MJ
-Myungjun! Nie widziałeś może Mimi? - krzyknęłaś z sypialni. Od dobrej
godziny szukałaś swojego psa po całym mieszkaniu Astro, ale bez żadnych
rezultatów.
-Nie. A co to? - odkrzyknął piosenkarz, który aktualnie robił obiad
-No mój pies. Taki mały, brązowy, bawiłeś się dzisiaj z nią.
Wyszłaś z sypialni, którą dzieli Bin i Eunwoo i poszłaś do salonu. Nie dość, że zgubiłaś psa to jeszcze reszta zespołu gdzieś się zapodziała. Spojrzałaś kolejny raz za kanapę, pod szafki i na balkon. Znowu nic. Gdzie może być ten pies?
-MJ na pewno jej nie widziałeś?
-No mówiłem, że nie. Idź otwórz drzwi, bo za chwile będą chłopcy.
Podeszłaś do drzwi i przekręciłaś zamek. Jak na zawołanie wróciła reszta Astro. Pomyślałaś, że może oni zabrali twojego psa na spacer i za chwilę się odnajdzie. Twoje nadzieje zostają rozwiane, kiedy nie znajdujesz swojej zguby pośród zespołu.
-Nie widzieliście może Mimi? - zapytałaś się ich w końcu
-Mimi? A ona przypadkiem nie została zabrana przez twoją matkę dwie godziny temu? - powiedział do ciebie JinJin
No przecież! Była tu twoja mama i wzięła suczkę do weterynarza. Strzeliłaś sobie niezłego plaska w czoło i wróciłaś do salonu.
-Mówiłem, że nie widziałem psa. - zaśmiał się MJ na co ty tylko wywróciłaś teatralnie oczami.
-Nie. A co to? - odkrzyknął piosenkarz, który aktualnie robił obiad
-No mój pies. Taki mały, brązowy, bawiłeś się dzisiaj z nią.
Wyszłaś z sypialni, którą dzieli Bin i Eunwoo i poszłaś do salonu. Nie dość, że zgubiłaś psa to jeszcze reszta zespołu gdzieś się zapodziała. Spojrzałaś kolejny raz za kanapę, pod szafki i na balkon. Znowu nic. Gdzie może być ten pies?
-MJ na pewno jej nie widziałeś?
-No mówiłem, że nie. Idź otwórz drzwi, bo za chwile będą chłopcy.
Podeszłaś do drzwi i przekręciłaś zamek. Jak na zawołanie wróciła reszta Astro. Pomyślałaś, że może oni zabrali twojego psa na spacer i za chwilę się odnajdzie. Twoje nadzieje zostają rozwiane, kiedy nie znajdujesz swojej zguby pośród zespołu.
-Nie widzieliście może Mimi? - zapytałaś się ich w końcu
-Mimi? A ona przypadkiem nie została zabrana przez twoją matkę dwie godziny temu? - powiedział do ciebie JinJin
No przecież! Była tu twoja mama i wzięła suczkę do weterynarza. Strzeliłaś sobie niezłego plaska w czoło i wróciłaś do salonu.
-Mówiłem, że nie widziałem psa. - zaśmiał się MJ na co ty tylko wywróciłaś teatralnie oczami.
JinJin
Wracałaś z wykładów z chemii, na które dzisiaj wzięła cię nauczycielka. Stwierdziła, że skoro masz dobre oceny to zabierze cię na uniwersytet żebyś zobaczyła jak to jest. Szkoda tylko, że wykłady się przedłużyły a ty musiałaś lecieć szybko do pracy. Opiekowałaś się 2-letnim chłopcem jakiejś pani. Bardzo polubiłaś spędzanie z nim czasu więc przychodziłaś do niego prawie codziennie.
Przejechałaś pół miasta by tylko zdążyć i nie spóźnić się do swojej pracy. Został jeszcze tylko park do przejścia. Postanowiłaś się przebiec. Byłaś już przy końcu, za zakrętem było już osiedle gdzie mieszkała ta pani z chłopcem. Oczywiście jak na nieszczęście musiałaś się przez kogoś wywalić. Wjechał na ciebie chłopak z rolkami na nogach.
-Przepraszam cię najmocniej. Nic się tobie nie stało? - blondyn próbował wstać razem z tymi rolkami w ziemi
-Nic mi nie jest. Mogłabym się o to samo spytać ciebie. Masz na sobie rolki i no wiesz...
-Spokojnie, nic mi się nie stało. - uśmiechnął się do ciebie
-Ja muszę już lecieć - spojrzałaś na zegarek, byłaś już spóźniona
-Jeszcze raz przepraszam.
Już nic mu nie odpowiedziałaś. Pobiegłaś przed siebie. Gdy znalazłaś się pod odpowiednim blokiem, wystukałaś kod w domofonie, który dobrze znałaś i weszłaś na drugie piętro.
-Dzień dobry! Bardzo mocno przepraszam za spóźnienie, ale byłam dzisiaj na wykładach. - wytłumaczyłaś się wchodząc do mieszkania
-Dzień dobry. Nie musiałaś dzisiaj przychodzić. Wysłałam ci smsa. Nie widziałaś? - odpowiedziała ci matka chłopca, którego pilnujesz
-Na prawdę? Nie zauważyłam - wyjęłaś telefon z kieszeni. Był nieodebrany sms od tej pani. -To ja już będę iść.
-No dobrze. Do końca tygodnia nie musisz przychodzić.
-Dobrze. Do widzenia!
Wyszłaś z mieszkania z następnie z bloku. Postanowiłaś się pouczyć w drodze do domu. Otworzyłaś swoją torebkę, a tam co? Nie było twojego zeszytu od biologii. A jutro jest kartkówka! Może wypadł jak upadłaś przez tego chłopaka w parku. Postanowiłaś się wrócić w to miejsce. Miałaś małą nadzieję, że się znajdzie w tym parku a nie zostawiłaś gdzieś na uczelni.
Niedaleko miejsca, w którym blondyn na ciebie wjechał zauważyłaś osobę na rolkach. To był on! I miał w ręku twój zeszyt od biologii... Podeszłaś do niego bliżej.
-Hej. Umm... Masz mój zeszyt od biologii. - powiedziałaś do niego
-Tak wiem o tym. Znalazłem go kiedy odeszłaś i postanowiłem, że ci go oddam jak będziesz wracać - uśmiechnął się, znowu
-To miłe twojej strony. - oddałaś mu uśmiech -A co jakbym tędy nie wracała?
-To znalazłbym cię na Facebooku i napisał, że mam twój zeszyt.
-Nie wiesz jak się nazywam...
-Zeszyt jest podpisany. - zaśmiał się i oddał ci notatnik -Może pójdziemy na kawę?
-Hmm... No niech będzie, biologia poczeka.
Przejechałaś pół miasta by tylko zdążyć i nie spóźnić się do swojej pracy. Został jeszcze tylko park do przejścia. Postanowiłaś się przebiec. Byłaś już przy końcu, za zakrętem było już osiedle gdzie mieszkała ta pani z chłopcem. Oczywiście jak na nieszczęście musiałaś się przez kogoś wywalić. Wjechał na ciebie chłopak z rolkami na nogach.
-Przepraszam cię najmocniej. Nic się tobie nie stało? - blondyn próbował wstać razem z tymi rolkami w ziemi
-Nic mi nie jest. Mogłabym się o to samo spytać ciebie. Masz na sobie rolki i no wiesz...
-Spokojnie, nic mi się nie stało. - uśmiechnął się do ciebie
-Ja muszę już lecieć - spojrzałaś na zegarek, byłaś już spóźniona
-Jeszcze raz przepraszam.
Już nic mu nie odpowiedziałaś. Pobiegłaś przed siebie. Gdy znalazłaś się pod odpowiednim blokiem, wystukałaś kod w domofonie, który dobrze znałaś i weszłaś na drugie piętro.
-Dzień dobry! Bardzo mocno przepraszam za spóźnienie, ale byłam dzisiaj na wykładach. - wytłumaczyłaś się wchodząc do mieszkania
-Dzień dobry. Nie musiałaś dzisiaj przychodzić. Wysłałam ci smsa. Nie widziałaś? - odpowiedziała ci matka chłopca, którego pilnujesz
-Na prawdę? Nie zauważyłam - wyjęłaś telefon z kieszeni. Był nieodebrany sms od tej pani. -To ja już będę iść.
-No dobrze. Do końca tygodnia nie musisz przychodzić.
