Ty x L
-____! Gdzie moje buty?! - Usłyszałaś krzyk Woohyuna dobiegający z przedpokoju
-Skąd to mogę wiedzieć! - Odkrzyknęłaś
Jak zwykle książę serc szukał swoich rzeczy po całym dormie, a że ty byłaś u nich bardzo często, bo przyjaźniłaś się z L'em, to Nam Star to wykorzystywał i ciebie o wszystko pytał. A ty jak zwykle wmawiałaś mu, że nie wiesz gdzie są jego rzeczy. Jednak to nie prawda. Wiedziałaś gdzie są, bo L je chował, a później ci mówił o kryjówkach. Zawsze mówił ci co i jak. Znałaś go już jak byliście w szkole podstawowej. Przez krótką chwilę było coś między wami, ale szybko to minęło, bo ty poznałaś Sehuna, który cię rzucił po miesiącu. Myungsoo pocieszał cie przez długi okres czasu aż się pobierałaś. Nadal się przyjaźnicie i spędzacie dużo czasu razem. A teraz nie tylko spędzasz czas z nim ale też z całym Infinite. Czasem jest śmiesznie i miło, a czasem doprowadzają cie do szaleństwa swoim ułomnym zachowaniem.
- No ___ no! Powiedz gdzie są~
- Mówiłam ci, że nie wiem.
- Wiesz i ja o tym wiem.
- Nie, nie wiem.
- Sunggyu! Powiedz coś ____ żeby oddała mi moje buty. - Woohyun krzyknął tym razem do lidera.
Wkurzało cie już to, że krzyczał. Dzień w dzień się darli i nie dało się ich uciszyć.
- A co niby mam jej powiedzieć? - Odpowiedział Hamster czytając jakąś gazetę obok mnie. - Poza tym masz pełno innych butów to czemu akurat się uparłeś na te?
- No... No bo chcę.
- Woohyun! - Tym razem był to krzyk Sungyeola z jego pokoju
- Co ja?!
- Czemu wy tak drzecie te mordy ?!?! - Wykrzyczałaś
- Bo możemy! - Krzyknął Hoya zza drzwi od toalety
- A ty mógłbyś się ubrać, a nie paradujesz w samych bokserkach!
- No dobrze mamo! Już się ubieram!
- Ej! Ja też chcę sobie pokrzyczeć! - Zawołał Sungjong
Wstałaś z kanapy i ubrałaś swoje buty.
- Krzyczcie sobie ile chcecie. Ja sobie idę. - Miałaś już wyjść z dormu, ale wróciłaś i powiedziałaś do Nam Stara - A twoje buty są za oknem.
- Że co?! Jak to?!
Nie słyszałaś co krzyczał dalej bo zdążyłaś wyjść za drzwi. Wyszłaś z ich bloku i kierowałaś się w stronę pobliskiego parku.
-____! ____! Zaczekaj! - Usłyszałaś kogoś za sobą
Odwróciłaś się. Zauważyłaś biegnącego za sobą Myungsoo. Podbiegł do ciebie. Zaczął łapać oddech. Za dużo to on nie pobiegł, ale się zmęczył. Co on zbiegał z 11 piętra?
- Pójdę z tobą. - Oznajmił po chwili
- Zależy gdzie idziemy.
- A gdzie idziemy?
- Tego jeszcze nie wiem. Możemy iść przed siebie.
Szliście przez park. Doszliście aż do stacji metra gdzie wsiedliście do pierwszego lepszego pociągu. Jechaliście do samego końca.
- Gdzie jesteśmy? - Spytał L
- Nie ważne. Ważne, że daleko od tych krzykaczy, a w szczególności Woohyuna.
- Aż tak cię wkurza?
- Może nie wkurza, ale irytuje.
- Coś o tym wiem. Mieszkam już trochę z tym krzykaczem.
Zapadła cisza. Znowu szliście gdzie was nogi poniosły. Dotarliście do jakiejś polany. Za Boga Pana nie wiedziałaś gdzie się znajdujecie ani jak wrócić do domu. Za to byłaś obok L'a. To ci wystarczyło. Od niedawna zaczęłaś chyba na nowo coś do niego czuć.
- Chyba się zgubiliśmy. - Oznajmił Myungsoo
- Chyba. Słowo klucz. Może się nie zgubiliśmy, może po prostu za tym lasem jest na przykład centrum handlowe. - Powiedziałaś przekonana, że tak jest.
Poszliście w stronę owego lasu. Nie było za nim żadnego centrum tylko jeszcze większy las. Dużo drzew i krzewów. Nic poza tym.
-Teraz to się na pewno zgubiliśmy. - powiedział spokojnie L
-Jak ty możesz być taki spokojny?! - krzyknęłaś na niego - Zgubiliśmy się w jakimś lesie i nawet nie wiemy jak wrócić.
Usiadłaś zrezygnowana na mchu. Nagle do głowy wpadł ci genialny pomysł.
-Już wiem! - wykrzyczałaś
-Co? - zapytał Myung - Co wiesz?
-Zadzwonimy do Sunggyu. On będzie wiedział gdzie jesteśmy.
-A masz telefon? Ja swój dałem Sungyeolowi, bo chciał pograć.
-Nie mam. - zasmuciłaś się - Po chuja ____ wyjmowałaś ten durny telefon z kieszeni. - powiedziałaś sama do siebie
-Udam, że tego nie słyszałem.
Myungsoo usiadł obok ciebie. Nie wiedziałaś co teraz zrobić ani co powiedzieć. Czułaś się trochę skrępowana w towarzystwie L'a. To chyba przez te uczucie, które na nowo się odrodziło. Albo to przez to, że dawno nie gadałaś z nim sam na sam, bo zawsze któryś chłopak wam przeszkadzał. Nieeee. To jednak uczucie.
-Myungsoo~ - zaczęłaś
-Hę? - położył się na mchu
-Czemu za mną pobiegłeś jak wyszłam z domu?
-Nie chciałem cię zostawić samej. Poza tym Woohyun by w końcu się tak wkurwił, że wolałem wyjść.
Położyłaś się obok niego. Serce waliło ci jak oszalałe. Nie miałaś pojęcia co w tej chwili masz robić. Masz tylko leżeć w mchu gdzieś w jakimś lesie obok Myungsoo i czekać aż ktoś po was przyjdzie? Ooo, co to to nie.
-Trzeba się jakoś dostać do domu. -stwierdziłaś przerywając ciszę
-A po co? Mi się tu podoba. - uśmiechnął się pod nosem
-A co jeżeli wyskoczy na nas jakaś sarna a co gorsza dzik?
-Eee tam. Takie gadanie. Nic tu nie przyjdzie.
-Skąd wiesz? - wstałaś z ziemi - Masz jakiś nadajnik zwierząt ukryty w głowie?
-Nie. - przekręcił się na brzuch -Po co mi taki. Zwariowałby jakbym wszedł do dormu.
L rozciągnął się na ziemi, ułożył w wygodnej pozycji na brzuchu i po kilku minutach usnął. Patrzyłaś na niego jak na wariata.
-Nie no. To są chyba jakieś żarty. - powiedziałaś sama do siebie -Myungsoo, nie wiem jak ty ale ja sobie stąd idę.
Chłopak ciebie nawet nie usłyszał. Spał. Zignorowałaś jego ciszę i poszłaś przed siebie. Szłaś aż do dużego krzaka. Za krzewem skręciłaś w lewo. Wędrowałaś, skręciłaś w różne strony, zawracałaś a to znowu szłaś przed siebie. No ale los chciał żebyś ciągle wracała do tego samego dużego krzaka. Westchnęłaś i usiadłaś ze łzami w oczach na ziemi. Nie podobało ci się to. Po co szłaś do tego głupiego lasu by sprawdzić czy jest za nim centrum handlowe. Chciało ci się płakać. W tej chwili jesteś w ogóle bezradna, nie masz przy sobie żadnego telefonu, żadnych pieniędzy na wszelki wypadek gdybyś znalazła wyjście z lasu, nie ma nawet Myunga żeby się do niego przytulić. No właśnie. Gdzie jest L? Jeszcze kilka minut temu mijałaś go śpiącego na mchu. Teraz chciało ci się płakać jeszcze bardziej. Schowałaś twarz w ręce i się rozpłakałaś.
-Czemu płaczesz? - usłyszałaś głos Myunga
Od razu podniosłaś głowę i na niego popatrzyłaś. Usiadł obok ciebie.
-Czemu płaczę? Czemu płaczę?! - wydarłaś się -Może dlatego, że nie wiem jak się stąd wydostać, nie mam telefonu by zadzwonić po jakąś pomoc i jeszcze ty gdz...
Nie dokończyłaś bo Myungsoo uciszył cię dając ci buzi w usta. Po chwili odwzajemniłaś jego pocałunek. Niechętnie odczepiłaś się od niego.
-____, j-ja chciałbym ci coś powiedzieć, a-ale nie wiem jak. -powiedział L
-Prosto z mostu. - odpowiedziałaś
-Kocham Cię.
-Na prawdę?
-Kocham Cię do szaleństwa. Kochałem cię od zawsze. Kochałem cię jeszcze jak byłaś z Sehunem. - chłopak przytulił się do ciebie
-M-Myungsoo...
-Tak?
-A jak się stąd wydostaniemy?
-No normalnie.
Wstaliście z ziemi. L złapał cie za rękę i poszedł przed siebie szukając drogi powrotnej do domu.
~*~*~*~
Bomi
L! ^*^
OdpowiedzUsuńBardzo ale to bardzo mi się podoba :)
Oby tak dalej~