwiach wejściowych ktoś przekręcił kluczyk. No w końcu. Sehun przyszedł z zakupów.
-Sehunnie~ - przeciągnęłaś patrząc na niego
-Tak?
-A gdzie masz zakupy?
-No właśnie. To bardzo fajna historia.
-Zamieniam się w słuch.
Zanim Sehun wszystko ci opowiedział, zdjął z siebie buty i kurtkę i razem z tobą usiadł w salonie.
-Chciałem wziąć te rzeczy co mi zapisałaś na kartce. Idę, idę i idę, a tego nie ma. Nie mogłem znaleźć.
-Makaronu nie mogłeś znaleźć?
-Nie było, nic nie było.
-Warzyw też nie?
-Nie.
-Nawet zwykłego chleba nie było?
-Nic, a nic.
-To w jakim ty sklepie byłeś?
-Z bubble tea
Sehun uśmiechnął się i poleciał do przedpokoju. Po chwili przyszedł z napojem, o którym wspomniał.
-Dla ciebie także kupiłem.~~*~~*~~
Bomi
Dzisiaj przychodzę do was z krótkimi scenariuszami z EXO! Przepraszam że tak wyszło ale nie za bardzo miałam pomysł... Jest to scenariusz także taki zastępczy, miały być scenariusze z Kaiem i Sehunem i wyszło, że jest jeden z nimi dwoma :) Jak zawsze zapraszam do czytania i komentowania. I jeszcze raz przepraszam za ten scenariusz, nie wyszedł ;__;