Ty x Sunggyu
-____! Znowu nie sprzątnęłaś łazienki! - krzyknęła do ciebie macocha z toalety na parterze
Miałaś już tego dość. Byłaś, a raczej musiałaś być na każde zawołanie swojej macochy i jej córki. Trzy lata temu twój tata przyprowadził do waszego wspólnego domu dwie zołzy i oświadczył, że to będzie twoja nowa mama i nowa siostra. Niestety twoja biologiczna matka zmarła na raka jak miałaś 5 lat. Dwa lata temu twój ojciec zginał w niewyjaśnionych okolicznościach. Dla ciebie to zrobiła to macocha, ale nie miałaś na to dowodów. Aktualnie ona się tobą 'zajmowała', a raczej rozkazywała żebyś robiła wszystko za nią i jej rozleniwioną, grubą i kapryśną córeczkę. Szkoda tylko, że ta córeczka jest w twoim wieku i chodzi z tobą do jednej klasy.
-____! Mówię coś do ciebie! - znowu krzyknęła -Chodź tu natychmiast!
Zbiegłaś ze swojego poddasza gdzie miałaś pokój i poszłaś do toalety na parterze skąd wołała cię macocha. Stanęłaś przed nią.
-Miałaś chyba umyć toaletę i nadal tego nie zrobiłaś. - popatrzyła na ciebie
-No i co z tego.
-Co z tego? Co z tego?! To z tego, że ja w brudnej toalecie nie będę się załatwiać.
-To ją sobie posprzątaj jak ci nie odpowiada. Ja i tak z niej nie korzystam, a szczotkę masz tam. - pokazałaś na miejsce za sedesem gdzie znajdowała się szczotka do kibla i zaczęłaś wchodzić po schodach.
-Ja ci dam takie odzywanie się do matki. - uniosła się na ciebie
-Nie jesteś moją matką! - wbiegłaś na poddasze i zamknęłaś za sobą drzwi
Rzuciłaś się na łóżko. Chciałaś uciec z domu, ale nie mogłaś. Nie miałaś się gdzie podziać, poza tym nie zostawisz swojego domu dwóm niechlujom, które tu mieszkały bo im się tak podobało. Leżałaś tak około 10 minut bez żadnego ruchu, aż w końcu usłyszałaś dźwięk wiadomości dochodzący z twojego komputera. Wstałaś i podeszłaś do urządzenia. Twoja najlepsza i jedyna przyjaciółka Woohee napisała do ciebie na Facebooku.
W: Jak tam?
Ty: Chujowo
W: Czemu? Co się stało?
Ty: Macocha mnie znowu wkurza. Uważa się za ta lepszą. A taka nie jest
W: To jej to powiedz
Ty: Żebym znowu dostała i chodziła do szkoły z podbitym okiem?
W: No tak. To nie wiem
Ty: Ja też nie
W: A słyszałaś o imprezie u Gyu?
Ty: U GYU?? NIE, GADAJ SZYBKO
W: Sunggyu zaprasza wszystkich z klasy i ogólnie wszystkie maturalne do siebie na imprezę w ten weekend.
Ty: Fajnie, że uda mi się przyjść -.- Macocha mnie na pewno nie puści, powie, że muszę sprzątać ponownie jej sypialnie
W: Coś wymyślisz
Ty: I może jeszcze przyjdzie do mnie dobra wróżka i da mi suknie i szklane pantofelki. To co ja tu czasem przechodzę to jest istna bajka. Taki Kopciuszek
W: Może przyjdzie, skąd wiesz
Ty: Taa, już to widzę
-____!! Chodź tu! - krzyknęła znowu macocha z dołu
Ty: Kończę, bo znowu mnie ta wiedźma woła
W: Dobrze. Papa
Wyłączyłaś Facebooka i wyszłaś ze swojego pokoiku, by znowu zejść do tej zołzy.
-Co chcesz? - spytałaś
Kobieta nic do ciebie nie powiedziała, patrzyła tylko w twoje oczy ze zgrozą. Patrzyła tak przez chwilę aż w końcu wymierzyła ci w policzek. Tak mocno przyłożyła, że upadłaś. Z oczu poleciały ci łzy.
-A dobrze ci tak - powiedziała Eunji, twoja 'siostra', idąc z kuchni do salonu, trzymając w ręku kawałek ciasta czekoladowego
-Niech się udławi tym ciastem - pomyślałaś
-Więcej takich tekstów jak dzisiaj słyszałam ma nie być - macocha pogroziła ci palcem i poszła do swojego kochanego spaślaka wpierdzielającego ciasto
Wstałaś z podłogi zapłakana. Weszłaś do przedpokoju, pośpiesznie założyłaś buty oraz płaszcz i wybiegłaś z domu. Skończyło się. Nie będziesz już więcej dawać sobą pomiatać ani bić. Nie wiedziałaś co masz teraz zrobić ze sobą więc poszłaś do parku niedaleko twojego domu. Usiadłaś na jednej z ławek. Dookoła biegały pieski, roześmiane dzieci. Atmosfera była dość przyjemna jak na wiosnę przystało. Trochę się rozchmurzyłaś widząc to. Zapomniałaś o tym co się przed chwila stało i zaczęłaś myśleć o imprezie, o której powiedziała ci Woohee. Zależało ci na tym by na nią pójść. Dlaczego? Bo wyprawiał ją Sunggyu, najprzystojniejszy chłopak w szkole. Przynajmniej ty twierdziłaś, że najprzystojniejszy. Podobał ci się od pierwszej klasy liceum. Chodzisz z nim już trzy lata do tej samej klasy i być może zamieniłaś z nim tylko kilka słów. Kilka to za mało. Byłaś nieśmiałą osobą, a przez to, że twoja siostra była w tej samej klasie co ty, to za każdym razem gdy tylko widziałaś ją w towarzystwie Gyu, oczerniała cię. A teraz pewno przez tą imprezę macocha na pewno nie da ci na nią iść tylko po to by Eunji miała większe szanse u Sunggyu. Dwie podłe zołzy. Znowu miałaś ochotę się rozpłakać. Spuściłaś głowę w dół i zaczęłaś rozpaczać.
Nagle ktoś obok ciebie usiadł. Bałaś się spojrzeć na tego kogoś. Myślałaś, że to może być jakiś zboczeniec.
-Nie smuć się. - usłyszałaś dość znajomy głos
Teraz jak już wiedziałaś kto to może być popatrzyłaś na ta osobę. To był Sunggyu, tak jak myślałaś.
-O ____! Jakie miłe spotkanie.
-Tak miłe. - powiedziałaś smutnym głosem
-Coś się stało? Masz taki dziwny głos
-Nie nic mi nie jest. Mam po prostu gorszy dzień.
-Ahh, no dobrze. Więc nie będę ci przeszkadzał. Mam nadzieję, że będziesz na imprezie w te sobotę
-Postaram się.
-Ok - wstał z ławki - No to do zobaczenia w szkole.
Poszedł. Co się właśnie stało? Sunggyu do ciebie zagadał. Tak sam z siebie i to jeszcze poza szkołą. Humorek ci się trochę poprawił. Ty także wstałaś z ławki. Poszłaś w stronę swojej ulubionej kawiarni. Na szczęście miałaś w kieszeni trochę drobnych i kupiłaś sobie kawę. Razem z gorącym napojem wróciłaś w końcu do domu. Było już grubo po 19, a następnego dnia idziesz na 7:25 do szkoły, bo masz jeszcze zajęcia dodatkowe z biologii. Nie chodziłaś na nie dlatego, że nie umiałaś biologii, tylko dlatego, że byłaś z niej bardzo dobra i przygotowywałaś się na konkurs.
-Gdzie ty byłaś?! - wrzasnęła na ciebie macocha jak tylko zobaczyła, że jesteś już w domu
-Tu i tam - odpowiedziałaś
-Widzę, że przyniosłaś mi kawę. - podeszła do ciebie Eunji i próbowała odebrać ci kubek
-Wara. To moje.
Szybko zdjęłaś płaszczyk oraz buty i wbiegłaś po schodach na swoje poddasze. Nie chciałaś już wychodzić z pokoju. Wolałaś się nie narażać swojej macosze by znowu nie dostać, a ona jest do tego zdolna. Bez powodu lubi cię bić. Bo co? Bo jesteś jej pasierbicą? Bo jesteś lepsza od jej rodzonej córeczki we wszystkim? Fakt, byłaś lepsza od Eunji, ale to nie powód do tego by się nad tobą znęcać. Położyłaś się na łóżku. Nie miałaś nic do roboty, więc wypiłaś do końca ciepły jeszcze napój, wzięłaś szybki prysznic i poszłaś spać.
Następnego dnia wstałaś bardzo wcześnie, by zdążyć na zerówkę. W szkole razem ze swoją jedyną przyjaciółką siedziałaś na dodatkowej biologii. Robiłyście we dwie jakieś zadania egzaminacyjne. Nudne, ale jak chcesz wygrać konkurs to trzeba je rozwiązać.
Ostatnia przerwa. W końcu. Jeszcze tylko przeżyć geografię i koniec. Weekend. No a jutro impreza u Gyu. Szukałaś w swojej szafce zeszytu od przedmiotu, który teraz masz mieć.
-Hej ____ - powiedział ktoś do ciebie
Zamknęłaś szafkę i zobaczyłaś Sunggyu. Twoje serce nagle przyśpieszyło.
-Hej - odpowiedziałaś z lekkim trudem
-Pamiętasz o jutrzejszej imprezie?
-No tak.
-Ok. Mam nadzieję, że się pojawisz. Adres chyba znasz. - przytaknęłaś mu -I pamiętaj, mają być stroje takie typowo balowe i maski. One są najważniejsze.
-Dobrze, będę pamiętać.
-No to pa - uśmiechnął się
-Papa
Odszedł. Ty z powrotem otworzyłaś szafkę, znalazłaś zeszyt od geografii i poszłaś na lekcje. Równo z dzwonkiem weszłaś do klasy i usiadłaś razem z Woohee w przedostatniej ławce pod ścianą.
-Słyszałaś? - szepnęłaś do przyjaciółki
-O czym? - także szepnęła
-Jutro mają być stroje balowe i maski.
-Ale gdzie?
-No u Sunggyu.
-Aaa, to słyszałam. Mam taką śliczną beżową sukienkę z koronki i maskę pod kolor.
-Czemu mi wczoraj nie powiedziałaś?
-Przedostatnia ławka! - krzyknął pad od geografii -Proszę ciszej.
-Dobrze panie profesorze. - powiedziała do niego Woohee -Przepraszamy.
Pan dalej wam pierdzielił coś o ochronie lasów deszczowych, a ty powróciłaś do rozmowy z Woo.
-Myślałam, że wiesz. - powiedziała szeptem twoja przyjaciółka
-Nie, ale teraz już wiem.
Resztę lekcji przesiedziałyście w ciszy, a gdy się skończyła szybko wybiegłaś ze szkoły w stronę domu. Myślałaś tylko nad tym jak zdobędziesz teraz suknię balową i maskę. Na twoje nieszczęście macocha siedziała w salonie jak weszłaś do domu. Jakby na ciebie czekała.
-Gdzie się tak śpieszysz? - zapytała podchodząc do ciebie gdy zdejmowałaś buty.
-Na zakupy. A co cię to interesuje? - odpowiedziałaś oschle
-To mnie to obchodzi, że jestem twoją matką...
-Wcale nią nie jesteś. Moja matka nie żyje, tak samo jak ojciec, który najprawdopodobniej został otruty. Otruty przez ciebie.
-Nie waż się mnie tak oskarżać! - wcisnęła nagle palca tam gdzie masz tchawice próbując cię przydusić
Ty odparłaś jej atak łapiąc ją za rękę i wykręcając ją by nic więcej nie zrobiła (tak bardzo techniki z samoobrony xd). Położyłaś ją na podłodze.
-Debilka. - poszłaś na swój strych
W pokoju zadzwoniłaś do Woohee żeby poszła z tobą na zakupy. Dziewczyna się zgodziła. Wzięłaś wszystko co potrzebne i zeszłaś z powrotem na dół. W przedpokoju macocha dalej leżała na podłodze. Dobrze jej tak. Założyłaś buty inne niż wcześniej miałaś na sobie i wyszłaś z domu biorąc klucze. Minęłaś swoja siostrzyczkę i czym prędzej popędziłaś w stronę centrum handlowego. Gdy byłaś dość daleko od domu usłyszałaś Eunji. Darła się, że ktoś zrobił coś jej matce. Dobrze im tak. A macosze nic się nie stało, tylko po prostu leżała, bo nie chciało jej się ruszyć tłustego dupska z ziemi.
Jak dotarłaś na miejsce, spotkałaś Woohee i poszłyście razem szukać dla ciebie sukni na jutrzejszy 'bal'. Po dobrych trzech godzinach szukania znalazłaś odpowiednią sukienkę. Była jasno różowa, do kolan i miała na dekolcie lekkie zdobienia w postaci małych różyczek także w kolorze jasno różowym. Co najdziwniejsze, znalazłaś maskę dopasowaną do twojej kreacji.
Po powrocie do domu, zastałaś go pustego. Zdziwiłaś się. Zazwyczaj macocha w piątkowy wieczór siedzi z Eunji i swoimi koleżankami w salonie i piją herbatkę. Rozebrałaś się z butów i płaszcza, zostawiłaś zakupy u siebie na strychu i poszłaś do kuchni w celu zjedzenia kolacji. Gdy przygotowywałaś sobie kanapki, znalazłaś na blacie małą karteczkę, na której było napisane "Jesteśmy w szpitalu. To wszystko przez ciebie suko ~Eunji"
-Tego już za wiele. - powiedziałaś do siebie po przeczytaniu karteczki -Nazwać mnie suką? Kto tak przezywa ten się sam tak nazywa. Proste? Proste, Eunji suko.
Odłożyłaś karteczkę na miejsce i ze zrobionymi kanapkami poszłaś do swojego pokoju.Powiesiłaś sukienkę na wieszaku. Następnie usiadłaś przy kompie i zaczęłaś grać w swoją ulubioną grę, a mianowicie The Sims. Nie za bardzo obchodził co się teraz dzieje z macocha i Eunji. Nie były twoją prawdziwą rodziną, więc co masz się nimi przejmować. Chociaż z innej strony, jak wrócą mogą ci zrobić znowu jakąś awanturę i najbardziej ucierpisz na tym ty, pobita i posiniaczona... Dasz radę. Postawisz się macosze. Nie dasz sobą pomiatać.
Po kilku godzinach grania w simsy, poszłaś spać. Do tego czasu nikt nie wrócił do domu. Następnego dnia zaspana i podekscytowana poszłaś wziąć poranną kąpiel. Poranną, o 14. Bardzo wcześnie. No dla ciebie tak. Mniejsza o to. Miałaś jeszcze dobrych 4 godziny na wyszykowanie się na bal u Gyu. Gdy wróciłaś do swojego pokoju myślałaś, że za chwile nie wyrobisz. Twoja sukienka... Twoja droga sukienka była zniszczona. Ktoś ją potraktował nożyczkami, a ty wiedziałaś kto to. Oczywiście, że twoja kochana siostrunia. Tak chciałaś jej teraz nakopać do tyłka, ale nie miałaś siły. Schowałaś twarz w dłonie i zaczęłaś płakać. Nie wiedziałaś co masz teraz zrobić. Wieczór, który chciałaś spędzić z Sunggyu został zepsuty przez tą szmaciure Eunji.
-To jest jakaś bajka czy co? W Kopciuszka się bawimy? - gadałaś sama do siebie -Najpierw znęcanie się nade mną i robienie za jakąś sprzątaczkę, a teraz to? Może za chwile pojawi się jakaś stara babka mówiąca mi, że jest moją matką chrzestną i wyczaruje mi z dyni karetę?! To wszystko jest chore!
Wiedziałaś, że w 4 godziny nie kupisz nowej sukienki. Byłaś załamana. Innej kreacji nie miałaś. A na gwarancję raczej jej nie oddasz, bo co powiesz, że zła siostra ci ja pocięła? Raczej czegoś takiego nie przyjmą.
-Ha ha ha. - w drzwiach stanęła Eunji -Dobrze ci tak. To za mamę i to co jej zrobiłaś.
-Ja jej nic nie zrobiłam! Tylko obroniłam się przed jej atakiem na moja szyję.
-Obroniłaś się przed jej atakiem?! To czemu byłyśmy w szpitalu? Co??
-Bo jesteście głupie i robicie wielkie halo o byle gówno jakie się wam stanie? - odpowiedziałaś jej pytaniem
-Nie? Bo zrobiłaś mamci krzywdę i miała sinika na przedramieniu.
-No mówiłam. To tylko siniak, za kilka dni zejdzie. A ja to niby co? Ciągle mam przez was nabijane siniaki i nie idę z tym do szpitala.
-Ty to co innego.
-Co żeś powiedziała?!
-Jesteś głupią suką.
Po jej słowach szybko wstałaś z podłogi i ruszyłaś w stronę Eunji. Dziewczyna zaczęła panikować. Gdy do niej podeszłaś walnęłaś ją w policzek tak mocno, że został na nim ślad twojej dłoni.
-POWALIŁO CIĘ! I jak ja teraz pójdę do Sunggyu?!?!
-Normalnie. Tak jak ja chodzę do szkoły z siniakami i ranami zrobionymi przez was.
Wróciłaś do siebie do pokoju i zatrzasnęłaś za sobą drzwi żeby już nikt więcej do niego nie wchodził. Znowu się rozpłakałaś. Płakałaś tak jeszcze przez godzinę. Nie miałaś zamiaru nigdzie iść, nawet odechciało ci się wstawać z tej zimnej podłogi, na której teraz już leżałaś. Nagle zadzwonił do ciebie telefon. Woohee. Wiedziałaś, że to ona, bo kto inny by do ciebie dzwonił.
-Halo. - odebrałaś smutna
-____ co się stało? Gadaj. Albo nie. Lepiej otwórz mi drzwi. Stoję pod domem.
-Drzwi są pewno jak zwykle otwarte. Jestem u siebie.
Rozłączyłaś się, a chwilę później u ciebie w pokoju stawiła się twoja przyjaciółka z kilkoma torbami.
-Co się stało? ____?? - powiedziała podchodząc do ciebie
Ty tylko pokazałaś na swoją sukienkę powieszoną na wieszaku na drzwiach od szafy i powiedziałaś 'Eunji'.
-A to głupia szmata. Ja się tym zajmę.
-Nie bij się z nią. Już jej przywaliłam.
-Nie chciałam jej pobić. Chciałam zadzwonić.
-Eee?
Woohee wyjęła swój telefon i gdzieś zaczęła dzwonić. Ty się na nią patrzyłaś i nie wiedziałaś o co może chodzić.
-No hejka. - gadała Woo do komórki -Słuchaj masz może suknię, do kolan, pudrowy róż ze zdobieniami różanymi? ... Aha, no ok. ... Czekam na ciebie u ____. Wiesz gdzie to? ... No to super. Papa.
-Gdzie dzwoniłaś? - spytałaś gdy dziewczyna schowała telefon do kieszeni spodni
-Do kuzyna. Ma butik z sukniami balowymi.
-Nie mogłaś tego powiedzieć wczoraj?! Nie chodziłabym kilka godzin po galerii i szukała sukienki.
-Zapomniałam o tym. Przypomniało mi się dopiero jak wróciłam do domu.
-Dzięki. Dzięki, że bawisz się w tą dobrą matkę chrzestną, o której niedawno wspominałam.
-Nie przypominam sobie żebyś mówiła coś takiego, ale proszę bardzo.
Woohee zaczęła biegać po twoim pokoju szukać różnych rzeczy. Jak znalazła to kładła je na twoim łóżku. Były to między innymi suszarka do włosów, lokówka, szczotka do włosów, różne kosmetyki. Teraz zaczęłaś się zastanawiać czemu trzymasz to w pokoju a nie w toalecie. Tam powinno być ich miejsce. Przyniosła tez z kuchni taborecik.
-Siadaj na nim i weź rozplącz te włosy z tego ręcznika. - rozkazała ci Woo
Zrobiłaś co chciała. Zdjęłaś z włosów ręcznik i usiadłaś na taborecie. Przyjaciółka zaczęła ci je układać, suszyć, kręcić, Bóg wie co jeszcze. Po jakimś czasie przyjechał kuzyn Woohee, Minhyuk razem z jej zamówieniem. Zostawił wam sukienkę i sobie poszedł. Obydwie zaczęłyście się malować i szykować na bal u Sunggyu. Gdy już skończyłyście została wam już niecała godzina do rozpoczęcia imprezy.
-Woo, a jak się dostaniemy do Gyu? - zapytałaś się dziewczyny zakładając szpilki
-Spokojnie. Przecież mam prawko, co nie. Wzięłam od ojca auto. Powiedziałam, że jakby co to jestem niepijąca i prowadzę.
-To dobrze. Czyli, że mogę się upić? - zaśmiałaś się
-Nie. Masz wrócić trzeźwa razem ze mną.
-No ok.
Obydwie do końca się przygotowałyście i pojechałyście do Sunggyu. Spóźniłyście się, ale nie długo bo tylko jakieś 10 minut. Impreza się rozkręcała, alkohol lał się strumieniami, ale ani ty ani twoja przyjaciółka nie piłyście. No może wypiłaś jedno bezalkoholowe piwo, nic innego. W domu Gyu oczywiście spotkałaś swoją siostrę. Było trochę widać tego siniaka na jej twarzy, ale nie obchodziło cię to. Raczej obchodziło cię to jak ona się na ciebie patrzyła, jakby za chwile miała włożyć ci nóż w brzuch i dobić kopiąc w niego.
W różnych miejscach w domu były porozstawiane głośniki i dużo osób tańczyło. Dołączyłaś do nich. Tańczyłaś, a to z jakimiś dziewczynami z innych klas maturalnych, a to z chłopakami od ciebie z klasy. W jednej chwili podszedł do ciebie jakiś chłopak. Miał na sobie maskę inie do końca wiedziałaś kto to. Złapał cię za rękę i pociągnął za sobą w stronę schodów. Obydwoje weszliście na górę. Nikogo tam nie było. Chłopak zdjął maskę. W końcu widziałaś kto to. Sunggyu. Tak myślałaś. Ściągnął maskę także z twojej twarzy.
-____ j-ja chciałbym ci coś powiedzieć... - zaczął lekko speszony
-Słucham cię.
Gyu przysunął się do ciebie i lekko musnął twoje usta. Nie mogłaś w to uwierzyć. On, Sunggyu, najpopularniejszy i najprzystojniejszy chłopak w całej szkole właśnie cię pocałował. Marzyłaś o tym od pierwszej klasy liceum, a teraz się to spełniło.
-Bardzo cię lubię, już od dawna. Nie wiedziałem jak ci to powiedzieć, bo ty albo uciekałaś albo nie byłaś skłonna do jakiejkolwiek rozmowy.
-To przez Eunji. - szepnęłaś
-Przez nią? Ona jest głupia. Próbuje nagadać na ciebie najgorsze rzeczy bym tylko na nią spojrzał. Żałosne. Ja wiem lepiej.
