niedziela, 16 października 2016

Host Club - Rozdział 4.2



  Mecz koszykówki. Ostatnie minut y dzielą naszą drużynę od wygranej. Licealistki naszej akademii piszczą ile sił w płucach. Youngmin przejmuje piłkę. Biegnie, biegnie i strzela kosza. Wszyscy wpadają w furię, cała sala się cieszy. Nagle sędzia gwiżdże w gwizdek. Chwilę... To nie oznacza końca meczu.
 -Przynieście nosze! - krzyknął męski głos
  Youngmin odwraca się o 180 stopni. Na parkiecie leży Kwangmin i trzyma się za nogę.
 -Zanieście go szybko do pokoju trenera! - krzyczy ten sam głos
 -Kwangminnie... - podszedł do swojego brata i kucnął przy nim -Kwangminnie!
 -Youngmin nie wolno ci! - trener próbował odciągnąć go od swojego brata -Musisz wrócić do gry!
 -Zamknij się!
 -Youngminnie, musisz się uspokoić. Nie powinieneś być świadom mojego bólu. W końcu to nie ty jesteś ranny - złapał go za policzek
 -J-ja nie mogę - odezwała się jego bratnia miłość i zaczął płakać -To także mnie boli, Kwangminnie.
 -Twój ból jest także moim bólem. W porządku, jeśli nikt tego nie zrozumie. Tak długo jak mamy siebie nawzajem, możemy żyć.
 -Bardzo wam zazdroszczę. - sceneria nagle się zmieniła, już nie leżeli na parkiecie w sali gimnastycznej, byli razem z Jeogminem na dworze, gdzie ten mówił do bliźniaków stojąc skąpany w deszczu -Możecie się tak nawzajem wspierać. Zawsze ktoś na was czeka.
 -Jeongmin-hyung... - zaczął bliźniak b
 -Jeongmin-hyung, ale to przecież ty jesteś idolem naszej szkoły - dodał bliźniak a
 -Idolem, co? - książę odgarnął mokrą grzywkę z czoła -Jeśli można o mnie rozmawiać używając takich płytkich aliasów, to chyba lepiej jest być samotnym.
 -Pęknięte serca krzyżują się ze sobą. Mijają się. Ranią się. Jakie są serca tych młodych chłopców?
  Deszcz zaczął lać jak z cebra. Hyebin biegnie zdyszana w mundurku szkolnym. Zatrzymuje się na chwilę żeby złapać oddech.
 -Nie możesz tak ciągle uciekać. - usłyszała głos Minwoo
  Odwróciła się w jego stronę i zjechała plecami po drzewie. Już nie miała gdzie uciec.
 -Powinieneś dobrze pamiętać co się dzieje, kiedy mi się przeciwstawiasz. - maknae podszedł bliżej niej
 -Przestań Min... - wyszeptał Donghyun  stojąc obok niego -Tylko ranisz siebie bardziej za każdym razem raniąc innych.
 -Nie mów mi co mam robić, Donghyun. Znowu chcesz zostać ukarany?
 -Jaki koniec ich czeka? Czy będzie to światło zbawienia, czy...
 -Naprawdę gardzę ludźmi, którzy nie mogą znaleźć swojego miejsca - Minwoo podniósł głowę i z miny groźnego diabła nagle zmieniła się w dziecięcą z toną łez w oczach. -Hyebinnie~ Ja przepraszam - wpadł jej w ramiona -Ja na prawdę nie chcę tego robić!
 -Cięcie! - wykrzyczała zła pani menager -Cięcie! Cięcie! Cięęęęcieeee! Ty mały! Graj w końcu zgodnie ze scenariuszem!
 -Ale...
 -Zatrzymajcie na chwilę kamery!
 -Tak szefie. - odpowiedział dziewczynie kamerzysta
 -Zróbcie coś żeby deszcz był bardziej realistyczny!
 -Tak szefie.
 -Dlaczego zmiany w naszych charakterach musiały doprowadzić do kręcenia filmu? - zapytał Youngmin Hyunseonga
 -Ale co za przesadna ekipa filmowa. - powiedziałam wycierając swoje mokre włosy w ręcznik
 -Wygląda na bezzwłocznie zamówiony zespół z Hollywood. - odpowiedział opanowany podnosząc głowę znad swojego iście ważnego tableta -Nigdy ich nie widzieliście? Ten reżyser nakręcił "Milenijny śnieg", film o wampirach bijący wszystkie inne filmy z tamtego roku.
 -Cholerne bogate sukinsyny... - znowu powiedziałam sama do siebie ten tekst
 -Poza tym, dlaczego w tym scenariuszu to Kwangmin jest napastnikiem? - zbulwersował się Youngmin
 -Właśnie.
 -Co masz na myśli mówiąc 'napastnik'? - zaczęłam się zastanawiać
 -W porządku... - powiedzieli razem bliźniacy -Ludzie, którzy nie łapią, nie muszą wiedzieć.
 -Napastnik? - dalej się zastanawiałam
 -Hyebinnie! - usłyszałam głos Jeongmina. Biegł do mnie -Jak ci się podobała moja gra?
 -Pod pewnym względem była wspaniała. - wstałam z krzesełka, na którym ciągle siedziałam i podałam księciu ręcznik by mógł wytrzeć mokre włosy -Ale nie rozumiem dlaczego się tak zaangażowałeś.
 -Po prostu odkrywałem swoją nową stronę. Ta zmiana może nie być taka zła.
 -Naprawdę?
  Jeongmin przestał wycierać włosy i popatrzył na mnie pytająco.
 -Myślę, że nie potrzebujesz żadnej zmiany - uśmiechnęłam się
 -A-ahh...tak - chyba się zawstydził. na jego policzkach pojawiły się lekkie, czerwone plamki -Jeśli... Jeśli tak sądzisz...
"Ze swoją ukrytą stroną, z tym gościem będzie jeszcze więcej problemów niż było."
 -Teraz ty Hyebin-oppa! - wykrzyczała Bora
 -Idę!
  Odeszłam od Jeongmina. Chyba dalej się zastanawiał nad tym co powiedziałam, bo stał zawstydzony zasłaniając swoje rumieńce na twarzy. Poszłam za budynek szkoły skąd dochodził krzyk pani 'menager'.
 -Tutaj! - znowu ją usłyszałam
  Odwróciłam się w jej stronę. Obok niej stało dwóch chłopaków, dość masywnych chłopaków. Mieli nasze mundurki szkolne, ale czy ja na pewno ich tu widziałam? Nie, raczej nie.
 -Poprosiłam tych dwóch panów o odpowiednim wyglądzie. - Bora pokazała na na tą dwójkę. Tak jak mówiłam, nie są z naszej szkoły.
 -Jaki wygląd? O czym ty do nas mówisz? - zapytał jeden z nich
 -Dla rozruszania akcji potrzebujemy złoczyńców!
  Na jej słowa obydwoje zrobili dość dziwne miny. Wyrażały złość, zaskoczenie i jednocześnie zawstydzenie.
 -Członkowie klubu stają się całością, aby stoczyć walkę z prawdziwymi przestępcami. - opowiadała swój nowy scenariusz. Boże co ona ma w tej głowie... -Według mojego śledztwa, ci dwaj to synowie wielkiego szefa japońskiej mafii. Idealni przestępcy do naszego filmu!
 -Co z tą kobietą jest nie tak! - krzyknął pierwszy z 'przestępców'
 -To kim są nasi rodzice nie powinno cię obchodzić!
 -Bora, ale... - próbowałam ją uspokoić, jednak ta jak zwykle stawiała na swoim
 -No to idziemy się przygotować. - pociągnęła jednego z mężczyzn za sobą
 -Mówisz co ci się podoba... - wyrwał się z jej objęć. Podniósł rękę do góry i pchnął ją do tyłu -Nie bądź taka przemądrzała!
 -Uważaj! - rzuciłam się na pomoc
  Za Borą stał sprzęt do filmowania i różne rewizyty. Mężczyzna nie miał za grosz szacunku do kobiety i tak po prostu ją pchnął, że straciła równowagę. Dobrze, że chociaż ja się staram i rzuciłam się tak by ona na to nie wpadła. Wpadła na mnie co ją uchroniło przed wpadnięciem w jakieś deski. Niestety to ja w nie wpadłam, ale czego się nie robi żeby pomóc? Bolało i to bardzo. W końcu z dużą siłą walnęłam w te deski. Po co one w ogóle tu były?
