Ty x Jungkook
-3 LATA WCZEŚNIEJ-
Deszcz, zimno, smutek, ty i on.
-Kookie...-pociągnęłaś nosem łapiąc jego twarz w dłonie.
-Nie możesz mnie tak po prostu zostawić! - płakał tak mocno, że dławił się swoimi łzami.
-Muszę...- teraz sama zaczęłaś płakać równie mocno jak on.
Jego w miarę silne ramiona wtuliły cię w przemoczone ciało, kurczowo się go trzymałaś. Nie chciałaś go zostawić, ale musiałaś, nie było tu dla ciebie miejsca. Wszyscy ludzie z Korei Północnej byli traktowani inaczej, gorzej. Cała ta presja była nie do wytrzymania, wyzwiska i wyrzuty sumienia zjadały ciebie i twoją rodzinę z każdym dniem coraz bardziej i w końcu wzięły nad wami górę. Wracaliście do kraju ojczystego. Zdążyłaś się tutaj zadomowić i odnaleźć długo wyczekiwany spokój. Znalazłaś dobrą szkołę, twoi rodzice dobrą pracę, przyjaciół no i jego. Był kimś więcej niż tylko bratnią duszą.
-______- jęczał trzymając cię jak najmocniej tylko potrafił.
Staliście i moknęliście na środku dworcowej ulicy w wielkiej ulewie. Twoje walizki mokły obok.
Autobus odjeżdżał za równe 2 godziny.
- Ze mną byłabyś bezpieczna - zapewniał gładząc twoje plecy.
- Wiem Kookie, ja to wszystko wiem...
- Znaleźlibyśmy coś za miastem...
- Kookie - przerwałaś mu, to bolało
- Tam bym cię chronił...
- Przestań - mruknęłaś
- I bym o ciebie dbał...
- Jungkook! - oderwałaś się i spojrzałaś na niego, on tylko pociągnął nosem.
- Już nic nie mogę zrobić - mruknęłaś po raz kolejny.
Złapał twoją dłoń i splótł wasze palce razem. Spojrzałaś na to co zrobił i westchnęłaś cicho w myślach.
Czas robił wam na złość, płynął zbyt szybko, z dwóch godzin zostało tylko pół.
Pogoda też wam nie sprzyjała, deszcz padał tak mocno jak wy płakaliście.
Zabrakło ci słów, nie miałaś nawet weny żeby płakać. W milczeniu wtulałaś się w ukochanego chłopaka. To były wasze ostatnie chwile.
Ostatnie wspólne godziny.
- Obiecaj mi, że wrócisz - przerwał w końcu tą dłuższą chwilę milczenia.
- Jungkook....
Nie mogłaś mu tego obiecać. Nie byłaś pewna, czy obietnicę byś była w stanie dotrzymać.
- Obiecaj - nalegał stanowczo
- Nie mog-
- Obiecaj! - podniósł głos i burknął jak małe dziecko.
Poddałaś się. Nie chciałaś się kłócić z nim ostatniego dnia.
- Obiecuje - po tych słowach jakby się rozpogodził.
Zauważyłaś delikatny uśmiech na jego uroczej buźce. Bez zastanowienia odwzajemniłaś uśmiech.
Ostatnie 10 minut.
Twój bus w końcu podjechał. Znowu cały dworzec wypełnił dźwięk waszego płaczu.
Tym razem on wziął twoją twarz w dłonie. Wasze oczy się spotkały.
- Dlaczego muszę robić to po raz pierwszy w takim momencie?
Lepiej późno niż wcale.
Przybliżył się i gwałtownie wbił w twoje usta. Fakt, do tej pory nie byliście aż tak blisko ze sobą.
Jego pocałunki, były czułe i delikatne, jakby chciał zapamiętać smak twoich ust do końca życia albo nacieszyć się nimi na zapas. Oczywiście każdy taki pocałunek odwzajemniałaś.
W końcu, po kilkunastu takich z niechęcią odsunęłaś się.
- Muszę iść - westchnęłaś. - Tylko błagam cię, nie płacz już więcej.
Ale żadne z was nie mogło się uspokoić.
Ostatni pocałunek, ostatnie przytulenie, ostatnia wymiana słów i w końcu wsiadłaś do autobusu.
Zajęłaś miejsce przy oknie z jego strony. Położył dłoń na szybie, zrobiłaś to samo co on.
Ostatnia wymiana spojrzeń i odjechałaś zostawiając go samego na środku ulicy,
------
- Jungkook, wstawaj!! - wrzasnął Taehyung wskakując na łóżko maknae i zaczynając po nim skakać.
- Jeszcze chwiiiiiiiila - jęknął cicho.
- Ale dzisiaj twoje urodziny!!
****
Skasowałaś bilet i wsiadłaś do metra kierującego się w stronę centrum Seulu. Razem z ciężką walizką usiadłaś przy oknie i oparłaś o nie głowę. Na kolanach leżało pudełko ze słodką babeczką.
Uśmiechnęłaś się do siebie praktycznie pierwszy raz od kilku dobrych lat.
Po szybkiej podróży metrem wysiadłaś na wyczekiwanej stacji i ruszyłaś w kierunku jego mieszkania. Nie trudno było znaleźć jego adres, wystarczyło pogrzebać na kilku fandomowych stronach.
Zastanawiałaś się, czy będzie tak jak dawniej, czy będzie w stanie po tylu latach funkcjonować z tobą tak jak dawniej. Albo może było już za późno?
Jakimś dziwnym sposobem udało ci się przekonać ochroniarza, że jesteś daleką kuzynką Jungkooka i przyjechałaś specjalnie na jego urodziny.
Po wjeździe na 11 piętro stałaś przed drzwiami domu numer 142 i pukałaś w nie. Twoja pewność siebie gdzieś uciekła.
Nikt nie odpowiedział, więc zapukałaś jeszcze raz. Tym razem drzwi się uchyliły i zobaczyłaś chłopaka o śmiesznie rudych włosach i kosmicznej twarzy.
- Cześć - uśmiechnął się
- Jest Jungkook? - spytałaś od razu bez odpowiedzi na jego powitanie.
Pokiwał głową i wpuścił cię do środka. Poszło za łatwo?
- Kook, masz gościa! - wydarł się na całe mieszkanie tak, że aż się wystraszyłaś i podskoczyłaś.
- Już idę! - odkrzyknął a ty znowu podskoczyłaś.
Twoje serce zaczęło bić jak oszalałe, z nerwów myślałaś, że zaraz zemdlejesz.
- Tak? - ukazał się twoim oczom wysoki i przystojny chłopak o ciemnych włosach i oczach. To był twój Jungkook.
Zaniemówił. Ty też.
-_______- szepnął.
Podleciał do ciebie, wziął cię na ręce i mocno przytulił. Tak dobrze było znowu poczuć jego ciepło. Chyba każde z was uroniło łzę.
- Co ty tutaj robisz? - spytał.
- Przyjechałam bo dzisiaj twoje urodziny.
Postawił cię na ziemi. Sięgnęłaś po pudełeczko i podałaś mu.
- Wszystkiego najlepszego Kookie.
Uśmiechnął się szeroko.
- Jesteś najlepszym prezentem urodzinowym jakim sobie mogłem wymarzyć...
#######
No i kolejny, końcówkę popsułem ;_;
Przepraszam, że tyle czekaliście ale wiecznie w objazdach byłem. Mam nadzieje, że ten shot ma jakiś sens i z góry przepraszam za jakiekolwiek błędy ortograficzne, stylistyczne itp.
Niedługo pojawi się kolejny.
Peace! 8)
//Ravi
- Cześć - uśmiechnął się
- Jest Jungkook? - spytałaś od razu bez odpowiedzi na jego powitanie.
Pokiwał głową i wpuścił cię do środka. Poszło za łatwo?
- Kook, masz gościa! - wydarł się na całe mieszkanie tak, że aż się wystraszyłaś i podskoczyłaś.
- Już idę! - odkrzyknął a ty znowu podskoczyłaś.
Twoje serce zaczęło bić jak oszalałe, z nerwów myślałaś, że zaraz zemdlejesz.
- Tak? - ukazał się twoim oczom wysoki i przystojny chłopak o ciemnych włosach i oczach. To był twój Jungkook.
Zaniemówił. Ty też.
-_______- szepnął.
Podleciał do ciebie, wziął cię na ręce i mocno przytulił. Tak dobrze było znowu poczuć jego ciepło. Chyba każde z was uroniło łzę.
- Co ty tutaj robisz? - spytał.
- Przyjechałam bo dzisiaj twoje urodziny.
Postawił cię na ziemi. Sięgnęłaś po pudełeczko i podałaś mu.
- Wszystkiego najlepszego Kookie.
Uśmiechnął się szeroko.
- Jesteś najlepszym prezentem urodzinowym jakim sobie mogłem wymarzyć...
#######
No i kolejny, końcówkę popsułem ;_;
Przepraszam, że tyle czekaliście ale wiecznie w objazdach byłem. Mam nadzieje, że ten shot ma jakiś sens i z góry przepraszam za jakiekolwiek błędy ortograficzne, stylistyczne itp.
Niedługo pojawi się kolejny.
Peace! 8)
//Ravi
Super! ●v●
OdpowiedzUsuńMam nadzieje że będe mogła zamówić jakieś scenariusze ^^
oczywiście, że możesz! z kim?
OdpowiedzUsuńPopłakałam sie jak dziecko...
OdpowiedzUsuń