-Czyli? Co wiesz lepiej?
-Że to ty jesteś lepsza od niej
Sunggyu wtulił się w ciebie. Resztę imprezy spędziliście razem. Teraz możesz powiedzieć, że twoje życie jest jak bajka Kopciuszek, z jednej strony macocha z siostrą, z drugiej Sunggyu, który cię kocha. Może nie żyjesz w pałacu i nie jesteś księżniczką, ale jest idealnie.
~~*~~*~~
Bomi
-____! Mówię coś do ciebie! - znowu krzyknęła -Chodź tu natychmiast!
Zbiegłaś ze swojego poddasza gdzie miałaś pokój i poszłaś do toalety na parterze skąd wołała cię macocha. Stanęłaś przed nią.
-Miałaś chyba umyć toaletę i nadal tego nie zrobiłaś. - popatrzyła na ciebie
-No i co z tego.
-Co z tego? Co z tego?! To z tego, że ja w brudnej toalecie nie będę się załatwiać.
-To ją sobie posprzątaj jak ci nie odpowiada. Ja i tak z niej nie korzystam, a szczotkę masz tam. - pokazałaś na miejsce za sedesem gdzie znajdowała się szczotka do kibla i zaczęłaś wchodzić po schodach.
-Ja ci dam takie odzywanie się do matki. - uniosła się na ciebie
-Nie jesteś moją matką! - wbiegłaś na poddasze i zamknęłaś za sobą drzwi
Rzuciłaś się na łóżko. Chciałaś uciec z domu, ale nie mogłaś. Nie miałaś się gdzie podziać, poza tym nie zostawisz swojego domu dwóm niechlujom, które tu mieszkały bo im się tak podobało. Leżałaś tak około 10 minut bez żadnego ruchu, aż w końcu usłyszałaś dźwięk wiadomości dochodzący z twojego komputera. Wstałaś i podeszłaś do urządzenia. Twoja najlepsza i jedyna przyjaciółka Woohee napisała do ciebie na Facebooku.
W: Jak tam?
Ty: Chujowo
W: Czemu? Co się stało?
Ty: Macocha mnie znowu wkurza. Uważa się za ta lepszą. A taka nie jest
W: To jej to powiedz
Ty: Żebym znowu dostała i chodziła do szkoły z podbitym okiem?
W: No tak. To nie wiem
Ty: Ja też nie
W: A słyszałaś o imprezie u Gyu?
Ty: U GYU?? NIE, GADAJ SZYBKO
W: Sunggyu zaprasza wszystkich z klasy i ogólnie wszystkie maturalne do siebie na imprezę w ten weekend.
Ty: Fajnie, że uda mi się przyjść -.- Macocha mnie na pewno nie puści, powie, że muszę sprzątać ponownie jej sypialnie
W: Coś wymyślisz
Ty: I może jeszcze przyjdzie do mnie dobra wróżka i da mi suknie i szklane pantofelki. To co ja tu czasem przechodzę to jest istna bajka. Taki Kopciuszek
W: Może przyjdzie, skąd wiesz
Ty: Taa, już to widzę
-____!! Chodź tu! - krzyknęła znowu macocha z dołu
Ty: Kończę, bo znowu mnie ta wiedźma woła
W: Dobrze. Papa
Wyłączyłaś Facebooka i wyszłaś ze swojego pokoiku, by znowu zejść do tej zołzy.
-Co chcesz? - spytałaś
Kobieta nic do ciebie nie powiedziała, patrzyła tylko w twoje oczy ze zgrozą. Patrzyła tak przez chwilę aż w końcu wymierzyła ci w policzek. Tak mocno przyłożyła, że upadłaś. Z oczu poleciały ci łzy.
-A dobrze ci tak - powiedziała Eunji, twoja 'siostra', idąc z kuchni do salonu, trzymając w ręku kawałek ciasta czekoladowego
-Niech się udławi tym ciastem - pomyślałaś
-Więcej takich tekstów jak dzisiaj słyszałam ma nie być - macocha pogroziła ci palcem i poszła do swojego kochanego spaślaka wpierdzielającego ciasto
Wstałaś z podłogi zapłakana. Weszłaś do przedpokoju, pośpiesznie założyłaś buty oraz płaszcz i wybiegłaś z domu. Skończyło się. Nie będziesz już więcej dawać sobą pomiatać ani bić. Nie wiedziałaś co masz teraz zrobić ze sobą więc poszłaś do parku niedaleko twojego domu. Usiadłaś na jednej z ławek. Dookoła biegały pieski, roześmiane dzieci. Atmosfera była dość przyjemna jak na wiosnę przystało. Trochę się rozchmurzyłaś widząc to. Zapomniałaś o tym co się przed chwila stało i zaczęłaś myśleć o imprezie, o której powiedziała ci Woohee. Zależało ci na tym by na nią pójść. Dlaczego? Bo wyprawiał ją Sunggyu, najprzystojniejszy chłopak w szkole. Przynajmniej ty twierdziłaś, że najprzystojniejszy. Podobał ci się od pierwszej klasy liceum. Chodzisz z nim już trzy lata do tej samej klasy i być może zamieniłaś z nim tylko kilka słów. Kilka to za mało. Byłaś nieśmiałą osobą, a przez to, że twoja siostra była w tej samej klasie co ty, to za każdym razem gdy tylko widziałaś ją w towarzystwie Gyu, oczerniała cię. A teraz pewno przez tą imprezę macocha na pewno nie da ci na nią iść tylko po to by Eunji miała większe szanse u Sunggyu. Dwie podłe zołzy. Znowu miałaś ochotę się rozpłakać. Spuściłaś głowę w dół i zaczęłaś rozpaczać.
Nagle ktoś obok ciebie usiadł. Bałaś się spojrzeć na tego kogoś. Myślałaś, że to może być jakiś zboczeniec.
-Nie smuć się. - usłyszałaś dość znajomy głos
Teraz jak już wiedziałaś kto to może być popatrzyłaś na ta osobę. To był Sunggyu, tak jak myślałaś.
-O ____! Jakie miłe spotkanie.
-Tak miłe. - powiedziałaś smutnym głosem
-Coś się stało? Masz taki dziwny głos
-Nie nic mi nie jest. Mam po prostu gorszy dzień.
-Ahh, no dobrze. Więc nie będę ci przeszkadzał. Mam nadzieję, że będziesz na imprezie w te sobotę
-Postaram się.
-Ok - wstał z ławki - No to do zobaczenia w szkole.
Poszedł. Co się właśnie stało? Sunggyu do ciebie zagadał. Tak sam z siebie i to jeszcze poza szkołą. Humorek ci się trochę poprawił. Ty także wstałaś z ławki. Poszłaś w stronę swojej ulubionej kawiarni. Na szczęście miałaś w kieszeni trochę drobnych i kupiłaś sobie kawę. Razem z gorącym napojem wróciłaś w końcu do domu. Było już grubo po 19, a następnego dnia idziesz na 7:25 do szkoły, bo masz jeszcze zajęcia dodatkowe z biologii. Nie chodziłaś na nie dlatego, że nie umiałaś biologii, tylko dlatego, że byłaś z niej bardzo dobra i przygotowywałaś się na konkurs.
-Gdzie ty byłaś?! - wrzasnęła na ciebie macocha jak tylko zobaczyła, że jesteś już w domu
-Tu i tam - odpowiedziałaś
-Widzę, że przyniosłaś mi kawę. - podeszła do ciebie Eunji i próbowała odebrać ci kubek
-Wara. To moje.
Szybko zdjęłaś płaszczyk oraz buty i wbiegłaś po schodach na swoje poddasze. Nie chciałaś już wychodzić z pokoju. Wolałaś się nie narażać swojej macosze by znowu nie dostać, a ona jest do tego zdolna. Bez powodu lubi cię bić. Bo co? Bo jesteś jej pasierbicą? Bo jesteś lepsza od jej rodzonej córeczki we wszystkim? Fakt, byłaś lepsza od Eunji, ale to nie powód do tego by się nad tobą znęcać. Położyłaś się na łóżku. Nie miałaś nic do roboty, więc wypiłaś do końca ciepły jeszcze napój, wzięłaś szybki prysznic i poszłaś spać.
Następnego dnia wstałaś bardzo wcześnie, by zdążyć na zerówkę. W szkole razem ze swoją jedyną przyjaciółką siedziałaś na dodatkowej biologii. Robiłyście we dwie jakieś zadania egzaminacyjne. Nudne, ale jak chcesz wygrać konkurs to trzeba je rozwiązać.
Ostatnia przerwa. W końcu. Jeszcze tylko przeżyć geografię i koniec. Weekend. No a jutro impreza u Gyu. Szukałaś w swojej szafce zeszytu od przedmiotu, który teraz masz mieć.
-Hej ____ - powiedział ktoś do ciebie
Zamknęłaś szafkę i zobaczyłaś Sunggyu. Twoje serce nagle przyśpieszyło.
-Hej - odpowiedziałaś z lekkim trudem
-Pamiętasz o jutrzejszej imprezie?
-No tak.
-Ok. Mam nadzieję, że się pojawisz. Adres chyba znasz. - przytaknęłaś mu -I pamiętaj, mają być stroje takie typowo balowe i maski. One są najważniejsze.
-Dobrze, będę pamiętać.
-No to pa - uśmiechnął się
-Papa
Odszedł. Ty z powrotem otworzyłaś szafkę, znalazłaś zeszyt od geografii i poszłaś na lekcje. Równo z dzwonkiem weszłaś do klasy i usiadłaś razem z Woohee w przedostatniej ławce pod ścianą.
-Słyszałaś? - szepnęłaś do przyjaciółki
-O czym? - także szepnęła
-Jutro mają być stroje balowe i maski.
-Ale gdzie?
-No u Sunggyu.
-Aaa, to słyszałam. Mam taką śliczną beżową sukienkę z koronki i maskę pod kolor.
-Czemu mi wczoraj nie powiedziałaś?
-Przedostatnia ławka! - krzyknął pad od geografii -Proszę ciszej.
-Dobrze panie profesorze. - powiedziała do niego Woohee -Przepraszamy.
Pan dalej wam pierdzielił coś o ochronie lasów deszczowych, a ty powróciłaś do rozmowy z Woo.
-Myślałam, że wiesz. - powiedziała szeptem twoja przyjaciółka
-Nie, ale teraz już wiem.
Resztę lekcji przesiedziałyście w ciszy, a gdy się skończyła szybko wybiegłaś ze szkoły w stronę domu. Myślałaś tylko nad tym jak zdobędziesz teraz suknię balową i maskę. Na twoje nieszczęście macocha siedziała w salonie jak weszłaś do domu. Jakby na ciebie czekała.
-Gdzie się tak śpieszysz? - zapytała podchodząc do ciebie gdy zdejmowałaś buty.
-Na zakupy. A co cię to interesuje? - odpowiedziałaś oschle
-To mnie to obchodzi, że jestem twoją matką...
-Wcale nią nie jesteś. Moja matka nie żyje, tak samo jak ojciec, który najprawdopodobniej został otruty. Otruty przez ciebie.
-Nie waż się mnie tak oskarżać! - wcisnęła nagle palca tam gdzie masz tchawice próbując cię przydusić
Ty odparłaś jej atak łapiąc ją za rękę i wykręcając ją by nic więcej nie zrobiła (tak bardzo techniki z samoobrony xd). Położyłaś ją na podłodze.
-Debilka. - poszłaś na swój strych
W pokoju zadzwoniłaś do Woohee żeby poszła z tobą na zakupy. Dziewczyna się zgodziła. Wzięłaś wszystko co potrzebne i zeszłaś z powrotem na dół. W przedpokoju macocha dalej leżała na podłodze. Dobrze jej tak. Założyłaś buty inne niż wcześniej miałaś na sobie i wyszłaś z domu biorąc klucze. Minęłaś swoja siostrzyczkę i czym prędzej popędziłaś w stronę centrum handlowego. Gdy byłaś dość daleko od domu usłyszałaś Eunji. Darła się, że ktoś zrobił coś jej matce. Dobrze im tak. A macosze nic się nie stało, tylko po prostu leżała, bo nie chciało jej się ruszyć tłustego dupska z ziemi.
Jak dotarłaś na miejsce, spotkałaś Woohee i poszłyście razem szukać dla ciebie sukni na jutrzejszy 'bal'. Po dobrych trzech godzinach szukania znalazłaś odpowiednią sukienkę. Była jasno różowa, do kolan i miała na dekolcie lekkie zdobienia w postaci małych różyczek także w kolorze jasno różowym. Co najdziwniejsze, znalazłaś maskę dopasowaną do twojej kreacji.
Po powrocie do domu, zastałaś go pustego. Zdziwiłaś się. Zazwyczaj macocha w piątkowy wieczór siedzi z Eunji i swoimi koleżankami w salonie i piją herbatkę. Rozebrałaś się z butów i płaszcza, zostawiłaś zakupy u siebie na strychu i poszłaś do kuchni w celu zjedzenia kolacji. Gdy przygotowywałaś sobie kanapki, znalazłaś na blacie małą karteczkę, na której było napisane "Jesteśmy w szpitalu. To wszystko przez ciebie suko ~Eunji"
-Tego już za wiele. - powiedziałaś do siebie po przeczytaniu karteczki -Nazwać mnie suką? Kto tak przezywa ten się sam tak nazywa. Proste? Proste, Eunji suko.
Odłożyłaś karteczkę na miejsce i ze zrobionymi kanapkami poszłaś do swojego pokoju.Powiesiłaś sukienkę na wieszaku. Następnie usiadłaś przy kompie i zaczęłaś grać w swoją ulubioną grę, a mianowicie The Sims. Nie za bardzo obchodził co się teraz dzieje z macocha i Eunji. Nie były twoją prawdziwą rodziną, więc co masz się nimi przejmować. Chociaż z innej strony, jak wrócą mogą ci zrobić znowu jakąś awanturę i najbardziej ucierpisz na tym ty, pobita i posiniaczona... Dasz radę. Postawisz się macosze. Nie dasz sobą pomiatać.
Po kilku godzinach grania w simsy, poszłaś spać. Do tego czasu nikt nie wrócił do domu. Następnego dnia zaspana i podekscytowana poszłaś wziąć poranną kąpiel. Poranną, o 14. Bardzo wcześnie. No dla ciebie tak. Mniejsza o to. Miałaś jeszcze dobrych 4 godziny na wyszykowanie się na bal u Gyu. Gdy wróciłaś do swojego pokoju myślałaś, że za chwile nie wyrobisz. Twoja sukienka... Twoja droga sukienka była zniszczona. Ktoś ją potraktował nożyczkami, a ty wiedziałaś kto to. Oczywiście, że twoja kochana siostrunia. Tak chciałaś jej teraz nakopać do tyłka, ale nie miałaś siły. Schowałaś twarz w dłonie i zaczęłaś płakać. Nie wiedziałaś co masz teraz zrobić. Wieczór, który chciałaś spędzić z Sunggyu został zepsuty przez tą szmaciure Eunji.
-To jest jakaś bajka czy co? W Kopciuszka się bawimy? - gadałaś sama do siebie -Najpierw znęcanie się nade mną i robienie za jakąś sprzątaczkę, a teraz to? Może za chwile pojawi się jakaś stara babka mówiąca mi, że jest moją matką chrzestną i wyczaruje mi z dyni karetę?! To wszystko jest chore!
Wiedziałaś, że w 4 godziny nie kupisz nowej sukienki. Byłaś załamana. Innej kreacji nie miałaś. A na gwarancję raczej jej nie oddasz, bo co powiesz, że zła siostra ci ja pocięła? Raczej czegoś takiego nie przyjmą.
-Ha ha ha. - w drzwiach stanęła Eunji -Dobrze ci tak. To za mamę i to co jej zrobiłaś.
-Ja jej nic nie zrobiłam! Tylko obroniłam się przed jej atakiem na moja szyję.
-Obroniłaś się przed jej atakiem?! To czemu byłyśmy w szpitalu? Co??
-Bo jesteście głupie i robicie wielkie halo o byle gówno jakie się wam stanie? - odpowiedziałaś jej pytaniem
-Nie? Bo zrobiłaś mamci krzywdę i miała sinika na przedramieniu.
-No mówiłam. To tylko siniak, za kilka dni zejdzie. A ja to niby co? Ciągle mam przez was nabijane siniaki i nie idę z tym do szpitala.
-Ty to co innego.
-Co żeś powiedziała?!
-Jesteś głupią suką.
Po jej słowach szybko wstałaś z podłogi i ruszyłaś w stronę Eunji. Dziewczyna zaczęła panikować. Gdy do niej podeszłaś walnęłaś ją w policzek tak mocno, że został na nim ślad twojej dłoni.
-POWALIŁO CIĘ! I jak ja teraz pójdę do Sunggyu?!?!
-Normalnie. Tak jak ja chodzę do szkoły z siniakami i ranami zrobionymi przez was.
Wróciłaś do siebie do pokoju i zatrzasnęłaś za sobą drzwi żeby już nikt więcej do niego nie wchodził. Znowu się rozpłakałaś. Płakałaś tak jeszcze przez godzinę. Nie miałaś zamiaru nigdzie iść, nawet odechciało ci się wstawać z tej zimnej podłogi, na której teraz już leżałaś. Nagle zadzwonił do ciebie telefon. Woohee. Wiedziałaś, że to ona, bo kto inny by do ciebie dzwonił.
-Halo. - odebrałaś smutna
-____ co się stało? Gadaj. Albo nie. Lepiej otwórz mi drzwi. Stoję pod domem.
-Drzwi są pewno jak zwykle otwarte. Jestem u siebie.
Rozłączyłaś się, a chwilę później u ciebie w pokoju stawiła się twoja przyjaciółka z kilkoma torbami.
-Co się stało? ____?? - powiedziała podchodząc do ciebie
Ty tylko pokazałaś na swoją sukienkę powieszoną na wieszaku na drzwiach od szafy i powiedziałaś 'Eunji'.
-A to głupia szmata. Ja się tym zajmę.
-Nie bij się z nią. Już jej przywaliłam.
-Nie chciałam jej pobić. Chciałam zadzwonić.
-Eee?
Woohee wyjęła swój telefon i gdzieś zaczęła dzwonić. Ty się na nią patrzyłaś i nie wiedziałaś o co może chodzić.
-No hejka. - gadała Woo do komórki -Słuchaj masz może suknię, do kolan, pudrowy róż ze zdobieniami różanymi? ... Aha, no ok. ... Czekam na ciebie u ____. Wiesz gdzie to? ... No to super. Papa.
-Gdzie dzwoniłaś? - spytałaś gdy dziewczyna schowała telefon do kieszeni spodni
-Do kuzyna. Ma butik z sukniami balowymi.
-Nie mogłaś tego powiedzieć wczoraj?! Nie chodziłabym kilka godzin po galerii i szukała sukienki.
-Zapomniałam o tym. Przypomniało mi się dopiero jak wróciłam do domu.
-Dzięki. Dzięki, że bawisz się w tą dobrą matkę chrzestną, o której niedawno wspominałam.
-Nie przypominam sobie żebyś mówiła coś takiego, ale proszę bardzo.
Woohee zaczęła biegać po twoim pokoju szukać różnych rzeczy. Jak znalazła to kładła je na twoim łóżku. Były to między innymi suszarka do włosów, lokówka, szczotka do włosów, różne kosmetyki. Teraz zaczęłaś się zastanawiać czemu trzymasz to w pokoju a nie w toalecie. Tam powinno być ich miejsce. Przyniosła tez z kuchni taborecik.
-Siadaj na nim i weź rozplącz te włosy z tego ręcznika. - rozkazała ci Woo
Zrobiłaś co chciała. Zdjęłaś z włosów ręcznik i usiadłaś na taborecie. Przyjaciółka zaczęła ci je układać, suszyć, kręcić, Bóg wie co jeszcze. Po jakimś czasie przyjechał kuzyn Woohee, Minhyuk razem z jej zamówieniem. Zostawił wam sukienkę i sobie poszedł. Obydwie zaczęłyście się malować i szykować na bal u Sunggyu. Gdy już skończyłyście została wam już niecała godzina do rozpoczęcia imprezy.
-Woo, a jak się dostaniemy do Gyu? - zapytałaś się dziewczyny zakładając szpilki
-Spokojnie. Przecież mam prawko, co nie. Wzięłam od ojca auto. Powiedziałam, że jakby co to jestem niepijąca i prowadzę.
-To dobrze. Czyli, że mogę się upić? - zaśmiałaś się
-Nie. Masz wrócić trzeźwa razem ze mną.
-No ok.
Obydwie do końca się przygotowałyście i pojechałyście do Sunggyu. Spóźniłyście się, ale nie długo bo tylko jakieś 10 minut. Impreza się rozkręcała, alkohol lał się strumieniami, ale ani ty ani twoja przyjaciółka nie piłyście. No może wypiłaś jedno bezalkoholowe piwo, nic innego. W domu Gyu oczywiście spotkałaś swoją siostrę. Było trochę widać tego siniaka na jej twarzy, ale nie obchodziło cię to. Raczej obchodziło cię to jak ona się na ciebie patrzyła, jakby za chwile miała włożyć ci nóż w brzuch i dobić kopiąc w niego.
W różnych miejscach w domu były porozstawiane głośniki i dużo osób tańczyło. Dołączyłaś do nich. Tańczyłaś, a to z jakimiś dziewczynami z innych klas maturalnych, a to z chłopakami od ciebie z klasy. W jednej chwili podszedł do ciebie jakiś chłopak. Miał na sobie maskę inie do końca wiedziałaś kto to. Złapał cię za rękę i pociągnął za sobą w stronę schodów. Obydwoje weszliście na górę. Nikogo tam nie było. Chłopak zdjął maskę. W końcu widziałaś kto to. Sunggyu. Tak myślałaś. Ściągnął maskę także z twojej twarzy.
-____ j-ja chciałbym ci coś powiedzieć... - zaczął lekko speszony
-Słucham cię.
Gyu przysunął się do ciebie i lekko musnął twoje usta. Nie mogłaś w to uwierzyć. On, Sunggyu, najpopularniejszy i najprzystojniejszy chłopak w całej szkole właśnie cię pocałował. Marzyłaś o tym od pierwszej klasy liceum, a teraz się to spełniło.
-Bardzo cię lubię, już od dawna. Nie wiedziałem jak ci to powiedzieć, bo ty albo uciekałaś albo nie byłaś skłonna do jakiejkolwiek rozmowy.
-To przez Eunji. - szepnęłaś
-Przez nią? Ona jest głupia. Próbuje nagadać na ciebie najgorsze rzeczy bym tylko na nią spojrzał. Żałosne. Ja wiem lepiej.
-Czyli? Co wiesz lepiej?
-Że to ty jesteś lepsza od niej
Sunggyu wtulił się w ciebie. Resztę imprezy spędziliście razem. Teraz możesz powiedzieć, że twoje życie jest jak bajka Kopciuszek, z jednej strony macocha z siostrą, z drugiej Sunggyu, który cię kocha. Może nie żyjesz w pałacu i nie jesteś księżniczką, ale jest idealnie.
~~*~~*~~
Bomi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz