sobota, 20 sierpnia 2016

GOT7 - Chodźmy do parku... Na pokemony!

Ty x Jackson


 -Jackson~ - przeciągnęłaś patrząc na swojego przyjaciela już chyba 10 raz tego ranka
 -Cicho! Ja tu kilometry nabijam! - uciszył cię chodząc dalej po pokoju
  Tak jak większość młodego społeczeństwa Jacksona także opanowała faza na Pokemon Go. A po co mu nabijać kilometry chodząc po pokoju? Oczywiście żeby mu się wykluło jajko w grze. Nie rozumiałaś fenomenu tych Pokemonów. Wszystkie rozmowy, które od początku wakacji zamieniłaś z Jacksonem dotyczyły jedynie gry, o tym żebyś mu nie przeszkadzała albo żebyś z nim poszła na miasto tylko po to żeby nie wyglądał jak debil chodząc z telefonem i krzycząc do niego 'Tym razem mi nie uciekniesz Rattata!'
 -Zajął byś się mną a nie tymi jajkami!
 -Słuchaj ____. Chcesz mieć małe pokemony? To daj mi nabić te kilometry.
 -To ty chcesz mieć te głupie pokemony a nie ja.
 -Ooo! Doigrałaś się kochana.
  Po tych słowach chłopak wyszedł ze swojego pokoju. Nie twojego, swojego. Aktualnie przesiadywałaś u niego w domu. Jedyne co mógł w tej sprawie zrobić to opuścić pomieszczenie, w którym się znajdował, bo oczywiście jego matka nie toleruje tego jak Jackson ciebie wyrzuca z domu.
  Wstałaś z łóżka swojego przyjaciela. Wyszłaś z pokoju i ruszyłaś w kierunku ogrodu. Wiedziałaś, że Jackson właśnie tam będzie siedział i możliwe, że łapał Pokemony. I się nie pomyliłaś. Gdy wyszłaś z budynku na jego tył zauważyłaś chłopaka siedzącego na dużej huśtawce z telefonem w ręku. Stanęłaś dokładnie przed nim, zabrałaś mu komórkę i czekałaś na jego reakcję. Ten tylko podniósł głowę do góry i złowrogo na ciebie popatrzył.
 -Oddasz mi telefon? - zapytał po krótkiej chwili
 -Nie. - odpowiedziałaś i ruszyłaś w kierunku wejścia do środka domu
 -Oddaj telefon! - wstał z huśtawki
  Ohoho! Jaka agresja. Chwilę pomyślałaś i się do niego uśmiechnęłaś
 -Oddam. Jak tylko pójdziesz ze mną do parku się przejść.
 -Na Pokemony! - ucieszył się
 -Nie, nie na Pokemony. Pochodzić, porozmawiać, pośmiać się jak normalni przyjaciele, jak kiedyś.
  Jackson zamknął na chwilę oczy. Myślał. Otworzył je i podszedł do ciebie.
 -Dobrze. Pójdę z tobą do parku, ale mam warunki, które musisz spełnić.
 -Mam się bać?
 -Nie. Pierwszy warunek to taki, że oddasz mi telefon...
 -Szczerze, podoba mi się. Mogę go sobie zatrzymać.
 -To wtedy z tobą nie pójdę.
 -No dobrze, dobrze. - wywróciłaś oczami
 -A teraz drugi i ostatni warunek. Pójdziemy na lody. - uśmiechnął się
 -Okej! - ucieszyłaś się
 -Ale ty stawiasz.
 -Dlaczego ja?
 -Bo to ty chciałaś iść na spacer.
  Po tych słowach wszedł do domu, zabrał z krzesła w salonie bluzę i wyszedł przed dom. Ty musiałaś się wrócić na górę do jego pokoju po swoją torebkę oraz sweterek. Niby było lato, ale ciepło za bardzo nie doskwierało. Zeszłaś do przyjaciela na dół i razem ruszyliście do waszego ulubionego parku za domem Jacksona. Chodziliście w ciszy przez dobre 20 minut. Niezręczna cisza, nienawidziłaś tego, ale też nie umiałaś jej nigdy przerwać.
 -Może pójdziemy na te lody? - zapytał Jackson pokazując na budkę z lodami
 -Możemy iść. - odpowiedziałaś
  Drogę do budki przeszliście już nie w ciszy, a w hałasie próbując się przekrzyczeć ile to Jackson ma zamówić sobie gałek lodów. Pod sklepikiem okazało się, że sprzedawca ma jedynie lody włoskie. No nic, sprzeczki chłopaka poszły na marne. Zamówiłaś dla was dwa duże włoskie lody. Dla Jacksona jagodowe, a dla ciebie czekoladowe. Wróciliście do parku usiąść na jednej z ławeczek. Tym razem rozmawialiście przez cały czas, śmieliście się, tak jak chciałaś. Jackson ani razu nie wspomniał nic o Pokemonach, za co byłaś mu bardzo wdzięczna.
 -Daj mi spróbować twoich~ - zrobiłaś ayego w stronę przyjaciela -Dam ci trochę swoich~
  Chłopak przysunął wafelek z lodami do ciebie. Niestety przysunął go zbyt blisko i wylądowały na twoim nosie. Przyjaciel ja to przyjaciel zamiast przeprosić zaczął się z ciebie śmiać. Oczywiście jak się uspokoił wziął z twojej torebki chusteczki i wytarł ci nos. To takie miłe. Aż za miłe.
  Po zjedzonych lodach ruszyliście w stronę domu Jacksona. Na wyjściu z parku chłopak nagle stanął. Zrobiłaś to samo. Jackson przybliżył się do ciebie i lekko cię pocałował. Zszokowało cię to.
 -A-a to za co? - spytałaś
 -Powiedziałaś, że ma być tak jak kiedyś, a kiedyś bardzo chciałem to zrobić. Zanim powiedziałaś, że będziemy tylko przyjaciółmi.
 -Na-naprawdę? Nie wiedziałam.
 -Wiesz co...
  Popatrzyłaś na niego wyczekująco.
 -...Ja też nie wiedziałem. - zaniósł się wielkim śmiechem
  Teraz chyba już zgłupiałaś. Jak to nie wiedział? To po co to wszystko?
 -Wyjaśnij mi to teraz! Jak to nie wiedziałeś?!
 -Powiedziałem tak bo czekałaś na wyjaśnienie. A pocałowałem cię dlatego żebyś się nade mną zlitowała i oddała mi moje Pokemony.
 -Ty idioto! Przecież bym ci go oddała!
 -No to zrobiłem ci nadzieję na takie sexi ciacho jak ja - uniósł brwi, ale po chwili zaczął uciekać widząc, że chcesz go uderzyć

~~*~~*~~
Bomi

 Musiałam umieścić te Pokemony tutaj! Niestety ja także jestem nimi zarażona i chodzę po mieście i je zbieram :) bardzo fajne zajęcie xd No to to co zwykle: czytajcie i komentujcie!

1 komentarz: