poniedziałek, 25 stycznia 2016

UP10TION - Ulepimy dziś bałwana~

Ty x Xiao

Znów to samo. Zimno, ciemno, jeszcze raz zimno. No ale taka natura zimy. Nikt na to nic nie poradzi. Ty jak codziennie po szkole siedziałaś w dormie twojego najlepszego przyjaciela Xiao z zespołu Up10tion. Bardzo lubiłaś siedzieć u chłopaków, a najbardziej lubiłaś ich dywan. Był taki mięciutki i milutki, że mogłaś na nim leżeć godzinami. A jakby ktoś ci dał jeszcze kocyk to spokojnie mogłaś tu nawet spać.
 Dzisiaj też leżałaś u chłopaków w salonie na dywanie. To było twoje ulubione zajęcie. A jak teraz była zima to tym bardziej.
 -____~ - zawołał znudzony Xiao, który leżał na kanapie i oglądał razem z tobą telewizje
 -Coo~ - odkrzyknęłaś także znudzona
 -Poróbmy coś.
  Dongyeol nagle zerwał się z sofy. Chyba wpadł na jakiś pomysł.
 -Ale co?
 -No nie wiem.
 -Ja też nie wiem.
  Leżeliście dalej tak jak wcześniej. Nudził cię już program lecący w TV. Ucięłaś sobie drzemkę. Nikt nie zauważy. I tak byłaś w salonie sama z Xiao, bo Sunyoul, Kogyeol, Jinhoo, Wooshin i Kuhn byli w wytwórni, a reszta po prostu siedziała w swoich pokojach.
 Poczułaś jak ktoś pstryka cię w ucho. Nie zwróciłaś na to uwagi. Spałaś dalej. Znowu cię ktoś pstryknął w to samo ucho.
 -____ - usłyszałaś szept -____
 To był Xiao. Przebudziłaś się, a chłopak dalej mówił twoje imię tyle, że coraz głośniej. Gdy zaczął już je wykrzykiwać, uniosłaś się.
 -Czego dusza jęczy? - zapytałaś
 -Ulepimy dziś bałwana~ - zaczął śpiewać
 -Na serio? Chcesz się bawić w małe dziecko?
 -No chodź zrobimy to~ - śpiewał dalej
 -Co ty chcesz z nią zrobić? - zapytał zdziwiony Wei, który wszedł właśnie do salonu
 -Chce mnie wyciągnąć na dwór by ulepić bałwana. - odpowiedziałaś wstając z podłogi.
 -Dzieciak. - prychnął raper i powędrował do kuchni
 -Noo proooszęęę! ____! Tak mi się nudzi, a na dworze tyle śniegu napadało.
 -O nie. Nigdzie nie idę.
 -____~ Ulepimy dziś bałwana~ - Xiao niebezpiecznie się do ciebie przybliżył i się uśmiechnął -Albo zrobimy coś innego~
 -To już wolę lepić bałwana.
  Pobiegłaś do przedpokoju i zaczęłaś ubierać się w kurtkę i buty. Chwilę później dołączył do ciebie też Dongyeol. Razem ubrani jak takie bałwany wyszliście na dwór. Było grubo po 17, więc było też ciemno. Nie wiedziałaś od czego masz zacząć. Stanęłaś przy wielkiej zaspie i nabrałaś trochę śniegu w ręce. Dobrze, że miałaś rękawiczki, bo było strasznie zimno. Odwróciłaś się z uśmiechem na twarzy by rzucić ulepioną śnieżkę w Xiao, lecz ten różowo włosy ludzik był szybszy i wrzucił cię w zaspę przed którą stałaś.
 -Czy ty jesteś poważny?! - wrzasnęłaś na niego gdy wstałaś ze śniegu
 -Nie. - zaśmiał się
  Ty wykorzystałaś moment jego nieuwagi i też wrzuciłaś go w zaspę. Zaśmiałaś się złowieszczo.
 -A dobrze ci tak.
  Xiao szybko wstał z ziemi. Otrzepał się ze śniegu i podszedł do ciebie.
 -Możemy zacząć lepić bałwana? - spytał
 -Możemy.
  Razem zaczęliście formować wielką kulę ze śniegu. Zmęczyłaś się po kilku minutach zbierania białego puchu z ziemi.
 -Już nie lepimy? - zapytał Dongyeol ustawiając mniejszą kulę na podstawie bałwana.
 -Zmęczyłam się.
 -Nie znam takiego słowa. Dawaj! Dawaj! Nasz nowy kolega sam się nie postawi!
 -Taa ehe~
  Niechętnie przystąpiłaś do ponownej pracy. Czemu to musi być takie, takie trudne. Śniegu zaczęło ci brakować więc musiałaś iść trochę dalej po niego. To było najtrudniejsze. Chodzić w tą i z powrotem po ten głupi śnieg, bo temu pajacowi w różowych włosach zachciało się pobawić na zewnątrz jak pada.
  Gdy Xiao ustawiał ostatnią, najmniejszą kulę na waszego bałwana, ty usiadłaś w śniegu. Nie ważne, że zimny, mogłaś usiąść. Nogi ci już odpadały. Ciągle musiałaś chodzić dookoła i zbierać śnieg. Chłopak wrócił na chwilę do domu po marchewkę i coś na bałwana by go ubrać. Jak już przyszedł z czapką jednego z członków zespołu, szalikiem i marchewką, to ubraliście nowego kolegę. Praca może i była ciężka, ale efekt był świetny.
 -Jak nazwiemy naszego bałwanka? - spytał Xiao
 -Bałwanka? Przecież to jest wielkie. - popatrzyłaś na prawie dwumetrowego śnieżnego stwora
 -Niech ci będzie. To jak będzie miał na imię bałwan? - zapytał naciskając na słowo bałwan
 -Olaf, jak w Krainie Lodu.
 -To zostawmy Olafa samego, a my pójdziemy się rozgrzać do ciepłego domu.
 -Ok~
  Zaczęłaś iść w stronę drzwi frontowych dormu Up10tion. Nie dane było ci do niego dojść gdyż, iż, ponieważ Xiao znowu wrzucił cię w śnieg.
 -To nie jest śmieszne! - wrzasnęłaś
  Na ciebie chwilę później walnął się Dongyeol. Zostałaś przygnieciony jego ciężarem. Próbowałaś się wydostać, ale na nic. Xiao był dla ciebie zbyt ciężki.
 -Teraz mi nie uciekniesz. - szepnął ci do ucha
 -Po co miałabym uciekać? - zapytałaś
 -Bo zawsze mi uciekasz jak jestem blisko, albo próbuje się zbliżyć.
 -No i co z tego?
 -To z tego, że to boli. Boli w moim serduszku.
 -Chyba nie rozumiem. Możesz ze mnie zejść? Oddychać za bardzo nie mogę.
  Xiao zszedł z ciebie i pomógł ci wstać ze śniegu.
 -No to o co chodzi z tym serduszkiem?
 -Chodzi o to, że mi się podobasz. Bardzo mi się podobasz.
  Stałaś jak taki słup soli. Nie wiedziałaś, że twój najlepszy przyjaciel coś do ciebie czuje. W sumie to ty też od dłuższego czasu coś do niego czułaś, ale myślałaś, że on tego nie odwzajemnia. Dlatego się z tym ukrywałaś.
 -____, słyszysz mnie? - zapytał Dongyeol
 -Nie, przepraszam. - spuściłaś głowę do dołu -Zamyśliłam się.
 -Nie przepraszaj... - Xiao uniósł twój pobudek do góry -...po prostu bądź przy mnie. Już na zawsze.
  Wasze usta złączyły się w słodkim i krótkim pocałunku.

~~*~~*~~
Bomi

środa, 20 stycznia 2016

Host Club - Rozdział 3



'Uważaj na badania fizyczne'


  Kolejny tydzień w klubie żigolaków. Powoli zaczynam się przyzwyczajać do takiego życia. Dzisiaj chłopaki sobie wymyślili bankiet wśród wiśniowych kwiatów w ogrodzie szkolnym. Ja, Minwoo i Donghyun mieliśmy na sobie tradycyjne koreańskie stroje czyli han boki, a Jeongmin, Hyunseong i bliźniaki nosili stroje kelnerów. Jak na tych wszystkich debili przystało każdy się czymś zajmował. Książę uraczał księżniczki swoim gadaniem i urokiem. Youngmin i Kwangmin udawali braterską miłość przy czym każda dziewczyna się podniecała. Żałosne. Hyunseong jak zwykle wygłaszał swoje przemowy no i reklamował dziewczynom photobooki z bliźniakami do kupienia. A ja? A ja siedziałam z Donghyunem i Minwoo, który mieszał coś w miseczce.
„Powinnam mu powiedzieć?”
  Siedzący obok najmłodszego Donghyun przysunął się do niego.
 -Hmm… Minwoo~ Za dużo wylałeś. – oznajmił mu
„No to już nie muszę tego mówić.”
  Lolita przestał mieszać w miseczce. Popatrzył się na nią i prawie się rozpłakał. Dziewczyny, które siedziały obok niego zaczęły go pocieszać. Wyszło im to prawienie komplementów, bo Minwoo od razu się rozchmurzył.
  Podczas gdy te księżniczki komplementowały najmłodszego i piły z nim to coś co próbował zrobić, ja wstałam i podziwiałam kwiaty wiśni.
 -Hyebin – usłyszałam głos Jeongmina za sobą. Odwróciłam się w jego stronę –I co o tym myślisz? Dobrze się bawisz?
 -Jeongmin-oppa.
-Bankiet wśród kwiatów wiśniowych w naszym szkolnym ogrodzie też nie jest zły, prawda? Oczywiście w naszym wypadku jesteśmy bardziej zajęci będąc kochanymi, niż obdarowując miłością innych.
 -Że co…? Na wiele sposobów jesteś ‘w pełnym rozkwicie’…
 -Dobrze powiedziane! Tak, dziś kwitnę dostojniej niż ktokolwiek inny! – spojrzał na mnie –Masz zamiar się w mnie zakochać?
„Ta osoba żyje nie wiedząc kompletnie o trudach życia na tym świecie, co?”
 -Hyebin! – bliźniacy wyrwali mnie z rozmyśleń –Zdecydowałaś już na jakie zajęcia nieobowiązkowe wybierzesz z tym semestrze?
 -Co powiesz na język francuski? – dopytał bliźniak A
 -Hmm… może. – odpowiedziałam
 -Powinniśmy wziąć te same przedmioty – dodał bliźniak B –Bo, no wiesz, jesteśmy…
 -…W tej samej klasie! – dokończyli równocześnie
  Jeongmin chyba wszystko słyszał, bo jak się odwróciłam w jego stronę to znowu miał na coś foch i siedział przodem do drzewa ze skulonymi nogami.
 -Hej…mamo~ - wystękał książę
 -O co chodzi, tato? – spytał się go Hyunseong
„Jaka mama? Jaki tata? O co chodzi??”
 -To tylko… Tak, to tylko hipoteza, ale czy w porównaniu ze mną, który przebywa z Hyebin tylko w klubie, Youngmin i Kwangmin, którzy chodzą z nią do tej samej klasy spędzają z nią więcej czasu i w rezultacie mają większe szanse poznać ja bliżej?
 -Co? Dopiero teraz zauważyłeś?
  Jeongmin aż podskoczył do góry. Czy oni są na serio tacy głupi i myślą, że jak stoję kawałek dalej to nie słyszę ich rozmów?
 -Jednego dnia… - zaczął Hyunseong -…ta trójka spędzą razem dziewięć godzin, będąc na terenie szkoły. Natomiast twoje kontakty z Hyebin są ograniczone do jednej bądź dwóch godzin w tym klubie. Innymi słowy czas jaki jej zajmujesz wynosi zaledwie 3% jej życia codziennego.
 -Nie chce tego słuchać! – krzyknął książę
  Jeongmin od razu wstał i przybiegł do mnie. Złapał moje ramiona i spojrzał mi w oczy.
 -Hyebin! Nie powinnaś spędzać już więcej czasu z tymi niegodziwymi bliźniakami!
 -Niegodziwymi?! – zdziwili się Youngmin i Kwangmin, którzy za mną stali
 -Nie chcę więcej słyszeć od ciebie takich słów, panie! – wykrzyczał bliźniak A
 -Ach, tak? Ach, tak! – Jeongmin puścił moje ramiona i odsunął się na bezpieczną odległość –To wszystko przez to, że ukrywasz swoją płeć przed innymi! Musisz wrócić do normalnego życia uczennicy, otoczyć się swoimi dziewczęcymi przyjaciółkami i wieźć zdrowy styl życia. Takie jest życzenie Ojca!
  Książę aż płakał wykrzykując te słowa, a Hyunseong wszystko zapisywał na swoim tablecie.
 -A kto jest tym ‘Ojcem’? – spytałam
 -Ach, przestań udawać! – znowu się do mnie przysunął, złapał znowu za moje ramiona, ale tym razem mną potrząsnął –Przestań udawać! W tej chwili przestań, rozumiesz?!
 -Nie ma potrzeby się śpieszyć. – stwierdził bliźniak B, kołysząc się z bliźniakiem A –Poza tym sami się niedługo dowiedzą.
 -Pamiętaj, że pojutrze jest badanie fizyczne – dodał Youngmin
 -Badanie fizyczne? – lekko się zdziwiłam
  Wszyscy się na mnie spojrzeli. Coś nie tak powiedziałam?
 -Ach, tak, za dwa dni – powiedział Hyunseong
 -Naprawdę się dowiedzą, że jestem dziewczyną – powiedziałam, a bliźniacy, Hyunseong i Jeongmin patrzyli na mnie oszołomieni

   ***

  Piękny kwietniowy dzień. Idę do niej, do ogrodu szkolnego, a dookoła mnie tłum ciekawskich uczniów chcących zobaczyć mnie z moją ukochaną. Widzę tą piękność. Stoi tyłem do mnie.
 -Hyebin! – krzyknąłem w jej stronę
  Od razu się odwróciła. Wtedy ujrzałem jej piękne oczy.
 -Czekałaś na mnie? – zapytałem –Co się stało? Wyglądasz na przygnębioną
 -Bo… - zaczęła –Bo wszyscy się na mnie patrzą. Hyebin jest zakłopotana. – spuściła głowę i oblała się rumieńcem
 Złapałem ją za podbródek i uniosłem jej głowę żeby na mnie spojrzała. Objąłem w pasie i przyciągnąłem do siebie.
 -Patrzą na ciebie, moja kochana Hyebin, ponieważ jesteś śliczna. Nie przejmuj się, obronię cię.
  Wtuliła się we mnie.
 -Jeśli to mógłbyś zrobić Oppa, to to jest wszystko o co Hyebin prosi.
 -Wspaniale! – wykrzyczał Jeongmin siedzący w fotelu, który właśnie opowiedział swoją historyjkę wymyśloną przez niego.
 -Wygląda na to, że Jeongminnie-hyung dobrze się bawi! – powiedział maknae, który przez całą opowieść siedział przed nim z Youngminem i jej uważnie słuchał
 -Właściwie w mojej wyobraźni to jest on raczej przygnębiony – westchnął bliźniak A
 -Nie bądź zazdrosny, Youngminnie! – książę ocknął się i ‘wyszedł’ ze świata swojej wyobraźni –Wiedziałem przez cały czas, że tak się stanie. Nawet bez twojej zazdrości podejrzewałem to od samego początku.
  Wszyscy stali obok niego i gapili się jak na debila, który właśnie coś odkrył. Tylko ja siedziałam przy stole kawałek dalej i próbowałam spać. Niestety wszystko słyszałam i widziałam, ale nie chciałam tego ujawniać.
 -Tak waśnie! – książę wstał z fotela –To opowiadanie jest szkolną komedią miłosną! Hyebin i ja jesteśmy głównymi bohaterami tej miłosnej komedii!
 -A kim my jesteśmy? – zapytali bliźniacy
 -Oczywiście wy jesteście homoseksualnymi bohaterami drugoplanowymi! – odpowiedział im bordowo włosy. Wyciągnął z kieszeni czarny marker i namalował linię pomiędzy samym sobą a resztą –Nie przekraczajcie jej.
 -To nas trochę wkurwia – powiedzieli znowu razem bliźniacy
 -A tak poza tym… - zaczął Youngmin
 -…Czy ty naprawdę rozumiesz, mój panie? – dokończył Kwangmin
 -Jeśli dowiedzą się, Hyebinnie jest dziewczyną, to nie będzie już mogła być w naszym klubie. – dodał Minwoo
  Jeongmina momentalnie zamurowało.
 -A jeśli Hyebinnie założy dziewczęce ubranie to będzie wyglądać o wiele, wiele śliczniej!
 -W gimnazjum normalnie dziewczęcy mundurek, więc musiała być popularna wśród chłopaków, nie? – powiedział Kwangmin
 -Tak, zgodnie z moim dochodzeniem zwykle raz na miesiąc ktoś wyznawał jej miłość. – odczytał Hyunseong za swojego magicznego tableta, w którym miał wszystko.
 -Ach, więc nasz pan nie będzie w stanie bardziej się do niej zbliżyć – westchnął Kwangmin z uśmiechem na ustach
 -No, my nie mamy nic przeciwko, skoro chodzimy do tej samej klasy co ona – stwierdził Youngmin
 -JAK TO?! –Jeongmin wreszcie drgnął
  Powoli, ale to powoli dawałam po sobie znaki, że się budzę. Nie miałam zamiaru dłużej tego słuchać. Przeciągnęłam się i spojrzałam w stronę chłopców.
 -Przepraszam, przysnęło mi się trochę~ - skłamałam oczywiście
  Jeongmin przybiegł do mnie, złapał za ramiona i wykrzyczał
 -Nie martw się, Hyebin! Na jutrzejszym badaniu fizycznym będziemy się starali za wszelką cenę utrzymać w tajemnicy to, że nie jesteś chłopakiem. Więc proszę cię, zostań nasza osobistą księżniczką!
  Mrugnęłam lekko zaspanymi oczyma.
 -Ż-że co?
 -To prawda, że irytowałoby nas gdyby inni faceci gadali o Hyebin – powiedział bliźniak A
 -A więc ustalone! – krzyknął bliźniak B
  Wtedy Donghyun wjechał białą tablicą do Sali i zatrzymał się z nią przede mną, a książę od razu zaczął po niej bazgrać. Po chwili widniał na niej wielki napis ‘WIELKA STRATEGIA UKRYCIA PŁCI HYEBIN’, a pod tym już mniejszymi literami ‘Nazywamy tę operację: Hyebin stanowczo jest chłopakiem’. Obok napisów namalował jakiś ludzików, a raczej zarys, bo były to patyczaki. Przed tablicą stali wszyscy oprócz mnie. Ja byłam jak zawsze troszkę dalej.
 -No dobrze, członkowie klubu. – zaczął Jeongmin pokazując na tablicę –Proszę o potwierdzenie swoich pozycji w formacji A na jutrzejszym badaniu fizycznym.
 -Tak jest! – wykrzyczeli wszyscy równocześnie
 -Rozumiem. – powiedziałam –Jeśli się dowiedzą, nie będę mogła być już hostem, więc nie będę w stanie spłacić mojego długu. Pozostała kwota, która muszę oddać to 5 333 332 won… No cóż. Pomyślę o innym sposobie. – uśmiechnęłam się pod nosem
 -Kapitanie! – krzyknęli bliźniacy –Sam cel nie może brać w tym udziału!
 -Co za niezdyscyplinowana bohaterka… - powiedział Jeongmin i zwrócił się w moja stronę –Aż tak bardzo nienawidzisz bycia hostem?! Aż tak bardzo nienawidzisz tego klubu?!
 -No, jeśli mam zdecydować, to tak. – odpowiedziałam
 -Coooo?? – Jeongmin się chwilowo zapowietrzył i strzelił focha znów kuląc się pod ścianą.
 -Ale naprawdę nie możecie nic zrobić, jeśli odkryją, że jestem dziewczyną. – zaczęłam się śmiać
 -Niezły sposób na osłabienie naszej motywacji. – stwierdził Youngmin
 -To, czym najpierw powinniśmy się zająć to brak entuzjazmu w Hyebin. – dodał Kwangmin
 -Ootoro (było już kiedyś, ale ootoro to mięso z tuńczyka) – powiedział nagle Donghyun
  Mój śmiech ustał. Wszyscy się na mnie popatrzyli, a Jeongmin wstał spod ściany i powili zaczął do nas podchodzić ze spuszczoną głową
 -Ach, tak… Na naszym ostatnim balu nie zjadłaś ani kawałeczka, prawda? – książę uniósł swoją głowę ukazując dość dziwny uśmiech
  Wszyscy tak zaczęli się uśmiechać.
 -Wiedziałeś? – powiedział Youngmin do Kwangmina –Że ta osoba nigdy wcześniej nie próbowała ootoro?
 -O matko co za żałosny przypadek.
  Kpili z ciebie. Widziałaś to.
 -Jeżeli zostaniesz w tym klubie, będziesz mogła jeść każdego rodzaju pysznego jedzenia. – dodał Minwoo
 -O-o czym w mówicie. – machnęłam ręką nie ukazując tego, że maknae ma racje –Fakt, że jestem biedna oraz fakt, że będę mogła jeść ootoro, nie są dostatecznymi powodami, bym dalej ukrywała swoja płeć. Nie jestem aż tak łakoma na… - z moje twarzy zszedł uśmiech –Naprawdę będę mogła zjeść trochę?
 -Haha! – zaśmiali się wszyscy

*następnego ranka*

 -Za chwilę zaczną się badania fizyczne. – usłyszałaś z głośników zamontowanych w szkole –Wszyscy studenci proszeni są o zgłoszenie się do odpowiedniego biura pielęgniarek, zgodnie ze swoim przydziałem.
  Wszyscy zmierzali do wielkiej Sali, gdzie miały się odbyć owe badania.
 -I? – zapytałam bliźniaków, z którymi szłam do wielkiej Sali –Jaka jest formacja A w naszym palnie? I co dokładnie dzieje się podczas badania fizycznego w naszej szkole?
 -Badanie fizyczne wszędzie wygląda tak samo. – odparł Youngmin
 -To chyba źle, jeśli jest jakaś różnica między tego typu sprawami u bogatych i biednych, nie? – dodał Kwangmin
 -Rozumiem. Tak, masz rację.
  Stanęłam przed drzwiami do wielkiej Sali i je otworzyłam. Moim oczom ukazał się rząd pielęgniarek i lekarzy mówiących ‘Witamy’. To był trochę dziwne.
 -C-co… to jest? – zamurowało mnie
 -Tak jak mówiliśmy, badanie fizyczne.
 -Normalne badanie.
  Bliźniacy weszli do Sali, a ja za nimi.
 -Normalne?!
 -Bracia Jo, prosimy tutaj na pomiar wzrostu. – powiedziała do chłopaków jakaś pielęgniarka i pokazała w jakimś kierunku
 -Tak jest proszę pani. – odpowiedzieli razem i poszli za nią
„Zostawili mnie. Tak po prostu. Poszli i zostawili.”
 -Panie Seo, będę panu towarzyszyła. – powiedział do mnie jakiś głos
  Popatrzyłam się na kobietę. Była bardzo ładna. Krótkie, ciemne włosy, jasna cera i bardzo ciemne oczy.
 -No, no dobrze. – odpowiedziałam
 -A teraz proszę tędy.
  Kobieta złapała mnie za rękę i pociągnęła w jakimś kierunku.
 -Oh! Dlaczego Minwoo-oppa i Donghyun-oppa są ubrani w taki sposób? – zapytała się jedna z dziewczyn –Jestem pewna, że jest jakieś wyjaśnienie.
  Spojrzałam w tamta stronę. Stał tam Donghyun i Minwoo w strojach lekarzy. Co oni sobie ubzdurali?
 -Minwoo. Donghyun. – powiedziałam do nich
  Oni tylko pokazali mi żebym była cicho. Moja mina zrzedła. Miałam być cicho żeby nikt się nie dowiedział, że to oni? Żałosne. I tak wszyscy wiedzą.
 -To tak rażąco oczywiste. – powiedziałam do siebie
 -Ta dwójka jest na wypadek sytuacji krytycznej. – podszedł do mnie Hyunseong
 -A jaki jest cel tego przebrania? – spytałam
 - Po prostu pomaga stworzyć atmosferę. Nie uważasz, że stwarzanie pozorów prawdziwego planu ją rozgrzewa?
 -Nie. – prychnęłam pod nosem
 -OH! Pani Lee! – krzyknął jakiś lekarz do grubszej pierwszoklasistki. Spojrzałam na niego –W porównaniu z zeszłym rokiem, schudła pani dwa kilogramy!
  Pielęgniarki na ta wiadomość zaczęły jej bić brawo. To chyba jeszcze dziwniejsze niż Minwoo i Donghyun w strojach lekarzy.
 -Ah! A myślałam, że znacznie przytyłam! – wykrzyknęła lekarzowi pierwszoklasistka
 -Nie, nie. W rzeczywistość zasugerowałbym nawet, że jest pani o niebo zdrowsza
 -A co z tego rodzajami testów? – zapytałam Hyunseonga
 -Prawdopodobnie nakaz odgórny. I tak wszystko rozchodzi się o biznes, mimo iż jest to szkoła. Uszczęśliwianie uczniów jest najwyższym priorytetem. I po pierwsze studenci tej szkoły zazwyczaj posiadają osobistych lekarzy rodzinnych. To wydarzenie jest jedynie formalnością.
 -Taa… -  znowu prychnęłam pod nosem
„Bogate sukinsyny.”
  Obok mnie przeszedł jakiś zawiedzony lekarz, który walnął Hyunseonga w ramię.
  -Przepraszam – powiedział do niego
 -Nic się nie stało. – odpowiedział mu fioletowo włosy i poszedł za mną
  Szłam dalej przez salę. Zobaczyłam bliźniaków, a przed nimi tłum napalonych dziewczyn.
 -Panowie Jo, proszę tutaj na zmierzenie objętości klatki piersiowej. – powiedziała do nich pielęgniarka. Proszę także o zdjęcie ubrań za tą kotarą.
 -To nie będzie konieczne. – stwierdził jeden i obydwoje zdjęli swoje koszule przed kotarami.
 - Nawet bez kotar… - zaczął drugi i nie dokończył bo ich fanki zaczęły krzyczeć
 -I prawdę mówiąc te badania są dość popularne. – mówił Hyunseong, a ja patrzyłam się na to z otwarta buzią
 -Dziewczęta w tej szkole są doprawdy… - gadałam pod nosem
 -To niedopuszczalne – zaczął Youngmin patrząc na Kwangmina –Pozwalać innym na dotykania twojego ciała tylko dlatego, że są lekarzami.
 -Co ty opowiadasz… W domu ciągle bawimy się w doktora, a ty zawsze zabawiałeś się moim ciałem do woli…
  Na serio. To jest ten ich plan? Ta cała formacja A? Obściskiwanie się bliźniaków tylko po to bym mogła przejść przez korytarz?
 -Hyebinnie~ Teraz! – powiedziała Minwoo i razem z Donghyunem pobiegli razem ze mną za tłumem fanek bliźniaków
  Wrzucili mnie gdzieś za jakieś kotary. Co ja jestem? Worek kartofli? Zaczęłam tracić równowagę. Myślałam, że upadnę na podłogę, ale ktoś mnie złapał od tyłu.
 -Czekałem na ciebie, moja księżniczko~ - usłyszałaś głos Jeongmina, a jego właściciel się do ciebie przytulił
  Szybko się od niego odczepiłaś i odsunęłaś na bezpieczną odległość.
 -O Jezu! Jeongmin-hyung!
 -Tak! Twoja zaskoczona mina też wygląda uroczo.
 -Seo Hyebin – zawołał cię kobiecy głos –Zmierzymy teraz objętość pańskiej klatki piersiowej. Proszę o wyjście, kiedy zdejmie już pan ubrania.
 -Oh! Teraz Hyebin-oppa! – zawołały dziewczęce glosy. Super, fanki. Tak jak u bliźniaków.
  Jeongmin spoważniał.
 -Pierwszy raz zobaczymy. I w końcu… nadszedł czas. – powiedział – A, więc poczekaj tu Hyebin.
 -Co zamierzasz zrobić?! – zapytałaś zdziwiona
 -Nie martw się. – przyłożył ci palca do ust i próbował uciszyć –Ochronię cię. Ja… cie ochronię.
  Jeongmin podszedł do kotary.
 -Seo? Czy już skończył się pan przebierać?
 -Tak. Seo Hyebin, obecny. – powiedział Jeongmin, który przed chwila założył perukę w kolorze takim jak moje włosy i odsłonił kotarę.
  Wszyscy zamarli. Nie wiedzieli co mają zrobić.
 -Czy to nie Lee Jeongmin? – zapytała jakaś dziewczyna
 -Czy on udaje Hyebin? – spytała druga
 -Co on usiłuje zrobić? – słyszałam kolejne głosy na temat księcia
  Nie mogłam. Już nie mogłam. Ze wstydu położyłam się za ta kotarą.
 -HAHAHAHAHAHA! Naprawdę to zrobił! – usłyszałam także śmiech bliźniaków, sikali ze śmiechu z Jeongmina
 -Oczywiście, że się domyślili! Oczywiście, że się domyślili!
  Jeongmin ze złości zdjął perukę, cisnął ja w podłogę i rzuciła się na Youngmina i Kwangmina.
 -Chłopaki! Powiedzieliście, że nigdy na to nie wpadną! – zaczął przyduszać Youngmina
 - To była zemsta za nazwanie nas bohaterami homoseksualnymi. – wydusił z siebie bliźniak A
  Siedziałam za kotarami jeszcze bardziej zawstydzona niż byłam i zła na księcia, że zrobił coś takiego.
 -Przepraszam. – usłyszałam cichy głos bordowo włosego –Domyślili się… Eh!
  Odwróciłam się do niego przodem. Miałam mord w oczach. Myślałam teraz tylko nad tym jak by go tu zabić. On chyba to wyczuł, bo spierdzielił od razu.
„Niestety Jeongmin jest osobą, która żyje w swoim własnym, wyluzowanym świecie…”
  Gdy już nie było go w pobliżu, mogłam odetchnąć.
 -A więc, Hyebin – powiedział do mnie Hyunseong –Dla specjalnego ucznia płci męskiej zamówiłem lekarza w inny pokoju. Poprosiłem ja o dochowanie tajemnicy
 -Najwyraźniej wszyscy lekarze, którzy dzisiaj tutaj są pracują w szpitalu Hyunseonga-hyunga. – stwierdził Kwangmin
 - Mógł nam najpierw powiedzieć. – dodał Youngmin
 -Chodziło mi o dokładnie to samo, co wam. – Hyunseong się uśmiechnął –Też się maszczę za nazwanie mnie bohaterem homoseksualnym.
  Fioletowo włosy zaprowadził mnie do pokoju gdzie znajduje się lekarz, który dochowa tajemnicy związanej z moją płcią. Weszłam do środka.
 -Seo Hyebin? – zapytała kobieta –Zostałam poinformowana o twojej sytuacji. Proszę zdejmij tam swoje rzeczy. – pokazała mi na kotarę w końcu pokoju
 -Dobrze.
  Weszłam głębiej do pomieszczenia i wykonałam rozkaz kobiety.
 -To prawda! – za drzwiami jakaś dziewczyna zaczęła krzyczeć –Spotkałam lekarza, który złapał mnie za ramiona i próbował zrobić coś nieprzyzwoitego! Próbowałam się opierać…
 -Jej straszne!
 -Zastanawiam się czy jest zboczeńcem. Wczesną wiosną musimy być ostrożne.
 -Więc mimo wszystko miałem racje. – powiedział głos Hyunseonga
  Pani lekarz robiła ci badania, a ty z ciekawością dalej nasłuchiwałaś się tego co chłopaki gadają za drzwiami.
 -Mimo wszystko? – zapytał Minwoo
 -Ten mężczyzna, którego dopiero co widziałem, który się o mnie potknął, pomimo tego, że był w szpitalnym kitlu, nie był od nas ze szpitala i pomyślałem, że to dziwne.
 -Powiadom ich o tym w końcu. – powiedzieli równo bliźniacy
 -Ach tak, ochrona zaraz go złapie.
 -I gdzie pobiegł ten zboczeniec? – spytał teraz inny głos
 -Och, pobiegł w stronę biura lekarza specjalnego ucznia.
  Jakoś nie odmieniła mnie ta wiadomość. Zdążyłam już zrobić badania, a gdy weszłam za kotary żeby się ubrać, ktoś mi za nie wszedł.
 -Umm… Przepraszam… - powiedziałam do mężczyzny
 -N-nie, nie. Proszę nie hałasuj. – złapał mnie za ramiona i jedną ręką uciszył przykładając dłoń do moich ust. Chyba teraz mogę się bać.
 -Hyebin! – krzyknął książę –Kopniak Lee Jeongmina!!
  Nagle za kotarą pojawił się także Jeongmin, który wjechał z kopa w tego zboczeńca. No pięknie. Fajnie to tak wchodzić do ‘przebieralni’ gdy dziewczyna jest w spodniach i samym staniku?
 -Po pierwsze… - zaczęli bliźniacy także wchodząc do mnie -…piękny wygląd, który przyciąga uwagę…
 -Po drugie, nieustraszeni bogaci mężczyźni... - dodał Hyunseong 
 -Po trzecie, grupa dżentelmenów, która... - odezwał się w końcu Donghyun
 -... nie przeoczy żadnego przejawu zła na tym świecie. - skończył Minwoo
  Jeongmin zdjął z siebie koszulę i zarzucił na ciebie.
 -My, Boyfriend Host Club...
 -... przybyliśmy! - wykrzyczeli wszyscy na raz
  Mężczyzna podniósł się do siadu i zaczął błagać na kolanach.
 -Proszę, oszczędźcie me życie.
  Popatrzyłam na chłopaków. Oni tylko stali i patrzyli się na niewinnego faceta klękającego w mojej przebieralni.
 -Prowadzę niewielką klinikę w sąsiednim mieście. - zaczął lekarz
  Wszyscy wyszliśmy zza kotar. Jego wyjaśnień słuchała nawet pielęgniarka, która miała mnie badać.
 -Tak naprawdę... - mówił dalej -...To chciałem zobaczyć się z moją córką, która w tamtym miesiącu opuściła nasz dom wraz z moją żoną, więc przyszedłem tu. Do tej szkoły.
 -Dlaczego córka i żona pana opuściły? - zapytałam bardziej owijając się koszulą Jeongmina
 -Ah tak... To przez to , że znowu udzieliłem pożyczek i powiedziały, że nie dbam o nie. I w zasadzie w ten sposób źle zarządzam kliniką i nie potrafię odmówić innym ludziom. Tak więc znużyło ich życie pełne długów.
  Wszyscy patrzyli na niego z miną typu 'na serio, tylko o to chodzi', ale znalazła się też taki co zaczął płakać słysząc tą historię. Był to oczywiście książę. Bo kto inny jak nie on by płakał.
 -Ja po prostu... Chcę zobaczyć znowu moją córkę... I w taki sposób, pośród deszczu... zgubiony... dotarłem w końcu do tej szkoły, ale z jakiegoś powodu wzięli mnie za lekarza od badań fizycznych...
 -No tak, nosi pan biały kitel... jak lekarze. - odezwał się Kwangmin
 -Każdy by pana za niego wziął. - dodał Youngmin
 -I na dodatek, gdy pytałem o moja córkę... Dziewczyna zaczęła wrzeszczeć i wyzywać mnie od zboczeńców - koleś się rozpłakał
 -Ah! Co za pech! - podszedł do niego Jeongmin i płakał razem z nim
 -Czy nie jest czasem tak... - powiedział Hyunseong -... Że ta szkoła, której pan szuka, to szkoła państwowa?
 -Tak, i? - przestał na chwilę płakać
 -W takim razie pomylił pan szkoły. To szkoła prywatna. Nie szkoła pańskiej córki.
  Mężczyznę zamurowało.
 -Nie wie pan nawet do jakiej szkoły chodzi pańska córka? - spytał bliźniak A
 -Może to je tak znużyło, a nie pańskie długi. - dopowiedział bliźniak B
 -Hyunseongie-hyung, faktycznie odkryłeś, że szukał w złym liceum. - uśmiechnął się do Shima Minwoo
 -Nie ma możliwości, żeby córka lekarza z tak małej kliniki mogła uczęszczać do tej szkoły, prawda?
  Czy ten człowiek nie ma uczuć? To mogło urazić tego biednego lekarza szukającego swojej rodziny. Każdemu może zdarzyć się pomyłka.
 -Hyunseong. - powiedział stanowczo Jeongmin -Przygotuj dla tego pana mapę ze wskazówkami jak ma dojść do państwowej szkoły w sąsiednim mieście.
 -Już się robi. - opanowany odszedł
  Chwilę później mężczyzna już z mapą wychodził z terenu naszej szkoły. My staliśmy w oknie i patrzyliśmy jak nam macha i sobie idzie.
 -Jesteś pewien, że to w porządku? - zapytał Youngmin
 -Bo... nawet jeśli się spotkają to jego córka i tak postawiła już na nim krzyżyk. - dodał Kwangmin
 -To rzecz, którą sam musi stwierdzić. - powiedział książę
  Czy to był pierwszy raz kiedy on powiedział mądre słowa? Chyba tak. Doczekałam się tego. Nie jest aż taki głupi na jakiego wygląda.
 -Przepraszam was wszystkich. - przerwałam chwilę ciszy -Czy moglibyście wyjść?
  Jak poparzeni odsunęli się ode mnie. Coś nie tak powiedziałam?
 -H-Hyebin... - Jeongmin się chyba załamał -Czy jesteś nadal na mnie zła? Nie mów, że chcesz opuścić hostów?!
  Jednak jest głupi.
 -Chciałabym dokończyć moje badania fizyczne, nie? Jako uczeń płci męskiej.
  Nie wystarcza. Książę stoi i się trzęsie ze strachu. Boi się, że odejdę?
 -Ale nie robię tego z powodu jedzenia, lecz dlatego, że chce spłacić swój dług. - uśmiechnęłam się do niego ciepło
  Jeongmin automatycznie się zarumienił.
 -Hyebin! Jesteś taka urocza! - rzucił się na mnie i zaczął przytulać. Co ja jestem? Przytulanka? -Tak naprawdę chcesz jeść tylko ootoro, ale ta cześć twojej osobowości, która próbuje to odkryć jest... wspaniała!
 -Proszę, przestań! I czy mógłbyś mnie tu nie łapać!
 -Aaa! Czerwona kartka! - krzyknęli bliźniacy
 -Ten facet jest... - krzyknął sam Youngmin
 -...Kompletnie zboczony! - dodał Kwangmin też krzycząc
 -Kogo to obchodzi! - usiłowałam odsunąć Jeongmina od siebie -Po prostu... WYNOCHA MI STĄD!

~~*~~*~~
Bomi

Jest kolejny rozdział! W końcu go dodaje, bo dawno nie dodawałam tego opowiadania xd Standardowo czytajcie, zostawiajcie coś po sobie w postaci komentarzy (i nie tylko pod tym opowiadaniem) no i wpadajcie częściej, bo kolejne scenariusze już w drodze~

poniedziałek, 11 stycznia 2016

iKON - Kąpiel, a może jednak nie... (+18)

 Ty x Junhoe

Scenariusz dla: HyoYun Kim :3

  Siedziałaś samotnie w mieszkaniu. Od kilku miesięcy byłaś sama, jak palec bo twój chłopak wyjechał wraz ze swoim zespołem w trasę koncertową po świecie. Rzadko do ciebie dzwonił lub pisał. Bardzo i to bardzo za nim tęskniłaś.
  Był piątek. Wieczór. Jak zwykle byłaś na zakupach. Cotygodniowe zakupy były dla ciebie małą udręką. Nigdy nie wiedziałaś co masz kupić. Jak był z tobą Junhoe to on ci pomagał i zakupy łatwo szły, a tak to chodzisz z koszykiem po sklepie i myślisz co masz wziąć. Po skończonych zakupach wróciłaś do domu. Drzwi do mieszkania były otwarte. To dziwne. Zamykałaś drzwi wejściowe. Zaczęłaś panikować. A co jak ktoś się wkradł? A co jak ktoś tam teraz jest i czeka na ciebie by cię porwać? Takie myśli cię nachodziły. Weszłaś po cichu do środka i zostawiłaś zakupy obok szafki przy wejściu. Zaczęłaś się ostrożnie rozglądać po mieszkaniu. Nikogo nie było ani w salonie ani w kuchni ani w toalecie. Nic nie było ruszone. Tylko na kanapie leżała skórzana kurtka. Wiedziałaś do kogo należała. Szybko poleciałaś do sypialni i po cichu do niej weszłaś. Na łóżku leżał on, Junhoe, wrócił z trasy. Podeszłaś do niego niesłyszalnie i się na niego rzuciłaś.
 -Kochanie wróciłeś! – krzyknęłaś leżąc na nim
  Junhoe na twój widok uśmiechnął się ciepło i dał ci buzi w policzek na przywitanie.
 -Nawet nie wiesz jak mi ciebie brakowało przez te cztery miesiące. – powiedziałaś do niego
 -Mi ciebie też – odpowiedział i zaczął głaskać cie po włosach -____, wiesz co~?
 -Co?
 -Głodny jestem – zaśmiał się
 -Głupek.
  Wzięłaś do ręki poduszkę i zaczęłaś bić nią swojego chłopaka.
 -No, ale to prawda. Zjadłbym coś. Co na kolację?
 -N-nie myślałam jeszcze o tym.
  Odłożyłaś poduszkę na miejsce i wstałaś z łóżka. Poszłaś do kuchni, przy okazji biorąc z przedpokoju zakupy i je rozpakowałaś. Gdy wkładałaś ostatnią paczkę z jakimś proszkiem, ktoś złapał cię od tyłu za biodra.
 -To co jemy? – spytał Junhoe wtulając się w ciebie
 -Mówiłam ci, że nie wiem.
 -To ty idź do salonu, a ja coś przygotuję. – powiedział odczepiając się od twoich pleców
  Ty wykonałaś jego polecenie i poszłaś do salonu. Usiadłaś na kanapie i włączyłaś telewizor. W oczekiwaniu na kolację przygotowywaną zaczęłaś oglądać jakąś drame. Zanim dobrze się w nią wczułaś Junhoe zawołał cię do kuchni. Wstałaś z kanapy i skierowałaś się do pokoju, z którego cię wołano.
 -Usiądź. – Junhoe pokazał na krzesło przy stole
  Usiadłaś na wyznaczonym miejscu, a twój chłopak usiadł naprzeciwko ciebie. Przed wami była przygotowana przez niego kolacja. Nic nadzwyczajnego. Zrobił kanapki. Ambitnie.
  Po skończonej kolacji obydwoje siedzieliście wtuleni w siebie na kanapie w salonie.
 -Co teraz robimy? – spytałaś się
 -Jestem trochę zmęczony. Pójdę wziąć prysznic.
  Wstał z sofy zostawiając cię samą w pokoju i poszedł do toalety. Ty znowu włączyłaś telewizję, bo co innego robić niż oglądać telewizję. Tym razem oglądałaś jakiś głupi teleturniej.
 -____! – krzyknął Junhoe znowu przerywając ci oglądanie telewizji
 -Co?! – odkrzyknęłaś
 -Chodź!
 Wyłączyłaś telewizor i poszłaś do toalety. Stanęłaś w drzwiach i zobaczyłaś Junhoe w samych bokserkach.
 -Co chcesz ode mnie? – spytałaś się
 -Wykąpiemy się razem? – uśmiechnął się w twoja stronę
 -No dobrze~
  Zamknęłaś drzwi od łazienki i podeszłaś bliżej Junhoe. Ten cię namiętnie pocałował w usta. Pogłębiłaś jego pocałunki. Zanim się obejrzałaś obydwoje staliście już nadzy pod prysznicem, ciepła woda spływała po waszych ciałach.  Nagle Junhoe zjechał pocałunkami na twoją szyję, piersi i w końcu podbrzusze. Nie ukrywałaś tego, że ci się podobało. Zaczął cię delikatnie dotykać po ciele. Nie minęło dużo czasu, a jego ręce były już w pobliżu twojego miejsca intymnego.
 -Hoe poczekaj. Nie jestem jeszcze gotowa. – powiedziałaś
 -No dobrze. – posmutniał –Nie będę cię do tego zmuszał.
  Po chwili wyszliście razem spod prysznica i się ubraliście. Ty poszłaś do sypialni, a Junhoe gdzieś. Nie wiedziałaś dokąd poszedł. Jakoś cię to teraz nie interesowało. Chwile później zasnęłaś.
  Obudziło cię otwieranie drzwi wejściowych z klucza.
 -To pewno Junhoe - pomyślałaś i położyłaś się z powrotem
  Nie mogłaś teraz już zasnąć, więc postanowiłaś poudawać, że śpisz. Do pokoju wszedł twój chłopak. Uchyliłaś troszkę powieki żeby cokolwiek widzieć, ale tak żeby on nie wiedział, że ty nie śpisz [mam nadzieję, że zrozumieliście xd]
 -Zasnęła beze mnie? - spytał sam siebie zdziwiony Hoe -Szkoda~
  Podszedł bliżej łóżka i zdjął z siebie koszulkę. Jednak nic się nie nauczył, nadal śpi bez niej. W dresach, które na sobie miał, położył się obok ciebie.
 -Dobranoc~ - powiedział w twoja stronę i pocałował cie lekko w usta
 -Kotek~ Wiesz, że nie śpię? - zaśmiałaś się
  Junhoe odskoczył od ciebie jak poparzony. Także zaczął się śmiać.
 -____, nie strasz mnie więcej, proszę.
  Odkryłaś się i powędrowałaś do Junhoe na czworaka. Ten zaciekawiony co ty robisz patrzył się na ciebie. Usiadłaś na nim okrakiem.
 -No to co? - zapytałaś - Zabawimy się~

~~*~~*~~
Bomi

Resztę zostawiam wam~ Miało być podchodzące pod +18, więc jest. Mam taką nadzieję. No i jak zwykle czytacie, komentujcie i jeszcze raz czytajcie :3