 -Hyebinnie-oppa! - dziewczyna odsunęła się ode mnie widząc, że osuwam się na ziemię -Nic ci nie jest? - złapała mnie za ramię
 -Oni mają rację... - zaczęłam
 -Huh? - powoli się odsunęła
 -Bora... Jeśli wszystkich zaszufladkujesz nie będziesz mogła dostrzec tego co najważniejsze. - mówiłam z ręką przykrywającą mi oczy. Głupie szkła kontaktowe, przez nie teraz mi oczy łzawią.
 -Nie za bardzo wiem o co ci chodzi...
 -Hyebin! - nagle zza rogu budynku wybiegł Jeongmin. Ten to ma wyczucie -Co się stało?
  Odsłoniłam oczy. Łzawiłam. Wiem, że to mogło podziałać na księcia więc się na niego spojrzałam. Ten tylko otworzył szerzej oczy i podbiegł do kolesia obok mnie. Złapał go za koszulę i przygwoździł do ściany budynku.
 -Który. To. Zrobił. - mówił do niego przez zaciśnięte zęby
 -Cz-czekaj! - odezwał się ten drugi, nie przyciśnięty -To ona...To ona pierwsza zaczęła! - pokazał na Borę
  Ja wstałam z ziemi i ponownie zakryłam oczy.
 -Mówią prawdę - zwróciłam się do księcia -Oni niczego złego nie zrobili.
  Jeongmin puścił mężczyznę, a oni zwiali aż się kurzyło. Jak widziałam to wszystko? Przez szparę między palcami. Książę podszedł do mnie, ujął moją buzię w swoje ręce i patrzył cały zatroskany.
 -Hyebinnie - powiedział w końcu, a ja ocierałam oczy z łez -Boli cię?
 -Tak... Moje szkła... - w końcu udało mi się je wyjąć z tego oka
 -Sz-szkła? Kontaktowe?
 -Tak, jakoś dziwnie mi się przesunęło, kiedy Bora na mnie wpadła.
  Chłopak popatrzył się na mnie i po chwili wpadł w śmiech. Tak wielki, że nie mógł go opanować.
 -No tak, no tak. - podrapał się po głowie -Jeśli potrafisz płakać bez kropli, to idealnie nadajesz się na żigolaka.
  Nawet ja zaczęłam się w tym momencie lekko śmiać razem z nim. Może i miał racje. Może jednak się nadaje na tego żigolaka, tyle, że w jakiejś wersji damskiej... No wiecie.
 -K-k-kamera... Macie to? - powiedziała nagle Bora, oboje popatrzyliśmy na nią
 -Tak szefie! - odpowiedział kamerzysta
 -Poza szkłami kontaktowymi to najlepsza scena końcowa. - ściskała scenariusz coraz bardziej i bardziej. Chyba się podnieciła -No i jeszcze tylko potrzebujemy idealnej narracji Hyunseonga-oppy...
  Nagle coś się potłukło. Hyunseong on... Rozbił kamerę... Kamieniem... Ale on? Taki zawsze opanowany, ułożony. Dlaczego to zrobił?
 -Ej! Moja kamera! - wkurzył się kamerzysta
 -Hyun-Hyunseong-oppa? - Bora patrzyła na niego pytająco. Z resztą jak cała reszta, czyli ja, Jeongmin i kamerzyści.
 -Przykro mi, że to mówię, ale nie może być żadnych nagrań gdzie członkowie naszego klubu są brutalni. - opanowany zaczął tłumaczyć -Sprawianie nam takich problemów jest oczywiście niemile widziane.
 -Czemu? - po policzkach dziewczyny zaczęły spływać łzy. No pięknie Hyunseong, pięknie. Doprowadziłeś ją do płaczu. -Hyunseong-oppa, czy nie powinieneś powiedzieć "nie przejmuj się tym" i delikatnie pogłaskać mnie po głowie?! Osoba pełna miłości taka jak ty... Czemu?
 -Ponieważ Hyunseong taki nie jest. - wtrącił się Jeongmin ze spokojem wymalowanym na twarzy. A przed chwilą to buzi nie umiał zamknąć ze zdziwienia
  Bor ana chwile przestała płakać. Odwróciła się w moją i Jeongmina stronę. Opadła na chodnik i ponownie zaczęła ronić łzy. Podeszłam do niej. Jakoś nie chciałam żeby płakała i się tym wszystkim tak bardzo zadręczała.
 -Nic się przecież nie stało, prawda? - powiedziałam i kucnęłam przed nią -Nawet jeśli Hyunseong-hyung jest trochę inny niż sobie wyobrażałaś, myślę, że lepiej jest widzieć ludzi takimi jakimi naprawdę są i powoli ich odkrywać. - uśmiechnęłam się do niej ciepło

*kilka dni później*

 -Cóż, witaj. - powiedział Jeongmin do jednej z klientek, która właśnie przyszła
 -Kupiłam wasz film! - kzyknęła
 -Ja też! - dodała druga
 -No i ja! - o i trzecia także go już ma
  Każdy z hostów siedział i przypatrywał się dziewczynom gadającym o tym. Nawet ja byłam tego ciekawa.
 -Scena w deszczu była najlepsza.
 -Książę samotności!
 -Związek między Youngminem-oppą a Kwangminem-oppą był wspaniały.
 -Chcę znowu zobaczyć podłą wersję Minwoo.
 -No~ I ten cierpiący wzrok Hyebin.
  Mówiły jedna przez drugą. Jak to kupiły ten film. Przecież Hyunseong zniszczył kamerę gdzie był on nakręcony.
 -Hyunseong. - powiedział zdenerwowany Jeongmin
 -Mimo iż zbiłem tylko obiektyw, to reszta była ok, a ja zabrałem film. - odpowiedział. Chwile... Rozbił tylko obiektyw? -Wyciąłem oczywiście brutalne sceny. Sprzedaż tego filmu idzie średnio. Tak ja się spodziewałem po najlepszej ekipie filmowej z Hollywood. Zostawili nam dobrze odwaloną robotę.
 -To jest ta "interesująca rzecz" o której chciałeś nam wcześniej powiedzieć? - zapytali bliźniacy równocześnie
 -Raczej nie ma nic złego w pozyskiwaniu nowych funduszy, prawda?
" Kiedy ten gość to wszystko zaplanował?"
 -Dzień dobry. - powiedział damski głos. Już go gdzieś słyszałam
 -Hę? - Jeongmin popatrzył w jej stronę, a zaraz za nim reszta klubu no i ja -Nie wróciłaś do Francji? - to Bora. Tak jak myślałam.
 -Zauważyłam, że gentleman, który ochronił mnie swoim ciałem... Głęboka miłość, która mnie czasem z napomniała... - nagle złapała mnie za rękę i popatrzyła w oczy -Tak się patrzy na kogoś, gdy się w nim zakochuje, prawda Hyebin-oppa?
 -Że co?! - wykrzyczał Jeongmin jeszcze bardziej wkurzony niż na Hyunseonga
 -Przepraszam? - zwróciłam się do niej. Nie za bardzo wiedziałam o co jej teraz chodziło.
  Pociągnęła mnie za tą rękę, którą trzymała w stronę wyjścia. Wręcz mnie za sobą ciągnęła.
 -Chodź pogramy u mnie w domu! Musisz o mnie wiedzieć więcej.
 -Co? - nic więcej nie byłam w stanie z siebie wydusić. To za szybko się działo. -Pomocy? - popatrzyłam na bliźniaków gdy czołgałam się przez Borę obok nich
 -Hyunseong... - zaczął Youngmin
 -Czy to w porządku?
 -A nie? Przecież nie ma nic złego w tym co powiedziała.
 -Nie jest w porządku! - rozległ się wrzask księcia
 -Są teraz przyjaciółkami tak jak chciałeś.
 -Ale to nie jest przyjaźń!
  Potwierdzę to! Ona nie wie o moim sekrecie! Proszę, niech ona mnie już nie czołga po tej podłodze. Umiem sama iść.
 -Hyebin-oppa~ Idziemy! - podniosła mnie i wybiegła z sali
 -Nie zabieraj mi Hyebin! - krzyknął Jeongmin próbując nas dogonić, niestety bez skutku...

~~*~~*~~
Bomi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz