wtorek, 30 sierpnia 2016

Somehow, I always end up in your arms. - rozdział 1


-Jak się bawisz? – ze stanu zamyślenia wyrwał mnie Jego głos. Odruchowo spojrzałam w Jego stronę a kąciki moich ust mimowolnie uniosły się ku górze. Uwielbiałam go.
-Całkiem fajnie, szczerze mówiąc to myślałam, że będzie o wiele gorzej – zaśmiałam się cicho biorąc w rękę szklankę z whiskey, którą dla mnie przyniósł. Sam zaraz usiadł obok mnie i odpalił papierosa.
-Mówiłem ci, że moi znajomi nie są tacy źli na jakich wyglądają – zaciągnął się dymem tytoniowym a ja upiłam łyka mocnego alkoholowego drinka. Miał racje, zdecydowanie wyglądają…straszniej niż są w rzeczywistości.
-No może tylko czasami trochę gryzą – dodał a potem oboje się zaśmialiśmy. Głupek.
Jak na prawie koniec sierpnia, pogoda nocą w Seulu była przepiękna. Wiał przyjemny, ciepławy wietrzyk, który targał długawe włosy Jiwona. Bezchmurne niebo, odsłaniało nawet najmniejszą gwiazdę i na dodatek wielki księżyc, który świecił tak jasno, że oświetlał prawie całą okolicę, w tym Jego przystojną twarz. W tą piękną noc siedzieliśmy na dachu mieszkania jego najlepszego przyjaciela, w którym właśnie odbywała się parapetówka. Do naszych uszu oprócz donośnych śmiechów i głośnej muzyki, dobiegały odgłosy cykania świerszczy. To wszystko było tak piękne, że aż trudno było w to uwierzyć.
-Nad czym tak myślisz? – znowu z zamyślenia wyrwał mnie Jego głos. Pokręciłam szybko głową.
-W sumie to nad niczym ważnym – wzruszyłam na dodatek ramionami.
-No powiedz, jestem ciekaw – jak zwykle w takiej sytuacji położył głowę na moich kolanach. Odruchowo wplotłam palce w jego jedwabne czarne włosy. Dzieciak. Mój duży dzieciak.
-Niedługo znowu wyjedziesz w trasę, a ja znowu będę długo sama – odpowiedziałam mu jednak zgodnie z prawdą, na co chłopak tylko się skrzywił.
-Zawsze możesz jechać ze mną, dobrze wiesz, że zawsze dla ciebie znajdzie się miejsce – zapewniał mnie zaczynając mruczeć cicho, kiedy zaczęłam masować opuszkami palców jego skórę głowy.
-Wiem Jiwonnie – uśmiechnęłam się widząc jego uroczą minę –Ale ktoś musi dokończyć te studia, na które tyle walczyłam.
-Załatwimy ci sobowtóra, żebyś mogła jechać ze mną.
Jedyne co zrobiłam to zaśmiałam się cicho i pstryknęłam go w nos palcem. Głupek.
-Chciałabym tak. Nawet nie wiesz jak bardzo – westchnęłam cichutko, tak, żeby nie usłyszał. Podobno bardzo tego nie lubił.
-Będziesz za mną tęsknić? – zmienił nagle temat
-Jak zawsze bardzo mocno. Ale na razie cieszmy się tym czasem, który nam pozostał.
-Racja – pokiwał głową szybko wracając do pozycji siedzącej. Nie minęła sekunda, kiedy złączył nasze usta w delikatnym i subtelnym pocałunku. Dobrze wiedział, że takie lubiłam najbardziej.
W zasadzie sama nie wiedziałam co nas łączyło. Znamy i przyjaźnimy się bardzo długo. Nawet mieszkamy od pewnego czasu razem, ale nigdy nie oznajmiliśmy nikomu, że jesteśmy parą.
Chociaż wszystko wskazywało na to, że łączy nas coś więcej niż tylko zwykła przyjaźń.  Uwielbiałam go całego. Uwielbiałam wszystko co robił. Uwielbiałam w nim to, że po prostu przy mnie jest. Przy mnie, a nie przy żadnej innej.
-No dobra gołąbeczki, koniec tego gruchania tutaj. Będziemy wznosić toasty, więc natychmiast wracajcie do środka – usłyszeliśmy głos gospodarza dzisiejszej imprezy i zgodnie z jego prośbą szybko wróciliśmy do mieszkania. Od razu po wejściu dopadł nas okropny zaduch panujący w pokoju. Zaduch, który mieszał się z zapachem a nawet smrodem papierosów i alkoholu.
-A na zewnątrz było tak przyjemnie – poczułam gorące usta Jiwona na swoim uchu, aż mnie po tym wszystkim przeszły ciarki.
Tak ja obiecywał nam właściciel oblewanego lokalu i zarazem przyjaciel mojego bruneta – nadszedł czas na toast. Piliśmy za wszystko, nawet za zdrowie mamy Hanbina. Oczywiście nie odbyło bez toastu za nową trasę koncertową Jiwona. Takie to życie sławnego muzyka.
Trochę przerażał mnie fakt, że nie będzie go w domu przez dobre 10 miesięcy…a może i nawet dłużej. Wariowałam sama w tym ogromnym i pustym mieszkaniu.
-Może wzniesiemy toast za nas? – z kolejnego już stanu zamyślenia w ten wieczór wyrwał mnie nikt inny jak Kim Jiwon. Za dużo myślę.
-I za co jeszcze? – dopytywałam zaciekawiona.
Zdecydowanie wyższy chłopak przybliżył się do mnie i szepnął mi do ucha.  –I za naszą miłość.
Uśmiechnęłam się i stuknęłam szklanką o jego, zanim upiłam jednak z niej łyka skradłam mu delikatnego całusa. Jak zwykle po takim czasie smakował jak whiskey, albo whiskey z papierosami. No tak, zapomniałam. Impreza bez toastu za nas i naszą miłość to impreza stracona.
I tak mijały kolejne minuty a potem godziny. Siedzieliśmy, rozmawialiśmy, piliśmy i paliliśmy papierosy po kątach. Tą nudną monotonie przerywały tylko co jakiś czas namiętne pocałunki po kryjomu, bo w sumie nie lubiliśmy jak ktoś na nas patrzył w tej sytuacji.
W trakcie wieczoru rozmawiałam również z kilkoma dziewczynami, nie do końca jednak pamiętałam ich imiona, bo procenty powoli uderzały mi do mózgu…ale jedna na sto procent nazywała się Seulgi. Była przemiła i od razu znalazłyśmy wspólny język. W czasie kiedy Bobby pił i śmiał się ze swoimi przyjaciółmi, ja siedziałam i rozmawiałam z nią, o wszystkim. To w sumie szalone, że po może dwu godzinnej rozmowie byłam w stanie nazwać ją swoją nową przyjaciółką. Przy okazji dowiedziałam się, że studiuje na mojej uczelni, tylko ona prawo.
Na zegarku wybiła godzina trzecia, co oznaczało, że zaczęliśmy zbierać się do domu. Standardowo. Dokończyliśmy swoje drinki, pożegnaliśmy się z całą ekipą i wyszliśmy. Do domu ruszyliśmy na własnych nogach jakimś cudem. Złapaliśmy się za ręce i chwiejnym krokiem pokonywaliśmy kolejne ulicy Seulu. Jednak to nie był koniec wieczoru dla nas...

Somehow, I always end up in your arms - bohaterowie

GŁÓWNI BOHATEROWIE 
Jung Hyeri - studentka, miłośniczka mody i dram 

Kim Jiwon (Bobby) - raper, artysta solowy, ma własną markę odzieżową 

BOHATEROWI DRUGOPLANOWI 
Jung Kyungri - siostra Hyeri, trenerka fitness i miłośniczka gotowania 

Lee Jaehwan (Ken) - najlepszy przyjaciel Hyeri, studiują razem, mistrz karaoke 

reszta bohaterów będzie przedstawiana stopniowo w każdym rozdziale.


******
Tym razem ja - Ravi przybywam do was ze swoim opowiadaniem, mam nadzieje, że moje wypociny chociaż trochę będą się wam podobały, zapraszam do czytania i komentowania! 
(imiona IU i Kyungri zostały zmienione na potrzeby opowiadania) 



sobota, 20 sierpnia 2016

GOT7 - Chodźmy do parku... Na pokemony!

Ty x Jackson


 -Jackson~ - przeciągnęłaś patrząc na swojego przyjaciela już chyba 10 raz tego ranka
 -Cicho! Ja tu kilometry nabijam! - uciszył cię chodząc dalej po pokoju
  Tak jak większość młodego społeczeństwa Jacksona także opanowała faza na Pokemon Go. A po co mu nabijać kilometry chodząc po pokoju? Oczywiście żeby mu się wykluło jajko w grze. Nie rozumiałaś fenomenu tych Pokemonów. Wszystkie rozmowy, które od początku wakacji zamieniłaś z Jacksonem dotyczyły jedynie gry, o tym żebyś mu nie przeszkadzała albo żebyś z nim poszła na miasto tylko po to żeby nie wyglądał jak debil chodząc z telefonem i krzycząc do niego 'Tym razem mi nie uciekniesz Rattata!'
 -Zajął byś się mną a nie tymi jajkami!
 -Słuchaj ____. Chcesz mieć małe pokemony? To daj mi nabić te kilometry.
 -To ty chcesz mieć te głupie pokemony a nie ja.
 -Ooo! Doigrałaś się kochana.
  Po tych słowach chłopak wyszedł ze swojego pokoju. Nie twojego, swojego. Aktualnie przesiadywałaś u niego w domu. Jedyne co mógł w tej sprawie zrobić to opuścić pomieszczenie, w którym się znajdował, bo oczywiście jego matka nie toleruje tego jak Jackson ciebie wyrzuca z domu.
  Wstałaś z łóżka swojego przyjaciela. Wyszłaś z pokoju i ruszyłaś w kierunku ogrodu. Wiedziałaś, że Jackson właśnie tam będzie siedział i możliwe, że łapał Pokemony. I się nie pomyliłaś. Gdy wyszłaś z budynku na jego tył zauważyłaś chłopaka siedzącego na dużej huśtawce z telefonem w ręku. Stanęłaś dokładnie przed nim, zabrałaś mu komórkę i czekałaś na jego reakcję. Ten tylko podniósł głowę do góry i złowrogo na ciebie popatrzył.
 -Oddasz mi telefon? - zapytał po krótkiej chwili
 -Nie. - odpowiedziałaś i ruszyłaś w kierunku wejścia do środka domu
 -Oddaj telefon! - wstał z huśtawki
  Ohoho! Jaka agresja. Chwilę pomyślałaś i się do niego uśmiechnęłaś
 -Oddam. Jak tylko pójdziesz ze mną do parku się przejść.
 -Na Pokemony! - ucieszył się
 -Nie, nie na Pokemony. Pochodzić, porozmawiać, pośmiać się jak normalni przyjaciele, jak kiedyś.
  Jackson zamknął na chwilę oczy. Myślał. Otworzył je i podszedł do ciebie.
 -Dobrze. Pójdę z tobą do parku, ale mam warunki, które musisz spełnić.
 -Mam się bać?
 -Nie. Pierwszy warunek to taki, że oddasz mi telefon...
 -Szczerze, podoba mi się. Mogę go sobie zatrzymać.
 -To wtedy z tobą nie pójdę.
 -No dobrze, dobrze. - wywróciłaś oczami
 -A teraz drugi i ostatni warunek. Pójdziemy na lody. - uśmiechnął się
 -Okej! - ucieszyłaś się
 -Ale ty stawiasz.
 -Dlaczego ja?
 -Bo to ty chciałaś iść na spacer.
  Po tych słowach wszedł do domu, zabrał z krzesła w salonie bluzę i wyszedł przed dom. Ty musiałaś się wrócić na górę do jego pokoju po swoją torebkę oraz sweterek. Niby było lato, ale ciepło za bardzo nie doskwierało. Zeszłaś do przyjaciela na dół i razem ruszyliście do waszego ulubionego parku za domem Jacksona. Chodziliście w ciszy przez dobre 20 minut. Niezręczna cisza, nienawidziłaś tego, ale też nie umiałaś jej nigdy przerwać.
 -Może pójdziemy na te lody? - zapytał Jackson pokazując na budkę z lodami
 -Możemy iść. - odpowiedziałaś
  Drogę do budki przeszliście już nie w ciszy, a w hałasie próbując się przekrzyczeć ile to Jackson ma zamówić sobie gałek lodów. Pod sklepikiem okazało się, że sprzedawca ma jedynie lody włoskie. No nic, sprzeczki chłopaka poszły na marne. Zamówiłaś dla was dwa duże włoskie lody. Dla Jacksona jagodowe, a dla ciebie czekoladowe. Wróciliście do parku usiąść na jednej z ławeczek. Tym razem rozmawialiście przez cały czas, śmieliście się, tak jak chciałaś. Jackson ani razu nie wspomniał nic o Pokemonach, za co byłaś mu bardzo wdzięczna.
 -Daj mi spróbować twoich~ - zrobiłaś ayego w stronę przyjaciela -Dam ci trochę swoich~
  Chłopak przysunął wafelek z lodami do ciebie. Niestety przysunął go zbyt blisko i wylądowały na twoim nosie. Przyjaciel ja to przyjaciel zamiast przeprosić zaczął się z ciebie śmiać. Oczywiście jak się uspokoił wziął z twojej torebki chusteczki i wytarł ci nos. To takie miłe. Aż za miłe.
  Po zjedzonych lodach ruszyliście w stronę domu Jacksona. Na wyjściu z parku chłopak nagle stanął. Zrobiłaś to samo. Jackson przybliżył się do ciebie i lekko cię pocałował. Zszokowało cię to.
 -A-a to za co? - spytałaś
 -Powiedziałaś, że ma być tak jak kiedyś, a kiedyś bardzo chciałem to zrobić. Zanim powiedziałaś, że będziemy tylko przyjaciółmi.
 -Na-naprawdę? Nie wiedziałam.
 -Wiesz co...
  Popatrzyłaś na niego wyczekująco.
 -...Ja też nie wiedziałem. - zaniósł się wielkim śmiechem
  Teraz chyba już zgłupiałaś. Jak to nie wiedział? To po co to wszystko?
 -Wyjaśnij mi to teraz! Jak to nie wiedziałeś?!
 -Powiedziałem tak bo czekałaś na wyjaśnienie. A pocałowałem cię dlatego żebyś się nade mną zlitowała i oddała mi moje Pokemony.
 -Ty idioto! Przecież bym ci go oddała!
 -No to zrobiłem ci nadzieję na takie sexi ciacho jak ja - uniósł brwi, ale po chwili zaczął uciekać widząc, że chcesz go uderzyć

~~*~~*~~
Bomi

 Musiałam umieścić te Pokemony tutaj! Niestety ja także jestem nimi zarażona i chodzę po mieście i je zbieram :) bardzo fajne zajęcie xd No to to co zwykle: czytajcie i komentujcie!

wtorek, 16 sierpnia 2016

LBA!

  Dawno temu zostałam nominowana do LBA przez Sana~. Jest to moja pierwsza nominacja i wielkie dzięki za nią :) Niestety nie miałam kiedy, jak i gdzie odpowiedzieć na te pytania ze względu na mój dość dłuższy pobyt na obozach. A więc zacznę:

1. Jak i kiedy zaczęła się twoja przygoda z k-popem?

  Zaczęła się ona jeszcze w podstawówce bodajże 4 lata temu. Koleżanki zaczęły się tym strasznie jarać, a ja oczywiście wyzywałam wtedy Big Bang i SHINee od pedałów. Później pokazały mi jeden teledysk (oczywiście że Fantastic Baby XD) i zaczęłam się w tym bardziej zgłębiać. No i do dzisiaj siedzę w k-popie :)

2. Kto jest twoim UB i dlaczego?

  Moim UB jest nie kto inny niż kochany Jung Jinyoung z zespołu B1A4. Jezu to już 3 lata biasowania tego debila! Dlaczego go biasuje? Sama nawet nie wiem, może dlatego, że kocham jego uśmiech, głos, to jak gra na gitarze. To głupie, ale przez te rzeczy go biasuje. Nie umiem inaczej wytłumaczyć czemu. Dla mnie Jinyoung to ideał ok XD

3. Jaka jest twoja ulubiona bajka z dzieciństwa?

  Moja ulubiona bajka? Z dzieciństwa? Trudne pytanie serio. Ale to chyba Kod Lyoko. Kochałam ich i to ich chodzenie do tego świata w komputerze. Też zawsze tak chciałam, ale nie było to realne ;__;

4. Do jakiej Koreańskiej wytwórni chciałabyś dołączyć i dlaczego?

  WM Entertainment (͡° ͜ʖ ͡°) Dlaczego? Patrz punkt 2 XD no dobra może nie tylko dlatego, że Jinyoung jest w tej wytwórni. Dla mnie ona jest taka inna niż wszystkie. Bardziej dbają o zespoły i ogólnie. Ehh nie umiem tłumaczyć xdd

5. Czy masz uporządkowaną liczbę biasów?

  Mam, ale jedynie trzech pierwszych. Reszty bym nie ogarnęła. A wygląda to tak:
 1. Jinyoung (B1A4)
 2. Sungjong (Infinite)
 3. Sunyoul/Kogyeol (Up10tion) <- co do tych dwóch to są oni dla mnie tak samo ważni, supi i wgl więc nie umiem ich umieścić na innych miejscach
 Dalej nie mam ułożonego bo był by wielki bałagan

6. Ulubiony zespół?

 Oczywiście B1A4 😊

7. Ulubiony film?

 Nieletni pełnoletni (͡° ͜ʖ ͡°)

8. Czy masz rodzeństwo?

 Niestety, ale mam. Młodszego o 7 lat brata o imieniu Kuba, ale nikt tak na niego nie mówi i jest Nynek ewentualnie Nynuś.

9. Jaka jest twoja ulubiona piosenka?

 Mam dwie takie :) Jedna z nich to aktualnie I Like That  Sistar, a druga to od zawsze jest i będzie Tried To Walk B1A4.

10. Twój ulubiony autor?

 Ravi XD nie no tak serio to Brandon Mull. Kocham jego książki, przeczytałam prawie wszystkie :)

11. Co chciałabyś robić w przyszłości?

 Chce zostać policjantką, a tak ściślej to pracować w kryminalistyce. Żeby przybliżyć sobie taką pracę poszłam do liceum mundurowego o profilu policyjno-prawnym. Tak, Bomi stara dupa chodzi do liceum XD oczywiście po skończeniu tej szkoły już za niedługo planuje dostać się do szkoły oficerskiej w Szczytnie na wydział kryminalistyki. A co będzie po Szczytnie? Chciałabym dostać moją wymarzoną pracę, a jeżeli nie dostanę to pójdę pracować w policji na drogówce bo to też fajna sprawa :)

  To na tyle z moich odpowiedzi na pytania 😁

No to tak Z WIELKĄ CHĘCIĄ MAM ZASZCZY NOMINOWAĆ: http://someday-scenarios.blogspot.com/?m=1

 A oto i pytania:
1. Jak masz na imię? (Nie ważne że wiem xdd chce wiedzieć na nowo)
2. Jak spędziłaś tegoroczne wakacje?
3. Masz może listę swoich biasów?
4. Jaką masz motywacje do tego, że piszesz scenariusze?
5. Twój ulubiony kolor?
6. Twoja ulubiona potrawa?
7. Jak często miewasz wenę? (Głupie pytanie ale mnie to zastanawia xdd)
8. Ulubiony zespół i dlaczemu?
9. Jaką porę roku lubisz i dlaczemu?
10. Co lubisz robić w wolnym czasie?

  Miłego odpowiadania na pytania :)

sobota, 6 sierpnia 2016

BTS - Chciałem żebyś zapamiętała chociaż nasz pocałunek...

Ty x Taehyung

Pierwszy dzień szkoły już jutro. Miałaś nadzieje, że wszystko co potrzebne na pierwsze w tym roku lekcje masz naszykowane. Była już dość późna godzina. Przebrałaś sie w piżamę i weszłaś do łóżka.
 -Ciekawe w jakiej klasie będzie Taehyung. - zaczęłaś się zastanawiać 
  Taehyung to twój najlepszy przyjaciel od pierwszej gimnazjum. Większość ludzi mówiła na niego V. Nigdy nie wiedziałaś dlaczego akurat tak, ale też cię to za bardzo nie interesowało. Obydwoje wybraliście to samo liceum. Tyle, że nikt nie wiedział w jakiej klasie będzie. To się okaże jutro.
  Nagle pod twoją poduszką zawibrował twój telefon. Popatrzyłaś na wyświetlacz trochę zaspanym wzrokiem. Taehyung.
 -Co chcesz? - spytałaś go odbierając telefon
 -Spakowałaś piórnik? - odpowiedział pytaniem
 -Tak. Chyba tak.
  Wstałaś z łóżka i popatrzyłaś w swoją torbę.
 -Tak spakowałam.
 -To dobrze. Słodkich snów.
  Rozłączył się. Był on dość troskliwy, zawsze przypominał ci o różnych rzeczach i błachostkach, o których mogłaś zapomnieć. Wróciłaś do łóżka. Zdążyłaś zasnąć, kiedy twój telefon znowu zaczął wibrować.
 -Tak? - zaspana odebrałaś go
 -A wyprałaś i naszykowałaś mundurek?
 -Tak Tae. Wisi na drzwiach pokoju.
 -No ok. Dobranoc.
  Znowu się rozłączył. Przecież nie jestem taka głupia, nie zapomnę najważnejszej rzeczy do szkoły, mundurka. Już po raz trzeci odłożyłaś telefon pod swoją poduszkę. Następnym razem kiedy zadzwoni nie odbierzesz. Wolisz się wyspać na pierwszy dzień szkoły.
  Wibracje pod poduszką. Taehyung znowu dzwoni. Ciekawe co tym razem mu się urodziło co mogłabyś zapomnieć.
 -Co znowu chcesz? - powiedziałaś odbierając ten telefon. Jednak to zrobiłaś.
 -Nastawiłaś dobrze budzik?
 -Tak Taehyung, nastawiłam. Teraz dobranoc, chce być wyspana na jutro.
 -Dobranoc.
  Tym razem ty rozłączyłaś się pierwsza. Położyłaś telefon na podłodze żeby ci nie przeszkadzał i poszłaś dalej spać.
  Następnego dnia całkowicie zaspana poszłaś do szkoły. Troszkę zaspałaś bo nie mogłaś się obudzić. Tae z dobre 20 razy jeszcze do ciebie dzwonił w nocy i przypominał o różnych rzeczach. To było takie wnerwiające, a ty za każdym razem odbierałaś ten telefon. Jakbyś nie mogła go zignorować, ale nie, ty wolałaś odebrać.
  Podeszłaś pod budynek swojej nowej szkoły. Liceum, nowi koledzy, nowi nauczyciele, inna nauka niż do tej pory. Tobie to pasowało. Lubiłaś się uczyć i ze wszystkiego zazwyczaj miałaś dobre oceny, w porównaniu do V miałaś aż za dobre oceny bo on nie umiał nic. Fajnie by jeszcze było gdybyś była w jednej klasie z Taehyungiem. Żaden uczeń nie wiedział z jakimi osobami znajdzie się w jednej klasie ani jaki będzie wychowawca. Wszyscy dowiedzą się dopiero pod drzwiami szkoły gdzie były powywieszane kartki z nazwiskami. Nawet wczoraj na apelu nikt nie raczył was o tym poinformować, bo taka tradycja szkoły.
 -____! - usłyszałaś krzyk Taehyunga
  Odwróciłaś się w jego stronę. Biegł.
 -Cześć Tae! - odkrzyknęłaś do niego
  Gdy do ciebie przybiegł, od razu poszliście pod drzwi szkoły zobaczyć w której klasie jesteście. Okazało się, że i ty i V jesteście w klasie 1A, czyli razem. No i super! Waszą wychowawczynią została pani od biologii. No i jeszcze lepiej. Uwielbiałaś biologię. Nie to co Tae, który unikał jej wielkim łukiem.
 -____ - zaczął twój przyjaciel. Ty tylko na niego popatrzyłaś zaspana -Dlaczego taka jesteś?
 -Jaka jestem? - dopytałaś
 -Taka niemrawa...
 -Jakbyś do mnie tak nie dzwonił w nocy, to bym taka nie była.
 -No nie moja wina, że o wszystkim zapominasz.
 -Dobra, już cicho bądź. Chodźmy do naszej klasy.
  Przyspieszyłaś kroku i podążyłaś do wyznaczonej sali, gdzie miały zacząć się wasze pierwsze zajęcia. Taehyung oczywiście poszedł za tobą.
  Pierwsze kilka tygodni było całkiem przyjemne. Poznałaś nowe koleżanki, a V nowych kolegów. Jednego dnia poszłaś ze swoim najlepszym przyjacielem do sklepu obok szkoły, bo u was był jedynie automat z kawą i niczym więcej. Pół klasy złożyło u was zamówienia co do zakupów. Dali wam pieniądze i poszliście. W sklepie kupiliście wszystko co potrzebne i wróciliście z powrotem do szkoły.
 -Co tu tak cicho? - zapytał V gdy szliście korytarzem
 -Wydaje mi się, że jest przerwa obiadowa i wszyscy są w klasach. - odpowiedziałaś mu
  Chłopak tylko się na ciebie spojrzał i uśmiechnął. Cały korytarz był pusty, żadnej żywej duszy.
 -Chodź pójdziemy tam! - nagle krzyknął
  Tae pokazał na hol, w którym jeszcze nie byliście. Różnił się od reszty, był większy, ale posiadał mniej sal. Większość klas była otwarta, a w nich siedzieli starsi uczniowie. Tylko jedna z nich była całkowicie pusta. Stały w niej jedynie ławki, krzesła i biurko. Okna były otwarte, a przez nie do środka wpadały liście wiśni rosnących przed szkołą.
  V pociągnął ciebie za rękę i weszliście do środka.
 -To jest chyba ta klasa co mają ją zamknąć. - oznajmił
 -Dlaczego niby? - zapytałaś go
 -Ostatnie klasy niedługo będą kończyć tą szkołę, a ten korytarz jest tylko dla klas końcowych. Podobno mają go remontować, dlatego ta klasa będzie zamknięta.
 -To czemu w niej jesteśmy, skoro ma być zamknięta?
 -Nie wiem.
  Nastała cisza. Zaczęłaś się zastanawiać nad tym dlaczego ta klasa nie jest już zamknięta. Może będą ławki dzisiaj wynosić? Może zapomnieli zamknąć? A co jeśli nauczyciele was tu znajdą? Nie powinniście tu być. 
 -Tae, może już stąd pójdzie...
  Nagle V cię pocałował. Chwilkę... Dlaczego on to zrobił?
 -Coś mówiłaś? - zapytał kiedy się od ciebie odsunął
 -Dla-dlaczego to zrobiłeś?
 -No.. No.. No bo chciałem żebyś zapamiętała chociaż nasz pocałunek.
 -Że co? Nie rozumiem.
 -Chciałem to zrobić już wcześniej, ale nie zapamiętałabyś tego, więc musiałem znaleźć takie miejsce, które ty zapamietasz. A raczej to byś zapamiętała.
 -Taehyung~ gdybyś pocałował mnie wcześniej, nawet w głupim parku to i tak bym to zapamiętała.
 -A jaką mam pewność? Przecież ty zapominasz o wszystkim.
 -Nie wiem, ale to bym zapamiętała. - uśmiechnęłaś się do niego.
  Chłopak odwzajemnił uśmiech i się do ciebie przytulił. Tego dnia na pewno nie zapomnisz.

~~*~~*~~
Bomi

Tak wiem, że są wakacje, ale nie ma czasu na pisanie, tym bardziej jak musisz mieszkać w lesie, bo jesteś na obozie xd Zostawiam wam ten scenariusz, który został napisany z nudów na przerwach miedzy jedną robotą na tym obozie a drugą :)