Baro x Ty
Ostry zakręt. Zmiana biegów. Wyprzedzasz wszystkich przeciwników. Rozwalasz wszystko co stanie ci na drodze. Ostatnia prosta. Już jesteś przy mecie. Tylko ułamki sekund dzielą cie od wygranej, ale...
-Ej! - krzyknęłaś gdy ktoś odłączył wtyczkę od komputera - Prawie pobiłam swój rekord!
-Za długo już siedzisz przed tym komputerem. Poszłabyś gdzieś ze mną. - oznajmił Baro-twój chłopak
-Mogłeś chociaż dać mi skończyć tą grę.
-Nie. Masz iść się dotlenić. Siedzisz w tym domu przed tą durną grą już prawie tydzień i nigdzie nie wychodzisz.
-No bo po co. Poza tym wychodzę na zewnątrz.
-Chyba tylko na balkon.
-Ale tam też jest powietrze.
Hambaro wziął głęboki oddech, popatrzył na ciebie i złapał za rękę. Pociągnął cię w stronę toalety, wepchał tam i zamknął.
-Nie wyjdziesz stamtąd dopóki się nie umyjesz i ładnie nie ubierzesz. - powiedział zza drzwi
-A co jeśli nie zrobię tego?
-To... To ja sam ciebie umyje i ubiorę.
-Już zrobię to sama~ - odpowiedziałaś
Zrobiłaś to co chciał twój chłopak. Umyłaś, pomalowałaś i ubrałaś się w beżową sukienkę. Zapukałaś dwa razy w drzwi. Momentalnie się otworzyły, a twoim oczom ukazał się Baro z otwartą buzią.
-Może lepiej zamknij usta, bo ci jeszcze mucha wleci. - zaśmiałaś się i wyszłaś z toalety.
-Nie wleci. A jak wleci to wyleci. - odpowiedział. Sunwoo.
-No to gdzie idziemy?
-Hmm... Może tak do kina.
-A może pójdźmy do salonu gier.
-Żebyś znowu grała? Co to to nie.
-Ale ja chcę~
W tym momencie zrobiłaś ayego. Wiedziałaś, że to działa na Baro. Chłopak popatrzył na ciebie i westchnął.
-No dobrze. Pójdziemy do salonu gier.
-Taak! Tylko może się przebiorę.
-Nie trzeba. Tak też jest dobrze.
Złapał cie za rękę. Wyszliście z domu i ruszyliście w stronę najbliższego salonu gier. Droga zajęła wam niecałe 10 minut. Gdy dotarliście na miejsce od razu dopadłaś automat z motorem. Na samym początku rywalizowałaś z Sunwoo, ale po jakimś czasie jemu się to znudziło.Ty zostałaś na motorze, a on poszedł do jakiegoś innego automatu.Nie zwracałaś na niego uwagi. Teraz liczyłaś się tylko ty, motor i wygrana. Ktoś położył dłoń ta twoim ramieniu jak ty wybierałaś gdzie będziesz jeździć.
-____ ja idę- usłyszałaś przygnębiony głos Baro za sobą.
-Yhym.- wybrałaś tor i nie zwróciłaś uwagi na to, że twój chłopak sobie poszedł.
Grałaś jeszcze przez pół godziny aż wygrałaś. Miałaś najlepszy wynik w tej grze. Sam właściciel przyszedł ci pogratulować tak wysokiego wyniku i zawiesił twoje nazwisko na 'ścianie zasłużonych'. Wszyscy ci bili brawo, jednak ty zaczęłaś szukać kogoś, a mianowicie Baro. Zapomniałaś o tym, że poszedł jakiś czas temu.
-Widziałeś może chłopaka, który przyszedł tu ze mną? Taki w białej czapce i koszulce w paski. - spytałam jakiegoś kolesia z salonu gier
-Taa. Wyszedł jakiś czas temu.
-Dzięki.- rzuciłaś krótko
Wyszłaś z salonu. Kompletnie nie wiedziałaś o co chodzi, gdzie go szukać. Znając go pewno się na ciebie fochnął i teraz siedzi i myśli. Poszłaś do pobliskiego parku. Lubiłaś tam przebywać. Z resztą Baro też lubił. Zaczęłaś szukać ogromniastego drzewa pod którym lubiliście spędzać wolny czas. Tak jak myślałaś Sunwoo siedział przy drzewie. Patrzył się w jedno miejsce i nawet nie zwrócił uwagi na to, że ty usiadłaś obok niego.
-B-Baro - zaczęłaś. Dopiero wtedy chłopak ciebie zauważył. - Ja przepraszam. Nie chciałam żeby to się tak skończyło. Chciałam żebyśmy razem tam pograli na konsolach, ale ty sobie poszedłeś.
-Bo nie zwracałaś na mnie żadnej uwagi. Liczyła się tylko gra. Jakby ona była ważniejsza ode mnie. - prychnął
-Oczywiście, że nie jest. Ty jesteś najważniejszy. - uśmiechnęłaś się do niego
-Tak? To udowodnij mi to.
Chwilę się zastanawiałaś jak mu to udowodnić i w końcu wymyśliłaś. Wstałaś z ziemi, kucnęłaś przed Sunwoo i lekko musnęłaś jego wargi. Chciałaś się odsunąć od chłopaka, ale on ci przeszkodził. Złapał cię za twoje ramiona i przyciągnął do siebie. Namiętnie cię pocałował. Oddałaś jego pocałunek. Oderwaliście się od siebie po dłuższej chwili.
-Następnym razem jak pójdziemy do salonu gier to cię rozwalę w te motory. - powiedział Baro
-Chyba śnisz. - zaśmiałaś się i wstałaś
Baro także wstał. Złapał cię za rękę i poszliście w stronę twojego domu.
-Może i śnię, ale chociaż spróbuję cię rozwalić.
-No to próbuj.
Przytuliłaś się do niego. Baro objął cię i pocałował w usta.
-I spróbuję. A żebyś wiedziała, ale najpierw naucz mnie jak się gra w te twoje auta.
~~*~~
Kolejny scenariusz na blogu. Mam nadzieję, że się wam spodoba bo ja mam do niego mieszane uczucia.
Bomi
Cudo ^*^
OdpowiedzUsuńBardzo podoba mi się ten blog i oby były szybko kolejne tak fajne scenariusze 😘