Ty x V
Był piątek. Wracałaś ze szkoły po dodatkowych lekcjach, które kończyły się po 16. Poszłaś na przystanek autobusowy. Spojrzałaś na rozkład. Niestety pojazd ci odjechał dwie minuty wcześniej, a następny przyjeżdża za 27 minut. Nie miałaś nic do stracenia, więc postanowiłaś usiąść na ławce obok przystanku i czekać.
Jak na piątek po
godzinie 16 było dziwnie pusto na ulicy. Nigdzie nie widziałaś
przechodniów, ani żadnych aut. Kompletnie nic, żadnej żywej duszy.
Nudziło ci się więc wyjęłaś ze swojej torby słuchawki. Podłączyłaś je do
telefonu i włączyłaś swoją ulubioną piosenkę BTS, w którym był twój
przyjaciel V.
Nie minęła minuta, a ktoś przyłożył ci chusteczkę pod nos, a po chwili straciłaś przytomność.
***
W końcu odzyskałaś przytomność. Jak otworzyłaś oczy to widziałaś, że
siedziałaś przywiązana do starego i niewygodnego krzesła w jakimś
opuszczonym budynku, w którym było zimno. Przez większość czasu
siedziałaś tam sama.
Do hali, w której się znajdowałaś weszło czterech kolesi z czarnymi kominiarkami na twarzy.
-O! Obudziła się! - wykrzyczał jeden z nich podchodząc do ciebie i ciągnąc za twoje włosy.
-No w końcu. Ileż można czekać. - odparł drugi.
Jeden z nich podszedł do ciebie. Kucnął przed tobą i popatrzył się w
twoją twarz. Przez dłuższą chwilę się w nią wpatrywał, po czym
powiedział coś pod nosem i walnął cię policzek. Spuściłaś głowę w dół.
Popatrzyłaś na swoje poobijane nogi i przymknęłaś oczy by nie patrzeć na
nie.
-Gdzie ja tak w ogóle jestem? - spytałaś niepewnie podnosząc powoli głowę
-Jesteś posadzona na krześle w opuszczonej hali. - odpowiedział trzeci z nich
-No to akurat zauważyłam. - przewróciłaś oczami
Jeden z nich podszedł do ciebie od tyłu i pociągnął za włosy. Syknęłaś z bólu.
-Ciekawe ile za ciebie dadzą? - zaśmiał się
-Kto ma za mnie dać?!
-No jak to kto ma dać? Tatuś i mamusia. - odezwał się czwarty z nich, który do tej pory się nie odzywał
-Nie zrobicie tego! - krzyknęłaś
-Owszem, zrobimy. Chyba, że rodzice nie chcą się dowiedzieć o tym, że ich córcia może dalej nie żyć.
-Co?! Chcecie mnie zabić?
-Może.
- odezwał się ten co ciebie wcześniej spoliczkował -A jeżeli nie... -
poszedł do ciebie od tyłu i szepnął na ucho -...to coś innego się
wymyśli. - uśmiechnął się przebiegle.
-To chyba wole już zginąć.
Odwróciłam głowę w przeciwną stronę niż ona stał. Nagle jeden z nich
wyjął z kieszeni w spodniach pistolet. Wszyscy inni się ode mnie
odsunęli tylko nie ten z pistoletem. Przyłożył lufę do mojej głowy.
-Jak tak bardzo chcesz ginąć, to możesz już.
Położył palec na spuście. Chciał już strzelać, ale zatrzymał go głos.
-ZOSTAW JĄ! - wykrzyczał owy głos.
Popatrzyłaś ukradkiem w miejsce skąd dochodził krzyk. Zobaczyłaś V, a
obok niego stał Rap Monster i Jimin. Wszyscy w trójkę mieli wyciągnięte
przed siebie pistolety.
-Taehyung! - krzyknęłaś
Chłopcy schowali pistolety i zaczęli się bić z porywaczami. Tylko ten co
trzymał pistolet przy twojej głowie dalej stał na swoim miejscu.
-Ojoj. Chyba jednak nici z mojego zabijania. Chociaż ich też mógłbym zastrzelić. - powiedział do ciebie ten co stał obok
-Chyba w twoich snach. - odpowiedziałaś mu z pogardą w głosie
-Nie pyskuj mi tu! - krzyknął ci w ucho i objął ręką twoją szyję
Nic więcej do niego nie powiedziałaś. Teraz popatrzyłaś na rozgrywającą
się walkę. Długo się na nią nie napatrzyłaś, bo dwóch z porywaczy
zostali powaleni na podłogę przez chłopaków, a trzeci był trzymany przez
Rapiego by nie uciekł. W końcu V wyjął swój pistolet i wycelował w tego
obok ciebie.
-Zostaw ją w spokoju, albo oni razem z tobą zginą. - powiedział Tae pokazując na Rapmona i na tych co leżeli.
Rap Monster i Jimin także wyjęli swoje pistolety i celowali w resztę, którą pokazał V.
-Posłuchasz mnie, czy może jednak nie?! - Tae podniósł głos
Koleś, który celował w twoją głowę, odsunął pistolet.
-No i pięknie. A teraz delikatnie ją rozwiąż. - teraz mówił nieco spokojniej
Tamten wykonał jego polecenie i ciebie rozwiązał, może nie delikatnie
ale rozwiązał. Wstałaś z niewygodnego krzesła i chciałaś podejść do V
lecz porywacz był szybszy i postrzelił Taehyunga w ramię i uciekł.
Zaraz za nim wybiegli jego pomocnicy i Jimin z Rapmonem, którzy ich
gonili.
-Tae!! - krzyknęłaś
Podbiegłaś do niego.
Ten leżał na podłodze z całym zakrwawionym ramieniem. Klęknęłaś obok i
krzyknęłaś o pomoc lecz nikt nie przybiegł.
-V! V! Żyjesz? - spytałaś zapłakana -Powiedz coś!
-____? - odezwał się
-Tak?
-W-wyglądałem groźnie i realistycznie? - spytał nagle wstając do pozycji siedzącej
-Ż-że co?! Jak groźnie? Co?!
-No tak to.
-Kurwa Taehyung! Zostałeś postrzelony w ramię, a ty mi tu wyjeżdżasz z tym jak wyglądałeś!!
-No ___, ja nigdzie nie zostałem postrzelony.
-A-a ta krew na ramieniu? To co to jest? - pokazałaś na jego rękę
-Jest sztuczna.
-A ci porywacze? Też są sztuczni? I mam jakieś omamy, że zostałam porwana?
-Nie. Akurat oni są prawdziwi, ale nie są prawdziwymi porywaczami. A szkoda. Fajnie by było.
-Jeżeli nie są prawdziwymi bandytami to kim są?
-Chłopaki chodźcie! - krzyknął TaeTae
Z jakiegoś pomieszczenia wyszedł Jimin, Rap Monster i czterech chłopaków w kominiarkach.
-Możemy to już zdjąć? - zapytał jeden z nich
-Jasne. - odpowiedział mu V
Porywacze zdjęli kominiarki. Okazało się, że przetrzymywało ciebie
reszta BTS. Patrzyłaś na nich z wielkim niezrozumieniem na twarzy.
-O co tu kurwa chodzi?! - spytałaś
-Chcieliśmy się pobawić. - odpowiedział ci Rapi
-Pobawić? Pobawić?!
-No tak. Coś się takiego stało? - dodał Suga
-Czy
coś się stało? - powtórzyłaś jego pytanie - Jeszcze się pytasz co się
stało?! - wstałam na równe nogi i podeszłam co całej szóstki -
Przyłożyliście mi coś do nosa, pobiliście i posiniaczyliście,
groziliście zabiciem mnie i ogólnie was wszystkich, przyłożyliście
pistolet to głowy, przywiązaliście d jakiegoś niewygodnego krzesła w
jakiejś opuszczonej hali, gadaliście o okupie, postrzeliliście na niby
Taehyunga i teraz się pytacie czy coś się stało?!?! - wykrzyczałam w ich
stronę
-No tak. - stwierdził Jin
W tym momencie
tak się na nich wkurwiłam i walnęłam Jina w twarz. I się odwróciłam do
nich tyłem. Słyszałam tylko jak coś się przewraca i to był chyba Jin.
-Ałłł~ - usłyszałam za sobą
Odwróciłaś się do nich ponownie ze mordem w oczach. Wszyscy stali
przerażeni i nie wiedzieli co mają zrobić. Ty spuściłaś głowę, usiadłaś
na podłodze i zaczęłaś płakać.
-Czemu to zrobiliście? - zapytałaś szlochając
-Chcieliśmy się trochę pobawić. - odpowiedział Jungkook
-Fajna mi zabawa. - rzuciłaś bez entuzjazmu i odwróciłaś się na tyłku tyłem do nich.
-___ nie płacz, proszę. - podszedł do ciebie V
Bez zastanowień przytuliłaś się do niego.
-Przepraszam. - powiedział cicho
-Za co przepraszasz? I dlaczego tylko ty, a nie wszyscy?
-Bo pomysł z tym porwaniem był mój.
Odsunęłaś się od niego i popatrzyłaś pytającym wzrokiem w jego stronę.
-Chciałem być jak bohater i ciebie uratować. Żebyś zwróciła na mnie uwagę.
-Niby czemu?
-Bo nie chce być już dłużej twoim przyjacielem. Chciałbym być kimś więcej.
Nie zdążyłaś nic powiedzieć, gdy Taehyung pocałował cię w usta.
-Ooo~ - usłyszałaś za sobą głosy chłopaków -To takie słodkie.
-___? - zaczął V
-Tak?
-Czy po tym moim jakże pięknym bohaterskim czynie zostaniesz moją dziewczyną? - uśmiechnął się
-Tak, zostanę! - krzyknęłaś i się do niego przytuliłaś
-Kocham cię. - szepnął ci na ucho
-Ja ciebie też.
~~*~~*~~
Bomi
No i jest kolejny scenariusz~ Nie wiem co wy o nim sądzicie, ale jak dla mnie jest on taki sobie. Tak więc, czytajcie, komentujcie, zostawiajcie po sobie jakiekolwiek znaki i czekajcie na kolejne opowiadania :3