-Dobrze. Do widzenia!
Wyszłaś z mieszkania z następnie z bloku. Postanowiłaś się pouczyć w drodze do domu. Otworzyłaś swoją torebkę, a tam co? Nie było twojego zeszytu od biologii. A jutro jest kartkówka! Może wypadł jak upadłaś przez tego chłopaka w parku. Postanowiłaś się wrócić w to miejsce. Miałaś małą nadzieję, że się znajdzie w tym parku a nie zostawiłaś gdzieś na uczelni.
Niedaleko miejsca, w którym blondyn na ciebie wjechał zauważyłaś osobę na rolkach. To był on! I miał w ręku twój zeszyt od biologii... Podeszłaś do niego bliżej.
-Hej. Umm... Masz mój zeszyt od biologii. - powiedziałaś do niego
-Tak wiem o tym. Znalazłem go kiedy odeszłaś i postanowiłem, że ci go oddam jak będziesz wracać - uśmiechnął się, znowu
-To miłe twojej strony. - oddałaś mu uśmiech -A co jakbym tędy nie wracała?
-To znalazłbym cię na Facebooku i napisał, że mam twój zeszyt.
-Nie wiesz jak się nazywam...
-Zeszyt jest podpisany. - zaśmiał się i oddał ci notatnik -Może pójdziemy na kawę?
-Hmm... No niech będzie, biologia poczeka.
Cha Eunwoo
Poszłaś ze swoją najlepszą przyjaciółką do kina na film, na który już dawno planowałyście pójść. Zajęłyście swoje miejsca w przedostatnim rzędzie i czekałyście aż zacznie się seans. Oczywiście wybrałyście się na horror, bo obydwie je uwielbiacie.
Jakoś w połowie filmu ktoś cię nagle złapał za lewą rękę. Trochę się przestraszyłaś tego, zważając na to, że twoja przyjaciółka siedziała po twojej prawej stronie. Spojrzałaś na rękę, która cię trzymała, a później na jej właściciela. Był to chłopak mniej więcej w twoim wieku. Gdy zobaczył, że się na niego patrzysz szybko zabrał rękę i przeprosił. Do końca filmu już się nic takiego nie zdarzyło.
Po wyjściu z sali kinowej z przyjaciółką chciałaś pójść do toalety poprawić fryzurę. Ale coś ci nie pasowało.
-Soohyun - zwróciłaś się do przyjaciółki -Widziałaś może moją torebkę?
-A nie brałaś jej ze sobą?
-Myślałam, że mam ją przy sobie.
-No to została w sali.
Powiedziałaś dziewczynie żeby na ciebie chwilę poczekała i poszłaś w stronę sali kinowej gdzie przed chwilą skończył się film. Drzwi były zamknięte, a personel powiedział, że żadnej torebki tam nie znaleźli jak sprzątali. No pięknie. Już po torebce, telefonie, portfelu ze wszystkimi pieniędzmi i kartami i ogólnie po wszystkim co tam było.
-Przepraszam. - poczułaś jak ktoś łapie cię za ramię
Odwróciłaś się do tej osoby. Był to ten sam chłopak ci złapał cię za rękę podczas filmu. Co on ciebie chciał? Przecież już przeprosił za tą rękę na horrorze.
-Tak? - spytałaś się
-To chyba twoje. Zostawiłaś chyba w sali. - podniósł rękę do góry. Trzymał w niej twoją torebkę. Już myślałaś, że wszystko stracone.
-Oh tak! Moja torebka. - chłopak ci ją podał -Bardzo ci dziękuję. Nie wiem jak mam ci się odwdzięczyć.
-Możesz pójść ze mną na kawę. - uśmiechnął się w twoją stronę -Jestem Dongmin, ale możesz też mówić na mnie Eunwoo.
-____. Napiszę tylko do przyjaciółki, że wraca sama i możemy iść. - także się do niego uśmiechnęłaś i poszliście w stronę najbliższej kawiarni.
Jakoś w połowie filmu ktoś cię nagle złapał za lewą rękę. Trochę się przestraszyłaś tego, zważając na to, że twoja przyjaciółka siedziała po twojej prawej stronie. Spojrzałaś na rękę, która cię trzymała, a później na jej właściciela. Był to chłopak mniej więcej w twoim wieku. Gdy zobaczył, że się na niego patrzysz szybko zabrał rękę i przeprosił. Do końca filmu już się nic takiego nie zdarzyło.
Po wyjściu z sali kinowej z przyjaciółką chciałaś pójść do toalety poprawić fryzurę. Ale coś ci nie pasowało.
-Soohyun - zwróciłaś się do przyjaciółki -Widziałaś może moją torebkę?
-A nie brałaś jej ze sobą?
-Myślałam, że mam ją przy sobie.
-No to została w sali.
Powiedziałaś dziewczynie żeby na ciebie chwilę poczekała i poszłaś w stronę sali kinowej gdzie przed chwilą skończył się film. Drzwi były zamknięte, a personel powiedział, że żadnej torebki tam nie znaleźli jak sprzątali. No pięknie. Już po torebce, telefonie, portfelu ze wszystkimi pieniędzmi i kartami i ogólnie po wszystkim co tam było.
-Przepraszam. - poczułaś jak ktoś łapie cię za ramię
Odwróciłaś się do tej osoby. Był to ten sam chłopak ci złapał cię za rękę podczas filmu. Co on ciebie chciał? Przecież już przeprosił za tą rękę na horrorze.
-Tak? - spytałaś się
-To chyba twoje. Zostawiłaś chyba w sali. - podniósł rękę do góry. Trzymał w niej twoją torebkę. Już myślałaś, że wszystko stracone.
-Oh tak! Moja torebka. - chłopak ci ją podał -Bardzo ci dziękuję. Nie wiem jak mam ci się odwdzięczyć.
-Możesz pójść ze mną na kawę. - uśmiechnął się w twoją stronę -Jestem Dongmin, ale możesz też mówić na mnie Eunwoo.
-____. Napiszę tylko do przyjaciółki, że wraca sama i możemy iść. - także się do niego uśmiechnęłaś i poszliście w stronę najbliższej kawiarni.
Moon Bin
Byłaś na spacerze ze swoim najlepszym przyjacielem Binem. Nic nadzwyczajnego nie robiliście, chodziliście jedynie po parku obok twojego mieszkania i śmialiście się z głupstw, które wygadywał chłopak. Nagle Moon Bin się wywrócił. Po co mu pomagać wstać, lepiej wyciągnąć z kieszeni telefon i zrobić przyjacielowi zdjęcie. No właśnie...telefon. Nigdzie go nie było. nie znalazłaś go ani w spodniach, ani w bluzie, nawet w torebce nie było.
-Bin... Zgubiłam telefon.
-Ta ehe. Nie marudź tylko pomóż mi wstać. - wyciągnął ręce przed siebie
-Sam se radź. Ja idę szukać telefonu.
-Ale...
Zostawiłaś chłopaka samego rozłożonego na chodniku i poszłaś w drugą stronę. Zaczęłaś szukać w każdym miejscu, w którym dzisiaj byliście z Binem. Przecież go miałaś przy sobie, nie zostawiłaś w domu, jakieś kilka minut temu rozmawiałaś przez niego z ojcem. Wszystko bez sensu. Może ktoś go tobie ukradł z tej kieszeni?
-____! - usłyszałaś krzyk swojego przyjaciela -Gdzie jesteś?
-W dupie u pani Malinowskiej. - odpowiedziałaś mu tak jak zawsze -Jestem za tobą przygłupie.
-Znalazłaś ten telefon?
-Nie, nigdzie go nie ma. Szukałam wszędzie gdzie dzisiaj byliśmy.
-No a może szukałaś w moich kieszeniach? - Bin z tylnej kieszeni swoich spodni wyjął telefon w różowej obudowie. Chwile... To twój telefon!
-Skąd go masz?
-Dałaś mi go zaraz po tym jak gadałaś z tatą bo chciałaś się pobujać na huśtawce.
-Serio? - zaczęłaś się śmiać z własnej głupoty gdy Moon oddał ci twoją zgubę -Następnym razem może pomogę ci wstać z tej ziemi.
Rocky
Od dobrych dziesięciu minut przerwy latałaś po sali lekcyjnej gdzie
macie blok zajęć i szukałaś swojego telefonu, który jakimś cudem zniknął
z szafki na końcu klasy. Była to długa przerwa, więc zostało ci jeszcze
jakieś 9 minut szukania. Miałaś nadzieje, że znajdziesz swoją zgubę.
-Musisz gdzieś tu być - powiedziałaś sama do siebie przeszukując ponownie to samo miejsce.
Osoby z klasy albo wyszły na korytarz albo nie byli zainteresowani tym co ty robisz. Bardzo fajna klasa, tylko o sobie myślą, a jak ktoś potrzebuje pomocy to siedzą i w swoich telefonach grzebią. Ty też chciałaś swoją komórkę. Nie wiedziałaś co się działo w twojej ukochanej grze. Tak bardzo chciałaś ją odnaleźć.
-Coś się stało? - zapytał nagle głos
Spojrzałaś w jego stronę. To był Minhyuk, albo jak woli reszta klasy Rocky. Właśnie wszedł do sali i pewnie nie wiedział, że zgubiłaś telefon.
-Szukam telefonu. Położyłam go tutaj, bo jest kontakt i się ładował, ale nagle zniknął. Została sama ładowarka. - wytłumaczyłaś chłopakowi
-Niech nikt się nie rusza! - Hyuk nagle krzyknął. Przeskanował całą salę od podłogi, ściany aż po sufit -Mamy tu 6 podejrzanych. Jeden z was może być złodziejem telefonu.
Osoby, które wcześniej siedziały w ekranach smartphonów, patrzyły się teraz na Rockyego.
-Jeżeli ktoś z was widział zaginięcie telefonu ____ proszę się do mnie zgłosić. - nagle popatrzył na największego dowcipnisia w waszej klasie -Mam cię na oku Sanha.
-Musisz gdzieś tu być - powiedziałaś sama do siebie przeszukując ponownie to samo miejsce.
Osoby z klasy albo wyszły na korytarz albo nie byli zainteresowani tym co ty robisz. Bardzo fajna klasa, tylko o sobie myślą, a jak ktoś potrzebuje pomocy to siedzą i w swoich telefonach grzebią. Ty też chciałaś swoją komórkę. Nie wiedziałaś co się działo w twojej ukochanej grze. Tak bardzo chciałaś ją odnaleźć.
-Coś się stało? - zapytał nagle głos
Spojrzałaś w jego stronę. To był Minhyuk, albo jak woli reszta klasy Rocky. Właśnie wszedł do sali i pewnie nie wiedział, że zgubiłaś telefon.
-Szukam telefonu. Położyłam go tutaj, bo jest kontakt i się ładował, ale nagle zniknął. Została sama ładowarka. - wytłumaczyłaś chłopakowi
-Niech nikt się nie rusza! - Hyuk nagle krzyknął. Przeskanował całą salę od podłogi, ściany aż po sufit -Mamy tu 6 podejrzanych. Jeden z was może być złodziejem telefonu.
Osoby, które wcześniej siedziały w ekranach smartphonów, patrzyły się teraz na Rockyego.
-Jeżeli ktoś z was widział zaginięcie telefonu ____ proszę się do mnie zgłosić. - nagle popatrzył na największego dowcipnisia w waszej klasie -Mam cię na oku Sanha.
Yoon Sanha
Chodziłaś po galerii handlowej ze swoim najlepszym przyjacielem, a
jednocześnie maknae zespołu Astro. Chodziliście bez większego sensu. Od
czasu do czasu chłopak kupił jakąś koszulkę albo czapkę. Ty za to
chciałaś znaleźć dobre buty do biegania, ale nigdzie nie mogłaś ich
dostać. Przeszłaś z chłopakiem cztery sklepy sportowe i nic. Został
jeszcze jeden. Miałaś małą nadzieję, że chociaż tam je znajdziesz.
-____ jestem głoooodny~ - jęczał Sanha gdy wchodziliście do ostatniego sklepu sportowego w tej galerii.
-Jak znajdziemy dla mnie odpowiednie buty to pójdziemy na pizzę. Co ty na to? - miałaś już lekko dość tego dzieciaka. Mogłaś wziąć ze sobą JinJina a nie to przyrośnięte coś.
-Ale to ci zajmie następne kilka godzin. Ja chce teraz jeść!
Sanha coraz głośniej krzyczał. Ty miałaś go kolokwialnie mówiąc w dupie. Poszłaś na półki z butami do biegania. Kilka par wpadło ci nawet w oko, ale cena już tego oka nie przyciągała. Po pół godziny znalazłaś buty idealne i nawet w dobrej cenie. Zajęłaś swoje trampki i przymierzyłaś te do biegania. Były szaro-różowe, właśnie takie jakie chciałaś najbardziej.
-Ej wielkoludzie jak ci się podobają? - spytałaś chłopaka odwracając się do tyłu. Tyle, że Sanhy tam nie było. To do kogo przez cały czas mówiłaś zakładając obuwie? Zaczęłaś się rozglądać dookoła, miedzy kolejnymi półkami, ale po chłopaku ni widu ni słychu. Wcięło go czy co? Wróciłaś do miejsca, w którym mierzyłaś buty, zmieniłaś na swoje stare trampki i poszłaś do kasy. Nie będziesz się radzić kogoś kto sobie gdzieś poszedł. Zapłaciłaś za swoje nowe buty do biegania i przeleciałaś przez sklep jeszcze raz zobaczyć czy może Sanha nie zawieruszył się gdzieś na strojach kąpielowych, o których ostatnio gadał w mieszkaniu.
Nic. Nie ma go. Zgubiłaś przerośnięte dziecko. Przecież JinJin cię za to zabije. Sanha był pod twoją opieką jako, że ty jesteś ta starsza o rok i go zgubiłaś. No pięknie.
Wyszłaś ze sklepu sportowego i ruszyłaś przed siebie. Twoim kolejnym celem była toaleta.
-____! Kupiłaś buty? - usłyszałaś znajomy krzyk. Sanha? Przecież się zgubił. Już miałaś go wziąć na straty i pójść do obsługi klienta galerii powiedzieć o zaginięciu dziecka o wzroście metr osiemdziesiąt jeden, a ten poszedł na pizzę bez ciebie.
-____ jestem głoooodny~ - jęczał Sanha gdy wchodziliście do ostatniego sklepu sportowego w tej galerii.
-Jak znajdziemy dla mnie odpowiednie buty to pójdziemy na pizzę. Co ty na to? - miałaś już lekko dość tego dzieciaka. Mogłaś wziąć ze sobą JinJina a nie to przyrośnięte coś.
-Ale to ci zajmie następne kilka godzin. Ja chce teraz jeść!
Sanha coraz głośniej krzyczał. Ty miałaś go kolokwialnie mówiąc w dupie. Poszłaś na półki z butami do biegania. Kilka par wpadło ci nawet w oko, ale cena już tego oka nie przyciągała. Po pół godziny znalazłaś buty idealne i nawet w dobrej cenie. Zajęłaś swoje trampki i przymierzyłaś te do biegania. Były szaro-różowe, właśnie takie jakie chciałaś najbardziej.
-Ej wielkoludzie jak ci się podobają? - spytałaś chłopaka odwracając się do tyłu. Tyle, że Sanhy tam nie było. To do kogo przez cały czas mówiłaś zakładając obuwie? Zaczęłaś się rozglądać dookoła, miedzy kolejnymi półkami, ale po chłopaku ni widu ni słychu. Wcięło go czy co? Wróciłaś do miejsca, w którym mierzyłaś buty, zmieniłaś na swoje stare trampki i poszłaś do kasy. Nie będziesz się radzić kogoś kto sobie gdzieś poszedł. Zapłaciłaś za swoje nowe buty do biegania i przeleciałaś przez sklep jeszcze raz zobaczyć czy może Sanha nie zawieruszył się gdzieś na strojach kąpielowych, o których ostatnio gadał w mieszkaniu.
Nic. Nie ma go. Zgubiłaś przerośnięte dziecko. Przecież JinJin cię za to zabije. Sanha był pod twoją opieką jako, że ty jesteś ta starsza o rok i go zgubiłaś. No pięknie.
Wyszłaś ze sklepu sportowego i ruszyłaś przed siebie. Twoim kolejnym celem była toaleta.
-____! Kupiłaś buty? - usłyszałaś znajomy krzyk. Sanha? Przecież się zgubił. Już miałaś go wziąć na straty i pójść do obsługi klienta galerii powiedzieć o zaginięciu dziecka o wzroście metr osiemdziesiąt jeden, a ten poszedł na pizzę bez ciebie.
~~*~~*~~*~~
Bomi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz