poniedziałek, 23 stycznia 2017

INFINITE - Głupi rasiści

Ty x Myungsoo

 Kolejny szary dzień w łódzkiej szkole. Wczłapałaś się na drugie piętro razem ze swoją przyjaciółką i poszłyście pod salę 207, salę od biologii. Tak bardzo nie lubiłaś tego przedmiotu a wybrałaś go jako swoje rozszerzenie w liceum. Genialna ____, nie powiem.
 O godzinie 8:15 zadzwonił dzwonek oznajmiający początek lekcji. Przewodniczący klasy dostał wcześniej klucze od sali i ją dla was otworzył. Po kilku minutach weszła do niej wasza wychowawczyni, a zarazem pani od biologii. Nie był sama. Razem z nią przyszedł azjata. Chwilkę... Azjata? Azjata! Nawet ładny. Nie no, nawet to za mało, był baaardzo ładny. Ty byłaś zapatrzona w nowo przybyłego ucznia, a z ust twoich kolegów z klasy oczywiście zaczęły się ciche obelgi w jego stronę. Głupi rasiści.
-Dzień dobry. - powiedziała nauczycielka ze stoickim spokojem jak to miała w zwyczaju -To jest wasz nowy kolega. Przybył tu z Korei. - kolejne śmiechy w sali -Spokojnie, z tej dobrej Korei, Południowej. Od dzisiaj będzie z wami w klasie. Proszę przyjmijcie go jak najcieplej. - w tym momencie spojrzała się na najbardziej roześmianego chłopaka w twojej klasie - Adama. No tak. Nie tolerował 'żółtków', a ty byłaś w nich oczywiście zapatrzona. Co za los. Bardzo szczęśliwy los.
 Chłopak stanął na środku sali i zaczął się przedstawiać.
-Witam. Jestem Kim Myungsoo. - powiedział łamaną polszczyzną. Swoją drogą miał także piękny głos. Pasował do niego -Mam nadzieję, że wpasuję się do waszej klasy.
 I właśnie tego się obawiałaś. Rok wcześniej w pierwszej liceum przyszła do was nowa koleżanka. Dołączyła tak mniej więcej w połowie listopada. Już pierwszego dnia cała klasa ją znienawidziła, przez jeden, mały incydencik z nią w roli głównej. Ale to chyba nie jest zbyt istotne. Po tym nikt się do niej nie odzywał, cała szkoła była do niej wrogo nastawiona, tylko nie nauczyciele, oni twierdzili, że dziewczyna jest za miła na bycie nienawidzoną. Koniec końców dziewczyna nie zdała z czterema pałami na koniec i przeniosła się do kolejnej szkoły.
 Oby z tym Myungsoo nic takiego się nie zadziało. Zdążyłaś go polubić, chociaż znałaś tylko jego imię i nazwisko. No i wiedziałaś, że jest z Korei Południowej. Chłopak usiadł w pierwszej ławce, a nauczycielka jak zwykle zaczęła przynudzać mówiąc o tkankach roślinnych. Miękiszowe, okrywające, wzmacniające, przewodzące... Jest ich więcej, ale po co wymieniać dalej.
 Po skończonej biologii, wychowawczyni poprosiła cię do siebie. Nie bałaś się jej. Nie była ona typem zrzędliwej suki, raczej ciepłej kluchy. Wszystko wolno, przejrzyście, żeby wszyscy zrozumieli. Podeszłaś do niej. Obok niej stał już nowy uczeń.
-____ - zaczęła nauczycielka -Słyszałam i chyba nie tylko ja o tym słyszałam, że interesujesz się kulturą i językami azjatyckimi.
-No... tak. Co w związku z tym? - zawahałaś się lekko
-Słyszałam także, że umiesz podstawy języka koreańskiego.
-Tak?
-Więc pani dyrektor, pani vice dyrektor oraz grono pedagogiczne zadecydowały, że ty będziesz się opiekowała naszym nowym kolegą. - uśmiechnęła się do ciebie ciepło
-Czyli? Chyba nie rozumiem. - stałaś jak mur i patrzyłaś na wychowawczynię. Ty? Opiekunką 17-letniego chłopaka? Niech jeszcze powiedzą, że masz najlepszą średnią w całej szkole to można cię nazywać królową tej budy. Tak na prawdę nie miałaś najlepszych ocen, tylko takie przeciętne. Są lepsi od ciebie, którzy mogą zrobić to za ciebie.
-Nauczyciele właśnie ciebie wybrali, bo umiesz jakoś język naszego nowego kolegi - pokazała na Myungsoo, a ten się tylko uśmiechnął -Znasz się trochę na tym, dlatego to właśnie ty oprowadzisz go po naszej szkole.
-N-no dobrze. - zgodziłaś się po chwili namysłu. To może być ciekawa przygoda.
 Razem z chłopakiem wyszłaś z sali. Podałaś mu rękę, a on stał. Ahh no przecież! Ukłoniłaś się mu. Odwzajemnił gest. Serio? Nie mógł podać ci już tej ręki.
-Jestem ____, uczennica tej szkoły już drugi rok, twoja koleżanka z klasy oraz od kilku minut twoja tak zwana opiekunka - powiedziałaś w jego stronę i się uśmiechnęłaś
-Ja chyba nie muszę się już tobie przedstawiać. Znasz moje imię - zaśmiał się. Ten jego łamany polski był taki, taki śmieszny, że też się zaśmiałaś.
-Chodźmy na matematykę! To tylko pięciominutowa przerwa - złapałaś go za rękę i pobiegliście na pierwsze piętro pod salę od matematyki. Facetka miała wieczny okres i nie lubiła jak się ktoś spóźniał do niej na lekcje.
 Reszta dnia spędziłaś na objaśnianiu chłopakowi gdzie i co się znajduje w waszej szkole, oczywiście opowiadanie o niej, o zwyczajach, nauczycielach, niektórych uczniach. Czasami zamiast po polsku rozmawialiście po angielsku ewentualnie koreańsku, ale nie za dużo. Oczywiście przeprosiłaś swoją przyjaciółkę, z którą miałaś po szkole iść na herbatkę do IKEI, bo musiałaś pomóc Myungsoo także po szkole. Poduczyć języka polskiego, pomóc z ogarnięciem tematów, które do tej pory były, a także pomóc z przedmiotami z poprzedniego roku, których teraz już nie ma. Dużo tego będzie.

*

 Po jakimś tygodniu zaprzyjaźniłaś się z Myungsoo. Powiedział ci, że możesz do niego mówić Myung albo L. Dziwne. Nazywać kogoś jedną literką, ale jak chce to będzie L. Dla ciebie to on nawet Ę może być. Byle by jakoś się porozumieć. Większość klasy zdążyła przyzwyczaić się do nowego kolegi. Ale jak to w większości szkołach bywa, musiała być mała grupka osób, którym nie podobało się bycie w jednej klasie z azjatą. Czemu? Bo Polska dla Polaków a nie jakiś żółtków. A gówno prawda. Każdy ma prawo mieszkać gdzie chce. Adam - chłopak, który najbardziej naśmiewał się z L'a przekabacił na swoją stronę jeszcze kilka osób. Śmieli się, znęcali fizycznie i psychicznie. Świnie i tyle.
  Jeden tydzień by tak dużo dowiedzieć się o niedawno poznanej osobie. Tak dużo by się z nim zaprzyjaźnić. Tak dużo by przyzwyczaić się do jego obecności. Ty miałaś tak z Myungsoo. Jakoś nie umiałaś sobie wyobrazić jednego dnia bez porozmawiania z chłopakiem. Dzisiaj był piątek. Heh piątek weekendu początek. Dla ciebie oznaczało to tylko jedno - nauka z L'em. W sumie to nawet się cieszyłaś. Lubiłaś Myunga, został twoim bardzo dobrym przyjacielem.
  Podeszłaś pod blok swojego nowego przyjaciela. Mieszkał na osiedlu gdzie znajdowała się twoja szkoła. Dlaczego musiał mieszkać tak blisko niej. Zadzwoniłaś domofonem pod odpowiedni numer i po chwili znajdowałaś się już na 4 piętrze w mieszkaniu chłopaka.
 -Cześć Myungsoo! - krzyknęłaś zdejmując buty i kurtkę w przedpokoju
 -Hej! Jestem u siebie. - odkrzyknął
  Poszłaś w stronę jego pokoju. Dobrze wiedziałaś gdzie się znajduje. Przez ostatni tydzień byłaś tu chyba 4 razy. Weszłaś do środka i zastałaś Myunga leżącego na łóżku jeszcze w piżamie. No fajnie ____, ale masz widoki. Nawet fajne widoki. Nie! To twój przyjaciel, nie możesz tak myśleć.
 -Chcesz coś do picia? - spytał wstając z łóżka
 -Mogłabym poprosić o herbatę.
 -Okej. Poczekaj chwilkę, a ja wstawię wodę i się jakoś przebiorę - uśmiechnął się i zniknął za drzwiami
  Usiadłaś na krześle od biurka. Rozejrzałaś się po pokoju. Zwykłe pomieszczenie, niebieskie ściany, rozkładane łóżko, biurko, krzesełko do niego, szafa i jakieś szafki. Nic nadzwyczajnego. Na jednej z szafek zauważyłaś zdjęcia. Zżerała cię mała ciekawość co na nich jest. Wstałaś i popatrzyłaś na nie. Na każdym mogłaś zauważyć Myungsoo oraz jakieś osoby. Były starsze jak i młodsze. Rozpoznałaś na jednym także starszego brata L'a - Moonsoo, którego poznałaś przy pierwszej wizycie w jego domu. Nie spotkałaś jeszcze jego rodziców. Ciekawe jacy oni są, czym się zajmują, co lubią robić w wolnym czasie, może lubią gotować tak samo jak ty. Chwilę ____, o czym ty myślisz? 
 -Pewnie się zastanawiasz kto jest na zdjęciach? - usłyszałaś za sobą, że aż się wzdrygnęłaś
  Odwróciłaś się i zauważyłaś Myungsoo podającego ci kubek z herbatą. Wzięłaś od niego napój i upiłaś łyka. L przyjrzał się temu samemu zdjęciu co ty przed chwilą. Znajdował się na nim on, jego brat oraz dwie starsze osoby.
 -To są moi rodzice. - czyli dobrze obstawiałaś. Uśmiechnęłaś się lekko, za to Myung trochę posmutniał. -Ile bym dał żeby byli tu razem ze mną i Moonsoo, żebyś ty ich poznała...
  Zatrzymał się na chwilę. Usiadł na swoim łóżku, upił trochę herbaty i pokazał żebyś usiadła obok niego. Zrobiłaś to o co poprosił odstawiając po drodze swój kubek na biurko.
 -Czemu tak mówisz? - spytałaś po chwili ciszy, a Myung się tylko na ciebie spojrzał -Czemu mówisz żebyś chciał ich  tu mieć? Zostali w Korei, tak?
 -Można tak powiedzieć.
 -Co chcesz przez to powiedzieć? 
 -Przeprowadziłem się tutaj tylko dlatego, że był tu Moonsoo. Tylko on mi został na tym świecie.
  Po jego słowach ciarki ci przeleciały po ciele. Czy to znaczy, że jego rodzice nie żyją? Ahh głupia ____, po co pytałaś czy tam sobie zostali.
 -Moi rodzice zginęli w pożarze rok temu. - kontynuował -Byłem wtedy u kolegi i robiłem projekt na język japoński, ale to mało ważne. W sumie jakbym go nie robił to byś mnie teraz nie znała. Wracając do rodziców. Najprawdopodobniej ktoś chciał pozbawić życia naszą całą rodzinę. Wiedział, że w domu znajdują się moi rodzice i dziadkowie, myślał także, że jestem tam ja i mój brat, lecz się mylił. Oczywiście ten ktoś podłożył ogień w całym domu i nie zdążyli się z niego ewakuować. - Myung spuścił wzrok
 -Przykro mi.
  Przytuliłaś chłopaka, pomyślałaś, że chociaż taki mały gest może jakoś go teraz podnieść na duchu. I chyba dobrze myślałaś. Po chwili Myungsoo odwzajemnił twój uścisk.
 -Jest ktoś jeszcze na tym świecie, kto nie pozwoli byś był samotny.
 -Kto? - Myungsoo ze zdziwienia odsunął się od ciebie i popatrzył na ciebie pytająco
 -Ja głuptasie. - zaśmiałaś się -Nie pozwolę by jacyś głupi rasiści z naszej klasy się z ciebie śmiali, nie pozwolę by ktokolwiek zagrażał twojemu życiu, nie pozwolę byś choć na chwilę czuł się smutny. Przyjaciele tak postępują i ja też mam zamiar tak postąpić.
  Widziałaś jak po policzkach Myungsoo zaczynają spływać łzy. Miałaś nadzieję, że to łzy szczęścia, a nie, że coś źle zrobiłaś.
 -Dziękuje. - chłopak się do ciebie przytulił -Też będę się tobą opiekować. Będę twoim najlepszym przyjacielem jakiego kiedykolwiek miałaś.

~~*~~*~~*
Bomi 

 Jejciuu jak tu dawno nie było żadnego scenariusza, ponad miesiąc... Przepraszamy za to ;__; Postaramy się z Ravim wstawiać tu scenariusze jak najszybciej się da. Oczywiście zapraszam do czytania innych naszych prac oraz ich komentowania. Mam nadzieję, że ten L się wam spodobał, nie ma w nich żadnych romansów ale nie umiałam z nim inaczej xd

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz