ty x Casper, część 2, pierwszą znajdziecie tutaj.
Po rozporku szybko rozpięłaś guzik w spodniach. On opuścił się trochę na siedzeniu.
Za chwilę oparłaś się o niego, tak jak zawsze, tak żeby nie wzbudzić podejrzeń. Wyglądało to jakbyś właśnie w tej chwili zdecydowała się iść spać, używając jego boku jako poduszki.
-_____... - mruknął wprost do twojego ucha -Obiecuje ci, że jak tylko wrócimy do domu nie będę ci dłużny.
-Nie mogę się tego doczekać - szybko cmoknęłaś go w nos a swoją rękę wsunęłaś pod materiał jego bokserek.
Westchnął ciężko i odwrócił głowę z powrotem w stronę okna.
Zagryzłaś podekscytowana wargę i złapałaś w dłoń jego męskość. Ścisnęłaś ją.-Shhh... - szepnęłaś mu do ucha i zaczęłaś ją stymulować.
-Y-yah, dlaczego jesteś taka uparta?
-Dlaczego nie zwracasz na mnie uwagi? - szeptałaś spokojnym głosem
-C-Co?
-Ściągnąłeś mnie tu ze sobą mimo tego, że nie chciałam i całą drogę zlewasz. Nie podoba mi się to.
-To nie tak...
Wzmocniłaś ruch ręką. -A jak?
-A-ach, nie ważne już - mruknął
To była zła odpowiedź. Ścisnęłaś jego męskość w ręku jeszcze mocniej.
-Skoro zacząłeś to skończ. - upierałaś się
-T-to nie jest rozmowa na teraz - w jego oczach zobaczyłaś widoczną rozkosz. Uśmiechnęłaś się lekko.
-A na kiedy?
-Porozmawiamy o tym jak będziemy w dormie, wszystko ci wytłumaczę skarbie. - sapał cicho
Tego było za wiele.
-Kiedy ja chce wiedzieć teraz~ - jęknęłaś jak małe dziecko bardzo chcące czegoś
-_____-ah - szepnął patrząc na ciebie
Zamilkłaś. Patrzyliście sobie teraz głęboko w oczy.
Nie dawałaś za wygraną. Byliście coraz bliżej mieszkania chłopaków a on musiał dojść jeszcze tutaj w samochodzie. Rozejrzałaś się po pojeździe - nic się w nim nie zmieniło, no prawie. Takuya prowadził. Shin dzielnie towarzyszy mu obok. Na siedzeniach za tobą śpią 'bracia' Kim, Sangmin i Yongseok a biedny Seyoung w końcu zasnął słuchając muzyki.
Przygryzłaś seksownie wargę wracając do patrzenia mu głęboko w oczy i po raz kolejny przyśpieszyłaś ruch ręką. Aż dziwne, że nikt nie zauważył tego co się działo na waszych siedzeniach.
-A-ach...
Wiedziałaś dobrze co to oznacza.
Wykonałaś jeszcze kilka gwałtownych ruchów i na ręku poczułaś ciepłą substancję. Casper tylko starał się opanować oddech.
-Jesteś martwa jak wrócimy do domu.... - szepnął ci do ucha.
Oboje ogarnęliście się szybko i za niedługo wysiadaliście na parkingu pod dormą Cross Gene.
Na plecy założyłaś swój plecak i podeszłaś do swojego chłopaka.
-Powiesz mi teraz o co chodziło?
On tylko pogrzebał chwile w kieszeni spodni i za chwilę uklęknął przed tobą na kolanie.
-____-ah, wyjdziesz za mnie?
///////
Ravi~
W końcu udało mi się to skończyć, uf, przepraszam że to tak dlugo trwało i mam nadzieje, że sie podoba!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz